Winogrona życia

1

Dawno nie pisałam. W moim życiu dzieje się ostatnio bardzo dużo. Niektóre z tych wydarzeń chcę przeżyć w ciszy, w kontemplacji, nawet w smutku. Tak, godzę się na smutek, wszak kiedy z naszego doczesnego życia odchodzi ktoś, kto był nam bliski, nie można się nie smucić. Słowa nigdy, ostatni raz czy na zawsze nabierają takiej mocy. Musiałam sobie poradzić … wciąż sobie radzę… z ostatecznym wymiarem tych słów. Umarł mój brat. Smutek, który mi towarzyszy od ponad tygodnia jest zupełnie zrozumiały. Oprócz smutku jest też pewna melancholia, wspomnienia, rozmowy z bliskimi mi ludźmi na tematy, na które nie rozmawia się codziennie.
Wczoraj były moje urodziny. Przyjaciele zrobili mi niespodziankę i przyszli do mnie z kwiatem, słodkościami i tradycyjnym Sto lat śpiewanym od drzwi. To było piękne. W zasadzie po raz pierwszy w życiu miałam tego rodzaju niespodziankę w dniu urodzin. A potem była kolacja z moimi córkami. Wybrały miłą restaurację. Wieczór był piękny… choć przez kilka minut deszcz padał na nasz stół i nasze głowy. Nic to, tak właśnie jest w życiu. Dostałam znowu piękne kwiaty i starannie wybrane prezenty. W naszej rodzinie słuchamy czego ktoś pragnie. Rozmawiałyśmy o różnych rzeczach. Rozmawiałyśmy również o Januszu, o moim bracie. Dużo było ciepła i miłości przy tym stole. Była radość. Radość z bycia razem, radość z tego, że żyjemy i mamy siebie nawzajem, radość z dobrego jedzenia… z miłych prezentów.
Dziś rano myślałam o wczorajszym dniu i przypomniała mi się opowieść, którą usłyszałam kiedyś od Berniego Siegle’a, lekarza onkologa:
W wyniku przedziwnych okoliczności mężczyzna znalazł się na gałęzi winorośli przytwierdzonej do ściany. Uciekł tam przed… tygrysem. Tygrys stał pod drzewkiem i wydawał się czekać na owego człowieka, na to, że spadnie. Mężczyzna zaś czekał na pomoc, po którą pobiegła jego żona. Bał się, czuł niepokój czy zdążą na czas z pomocą, ale czuł się w miarę bezpiecznie. Jednak zauważył, że gałąź, na której siedzi podgryzają myszy i w zasadzie kwestią czasu jest to, kiedy ją przegryzą. Kolejna porcja strachu oblała zakradła się w jego serce. I wtedy poczuł się głodny. Rozejrzał się odruchowo w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. I zobaczył piękną kiść winogron. Przepiękną, właściwie można by zachwycać się nią tylko. Zerwał ją jednak i włożył do ust jedno winogrono… I poczuł nadzwyczajny smak. Nigdy w życiu nie jadł tak pysznych winogron. To cudowne uczucie rozlewało się po jego ciele, wypełniało umysł. Nie było lęku, nie było tygrysa, nie było podgryzającej myszy… Były pyszne winogrona i ta chwila.

I to jest życie! Od czasu do czasu zjawia się w nim tygrys, są najrozmaitsze myszy, które podgryzają to czy tamto, czasem nawet spadnie gałąź. Jest strach, jest smutek, jest ból…
Ale w tym wszystkim są też te cudowne winogrona. I zawsze trzeba być gotowym poczuć ich smak.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here