Za długie na komentarz

0

Bardzo dziękuję za wpisy. Przyjemnie jest przeczytać, jak własne myśli pobudzają myślenie u innych, prawda? Postanowiłam napisać dłuższy tekst, ponieważ dotykają Państwo kilku spraw.

Przyjaźnie nie muszą trwać wiecznie. To jest stereotyp.
Czasami z przyjaźni się wyrasta – idzie się inną drogą, rozwija się w różnym kierunku, a bywa i tak, że jedna z osób nie chce iść dalej, a my sami nie jesteśmy w stanie jej pomóc.
Ona stoi w miejscu, my się rozwijamy. W końcu tracimy przez to ze sobą kontakt, bo trudno jest się lubić i nawet przyjemnie rozmawiać, kiedy mamy różne wartości, inne zainteresowania (nie inaczej jest czasem w związkach erotycznych) i poglądy. Jeśli jednak była to przyjaźń, zawsze zostanie znajomością i przy spotkaniu – choćby przez chwilę – będzie o czym pogadać.
Czasami dzieje się tak tylko przez jakis okres – na przykład jedna dziewczyna ma dziecko, a druga uważa, że nie lubi dzieci i nigdy ich mieć nie będzie. Jeśli jeszcze ta pierwsza rozgaduje się przy każdej okazji na temat swojego macierzyństwa, relacje się rozluźniają. Ale mogą wrócić do stanu pierwotnego po pewnym czasie.
W ogóle jestem przeciwniczką radykalnego zrywania znajomości. Wszak nie musimy się kontaktować z daną osobą. Ale po co to deklarować? Jeżeli przyjaźń przeżywa kryzys z powodu nielojalności którejś z osób, trzeba próbować wybaczyć. Wybaczyć, to nie znaczy zapomnieć i dlatego często nawet po wybaczeniu trudno jest niestety wrócić do dawnej szczerości, zaufania i oddania. Jednak niektóre błędy popełnia się nieświadomie… I tutaj jest szansa, że jeśli ktoś zrozumie swój błąd, nie popełni go więcej.
Trzeba się mocno zastanowić, zanim porzuca się przyjaciół.
Podobnie jak trzeba się bardzo zastanowić, kiedy porzuca się ukochaną lub ukochanego. Zgadzam się z Panią Elą, że czasem robi się to pochopnie, zbyt szybko.
Życie człowieka polega między innymi na tym, by uczyć się pokonywania kryzysów w związkach, rozwiązywać problemy, podtrzymywać w sobie uczucie.
Myślę, że nie jest dobrze, kiedy ludzie zrywają więź tylko dlatego, że na horyzoncie pojawił się ktoś bardziej atrakcyjny, ciekawszy (chwilowo) bardziej nami zainteresowany (chwilowo). Czasami zastanowienie się nad swoimi uczuciami i szczera rozmowa z partnerem może rozpocząć pracę nad związkiem, z której uda się wyjść zwycięsko. Jednak czasem nie. Nie wszyscy chcą współpracować, a niektórzy nie są wręcz w stanie zachowywać się inaczej… bez psychoterapii. Tak, tak. Czasem obie osoby potrzebują terapii psychologicznej, czasem tylko jedna… Jednak to się zdarza dość często. Nieraz wystarczy terapia wstrząsowa, ale to zwykle na krótko. O czym myślę? Postraszenie rozstaniem, chwilowa separacja. Zwykle w takich momentach ludzie więcej myślą, zaczynają coś rozumieć i z nowym przekonaniem wchodzą raz jeszcze w ten sam związek. Jednak najczęściej po pewnym czasie wracają do starych schematów zachowania.
I znowu – warto czy nie warto próbować raz jeszcze?

Jeśli związek rozpada się z powodu różnych wartości, innych poglądów i powtarzających się wciąż zachowań nie akceptowanych przez drugą stronę, takie powroty są bez sensu. Niektórzy mówią, że to odgrzewane jedzenie. Nie lubię tego określenia. Odgrzewane jedzenie może być lepsze od świeżego (na przykład odsmażane kartofelki). Jeśli trzymać się kulinarnych porównań, powiedziałabym, że jest to jedzenie nadpsute i wszystko zależy od tego jaki obszar został zaatakowany, jaki to rodzaj zepsucia i czy naprawdę uda się całą skażona część pożywienia wyrzucić. I – niestety – mówię to również z autopsji – to się raczej rzadko udaje.
Kiedy jest to małżeństwo zbudowane na miłości, gdy dodatkowo są dzieci, wspólnota majątkowa i inne zobowiązania, zawsze staranniej trzeba podejmować decyzję o rozstaniu. W każdym natomiast związku można – i trzeba – wybaczyć, jeśli jakieś zachowanie zdarzyło się pierwszy raz, czy wyjątkowo (oprócz uderzenia. Tego wybaczać nie należy, chyba że obie osoby skłonne są poddać się natychmiast terapii psychologicznej) albo niejako – niechcący.
Nawet zdradę można wybaczyć, jeśli są po temu powody.
Używając znowu kulinarnego porównania – to tak jakby nam wpadło coś do naszej potrawy. Jeśli zdążymy to szybko wyjąć, jedzenie wciąż będzie dobre. Jeśli jednak poleży w niej długo – może być kłopot. W rzadkich sytuacjach – ale takie się również zdarzają – ta obecność obcego ciała może nawet polepszyć smak starej potrawy.

P.S. A to dla Tych, którzy się rozstali albo są w trakcie. Tak lepiej. Piękne słowa. Melodia też…http://w807.wrzuta.pl/audio/9NC22wrle9z/irena_jarocka_-_badz_mym_aniolem

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here