Wybaczanie a charakter

8

Słaby nie wybacza nigdy. Wybaczanie jest atrybutem silnych

 

Gandhi

To przedostatni tekst  temat wybaczania.

Na stronie Akdemii Skutecznego Działania na Facebooku  w komentarzu do mojego tekstu  Pani  Karola wyraziła wątpliwości co do tego, czy podpowiadam właściwy kierunek. Napisała:

Mam bardzo duże wątpliwości Pani Iwono czy dobry kierunek Pani wskazuje. Odsyłam do Alice Miller, która do mnie trafia i która moim zdaniem uwalnia pokrzywdzonych od ciężaru… wybaczania.

Nie znam tej książki, zatem nie będę się na jej temat wypowiadać, jednakże z całą mocą pragnę zaznaczyć, że nie istnieje coś takiego jak ciężar wybaczania.

 

Nikt nie ma obowiązku niczego wybaczać.
Wybaczanie nie jest żadnym wymogiem, nawet w religii.
Jest radą, zaleceniem i wskazaniem.
I choćby dlatego, nie może być ciężarem. 

Ciężarem może być ( też nie musi) niewybaczona – prawdziwa czy domniemana – krzywda.

 

I dla tych ludzi są moje teksty na temat wybaczania, dla tych którzy chcieliby wybaczyć lub tych, w których życiu jest jakaś blokada, której zrozumieć nie potrafią. Może być tak, że wybaczenie pomoże.

 

Może być i tak, że nie ma czego wybaczać. Są ludzie, którzy nie mają nic do wybaczenia, bo zawsze  mieli zdolność właściwej oceny sytuacji albo… pomoc w tym, choćby ze strony rodziców.

Można też stać się człowiekiem, który nie będzie miał co wybaczać, którego charakter pomoże mu przeżywać każdy dzień i każde doświadczenie w sposób niepowodujący odkładania się bólu, żalu czy gniewu.

Ja tak mam od wielu lat, zatem każdy tak mieć może. Trzeba jedynie popracować – co robimy tutaj od dziesięciu miesięcy – nad:

  • Poczuciem własnej wartości
  • Poczuciem spójności wewnętrznej
  • Proaktywnością
  • Poczuciem obfitości
  • Pozytywnym myśleniem

 

Dziś o poczuciu własnej wartości. Jednej z cech dających siłę, by móc wybaczać.

Poczucie własnej wartości  to zdrowa troska o siebie, zajmowanie się sobą w każdym momencie tak, jak kimś bardzo kochanym.
Dzięki temu jesteśmy zwyczajnie – szczęśliwsi. Ale mamy też więcej siły i odporności. Miłość dla siebie to wzmocnienie systemu obronnego ale także ochrona przed poświęcaniem się czy pozwalaniem na to, by nas wykorzystywano. Konsekwencją poczucia własnej wartości jest zdrowa asertywność pozwalająca nam nie przekraczać granic, po przejściu których czujemy się niedobrze.

Jeśli robimy coś dla innych to dlatego, że chcemy, że jest to dla nas ważne, że ich kochamy. I wtedy nie czujemy, że się poświęcamy, tylko robimy właściwą i zgodną z naszym sercem rzecz. Nie liczymy na to, że dostaniemy zwrot.

Matka nie może mieć żalu do dzieci, że ni oddają jej tego, co w nie włożyła… jeśli robiła to z miłością i z własnej woli, jeśli się nie poświęcała, nie rezygnowała z siebie, nie będzie tak czuła.  Poczucie własnej wartości pozwala na to, by tak właśnie kochać dzieci.

Podobnie jest w związku: jeśli kochamy siebie potrafimy stawiać granice, nie zabiegamy o to uczucie za wszelką cenę, nie poniżamy się i nie poświęcamy, robimy wszystko z miłością… A jeśli się rozstajemy to … nie mamy czego wybaczać . Jest nam smutno, może boleć, bardzo boleć… ale co wybaczać? Że ktoś, kogo kochamy chciał być szczęśliwy inaczej niż myśmy sądzili, że chce?  Miał prawo, tak jak my mamy prawo do własnego sposobu pojmowania szczęścia.  Rozstanie  nie krzywdzi, jeśli nie rezygnowało się z siebie dla opuszczającej nas  osoby. A jeśli się rezygnowało? To…. po co?  Okazała się, że i tak nie udało się jej zatrzymać.

Prawdę mówiąc, jeśli ktoś kocha siebie i kocha drugiego człowieka, to powinien pozwolić mu odejść także dlatego, że ważne jest dla niego jego szczęście.

W tym jest siła poczucia własnej wartości, która chroni nas od budowania w sobie urazy.

 

Poczucie własnej wartości powoduje też że nie jesteśmy tak bardzo wyczuleni na zachowania ludzi, nie czujemy się w jakikolwiek sposób mniej wartościowi. Dzięki temu  nie bierzemy tak bardzo do siebie zachowań innych, nie traktujemy tego tak personalnie, nie zależy nam na tym, aby wszyscy nas lubili i akceptowali.

 

Kochając siebie łatwiej także rozumiemy innych, to na przykład, że rodzice mają prawo do szczęścia i mogą sobie ułożyć życie raz jeszcze i że to nie ma nic wspólnego z zostawieniem mnie czy brakiem miłości dla mnie.  Łatwiej jest nam też zrozumieć, że ktoś nam czegoś odmówi, nie zajmie się nami tak, jak byśmy sobie tego życzyli, bo ma coś, co w danym momencie uznaje za  bardziej istotne w jego życiu… Sami zachowalibyśmy się podobnie, dlatego nie mamy żalu.  Ponadto poczucie własnej wartości pozwala w odpowiednim momencie odważnie powiedzieć o pewnych sprawach, które nas zabolały czy wyjaśnić niekomfortową sytuację.

W ten sposób na bieżąco oczyszcza się atmosfera i nie odkładają się złogi negatywnych emocji.

Kochając siebie łatwiej wybaczać sobie – traktuje się siebie jak ukochane dziecko, które uczy się chodzić, czyli rozumie się, że wciąż uczy się życia, że ma się prawo popełniać błędy i wyciągać wnioski. To wyciąganie wniosków jest niezwykle ważne a możliwe jest wtedy, kiedy się sobie wybacza. I sprawa ostatnia:

Ktoś, kto ma poczucie własnej wartości  jest też generalnie bardziej zadowolony z życia. Po prostu. Jest szczęśliwy. Tacy ludzie nie ranią innych a sami koncentrują się na jaśniejszej stronie życia.

 

ZADANIE:

  •  Proszę nie ustawać w pracy nad poczuciem własnej wartości. Przypominam, że wiedzę na temat tego, jak można to robić znajdą Państwo albo w archiwach bloga albo w e-booku  Żeby zrobić co

Tu można ją zamówić

 

Przypominam, że w ramach biletu na Dni Siły dostają Państwo również 50 procent zniżki na książkę. * września kończy się też 7 i 8 40% zniżka na tę książkę.

 

 

 

PODZIEL SIĘ

8 KOMENTARZE

  1. Przebaczenie to zrobienie miejsca w naszych sercach na pozytywne, dobre , budujace emocje. To pozegnanie sie z ciezkim, obezwladniajacym bagazem zlosci, zalu, negatywnych emocji z kajadany ktore utrzymuja nas w pozycji ofiary. To badzo smutne miejsce. Czesto ludzie krzywdza bo po prostu nie wiedze, nie umieja inaczej. W ewangelii jest to pieknie napisane – Ojcze , przebacz im bo nie wiedza co czynia. Jako dziecko zostalam skrzywdzona. Wtedy nie umialam sobie z tym poradzic. Teraz jako dorosla, silna osoba potrafilam przebaczyc, bo jestem przekonana ze osoby ktore mnie skrzywdzily nie wiedzialy co robia. Duzo o przebaczeniu pisze Dr. Dyer – tutaj notatka z jego blogu:
    http://www.drwaynedyer.com/blog/why-we-forgive

  2. Wczoraj minął rok jak rozstaliśmy się z narzeczonym. Podjęliśmy tą decyzje wspólnie, miała to być przerwa po 7 latach, ale nie koniec. Po prostu coś już nie grało, Ja nie wiedziałam do końca co. Już do siebie nie wróciliśmy. On spotkał dawną koleżankę i po 4 miesiącach wziął ślub.
    Ja dzięki przyjaciółce, Pani książce zrozumiałam co mi nie pasowało w naszej relacji. No właśnie kwestia poświęcenia. Niestety w naszej kulturze przeważnie kobiety idą na kompromisy i to My coś poświęcamy. Oczywiście nie twierdzę, ze kompromis to coś złego, ale musi być wyśrodkowany. Nie może jedna osoba odpuszczać, żeby inna się realizowała.
    U Nas zabrakło tej symbiozy.
    Dzięki poruszanemu przez Panią tematowi wybaczania sporo się nad tą kwestią zastanawiam od roku.
    Chciałabym Pani gorąco podziękować, za książki, blog.
    Słowa tu napisane uświadomiły mi sporo kwestii.
    Będę miała w tym roku 29 lat i zaczynam budować życie od początku. Ale mam poczucie, że idę w dobrym kierunku, jeszcze do końca nie obranym, ale już wiem, że przynajmniej jestem na dobrej drodze :).

    Pozdrawia serdecznie i życzę Wszystkim, dużo wytrwałości i siły.

  3. … nie wiem czy potrafię wybaczać. Bo nie potrafię zapomnieć. Potrafię być neutralny czy też obojętny…, nawet pomocny- kiedy trzeba, ale nie potrafię patrzeć na osobę, która … bez pamiętania o tym, że coś, czemuś, kiedyś bolało. Potrafię się komunikować ale przez pryzmat tego, co było. Uprzejmie, spokojnie i bez emocji i bez zaufania.
    Pozdrawiam … :)

  4. Wybaczanie nie wiąże się z zapominaniem….przynajmniej tak jest w moim przypadku. Nie umiem i nie chcę zapominać..po prostu staram się ( nie zawsze mi to wychodzi) popatrzeć na pryzmat minionych zdarzeń już inaczej, bez bólu, ciśnienia.
    A dzisiaj męczę ten utwór :)
    Pozdrawiam

    http://youtu.be/axAwWS81keU

  5. Wybaczenie to nagroda. Jakaż jest logika w nagradzaniu ludzi za złe czyny? Każdy powinien ponosić konsekwencje swojego postępowania i za winy być karanym, nie nagradzanym.

  6. Zawsze? Przez całe życie? Zwykle są jeszcze inne kary. Nawet sąd nie daje ich kliku. I co to daje na dłuższą metę?
    Wybaczanie nie jest nagrodą. Wybaczanie jest logiczną konsekwencją życia. Ja wybaczyłam wszystkim i z tego powodu lepiej sie czuję. Dlaczego to ja mam czuć sie niedobrze? Sobie tez trzeba wybaczyć, bo zwykle i tak czuliśmy się z czymś wystarczająco długo źle, a fakt duszenia w sobie poczucia winy blokuje przepływ miłosci, także tej Boskiej. Pozdrawiam serdecznie.

  7. Nie wybaczając, dodatkowo się karamy. Jaki ma to sens? Postawa ofiary… Po co?
    Wybaczając uwalniamy się od ciężaru negatywnych emocji i dajemy przestrzeń miłości.

  8. Wybaczając zrzucamy kamienie ze swojego serca. To nie tylko przenośnia, tak to wygląda energetycznie. A potem lekko na sercu i stopy nad ziemią unoszą człowieka uwolnionego od ciężaru poczucia krzywdy. Ktoś nas skrzywdził, a my ten ciężar nosimy, nie krzywdziciel. Wybaczając, odcinamy się emocjonalnie i energetycznie od sprawcy. Życzę Wszystkim wiele radości i wolności z wybaczania.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here