Sprzątanie

8


Gdyby porażka nie znała kary, sukces nie byłby nagrodą.

Terry Pratchett

 

Jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa związana ze spójnością wewnętrzną i uczciwym życiem w zgodzie z uznawanymi pryncypiami – nazywam to oczyszczeniem terytorium.

Każdy z nas ma jakieś sprawy niezałatwione, niedokończone czy czyny, z których delikatnie mówiąc nie jest dumny. Czasami jest tak, że nawet czujemy się winni, albo ciągną się za nami sprawy naprawdę poważne, nieoddane długi, zaległe płatności, wyrządzona komuś krzywda.

 

Jesteśmy tylko ludźmi.
Popełnianie błędów jest dozwolone, a czasem nawet potrzebne,
bo jeśli wyciągniemy z tego właściwą naukę,
nie zrobimy czegoś poważniejszego w przyszłości.

 

Zdarzyć się może także, iż popełniamy czyny nieetyczne, niedobre. To także ludzkie. Jednakże bardzo niedobrze jest jeśli nic się z tym nie robi, jeśli trwa się w tym i czeka aż samo się rozpuści. Ten czyn kiedyś popełniliśmy my, ale już nie mamy często w sobie żadnej komórki, z których wtedy się składaliśmy. Na pytanie czy postąpilibyśmy tak dzisiaj odpowiadamy – nie. Zatem możemy sobie to wybaczyć.

 

Wybaczyć, to nie znaczy nic z tym nie robić.
Zrobić trzeba. Trzeba naprawić wyrządzoną krzywdę jeśli to możliwe, zadośćuczynić, przeprosić, oddać dług, spłacić należności, oddać książkę do biblioteki, albo osobie, od której się ją pożyczyło, napisać pracę magisterską, posprzątać w piwnicy, może nawet warto narzucić sobie jakieś zadania dla odpokutowania…

 

Ważne, by to zakończyć.
Chodzi o to, by mieć czyste sumienie, czystą kartę,
aby nie blokowała naszego działania żadna negatywna energia,
by nic nas nie zatrzymywało w życiu.

 

Wszystko da się zrobić, odrobić, załatwić, spłacić. Znam ludzi, którzy niemal zbankrutowali, nie poddawali się je jednak tylko spłacali kolejnych wierzycieli i dziś mają się bardzo dobrze, choć… mieli trudniejszy okres. Znam takich, co po trzech latach od zakończenia studiów pisali pracę magisterską. I takich, co oddawali po latach książki znajomym. To może trwać, ale trzeba to oczyścić, posprzątać po sobie. Zaczynając to robić zaczynamy od nowa wszystko inne.

 

 

ZADANIE: Czy maja Państwo jakąś sprawę z gatunku tych o których tu piszę? Jeśli tak, to proszę przyznajcie się do tego i zróbcie pierwszy krok w kierunku jej załatwienia.

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ

8 KOMENTARZE

  1. Ja mam.Nie przystspilam do obrony pracy magisterskiej ( teraz juz wiem dlaczego ) ale to bylo wiecej niz 5 lat temu i powiedziano mi ze nie moge sie juz obronic. Bardzo smutne bo czlowiek jest tylko czlowiekiem i roznie w zyciu bywa.Tym bardziej ze wcale sie nie pomylilam w wyborze studiow.Tylko mialam rozne okresy w zyciu. Ale mam to w mapie marzen i moze tutaj mi uznaja studia i bede mogla sie obronic.Jesli nie to chyba znaczy ze nie wszystko w zyciu sie da naprawic.
    Pozdrawiam

    • Pani Iwono ale mnie Pani w czule miejsce dotknela. Czytam w internecie i ludzie sie bronia nawet po 11- tu latach. Wiec moze jest szansa.

  2. Prawda. Od dwóch miesięcy latam z miotłą… To chyba najbardziej pełna wyzwań część całego przedsięwzięcia tworzenia siebie na nowo.

  3. A jak posprzątać w swoich wyrzutach sumienia? Gdy odeszło sie od człowieka, krzywdząc go- o czym on nadal skutecznie przypomina- wiedząc, że wtedy było to jedyne dobre dla nas wyjście- dla naszego zdrowia psychicznego. Nie da się zadośćuczynić, uzyskać wybaczenia. Wnioski i nauka na przyszłość- napewno. Zmiana siebie na lepsze – również- a jednak mała „drzazga” przeszkadza…

  4. To jest dla mnie osobiście temat wręcz przykry bo czasami mam wrażenie,że skupiam sie tylko na jednym dążeniu a reszta wygląda jak stajnia Augiasza. Nawet wiem czemu bo uporządkowanie tego wszystkiego wymaga wysiłku, trudu trzeba gdzieś chodzić,coś załatwiać dowiadywać się, pytać,liczyć,ogarniać a ja wcale nie mam ochoty tego robić chociaż wiem,że to potrzebne,że dla mojego samopoczucia tak byłoby duzo lepiej.Najtrudniej zacząć jak zacznę to jakoś skończę.Jednak trzeba zacząć.Znów coś przyciągnąłem, tak myślałem o tej kwestii od jakiegoś czasu i temat na wpis przyciągnąłem, serio.

  5. Ja nie dałem partnerce ze studniówki ani filmu z niej, ani zdjęć na pamiątkę. Jakoś tak nie było kiedy, mimo, że jak je otrzymałem tydzień po studniówce to do niej zadzwoniłem i powiedziałem, że już je posiadam. Na konkretną datę się nie umawiałem. Potem jakoś ją spotkałem na mieście. Dostałem lekki ochrzan, że się nie odzywałem, ale zwyczajnie jakoś mi to umknęło. Tkwię w tym do dziś.

  6. …zarysowałam komuś auto na parkingu….:( i nie wywiązałam się z obowiazku pozostawienia namiarów….nie mam pojęcia jak to odpokutować……:((

  7. Bardzo budujace słowa pani Iwono..:) Dziekuję;) Ja jestem na etapie tej czystej karty…..na szczescie moje sumienie całe….Jednak wiem,że nie raz pozwoliłam się zatrzymać ..na swojej drodze…..oglądałam się na mamę i siostrę….chciałam być wsparciem …a stawałam się instrumentem do grania…..Dziś wybaczam sobie i innym…tylko,ze nie mam sił zapisywać tej czystej karty…bo jak próbowałam….coś robić dla siebie ….ach długa droga przede mna…..Pozdrawiam. Plus tego wszystkiego …NIE BOJĘ BYĆ SIĘ SOBA:)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here