SAMOKRYTYKA

3

O ileż łatwiej jest krytykować niż postępować właściwie

 

Beniamin Disraeli

Temat o wybaczaniu podjęłam na prośbę kilku Czytelników bloga. Oto kolejne pytanie:

Jak radzić sobie z samokrytyką?

Może , to co napiszę nie ucieszy niektórych, ale przygotowywałam do tego przez ostatnie dziesięć miesięcy, prawda?

 

Nie da się rozprawić – naprawdę i ostatecznie –  z jedną rzeczą, jednym zachowaniem.

Zawsze, zawsze, zawsze dotyczy to całości charakteru!

I wymaga wejścia w siebie, nawiązania ze sobą bliższego kontaktu.

 

Zdrowa ocena swojego działania w oparcie o samoświadomość i sumienie jest niezbędna. Potrzebujemy jej nie tylko do normalnego życia i przyzwoitego wywiązywania się z podejmowanych zadań  oraz do samodoskonalenia.  Na podstawie tej oceny podejmujemy decyzje co do pracy nad sobą  ale także korygujemy swoje oczekiwania i zmieniamy cele.

Jest jednak wielka różnica pomiędzy zdrową oceną swojego zachowaniasamokrytyką. Żeby wiedzieć z czym mamy do czynienia trzeba głębiej przyjrzeć się całości zachowania, a nawet przekonaniom.

Nie ma powodu aby zachwycać się każdym swoim zachowaniem i nie jest prawdą, że nie można serwować sobie negatywnej oceny własnego zachowania. Można i trzeba, jeśli istotnie sytuacja tak się przedstawia. Ważne jednak jest to, żeby naprawić je,  wyciągnąć te wnioski i poczynić właściwe plany na przyszłość.  Mamy prawo do błędów i zachowań nie najwyższym poziomie własnych możliwości… trzeba to jednak zmieniać.

 

Samoocena naszego działania nie może nam zaburzać samooceny w ogóle,
bo ta wpływa na obniżenie ogólnego poziomu poczucia własnej wartości.

 

Zaczynamy od charakteru, od spójności wewnętrznej: Czy dotrzymujemy danych sobie i innym obietnic i czy jesteśmy uczciwi w naszym stosunku do pracy, czy naprawdę działamy na najwyższym poziomie własnych możliwości? Jeśli odpowiedzi na te pytania nie są twierdzące. Nie ma co siebie krytykować ale należy przyznać, że nasza spójność wewnętrzna nie jest na wystarczającym poziomie i zająć się nią.

 

A jeśli tu jest wszystko w porządku to należy proaktywnie przyjrzeć się czy działamy w kręgu swojego wpływu. Czy aby na wszystko mamy wpływ. Może nie umiemy czegoś (trzeba się nauczyć) albo nie mamy jakichś zdolności… Możemy zwyczajnie nie potrafić czegoś robić. I już!
To nie jest tak, że każdy wszystko potrafi świetnie robić.  Dla mnie wyzwaniem jest czasem zrozumienie pewnych spraw związanych z księgowością. Ale nie robię sobie wyrzutów, kiedy widzę jak łatwo przychodzi to mojej Pani Księgowej, tylko pozwalam jej nad tym panować, a sama ograniczam się do zrozumienia niezbędnego minimum.

Trzeba tez zadać sobie spokojnie pytanie: Co jeszcze mogę zrobić aby osiągnąć efekt, na którym mi zależy? I skierować się na przyszłość, na robienie tego, a nie na ocenianie siebie.. i do tego jeszcze negatywne.

Proaktywność potrzebna jest równie z do tego, by poskromić nasz język… a nawet myśli. Chodzi o to, abyśmy myśleli w terminach, które nam służą.  Czasami za szybko działamy. Trzeba się nauczyć robić przerwę na wybór zachowania pomiędzy tym co się zadziało, a tym co chcemy zrobić czy powiedzieć.

 

Pozytywne myślenie ma tu tyle do roboty, że jeśli ktoś poważnie traktuje to, co ono zakłada, bardzo uważa na słowa i stara się nie używać tych negatywnych… ani w odniesieniu do siebie, ani w odniesieniu do innych.  Dlatego ocena  zachowania będzie zrobiona w terminach  o naturalnym zabarwieniu emocjonalnym. Nie będzie to obniżało poczucia własnej wartości i wprowadzało negatywnego nastroju.

 

Poczucie obfitości podpowiada nam, że znajdziemy w sobie zasoby do lepszego funkcjonowania albo … w otoczeniu do wsparcia.

 

I wreszcie poczucie własnej wartości. Ono jest tu najważniejsze. Jeśli jest zadbane, jeśli pracujemy nad tym, by utrzymywać je na właściwym poziomie, nie pozwoli nam na samokrytykę, nie pozwoli siebie niedobrze traktować, mówić o sobie w negatywnych terminach.

 

Byłabym bardzo ostrożna w liczeniu na to, że jedno szkolenie koncentrujące się na zachowaniach jedynie, nauczy zachowywać się tak, jak pragnę. Szkolenie na ten temat powinno mieć dwa dni co najmniej, mówić o wszystkich tych cechach i o tym, jak się nad nimi pracuje, a potem podać ćwiczenia…  zadać pracę domową  do odrabiania w życiu.   Tym bardziej tekst nie nauczy!  Ale już praca przez rok z tekstami, może.

 

Reasumując:

Żeby pozbyć się samokrytyki warto:

  1. Zwolnić, uważać na myśli i nie pozwalać sobie na te krytyczne i wyrażane negatywnym językiem
  2. Czytać listę pozytywnych informacji na własny temat i wciąż ją uzupełniać
  3. Uczyć się i rozumieć, że człowiek uczy się całe życie.
  4. Zapanować nad używanymi słowami, w ogóle nad językiem
  5. Zawsze pracować na najwyższym poziomie własnych możliwości
  6. Koncentrować się na zadaniu a nie na sobie w zadaniu. I na własnym zachowaniu a nie na sobie.
  7. Starć się przy wszelkich nieudanych próbach najpierw zadać sobie pytanie: czego się z tego nauczyłam/em a dopiero potem ocenić, co można było zrobić lepiej i jak to osiągnąć.

 

Jak Państwo widzą jest to praca nad charakterem.

 

ZADANIE:

Proszę robić te wszystkie ćwiczenia, o których tyle razy pisałam, a które pomagają budować nasze 5P  

 

 

PODZIEL SIĘ

3 KOMENTARZE

  1. Starać się przy wszelkich nieudanych próbach najpierw zadać sobie pytanie: czego się z tego nauczyłam/em a dopiero potem ocenić, co można było zrobić lepiej i jak to osiągnąć.

    Podpisuje sie pod tym rekami i nogami!!! Praktyuje to od pewnego czasu kiedy zrozumialam ze dojrzalosc czlowieka nie polega na tym aby wszystko szlo po mojej mysli, tak jak JA tego chce, tylko aby przezyc zycie pelne niepewnosci, pelne zaskakujacych sytuacji z otwartym sercem, pelnym milosco do siebie i do innych ludzi. Najlepiej jak tylko umie ( nie znaczy to doskonale). Moja samokrytyka dramatycznie sie wyciszyla ja przestalam oceniac innych ludzi, porownywac, kochac czy lubic ludzi bezintersownie. Zaczelam sobie czeciej zadawc sobie pytanie jak moge najlepiej zareagowac w tej sytuacji, gdzie jest okazja do dolozenia czegos pozytywnego tutaj. Swiat zaczal odpowiadac dokladnie takim samym podejsciem do mnie!!! Niebywale jak bardzo wypelnilo sie moje zycie dobrymi sytuacjami, bliskimi mi ludzmi, ciekawymi projektami.

  2. Czytałam parę Pani książek i bardzo mi one pomogły w budowaniu własnej samooceny. Przez długi czas było mi po prost dobrze – ze sobą, z ludźmi, rodziną, ze znajomymi, w pracy… Uwielbiałam czytać książki z gatunku doskonalenia siebie, swojego życia etc. Ostatnio niestety, coś się załamało, czyję, jakbym przechodziła kryzys, z którym nijak nie mogę sobie poradzić. Moim problemem jest kompulsywne objadanie się. Nie mogę sobie z tym poradzić. To wływa na samoocenę. Pomocy!

  3. Dziękuję za cały ten tekst, a szczególnie za słowa „Koncentrować się na zadaniu a nie na sobie w zadaniu. I na własnym zachowaniu a nie na sobie.” Czas zabrać się za wykonywanie powyższych ćwiczeń dzień po dniu :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here