Rodzinna potrawka dla emocji

1

Każdy człowiek do szczęścia potrzebuje udanego życia emocjonalnego,
choć nie każdy potrzebuje rodziny w tradycyjnym rozumieniu.
Potrzebujemy miłości, docenienia, przynależności
– to głęboko ludzkie potrzeby.
Potrzebujemy również przyjemnego odpoczynku,
oderwania od pracy i odżywienia naszych emocji

 

Większość Polaków za największą wartość w życiu uznaje rodzinę i zdrowie. Wiem to nie tylko z badań czy wszelkiego typu publikacji bądź programów, ale także z moich szkoleń. Kiedy ich Uczestnicy zastanawiają się nad wyborem trzech wartości, które są dla nich najistotniejsze, w 85% (średnio) na pierwszym miejscu znajduje się rodzina.  Takie stwierdzenia są w znacznym stopniu wyrazem polskich poglądów, naszego przywiązania do rodziny oraz wręcz społecznego programowania jej wagi. Nawet za PRL to rodzina była podstawową komórką społeczną…  Nie człowiek, nie jednostka (ta była zerembzdurą), ale rodzina.

 

Dziś, choć zrobiliśmy znaczny krok w kierunku prawa pojedynczego człowieka do szczęścia,  wciąż rodzina stawiana jest na piedestale, czasem nawet w sposób nad wyraz usztywniony…

 

Człowiek potrzebuje udanego życia emocjonalnego, to pewne.

 

To jeden z istotnych  czynników szczęścia i prawdziwego sukcesu.  Potrzebuje  miłości, ale także poczucia przynależności czy doceniania. Przyjemny odpoczynek, spokój czy zabawa w gronie bliskich ludzi, to także sposób na szczęście;  dodatkowo  regeneruje  też siły angażowane w codzienne zadania. Dlatego bardzo ważna jest to, aby budować bliskie relacje z innymi ludźmi, aby mieć takie osoby, od których możemy to wszystko dostawać . Ważne jest, by dawać siebie innym ludziom, niekoniecznie z oczekiwaniem, że oni nam to oddadzą… Już ten sam fakt powoduje, że czujemy się potrzebni. A zwrot dobrej energii przyjdzie na pewno.

 

Z całą mocą chcę jednak  zaznaczyć, że rodzina rozumiana jako grupa połączona więzami krwi lub ślubem czy innym dokumentem, nie musi być dostawcą pozytywnej pożywki emocjonalnej.
Dla mnie rodzina to grupa – a czasem nawet zespół – ludzi życzliwych sobie, wspierających się, gotowych dawać drugiej osobie poczucie przynależności, uznania, akceptacji, miłości i przyjemnie spędzanego czasu. Ludzie ci nie muszą nawet razem mieszkać czy często ze sobą przebywać. Ja sama jestem szczęśliwym i spełnionym człowiekiem, a nie posiadam w Polsce najbliższej rodziny. Mam brata, kocha mnie, czuję to czasem. Jednak nie mogę na niego liczyć. Moje córki mieszkają w Kanadzie.

 

Nie każdy może mieć rodzinę, ale każdy może mieć krąg bliskich mu ludzi,
którzy wzbogacają jego życie w  aspekcie emocjonalnym.

 

Jestem szczęśliwa, ponieważ mam wokół siebie nie tylko życzliwe i pomocne mi osoby, które dały dowody oddania wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebowałam, ale z którymi  także świetnie się czuję. Jestem szczęśliwa również dlatego, że mam tysiące nieznanych mi ludzi, którym daję najlepsze, co mam i od których dostaję mnóstwo dowodów na to, że jestem potrzebna, doceniana i nawet kochana.

 

 Jeśli nie masz rodziny po polsku, dziś się nie martw, skoncentruj się na tym, co możesz dać bliskim. Jeśli jesteś częścią takie j rodziny, ciesz się i daj dziś coś z siebie któremuś z jej członków.

 

 

 

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

  1. Zgadzam się w pełni. Więzy krwi to czasami za mało, żeby było nam po drodze. Czasami drogi się rozchodzą w różne kierunki , jest inne spojrzenie na życie, wartości. I trzeba się z tym pogodzić i nie wymuszać na rodzeństwie, żeby się kochało.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here