Posłuchaj

8

Wszystko już zostało kiedyś powiedziane,
ale ponieważ nikt nie słucha,
wciąż wracamy i zaczynamy od początku

 

Andre Gide

Posłuchaj mamo, posłuchaj kochanie, posłuchaj mnie chwilę, posłuchaj spokojnie… Często słyszy się takie prośby. Na pewno częściej niż takie: no to powiedz teraz coś, powiedz co sądzisz o tym, powiedz co myślisz, powiedz jak ci się podoba…. Nie mówię, że się nie słyszy, słyszy, tylko rzadziej. I na pewno są osoby, które skłaniane są również do mówienia.  Szczególnie te z introwertyczna postawą.

 

Jednakże współczesny świat działa tak, że głównie się mówi i to często bez zapraszania i … bez potrzeby.

 

Nie uczy się dziecka słuchać, nie pokazuje mu się jak koncentrować się na tym, co się słyszy… Nie ma nagrody płynącej z takiego słuchania. Rzadko która mama czy babcia prosi: posłuchaj ciszy, wsłuchaj się w szum strumyczka

 

Cieszymy się kiedy dzieci zaczynają mówić i do tego je zachęcamy…

Od dziecka uczą się, że chyba mówienie jest ważniejsze, że tym można wywołać zachwyt otoczenia, wzbudzić zainteresowanie lub przyciągnąć uwagę. Wszystko to prawda.  Tyle tylko, że jako dorośli ludzie z tego samego powodu, może  z racji wychowania,  mniej cenimy słuchanie niż mówienie.

Myślę także, że ogrom bodźców, w tym także słuchowych, jakie docierają dziś do dzieci nie pozwala także na prawdziwe skupienie, na koncentrację.  Duża część tych bodźców ma charakter wszelkiego rodzaju komunikatów.

 

Tymczasem słuchanie jest podstawą procesu komunikacyjnego.
Słuchanie i słyszenie.

 

Ktoś powiedział, że fakt, iż mamy dwoje uszu i jedne usta, jest wskazówką do tego, jak powinniśmy traktować obie te funkcje. To znak, że słuchanie jest ważniejsze.

Nie wiem  czy ważniejsze, ale na pewno niedoceniane. Bardzo możliwe, że gdybyśmy częściej i lepiej słuchali, moglibyśmy mówić znacznie mniej, więcej byśmy bowiem wiedzieli, rozumieli, czuli…

Rodzice więcej wiedzieliby o swoich dzieciach, zatem łatwiej byłoby je prowadzić, mniej trzeba byłoby tłumaczyć, dyskutować; pracownicy więcej wiedzieliby czego szef oczekuje, szefowie lepiej rozumieli pracowników, handlowiec naprawdę dowiedziałby się o co chodzi potencjalnemu klientowi, a kochankowie mogliby sobie dawać naprawdę to, czego to drugie pragnie…

 

A dodatkowo jeszcze słuchanie jest znakomitym wkładem na bankowe konto emocjonalne słuchanej osoby. Wszyscy tego pragniemy.

 

Ludzie nie słuchają. Albo udają że słuchają, czasem nawet cynicznie demonstrując sztuczną uwagę, albo  wprost ignorują słuchacza w różny sposób. Nawet jak słuchają, to nie słyszą, zajęci własnymi myślami czy schematami interpretującymi im dochodzące treści.

Chiński znak określający słuchanie składa się z kilku: Są tam oczy, uszy, niepodzielna uwaga i serce.  Tak powinno się słuchać zdaniem kultury Wschodu.

My ludzie Zachodu często sądzimy, że nie mamy czasu na takie słuchanie, na zatrzymanie się, ale tak naprawdę to nasze ego nie pozwala nam się dostroić do drugiego człowieka zapominając na chwilę o sobie.

Takie słuchanie także dla mnie nie jest sprawą łatwą. Nie zawsze potrafię to robić. Czasem chcę, pragnę nawet… ale włączają się jakieś niechciane emocje… Uciszam je, a potem zastanawiam się dlaczego się włączyły… I czasami wiem.  Jednak uciszając własne emocje nie jest się już tak bardzo obecnym z osobą mówiącą, zajmuje się wszak sobą.  Jedyna korzyść to ta, że zwykle po takim nieudanym słuchaniu dowiaduję się czegoś o sobie.

A bywa, że udaje mi się słuchać. I wtedy jest pięknie. To uczucie prawdziwej łączności z drugim człowiekiem jest bezcenne. Nawet jeśli chodzi o zwykłą rozmowę.

 

ZADANIE:

Proszę spróbować

  • Przeżyć dzień bez mówienia, najwyżej mówić tylko tyle, ile  jest absolutnie konieczne.  Proszę słuchać ludzi uważniej niż zwykle.
  • Proszę spróbować słuchać ludzi na przyjęciu, proszę zadawać im pytania, aby bardziej skłaniać ich do mówienia. Będą zachwyceni.

 

 

 

PODZIEL SIĘ

8 KOMENTARZE

  1. Akurat przypomniał mi się film z Julią Roberts „Jedz, módl się, kochaj” jak znalazła się w aśramie w Indiach, gdzie jedną z form doskonalenia siebie było milczenie. I zabawna postać kobiety, która po długim niemówieniu, miała tyle do powiedzenia głównej bohaterce:) Czy nie jest tak, że powstrzymywanie się od niemówienia może uruchomić później falę niepohamowanego gadulstwa? Jakieś zagrożenie istnieje:)

  2. A ja tez filmowo… jak czytalam ten tekst o wartosci sluchania to przypomnial mi sie film Lisbon Story Wima Wendersa i odkrywanie dzwiekow wokol nas… takie aktywne sluchanie otoczenia…. pozdrawiam

  3. Witam
    Tak zgadzam się, że trzeba nauczyć się słuchać innych.
    To niełatwe, bo często mamy chęć przekazania swoich wrażeń, myśli, czy swojego zdania. Zauważyłam to wielokrotnie, gdy nie dane mi było dokończyć tego co chciałam powiedzieć. Często ktoś przerywał, wtrącał swoją historię, czy wręcz chciał za mnie skończyć jakąś wypowiedz i nie zawsze zgodnie z moim zdaniem. Zazwyczaj mówiłam: dzięki, że mogłam coś powiedzieć.
    Pracuję nad tym by samemu tak nie postępować.
    A cisza? Jest w górach, w lesie, w ustronnych miejscach, gdzie można pobyć z sobą sam na sam. I na basenie, gdy się idzie bez towarzystwa i jest czas przemyśleć wiele spraw i nic nie przeszkadza. To bardzo pomaga.
    Pozdrawiam

    • Cisza może być wszędzie. Tak, warto się tego uczyć. Trzeba też jednak pamiętać, że nie jest to jedyna forma słuchania i 

      NIE MOŻEMY OCZEKIWAĆ ANI OD INNYCH ANI OD SIEBIE, ŻE ZAWSZE I WSZĘDZIE TO SŁUCHANIE EMPATYCZNE.

      Nawet nie ma takiej potrzeby. Dlatego najpierw może też warto samemu nauczyć się takiego odróżniania i nie nie czuć bólu czy choćby rozdrażnienia, kiedy w pewnych sytuacjach nie czujemy się niesłuchani.
      To nie dotyczy Pani wypowiedzi Pani Marto, tylko chciałam to mocno przy okazji podkreślić. Pewno jeszcze o tym napiszę. Pozdrawiam serdecznie. :)

  4. A ja kiedys bylam na calodniowym „milczacych rekolekacjach” . moglibysmy miec ze soba dwie rzeczy – jaks inspirujaca ksiazke, i zeszyt. Na samym koncu dnia spotkalismy sie w grupach aby cichutko porozmawiac. To chyba byly jakies rekolekcje organizowane w kosciele. Byl to wspanialy dzien. To bylo z 10 lat temu i do dzis pamietam jak wspanialy byl ten dzien.

    • Proponowałabym nazwać to „sztuką słuchania” i dążyć do tego, aby było coraz lżej… Będę zresztą pisać – jak zwykle – o związku całości naszego funkcjonowania ze słuchaniem. :)

  5. Bardzo mi sie podoba slowo” sztuka ” w polaczeniu z roznymi umiejetnosciami zyciowymi.”Sztuka przyjazni „, sztka sluchania „, sztuka parzenia herbaty” nawet odpoczynek jest sztuka…..a w koncu ” SZTUKA ZYCIA”. Tak naprawde z wszystkiego mozna stworzyc dzielo sztuki i celebrowac swoje zycie i kazda jego chwilke i moc powiedziec o sobie ” Jestem mistrzem swojego zycia „.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here