Poczucie własnej wartości w działaniu 9

6

Wielu ludzi ma niską samoocenę,
ponieważ nie są zadowoleni z tego, jakich Bóg ich stworzył.

Wielebny Run

 

A nie wiedzą, że ciąg dalszy tworzenia należy do nich.

Iwona Majewska-Opiełka :)

 

Pamiętam siebie z czasów  liceum i studiów w sytuacjach, kiedy miałam wejść do pokoju, w którym już wszyscy byli. Ciekawe, że dotyczyło to szczególnie pokoju, w którym byli moi rówieśnicy, zwłaszcza kiedy były to spotkania towarzyskie czy prywatki (zwane dziś domówkami).
To był lęk pomieszany z ogromną chęcią wejścia. Pamiętam, że wchodząc do pokoju, nie widziałam właściwie nikogo, do tego najczęściej miałam spuszczony wzrok.
Pamiętam również, że jeśli ktoś w takim momencie zażartował ze mnie czy zaczepił mnie niezbyt grzecznie, reagowałam bardzo agresywnie – złośliwością.
To dość typowe pomieszanie zachowań przy braku poczucia własnej wartości – lęk w środku, a na zewnątrz buta, tupet, duma granicząca z pogardą.
Nie wstydzę się tego okresu. Cóż mogłam zrobić? Chroniłam siebie tak, jak potrafiłam. A nie było wtedy takich jak dziś możliwości poczytania na ten temat, skorzystania ze szkolenia czy jakiegoś innego spotkania pomagającego w rozwinięciu poczucia własnej wartości.
Moja droga do miejsca, w którym dziś jestem, byłaby krótsza i okupiona mniejszymi stratami, zarówno moimi jak i bliskich mi ludzi, gdybym poznała wcześniej to, czego dowiedziałam się po trzydziestce.

 

Wiem też dlaczego to rówieśnicy napawali mnie lękiem. Dorośli cenili moją inteligencję i dojrzałość intelektualną znacznie przekraczającą mój wiek. Wśród nich czułam się bezpiecznie, bo wiedziałam, że mogę spodziewać się pochwały czy zachwytu nawet. A młodzież? Cóż, tam się liczą inne przymioty. Myślałam wtedy, że nie jestem atrakcyjna fizycznie i to bardzo przeszkadzało mi w tych kontaktach, szczególnie z chłopakami. Oczywiście popisywałam się… ale według własnych kryteriów, według tego, co ja uważałam za popis.

Trwało to dość długo. Jeszcze jako trzydziestoletnia kobieta miewałam takie momenty.

 

Dziś wchodzę do każdego pokoju z podniesioną głową i uśmiechem. Widzę wszystkich, widzę reakcje i… jakiekolwiek by nie były, nie powodują we mnie nieprzyjemnych uczuć.

Cóż, lata pracy nad poczuciem własnej wartości!

 

Poczucie własnej wartości, odpowiednio zaprogramowana podświadomość
oraz pewne nawykowe zachowania (na przykład podniesiona głowa)
powodują, że człowiek – czując się sobą – czuje się dobrze w każdej sytuacji.

 

Więcej, ta wewnętrzna pewność siebie, wychodzi na twarz i wchodzi w całą sylwetkę.
Nie trzeba myśleć, że trzeba nawiązywać kontakt wzrokowy z innymi, nawiązuje się go; nie trzeba koncentrować się na tym, jak podaje się innym rękę, podaje się ją dokładnie z takim uściskiem, jaki jest właściwy; nie trzeba panować nad tonem mówienia czy poziomem pewności w głosie, samo układa się to tak, że jest właściwie.

 

To dlatego w ASDIMO mówimy, że charakter jest ważniejszy niż wszelkie techniki.
Jeśli popracuje się nad nim,
nie trzeba niczego i nikogo udawać, a i tak realizuje się zamierzone cele.

 

Poczucie własnej wartości odgrywa tu rolę szczególną.

 

 

ZADANIE:

  • Proszę zatem szczerze odpowiedzieć na pytania:

Czy czuję się niepewnie wchodząc do pomieszczenia, w którym jest już sporo ludzi? Czy potrafię powiedzieć dlaczego? Jak się zachowuję? Co przeszkadza mi szczególnie?

  • Proszę zwracać uwagę, by chodzić z podniesiona głową i energicznym krokiem. To dodaje nam pewności siebie i poprawia samopoczucie.
  • Proszę  zrobić takie ćwiczenie:

Szerokim chodnikiem proszę iść tak, by wszyscy ustępowali Państwu drogi. Trzeba wyzwolić w sobie taką pewność, która wysyła energię niczym ostrzegawcze światło: Uwaga, oto idę ja.
Nie będziemy niebezpieczni dla innych, proszę się nie obawiać. I nie potrącimy nikogo. To nasza pewność siebie, nasza energia będzie powodowała, że inni nieświadomie będą dawać nam przestrzeń. Może nie wyjść za pierwszym razem. Ja robiłam to na zatłoczonym chodniku chicagowskiej ulicy… Wyszło za czwartym razem.

 

 

 

PODZIEL SIĘ

6 KOMENTARZE

  1. Witam Pani Iwono, jak czytałam dzisiejszy materiał to tak jakbym widziala siebie. Od zawsze lepiej czułam się w towarzystwie starszych osób i do dziś zastanawima się dla czego tak jest. Nawet jest to trochę męczące, bo chciałabym też tak szybko nawiązywać kontakt z rówieśnikami, Jestem trzydziestoletnią kobietą, a wciąż mam problem ze znalezieniem męża;( umawianie się na randki to dla mnie stres! Do dziś nie miałm wiedzy z czego to wynika. Dziękuję Pani Iwono, postam się popracowć nad tym, choć doprawdy nie wiem, czy dam radę to zmienić. Pozdrawiam serdecznie.

  2. Ponieważ wypowiedzianych komplementów nigdy za wiele, to ja ponownie dziękuję za Pani pracę wkładaną w pisanie tego bloga. Własnym przykładem mogę zaświadczyć, że wprowadzanie zadań w czyn poprawia jakość naszego życia:))

    Proszę o informację czy KSD w Katowicach będzie w maju?, bo coś mi zniknęło z kalendarza.

  3. Nigdy nie miałem kłopotu z wchodzeniem do pokoju pełnego ludzi a z chodzeniem to poćwiczę, wogóle mam wrażenie ,że w większości przypadków ludzie na ulicy są dla mnie uprzejmi – grzecznie mnie wymijają i nieraz sie zdarzyło,że kierowca przystanął zeby mnie przepuścić na pasach nawet jeśli byłem jedynym przechodniem:)

  4. Tak jak Pani Aneta, ja też dziękuję za bloga. Pani szczerość i autentyczność przykładów jest bardzo skuteczna.
    Nie mam problemu do wchodzenia do pokoju pełnego ludzi, z racji zawodu staję przed wieloma, raczej mnie to nie peszy. Raczej dodaje takiego dziwnego animuszu, tylko może dlatego że to ja za chwilę będę w centrum, a to nie to samo.

    A głowę trzeba podnosić, ja mam do tego dodatkowe ćwiczenie, uczę się naturalnego ale uśmiechniętego wyrazu twarzy. Z natury jest niestety nieco „spanielowaty”.

    • I ja dziękuję. Wie Pani znam osoby, które stają przed grupą i jest dobrze, a nie radzą sobie w czasie przyjęć. Rozumiem, że to Pani nie dotyczy. To dobrze. Ale niektóre kobiety to radzenie sobie w pracy zwodzi, nie widzą swojej niskiej samooceny w sytuacjach na przykład prywatnych. Pozdrawiam. :)

  5. ćwiczenie się udało i naprawdę czułam się świetnie, ale to nie działa na dłuższą metę,czasami czuję się gorsza od innych i nawet mam wrażenie że sama sobą gardzę,wiem to mocne słowa ale tak jest, staram się pracować nad poczuciem własnej wartości ale to nie wychodzi bo wciąż się poddaję i myślę że robie to nie tak jak trzeba ,że to nie ma sensu ,że okłamuję sama siebie….

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here