Pamięć

6

Dziś dzień pamięci o bliskich, których już nie ma. Odwiedzamy  Ich groby.  Nie żyją w wymiarze fizycznym, ale czy nie jest tak, że żyją w nas? Żyją. Dzięki genom, ale także dzięki pamięci.

Idę przez życie bez Babci i Mamy już wiele lat. Moja ukochana Babcia, która wychowywała mnie i brata nie żyje ponad dwadzieścia lat, Mama – cztery.  Jednak w jakimś sensie odczuwam Ich obecność bardziej teraz, niż wtedy, kiedy żyły. Myślę o Nich częściej. Wtedy były, istniały, przypominały się… nie trzeba było o Nich specjalnie myśleć. Dziś, jak nie pomyślę, to jakby nigdy nie istniały.

A przecież to, jaka jestem, jest w dużej mierze zasługą Ich starań,  Ich podejścia do życia i świata. To Babcia objaśniała mi świat. To nie było radosne objaśnianie. Babcia nie miała łatwego życia. Jednak w tym , co mówiła była pewna determinacja i zgoda na życie, zgoda na przyjmowanie cokolwiek ono niesie. Mam to po niej, choć moje życie jest bez porównania łatwiejsze. To chyba po Babci odziedziczyłam też pracowitość i odpowiedzialny stosunek do zobowiązań.
Mama zawsze myślała pozytywnie i miała wielkie poczucie obfitości. Tego mnie nauczyła. Nauczyła mnie też odwoływać się do siły kobiecości. Była samodzielna, silna i bardzo kobieca. Potrafiła się wszystkim cieszyć i miała wielką skłonność do żartowania. Nie lubiłam kawałów, które Ona chętnie opowiadała. Teraz, ilekroć je słyszę, ogarnia mnie rozrzewnienie.  W takich momentach Mama znowu jest, znowu skora do zabawy, wesoła. Dziś częściej niż kiedyś powtarzam co mówiła.  Jej dowcipne powiedzonka czy inne wypowiedzi. A kiedy czasami wchodzę do windy, którą Ona tak często do mnie jeździła,  w odbiciu swojej twarzy w lustrze, widzę wspomnienie Jej twarzy. To zadziwiające. Nigdy nie widziałam podobieństwa do Mamy. Teraz je widzę.

Podobnie Babcię cytuję częściej niż za jej życia. Opowiadam też jej historyjki. Dziś nie opowiada się już chyba takich historii wnukom. Zastanawiam się czy gdybym miała wnuki,  potrafiłabym opowiadać im historie o zwykłych ludziach, które brzmiałyby jak bajki…

Ludzie żyją tak długo, jak żyje pamięć o nich.

Ostatnio moja współpracowniczka pożegnała Swoją babcię. Ona także zauważyła, że więcej o niej teraz mówi. Bardzo ładnie powiedziała, że opowiada swoim dzieciom historie, w których babcia jest bohaterką jej dzieci. Piękne. Pomyślałam sobie wtedy, że choć to nie jest łatwe, bo moje córki daleko i mocno dorosłe, będę z nimi częściej  rozmawiać  o Babci  i Prababci.
Niech ta pamięć trwa.

To normalne, że tracimy  bliskich nam ludzi, tych starszych od siebie. Przykre, bolesne, ale normalne. Zostaje po nich jednak pamięć, którą możemy pielęgnować, hołubić, przenosić dalej.

I my  kiedyś odejdziemy. I po nas także zostanie  jakaś pamięć w sercach i umysłach tych, których jakoś w życiu dotknęło nasze życie.
W dużym stopniu od nas zależy jaka to będzie pamięć.
Może warto i to dziś sobie uświadomić. I paląc światełko, wspominając naszych Bliskich, pomyśleć i o tym jak chcielibyśmy my sami być zapamiętani. A od jutra zacząć znowu pracować na dobrą pamięć o sobie.

PODZIEL SIĘ

6 KOMENTARZE

  1. Zastanawiające…. Moja prababcia nie żyje od 6,5 roku, nie pamiętam jej za bardzo. Jednak wszystkie wspomnienia, jakie mi po niej zostały, pielęgnuję jak mogę. Noszę jej zdjęcie w portfelu. Przypomina mi się, gdy wyjadam kakao łyżeczką (tylko prababcia mi na to pozwalała), jadę tramwajem, kupuję szprotki… Niewiele, ale mam świadomość, że tych wspomnień nikt mi nie odbierze.

  2. Nie ma mnie dzisiaj na grobie mamy ale kupilam chryzantemy , zapalilas swieczke i postawilam obok zdjecia.I wiem ze pali sie na jej grobie dzis wiele zniczy…..Im starsza jestem tym baedziej widze jak bardzo jestem do mamy podobna…..

  3. Coś w tym jest. Z tym podobieństwem. Dobrze jednak, kiedy to upodobniamy się pozytywnie. Wszystko jedno gdzie pali się światełko, prawda?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here