O czasie przed Świętami

11

Zbliża się koniec roku… Co osiągnęliśmy w ciągu tych ponad trzystu dni? Co przeżyliśmy? Czego się nauczyliśmy? Jakie ważne dla naszego życia cele udało się zrealizować? Jakie sprawy popchnęliśmy do przodu? Czy jest coś czego nie udało się zrobić? A może czegoś zaniechaliśmy, czy po prostu zapomnieliśmy o tym? To są pytania, które trzeba sobie zadać, jeśli naprawdę chce się mieć kontrolę nad czasem i zależy nam na tym, by życie wypełnione było tym, co uznajemy w nim za wartościowe. To dobry czas, aby się temu przyjrzeć.
Wiem, wiem, idą Święta. Jesteśmy zajęci kupowaniem prezentów dla najbliższych, przygotowywaniem specjalnych potraw i – nie wiadomo dlaczego – jakimś specjalnym sprzątaniem. Łatwiej byłoby zachować spokój w tym okresie gdybyśmy prezenty bliskim ludziom kupowali przez cały rok – wtedy, kiedy widzimy coś bardzo odpowiedniego dla nich – i wkładali w specjalne miejsce. Robię tak od pewnego czasu i ogromnie jestem szczęśliwa, kiedy wyciągam coś akurat dla Joli dzień przed jej urodzinami albo znakomity prezent dla Grażynki tuż przed Świętami. Oszczędza to czasu i powoduje, że ofiarowane rzeczy są naprawdę dobrane do obdarowywanych osób, są darami serca, a nie przymusowym prezentem pod choinkę. Co do sprzątania w domu, to czyż nie powinno być w nim zawsze czysto na poziomie, jaki sobie wybraliśmy? Dlaczego raptem w grudniu trzeba myć okna, sprzątać w szafkach albo trzepać dywany? A co z resztą roku? Wtedy nie potrzebujemy ładu i czystości?
To zwyczaj z dawnych czasów, kiedy naród nie miał odkurzaczy, płynów do czyszczenia……. (tu wstawić odpowiedni wyraz) i nie miał też – powiedzmy to sobie szczerze –  pasji do czystości. Utrzymując w domu porządek przez cały rok, oszczędzamy czas na rzeczy naprawdę ważne przed świętami: zadumę, refleksję, dla niektórych – rekolekcje, cieszenie się ciepłem domowym w blasku świeczki, czytanie książek z przykrytymi kocem nogami, planowanie życia.

Pamiętajmy zresztą, że są sprawy, które mogą za nas wykonać inni, warto je powierzać.

Mogą to być osoby wynajmowane. Wciąż namawiam kobiety (zwykle to one są  menedżerem domu) pracujące zawodowo, by powierzały pieczę nad porządkami zatrudnianym osobom. W ten sposób stwarzamy stanowisko pracy dla innych, a same mamy więcej czasu dla siebie i bliskich. Gotowanie, pieczenie… to coś innego. To może być przyjemnością, relaksem i darem serca dla siebie i najbliższych. Potrawy doprawiane miłością smakują lepiej, a Święta są takim czasem, kiedy nasze podniebienie wyczekuje pyszności. Ale… nie przesadzajmy! Nie wszystko musi być własnej roboty. Ma być tak, że będziemy szczęśliwi i zadowoleni, że nie będziemy zmęczeni i nie będziemy sobie wyrzucać, znowu zrobiliśmy tak, jak robić już nie mieliśmy.
Obserwuję przedświąteczny ruch na ulicy. W Warszawie niełatwo czasem o taksówkę, korki są w niektórych miejscach o 21.00, a ludzie złoszczą się, że… inni robią to samo, co oni.  A byłoby inaczej gdybyśmy pamiętali w czerwcu, że w grudniu są Święta i zarządzali sobą w czasie tak, że przez cały rok nasza koncentracja byłaby na tym, co ważne i nie pilne, a nie tylko na tym co ważne i pilne, albo pilne choć wcale nie ważne.

Zachęcam do zmiany sposobu myślenia o czasie i działaniu w czasie – do przeniesienia wielu naszych spraw w codzienny rytm życia, do spokojnego realizowania swoich celów w każdym momencie.

Stres będący wynikiem pośpiechu jest jednym z największych zagrożeń dla zdrowia i szczęścia, choć daje czasem złudne poczucie, że coś robimy i coś dzieje się w naszym życiu. Można go łatwo wyeliminować ucząc się właściwego zarządzania sobą w czasie.

A jednak będę stała przy swoim: zajrzyjcie do swoich celów na rok 2010. Zróbcie bilans, sprawdźcie czy wszystko zostało choćby dotknięte, zaczęte Czy nie ma przypadkiem takich punktów, do których nawet się nie przymierzyliście. Jeśli są, trzeba się zastanowić dlaczego. Może tak naprawdę nie są dla Was ważne, a może nie zaglądaliście do listy celów tak często, jak to trzeba robić, a może właśnie ze względu na brak umiejętności zarządzania sobą w czasie nie udało się ich wykonać. W pierwszym wypadku, trzeba z tego zrezygnować, a na rok 2011 wpisać tylko to, co naprawdę ważne, czego pragniecie dla siebie i bliskich. Jeśli to z drugiego powodu, obiecajcie sobie, że w nowym roku przeczytacie cele przynajmniej raz w tygodniu. A jeśli to trzeci powód – wybierzcie się na dobre szkolenie dotyczące zarządzania SOBĄ w czasie.

Trzeba jednak wiedzieć, że najlepsze szkolenie nie pomoże komuś kto nie wie czego chce i co jest dla niego ważne.

Dlatego: wracamy do początku: patrząc na to, co wydarzyło się w tym roku, pomyślmy o nowych celach. Jeśli nie jest to łatwe, opiszmy wymarzony dzień w życiu, a potem na jego podstawie stwórzmy strategię, która może cię do takiego dnia doprowadzić. Strategia pomoże stworzyć cele. Cele wyznaczą zadania.
I uwierzcie Kochani, to najlepszy czas na takie zajęcia.

P.S. Na początku lutego organizuję w Warszawie szkolenie na temat zarządzania sobą w czasie. Zapraszam. Dokładna informacja i program pojawią się w poniedziałek.

PODZIEL SIĘ

11 KOMENTARZE

  1. Witam!!

    Dziękuję Pani za te słowa. Odczułam wielką ulgę, że ktoś myśli podobnie jak ja. Chodzi mi o ten przedświąteczny szał porządków i zakupów. Jeśli chodzi o to pierwsze to mam opracowany system sprzątania w domu, gdzie dwa razy w tygodniu po trzy godziny spędzam na porządkach domowych. I tak działam przez cały rok, dlatego kiedy przychodzą święta mogę się skupić na porządkach w moim wnętrzu :). U mnie każdy dzień ma swoje stałe punkty działania np. środy są „porządkowe” i dniami przeznaczonymi na małe SPA domowe:), czwartki dniami zewnętrznymi- tego dnia załatwiam wszystkie sprawy w urzędach, zakupy itd. Każdy miesiąc ma swoje drobne cele, które składają się na roczny plan działania.
    Co do prezentów, że można je kupować też np. w czerwcu, to rewelacyjny pomysł, który wypróbuję w nadchodzącym roku. Zgodzę się, że będą o wiele lepsze bo przemyślane i dopasowane indywidualnie.
    Jeszcze raz dziękuję za te słowa i czekam na następne. Życzę wszystkiego dobrego.

  2. Ja tez dziekuje.Dla mnie zawsze jakos ten czas przedswiateczny byl i jest czasem refleksji.Kiedy jest pospiech ginie gdzies cala magia tego pieknego czasu.Pieczenie ciast i gotowanie to dla mnie w tym okresie jakby modlitwa ( nie zawsze tak bylo ). Niesamowite jak ten rok szybko minal.Nie wszytko udalo mi sie osiagnac ale na pewno nie zmarnowalam roku 2010 i popelnilam kilka bledow ale , ten blog Pani Iwono bardzo mi pomogl trzymac obrany kurs, jestem za to wdzieczna… i juz wiem co w 2011 zrobie lepiej. Dziekuje!

  3. Tak naprawdę to przeciż są to zupełnie indywidulne sprawy.
    Nic nie jest dobre ani złe. Wtedy kiedy to jest nasze, to się z tym dobrze czujemy. Ileż Pań uwielbia codzienne chodzenie ze ściereczką.
    Za nic w świecie nie zamienią tego na przyjemność gotowania , bo tego nie lubią i nie jest dla nich przyjemnością. Dla mnie najważniejszą rzeczą jest nie porównywanie się z nikim i nie pouczanie także innych jak należy robić. Mówię, co ja robię , co lubię i to konec. Wcale nie uważam, że tak jest najlepiej. Rzeczą oczywistą jest także to, że nasze preferencje i ulubione zajęcia zmieniają się czasem też wraz z wiekiem. Nawet nie chcę wspominać jakie przedziwne rzeczy robiłam w młodości i uważałam, że tak jest najlepiej. A więc w zgodzie ze sobą.

  4. Hm…tak to sa indywidualne sprawy.Jedni lubia to inni cos innego, ale ja nie widze tu pouczania i porownywania a raczej wskazowki dla tych ktorzy chca z nich skorzystac .

    ” Ma być tak, że będziemy szczęśliwi i zadowoleni, że nie będziemy zmęczeni i nie będziemy sobie wyrzucać, znowu zrobiliśmy tak, jak robić już nie mieliśmy.”
    Tak napisala Pani Iwona.

  5. Moja Kochana Iwonko. Dla mnie zawsze jesteś WIELKĄ INSPIRACJĄ. Ja to wszystko wiem ale….. Gorąco Cię pozdrawiam już z mrożnej Polski.

  6. Ja przewiduję co roku zakupy na święta i robię je na początku grudnia, później co najwyżej drobne zakupy spożywcze produktów które mają krótki termin spożycia np. chleb, nabiał itd. Przez to świadomie omijam szał zakupów, korki i brak miejsc parkingowych przed hipermarketami.

  7. Ja tez zakupy robię dużo wcześniej, a od wakacji, czasem nawet od Wielkanocy, spisuję sobie inspiracje na prezenty – moją ambicją jest zrealizowanie ich najpóźniej z końcem listopada, teraz mogę delektować się krajobrazem za oknem, spadającym śniegiem, ubieraniem choinki, rozmyślać o końcu roku i tych ważnych niepilnych sprawach… ŚWIĄTECZNE POZDROWIENIA

    • Pani Bogumiło, jakie to piękne i jak bardzo w duchu nauk naszej drogiej Pani Iwonki. Jak stoi w książce „Sprzedaż i charakter”: „jeśli uda mi się zmienić życie choćby jednej osoby, to warto było się urodzić” – jak wiele jest już takich osób!!! Pozdrawiam wszystkich gorąco i świątecznie.

      • A ile takich osób dopiero będzie po zakończeniu AKADEMII ASDIMO gdy wyjdzie z niej szereg trenerów/mentorów/liderów :)

  8. Dziękuję Panie Gustawie. Właśnie o to chodzi, by jedne osoby pociągały za sobą kolejne. Każdy z nas może stać się inspiracją dla kogoś innego.
    Mnie inspiruje i Bogusia i Gustaw i Wasze komentarze. Dziękuję. To tak działa. Pozdrawiam bardzo serdecznie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here