Nie jestem Aniołem…

7

Anioł nigdy nie upada.
Diabeł upada tak nisko, że nigdy się nie podniesie.
Człowiek upada i powstaje.

Fiodor Dostojewski

 

Niestety, a może na szczęście  – nie jestem Aniołem. To niby oczywiste, jednak  powiem to wyraźnie. Fakt, że podpowiadam innym, jak lepiej wykorzystać własny potencjał, jak go rozwinąć i jak wieść szczęśliwsze i lepsze życie nie jest równoznaczny z tym, że ja sama już ze sobą wszystko zrobiłam. Nie zrobiłam i nie wierzę, by starczyło mi ziemskiego czasu na dokonanie tego. Chyba jeszcze w zaświatach będę miała co robić.
Nie ulega jednak wątpliwości, że jak większość trenerów zajmujących się wspieraniem ludzkiego rozwoju oraz skutecznego działania w biznesie, radzę sobie z życiem nieco lepiej niż mój przeciętny klient. Sam  fakt ciągłego mówienia i pisania o tym powoduje samoistne przyzwyczajenie do opisywanych w książkach i na szkoleniach zachowań.  Wciąż jednak mam obszary wymagające pracy.

 

Nie zawsze jestem zadowolona ze sposobu komunikacji z osobami, na których szczególnie mi zależy. Ostatnio wyszłam nieco z dobrych praktyk zarządzania sobą w czasie i bywa, że nie tylko nie starcza mi czasu na dobrą troskę o siebie, ale czasem nie zdążam nawet zrobić czegoś, co  obiecałam. Za rzadko chodzę na spacery, za często rezygnuję z gimnastyki, za mało czytam, za dużo jem.  Zdarza mi się poddać reaktywnie emocjom. Podnoszę czasem głos o ton za wysoko. I mimo, że na szczęście nie ma we mnie negatywnych uczuć w stosunku do nikogo, mogę tak być odbierana. Za mało dbam o dom, o takie codzienne drobiazgi, które uprzyjemniają życie. W pamiętniku piszę od przysłowiowego wielkiego dzwonu. Za mało marzę, wizualizuję i oddaję się relaksowi. Moje życie za bardzo mnie kontroluje, zamiast… odwrotnie. I ciągle nie zawsze bronię nieobecnych, kiedy ktoś przy mnie mówi o nich niedobrze, gorzej: mnie samej zdarza się mówić o kimś nienajlepiej. Gwoli sprawiedliwości: robię to w kategorii faktów nie ocen, czyli relacjonuję czyjeś zachowania… Ale to też nie jest potrzebne. Nie trzeba używać słów o charakterze pejoratywnym, by i tak wszyscy wiedzieli, co tak naprawdę myśli się o jakimś zachowaniu. No i narzekam ostatnio za dużo…

Jak widać wiem, czego mi brakuje.

 

Opanowałam na naprawdę bardzo dobrym poziomie wiedzę na temat tego, w jaki sposób najlepiej podejść do wznoszenia się na kolejne poziomy rozwoju w różnych sferach swojego życia. Sama oczywiście korzystam z tej wiedzy również. Wiele już zrobiłam Kiedy patrzę na to, jaka byłam, a jaka jestem, na to, jakie cele udało mi się osiągnąć i jak bardzo nauczyłam się robić to przy optymalnym nakładzie kosztów, naprawdę jestem z siebie zadowolona. Kiedy czytam listy, w których nieznajome osoby piszą mi o tym, jak wiele dobrego wniosły do ich życia moje książki a nawet ten blog, serce wypełnia mi radość. I wiem, że użyję całej swojej wiedzy do tego, by podążać w kierunku doskonałości, by stać się najlepszą Iwoną Majewską-Opiełką jaką mogę być.

 

Jedna z ważniejszych rzeczy, to umieć spojrzeć na siebie niejako z boku czyli użyć właściwie samoświadomości – tego wielkiego daru człowieczeństwa. Bez tego nie dzieje się nic. To, co zrobiłam w tym tekściku, to skrócona wersja raportu mojej samoświadomości, jej ocena. Warto zauważyć, ze moja samoświadomość współpracowała przy raporcie z… sumieniem. Nie tylko wszak opisuje ona moje zachowania, ale jednocześnie daj wartościujące sygnały, wskazuje pożądany kierunek zmian. Może to stanowić punkt wyjścia do dalszej pracy.

Na pewno w najbliższym czasie zmienię wiele swoich zachowań. Z całą pewnością do celów, które już zapisałam na rok 2012 dołożę jeszcze jakiś z tych dotyczących rozwoju osobistego i zmian w zachowaniu.

 

Wiem też, że Wigilię Bożego Narodzenia przeżyje tak, jak chciałabym przeżyć nadchodzący rok. Będę zachowywać się wyłącznie tak, jak chciałabym się zachować. Zrobię solidną gimnastykę, pójdę na spacer z kijkami, zjem tylko tyle, ile trzeba, zadbam o nastrój. Postaram się aby moje rozmowy z ludźmi były tego dnia ciepłe i dobre i posłużyły mi za wzór na nadchodzący rok. Poczytam coś, co zupełnie nie jest mi potrzebne do pracy, zadzwonię do kilku przyjaciół. Posiedzę spokojnie sama ze sobą w ciszy, patrząc na płomień świeczki

 

Proponuję Państwu w ramach codziennego dzisiejszego zadania popatrzeć na siebie życzliwie ale… z oceniającym udziałem sumienia i wypisać, tak jak ja,  co zauważają Państwo w sobie nadającego się do udoskonalenia.  A jutro, w Wigilię może też poćwiczcie te zachowania, które chcielibyście u siebie widzieć zawsze.
Moja Babcia mówiła, że jaka Wigilia, taki cały rok… a Ona często miała rację.

A poza tym wspomnijmy tych, których nie ma już z nami. Idę dziś na grób Babci i Mamy. Pomyślę o tych, których w te Święta nie będzie przy naszych stołach.

 

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ

7 KOMENTARZE

  1. Pani Iwono i Bywalcy blogu>>>>Zdrowych , udanych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia.Niech CUD W BETLEJEM pozwala trwać w MIŁOŚCI I POKOJU do świata i do siebie.Magda.

  2. Pani Iwono! Dziękuję bardzo za ten tekst (i wszystkie :-) ), za autentyczność, za to, że nie kreuje się Pani na anioła.

    U mnie w domu też się mówi, że jaka Wigilia, taki cały rok i zawsze starałam się uważać, co tego dnia robię i mówię. To świetne ćwiczenie!

    Wszelkiej pomyślności dla Pani i wszystkich czytelników bloga!

  3. Pani Iwono, dziękuję że wszystkieeee wpisy:) Życzę Pani i wszystkim czytelnikom dużo miłości, wiary i nadzieii… podążania swoją własną scieżka życia i aby te Święta były przepełnione spokojem, ciepłem i dobrą energią, przeżyte w zgodzie z własnym sumieniem i głosem serca, czego i sobie życzę:)))

  4. Iwono, w tym pieknym okresie swiatecznym przesylam Ci najlepsze zyczenia – aby milosc, radosc, sily witalne, cierpliwosc i wszystko co potrzebujesz do kolejnego kroku po drodze Twojego przeznaczenia goscilo w Twoim zyciu i w okresie swiatecznym i w roku 2012. To piekny i uczciwy wpis.Te nasze obszary niedoskonalosci trzeba zaprzyjaznic. Od ukochania niedoskonalosci w nas zaczyna sie praca z tymi niedoskonalosci. Kochajac swoje niedoskonalosci, jestesmy bardziej otwarci, toilerancyjni i cierpliwi w spotkaniu niedoskonalosci innych :) To dar, to gleba. Niech bedzie w nas wszystkich uzyzniana, tak aby dala obfite plony dobroci, cierpliwosci, w 2012. Sending you all my love!

    „The basic notion is that we can make friends with what we reject, what we see as ‚bad’ in ourselves and in other people. At the same time, we could learn to be generous with what we cherish, what we see as ‚good’. If we begin to live this way, something in us that may have been buried for a long time begins to ripen.”

    Juicy cosmic fruit.

    Pema Chodron

  5. Ślicznie Pani wygląda przytulona do tej brzozy, Pani Iwono…..radosnych i dobrych Świąt Bożego Narodzenia dla Was Wszystkich, spokoju w sercach, uśmiechu i miłości.

  6. Czasami chciałbym, aby doskonałość można było kupić tak jak bochenek chleba i już. Ale zaraz nasuwa mi się skojarzenie, że za parę dni ten ów bochenek zrobi się czerstwy. Tak więc fantastycznym jest to, że możemy kupować świeże bochenki i delektować się ich smakiem, tak samo jak ciągle możemy nad sobą pracować i się doskonalić.
    Prościej też komuś z zewnątrz zauważyć co moglibyśmy ulepszyć, dlatego lubię słuchać Twoich szkoleń i płyty nawet jeżeli znam już tą wiedzę dokładnie, gdyż za każdym razem znajduję jakieś AHA.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here