Naprawdę możesz wszystko

9

Czy spotykali się Państwo  z różnego rodzaju klasyfikacjami, które niczym naklejki przylegają do człowieka i potem  niełatwo się z nich wyzwolić?  Jest ich mnóstwo? Osobowość –A, B,  znak zodiaku (co ja się mam ze swoim lwem), typ lidera – taki lub inny,  określony sposób rozwiązywania problemów czy sformułowania typu nieśmiały, spóźnialska, niesłowny …  Bywają także określenia bardzie rozbudowane, jak te: jestem w stosunku do siebie za bardzo krytyczna, nie wierzę w siebie czy o kimś: nie zależy mu na ludziach,  jest egoistą.

To normalne, że oceniamy zarówno siebie jak i innych
(konia z rzędem temu, kto całkowicie tu , na ziemi, potrafi się tego pozbyć),
jednak nie warto tego robić, jeśli nie idzie za tym zmiana…

Przekonania te nie tylko pozbawiają nas bowiem nas czegoś, ale tłumaczą i powodują, że afirmując je (zatem  utrwalając), niejako automatycznie zapewniamy sobie dalsze zachowania w zgodzie z ich treścią.  Gorzej – jesteśmy święcie przekonani, że tak trzeba, że inaczej się nie da.  W czasie  rozmowy z Krzysztofem Skowrońskim w radiu Wnet usłyszałam, że skoro chcę pomagać ludziom w zmianie charakteru, to tak naprawdę biorę się za coś, co jest niewykonalne. Wszak tego zrobić się nie da. Człowiek ma jakiś charakter i koniec. Jeśli będę go zmieniać, to on już nie będzie sobą… Gdybym to ja go zmieniała i robiła to bez jego wiedzy, programując mu na przykład w czasie snu podświadomość, czy – imając się  manipulacyjnych technik – wpływała na jego podświadomość i wybory, to faktycznie mógłby nie być sobą… Choć i wtedy miałby on udział w przyjmowaniu tego, co mu niosę.

Jeśli jednak  ktoś świadomie chce zrezygnować z  jakichś swoich zachowań,
nawyków czy ograniczających go przekonań  i na ich miejsce wprowadzić te,
które lepiej mu służą,  to wtedy, kiedy się zmieni, kiedy będzie inny,
będzie sobą, tylko sobą w lepszej wersji.

Człowiek kształtuje się przez całe życie. Z pomocą środowiska, bezwiednie –  jako dziecko,  ale już  jako nawet bardzo młody człowiek – także świadomie – dokonując samodzielnych wyborów: towarzystwa, zachowań, słów i myśli.

Każdy z nas ma w sobie tak naprawdę nieograniczony potencjał rozwoju.

Nawet jeśli mamy jakieś wyzwania związane z uwarunkowaniami genetycznymi, to istnieje po pierwsze  strefa najbliższego rozwoju, a ponadto jest wiele innych sposobów kompensacji. Są wspaniali, znakomicie realizujący się w życiu ludzie, mający fizyczne ograniczenia, na przykład brak kończyn, którzy mówią: jestem pełnosprawny, robię tylko pewne rzeczy inaczej.  I robią je! Żyją pełnie i są szczęśliwi. Są ludźmi sukcesu. Zawdzięczają to charakterowi – pracy nad nim.

A jeśli ktoś mówi: nie dam rady, tego zrobić, bo  mam silnej woli. Czy jest pełnosprawny? W jakimś sensie sam siebie skazuje na brak pełnej sprawności, sprawczości i działania.  On też zawdzięcza to charakterowi – brakowi pracy nad nim.

Nie warto zatem posługiwać się słowami osłabiającymi,
naklejkami pozbawiającymi działania.
Trzeba się raczej wziąć za dołożenie siły do charakteru, wzmocnić wolę, ot co.

Jakiś czas temu w sposób bardzo wyrazisty zetknęłam się z odniesieniem do teorii klasyfikującej ludzi na wykładzie dla top liderów MLM (marketing wielopoziomowy). Trener opisywał 8 rodzajów ludzi,  podpowiadając, co można z nimi zrobić, jak ich traktować – co są, a czego nie są w stanie zrobić. Nazywał te osobowości numerami: ktoś jest jedynką, ktoś inny dwójką, czwórką, szóstką, ósemką… Zdaje się, że robił to na podstawie popularnej książki Enneagram a typy osobowości. Dowiedz się kim jesteś D.R. Riso
Jest sporo takich klasyfikacji i opisów, niektóre bardzo popularne. Helen Palmer opisywała Enneagram  na kilkuset stronach, na kilkuset… Riso i Hudson też na czterystu.   Wielkim uproszczeniem będzie zrobione z tego krótkie szkolenie.

Nie przyjmuję dobrze takich teorii. Wiem bowiem, że one istnieją głównie dla celów teoretycznych, opisowych, dla punktu wyjścia. W żadnym wypadku nie można stosować tej wiedzy jako pewników na temat ludzi i ich stałych zachowań. W czasie tego wykładu po pierwsze za nic nie mogłam odnaleźć w tej klasyfikacji… siebie, a po drugie zastanawiałam się, co taka wiedza może dać ludziom, tak dla działania ich samych jak i ich pracy z innymi.  Jedna z najlepiej funkcjonujących w tej branży liderek powiedziała zresztą: Jak to dobrze, że nie słyszałam pana wcześniej, bo na pewno nie doszłabym tu gdzie jestem… Przyjaźnię się z Nia i wiem, jak wiele sama zrobiła dla wykorzystania swojego potencjału, dla rozwoju charakteru. I to jest kwintesencja.

Dobrze wiedzieć kim się jest w tym momencie, jaką ma się siłę,
a nawet gdzie leżą słabości.
Jednakże każdy z nas wzniesie się na wyższy poziom funkcjonowania
jeśli określi swoją misję życiową,
znajdzie życiowe cele, które wypływać będą z jego marzeń

i wzmocni poczucie własnej wartości, proaktywność, spójność wewnętrzną,
poczucie obfitości i pozytywne myślenie.

Jeśli jeszcze nauczy się lepiej komunikować ze sobą i światem,
zarządzać własnymi wyborami w czasie i programować świadomie podświadomość…
będzie zwycięzcą dla siebie i dla innych… będzie też liderem.

 

P.S. Przedstawiam króciutkie nagranie z wykładu, który nastąpił po tym, o którym tu wspominam.
W  kilku słowach mówię tu o autokreacji i samodoskonaleniu. Dłużej będę mówić o tym i ja i inni trenerzy już w piątek i w sobotę w Warszawie w czasie Dni Siły. Jutro (wtorek 20 września) kończymy rejestrację. Możemy przyjąć jeszcze kilka osób, sala pomieści 100 osób.  Zapraszamy.  

 

 

PODZIEL SIĘ

9 KOMENTARZE

  1. Mnie na licznych szkoleniach uczono, że charakter człowiek ma i tyle. Tego również, że można te cechy wykorzystać w procesie sprzedaży.
    Nie wiem czy to za sprawą mojeo przekonania, że tak jest w istocie, czy innych prawideł tego świata. Fakt jest faktem, że stosuje pewne schematy w sprzedaży i sprawdzają się one czego miarą są wyniki sprzedażowe. Więc jak jest z tym charakterem?

  2. No cóż? Ja wiem jakie są szkolenia. I stwierdzam, że charakter można kształtować. Schematy można stosować, każdy jakieś stosuje. Nie wie Pan (czy Pani?) jak wyglądałyby wyniki sprzedażowe, gdyby popracował Pan (Pani) nad charakterem i co nieco ulepszył (a). Istnieje też możliwość, że ma Pan chara
    kter, który nie wymaga korekty… choć rzadko spotyka się takich ludzi. Zwykle można coś ulepszyć. Pozdrawiam

  3. Pani Iwono……po wysłuchaniu…przypomniały mi się słowa….no niestety nie pamiętam czyje….ale brzmiały…,, a mnie się wydaje ,że każdy może się stać ,każdym możliwym…..właśnie tak każdym mozliwym….”.Pozdrawiam …..

  4. Lubię czytać Pani wpisy, są takie… inspirujące :) Stanowią dla mnie odskocznię, uczę się czegoś nowego. Niestety, nie żyję wg wszystkich Pani zasad, a szkoda… Chciałabym, lecz jakoś nie potrafię. Nawet nie mam czasu się nad tym zastanowić, przez szkołę mam aż nadto obowiązków i czuję się przez to zmęczona, a czasem wręcz wypalona… Jakby to Pani ujęła, jestem „w stanie wymagającym specjalnej troski” :) Tylko kto mi tę troskę zapewni?
    Przepraszam, że tak zamulam, ale nie chcę się zwierzać przyjaciółce, żeby nie psuć jej humoru, a z mamą ostatnio coraz mniej rozmawiam (żadna z nas nie ma czasu).
    Serdecznie pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów :)

    • Pani Karolino, czy Karolinko może… koniecznie zajmij się sobą cieplej. Ty chodzisz zdaje się jeszcze do liceum. Nic nie jest warte tego, żeby się wypalać. W końcu po to się robi „wszystko” żeby cieszyć się życiem. Jeśli mieszkasz w Warszawie przyjdź na nasze Dni Siły, w sobotę. I koniecznie rozmawiaj z Mamą… i z przyjaciółką także. Przyjaciele i bliscy są po to, by z nimi rozmawiać, nawet jeśli w wyniku tego będzie im nieco smutniej… Ale mogą pomóc, a Ty wyjmiesz z siebie coś, może zrozumiesz, może znajdziecie rozwiązanie. Czy znasz moja książkę „Ju za rok matura”? Może znajdziesz tam podpowiedzi… Albo na płycie „Metamorfoza” .
      A ja właśnie tak bym chciała, żeby moje wpisy były zawsze inspiracja, by koiły i dawał coś dobrego. Serdecznie Cię
      pozdrawiam.

  5. Pani Iwono,
    po przeczytaniu Pani powyższego wpisu, chciałabym przekazać, że w 100% się z Panią zgadzam. Pomimo, że również czasem mogę podpisać się pod osobami które twierdzą ” ja jestem do niczego”,” nie dam sobie rady”, itp., to jednak staram się z tym walczyć, staram się zmieniać swój charakter, żeby być lepszą osobą.Najważniejsze jest żeby pracować nad swoim charakterem i stale go doskonalić – stawiać sobie cele, spełniać marzenia i oczywiście myśleć pozytywnie. :).
    pozdrawiam,

  6. To na pewno zgodzi się Pani z moim dzisiejszym wpisem, Pani Olu. Pozdrawiam serdecznie i życzę udanej współpracy ze sobą w zakresie doskonalenia.

  7. Iwonko, jak to jest z tym zwierzaniem się bliskim? Przeczytałam ostatnio (chyba u Niwińskiego w „Ja”), że zwierzanie (chodziło tu raczej w kontekście narzekania) to dzielenie się odpowiedzialnością, odciążanie się i że jest to wręcz przejaw egoizmu. Nam jest lepiej, bo się „wygadaliśmy”, a naszemu rozmówcy wręcz przeciwnie. Popraw mnie proszę, jeśli coś źle zinterpretowałam. Wiem, że można zwierzać się tak, by tej energii nikomu nie zabierać. To zwierzać się czy nie?:)

    Sama sobie staram się odpowiedzieć, że być może rada udzielona Karolinie dotyczy rozmów ogólnie, niekoniecznie tych o sprawach intymnych czy trudnych ale każdych, gdyż rozmowa z mamą, przyjaciółką to nic innego jak budowanie więzi, zacieśnianie relacji.
    A takie więzi to cudowna sprawa!:)

    Karolinko, przyjdź na Dni Siły – z nami wypoczniesz i doładujesz akumulatory!

  8. Przyjaciele są po to Kamilko, by mówić im także o tym, co nas boli. Sama znakomicie odpowiedziałaś na pytanie: można mówić tak, że się nikogo nie obciąża odpowiedzialnością. Poza ty nie zawsze jest jakaś odpowiedzialność. A że komuś innemu będzie także przykro… no cóż. To jest cena bliskości.
    Jest to szczególnie ważne u młodych osób. Przecież one muszą mieć jakąś ostoję. A poza tym mogą nie umieć sobie radzić, wpaść w depresję albo inne problemy. Do zobaczenia w piątek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here