Moc słowa i nasza moc

3

Na stronie Dnia Dobrego Słowa, na blogu i na szkoleniach namawiam  do mówienia dobrych słów. Najprościej to ujmując chodzi o to, żeby przed wypowiedzeniem swojej uwagi czy opinii na jakiś temat, a wręcz przed powiedzeniem każdego zdania czy pojedynczego słowa, zastanowić się choćby przez moment po pierwsze czy w ogóle chcemy coś powiedzieć, a po drugie w jaki sposób.

Człowiek nie jest automatem, nie musi niczego ni robić ni mówić. Nie reaguje po naciśnięciu guzika bezwolnym zachowaniem czy słowem.

A jeżeli reaguje to i tak jest to jego wybór. Wybór, by nie zastanawiać się, wybór by nie myśleć nad swoim zachowaniem czy słowami. Wreszcie wybór, by nie pracować nad sobą i nie robić pewnych rzeczy, które mogą wpływać na to, że reagując nawet bez namysłu, reagować będzie właściwie.

To dlatego proszę, by używać dobrych słów zawsze, w każdej sytuacji, także wtedy, kiedy mówi się o sobie czy do siebie, żartuje czy opowiada zabawne historie. Jeżeli bowiem ktoś posługuje się określonym językiem w jednej sytuacji, łatwo może przenieść go na inną. Używając słów wulgarnych czy choćby ordynarnych tam, gdzie sądzimy, że możemy sobie pozwolić, łatwo możemy  przenieść je na grunt, w którym wcale nie chcielibyśmy ich używać. Często słyszałam jak znany mi mężczyzna mówiąc o sobie, mówił, że coś mu chodzi po łbie albo że boli go łeb. Nawet radziłam mu, by nie mówił w ten sposób o swoim ciele. I co? Znalazłam się w sytuacji, w której nazwał on tak głowę  kogoś, komu się to nie spodobało, kto nie uważa takich słów za dobre czy właściwe. Nie było miło.  Na moich szkoleniach zdarza się niektórym osobom  przekląć, co nawet ich samych dziwi. Tak to się dzieje, kiedy kontrola słów nie odbywa się przez cały czas.

Język musi być zawsze dobry.
Chodzi o to, by wytworzył się nawyk mówienia dobrymi słowami.

Ale pozytywna postawa wobec słów i języka dotyczy nie tylko tego jak się mówi ale również tego co się mówi. Zatem nie jest dobrze, kiedy obmawiamy innych, gdy mówimy o nich przykre rzeczy, a na dodatek ich samych przy tym nie ma, zatem nie mogą się obronić.

Jest taka piękna dewiza ludzi honoru: bronić nieobecnych. Chyba nie trzeba dodawać, że podstawą tej dewizy jest tym bardziej niewypowiadanie o nieobecnych niedobrych słów.

To nie jest łatwa sprawa. Od lat staram się nie mówić o nieobecnych rzeczy, których im samym, bym nie powiedziała. Bywa, że zwycięża we mnie słabość, jednak nawet wtedy nie używam wyrazów o negatywnym zabarwieniu. Koncentruję się raczej na faktach i ich interpretacji. Cieszę się, ponieważ coraz łatwiej przychodzi mi pełne przestrzeganie wspomnianej dewizy.

Dobrym sposobem na naukę właściwego korzystania z języka jest takie mówienie,  jakbyśmy byli cały czas podsłuchiwani lub mówili przez megafon.

Jeszcze jeden mechanizm składa się na ostateczną wartość j języka – to, jak rozumie się słowa innych ludzi. Od nas samych wszak w znacznym stopniu zależy,  jak zrozumiemy to, co ktoś mówi i jakie emocje w sobie uruchomimy.
Komunikacja oznacza dwustronny proces. Ma miejsce wtedy, kiedy doszło do przekazania sobie jakiejś informacji czy myśli. Obie strony powinny aktywnie w tym uczestniczyć  – i ta, która mówi, i ta, co stara się zrozumieć usłyszane słowa – jak najbardziej zgodnie z intencją rozmówcy,  ale także w zgodzie z własnym dobrem.

Na facebooku  na stronie Dnia Dobrego Słowa pojawił się cytat z Marka Aureliusza: Doniesiono ci, że pewien człowiek źle mówi o tobie. Tak, ale przecież nie doniesiono Ci żeś to odczuł jako przykrość.
Otóż to! To, co ludzie mówią i robią to jedno, a to jak my to odbierzemy, to drugie.

Nie musimy doszukiwać się w słowach innych ludzi negatywnych uczuć; wręcz nie należy brać do siebie oceny poziomu wykonywania zadań; zwrócona na coś uwaga nie powinna budzić negatywnych emocji a raczej wdzięczność, a uszczypliwości innych, kiedy zostaną przez nas odkryte jako intencje sprawienia nam przykrości, mogą stracić tę moc.

To od nas zależy co pomyślimy o zachowaniach czy słowach innych ludzi.

Eleonora Roosevelt mawiała: Nikt nie jest mnie w stanie zranić bez mojego udziału.  To w gruncie rzeczy to samo, co rzekł Marek Aureliusz. Ktoś powiedział o tobie źle… Cóż?! Nie musisz się tak samo poczuć. Możesz pomyśleć: nie zna mnie, nie potrafi zachować się w zgodzie ze szlachetnymi standardami, słaby to człowiek, albo nie wiem nawet czy to prawda… lub jeszcze  inaczej. W każdym z takich wypadków niewłaściwe słowa innego człowieka stracą swoją negatywną moc. I to Ty sprawisz.

PODZIEL SIĘ

3 KOMENTARZE

  1. Dostałem dzisiaj taki prezent od pracownika „Pan jak mówisz to człowiekowi od razu lepiej się robi na duszy.” Ja Dziękuję za już , proszę o jeszcze. Bo jak Pani pisze to mnie się robi lepiej na duszy.

    • W Pana słowach jest kwintesencja tego, o co chodzi w pozytywnym mówieniu. Właśnie o to! Dziękuję. Kochani nawet wtedy, kiedy nie jest dobrze, nie musi przecież być gorzej, a kiedy jest dobrze, może być wspaniale.Zawsze na duszy może robić się lepiej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here