Logodydaktyka według Maćka K. (1)

2

logodydaktyka okladka do druku (3)Gdy zaczynasz nie oczekuj, że od razu będziesz wiedział jak dotrzeć na szczyt

John C. Maxwell

 

Otaczają mnie znacznie młodsi ode mnie wspaniali ludzie. Przeważnie są to kobiety, z którymi zawsze łatwiej było mi się porozumieć, jednak wśród współpracujących ze mną w różny sposób ludzi, są również mężczyźni. Jednym z nich jest Maciek, którego poznałam jako filmowca, nagrywającego z upodobaniem wszelkie wydarzenia o charakterze rozwojowym, a dziś wiedzę, że ma szansę stać się inspirującym mówcą, może… trenerem-mentorem. Widzę w nim człowieka szlachetnego, pogodnego z  poczuciem humoru podobnym do Stańczyka. Lubi żartować, nawet szokować, jednak nie przekracza subtelnej granicy, po której wrażliwsi tracą chęć do śmiechu.  Maciek postanowił nagrywać krótkie filmy tukazujące jego spojrzenie na logodydaktykę. Chce w ten sposób uczyć się mówić do innych tak, aby ich inspirować do lepszego życia, z którym to nieodłącznie związany jest rozwój osobisty. Chce również, jak mi powiedział, rozpowszechniać systemowe podejście do rozwoju jakim jest logodydaktyka. Wiem, że podoba Mu się to, co robię i lubi moje książki i szkolenia. Jak każdy, ma własne spojrzenie na wszelkie tematy i zjawiska. Ciekawi mnie bardzo jak ujrzy koncepcję w zgodzie z która tyle lat pracuję.               

Książki się pisze z konkretnym przesłaniem, ale potem żyją własnym życiem. Nie zawsze to, co rozumie Czytelnik zgadza się z zamysłem autora. Na pewno i w moich pracach są takie fragmenty. Dlatego postanowiłam wypowiedzi Maćka opatrywać moim komentarzem do tych filmów, tak, aby ten podwójny przekaz stał się jednością.

Bardzo jestem ciekawa Państwa głosów zarówno na temat warsztatu Maćka jak i przedstawianych poglądów.  Może  pojawią się pytania, na które będziemy mogli odpowiedzieć.

Proponuję najpierw obejrzeć film, a potem przeczytać mój komentarz. A każdy cytat do tych tekstów, to oddzielna rada w dążeniu do mistrzostwa.

 

 

A zatem moje komentarze do pierwszego odcinaka Logodydaktyki według Maćka K.

 

Maciek tłumaczy Logodydaktykę nie dlatego, że ona tego wymaga,
ale dlatego aby sam wszystko dobrze zrozumiał i by pokazać ją oczami innymi niż autora.

 

Rzeczywiście uważam, że książka jest przede wszystkim podręcznikiem dla trenerów, coachów i mentorów, ponieważ dzielę się w niej wiedzą na temat prowadzenia szkoleń i inspirujących spotkań. Przedstawiam w niej systemowe podejście do rozwoju ludzi i organizacji, daję niejako zestaw narzędzi, jakby bloków pozwalających zrobić szkolenie niemal na każdy temat. Dostarczam też wiedzy na temat samego prowadzenia szkoleń oraz budowania w sobie trenera. Jednak książkę doceni też na pewno zaawansowany w rozwoju czytelnik, którego prowadzenie szkoleń nie interesuje. Osobom zaczynającym przygodę z samodoskonaleniem polecałabym raczej dwie inne moje książki: „Ku doskonałości” oraz „Trener osobisty”.

 

Cztery główne cele życia według Coveya podzielam w pełni. Żyć, kochać, uczyć się i zostawić po sobie spuściznę to z pewnością cele mojego życia.  Chodzi o to aby dbać o swoje życie i życie innych ludzi. Traktować siebie tak, aby jak najdłużej i w jak najlepszej formie móc przebywać na ziemi. A przebywając kochać: siebie, innych – wszystkimi danymi nam rodzajami miłości. Można kochać rodziców, dzieci, partnerów życiowych, ale można kochać w ogóle ludzi. Każda forma odczuwania miłości jest tym, po co się żyje. Prawdziwa miłość pozwala na budowanie celów większych niż my sami, które to nadają sens naszemu życiu.

Uczyć się! Ach cóż to za przyjemność. Poznawać, doznawać, odkrywać dla siebie nowe prawdy, zdarzenia, doświadczenia, poznawać wiedzę i wzrastać.

I zostawić spuściznę, czyli zrobić coś dla świata. Przyczynić się do tego, że stanie się on lepszy, piękniejszy, wartościowszy. Spuścizną mogą być dobrze wychowane dzieci, napisane książki, które ludzie będą czytać, stworzone teorie, wprowadzone do świata pomysły, wytworzone narzędzia, patenty ale także piękny trawnik, ładny dom, ogród… Chodzi o to, żeby zostawić coś po sobie.

To do przemyślenia tego zachęcał Maciek. Ja także zachęcam.

 

Kiedyś mistrz był w każdym fachu, a instytucja mistrzostwa bardzo powszechna. Dziś jakoś wyszło nam to słowo z obiegu. Mistrzów mamy w sporcie. O ludziach, których szanujemy i z których zdaniem się liczymy, mówimy czasem mentorzy. A ja chciałabym żeby odbudować instytucję mistrza, aby ci, co weszli na wyższe poziomy w swojej profesji, chcieli pomagać wchodzić tam innym.  Aby dzielili się z nimi swoją wiedzą bez tajemnic,  żeby  pomagali innym stać się lepszymi od nich samych.  Oczywiście potrzebna jest tu duża doza poczucia własnej wartości oraz poczucie obfitości… ale mistrz takie cechy posiada.

Taka intencja przyświeca książce Logodydaktyka. Droga rozwoju. Bardzo chciałaby, aby tak odbierali ją wszyscy… Maciek K. także.

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

  1. Pani Iwonko , szczerze wierzę w sukces Logodydaktyki , jest Pani naszym „Palcem Bożym „:) . Właśnie wróciłam z podróży , o której zawsze marzyłam .Była Pani ‚ razem z nami ” :) Dowód … na to , że dzięki Pani osobie , wykładom , książkom można stawać się prawdziwym sobą i żyć w zgodzie ze sobą ! Dziękuję i poruszam się cały czas Drogą do siebie i Świata czasami jak to kiedyś Pani pięknie określiła po ‚sprężynie „. A im więcej czytam i słucham treści zgodnych z Logodydaktyką , więcej rozumiem i mam więcej proaktywnych zachowań , wcześniej tak nie było . Ściskam i jestem wdzięczna za Panią :) violka

    • To miód na moje serce. Właśnie dlatego piszę i prowadzę szkolenia. Ja wiem, że można żyć piękniej i lepiej i jak dołączają do tego kolejne osoby, moje szczęście rośnie. To ja Pani dziękuję.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here