Liczy się dzisiaj

24


Szczęście nie jest ani cnotą ani przyjemnością,
ani tym ani tamtym,
ale po prostu wzrostem.
Jesteśmy szczęśliwi, kiedy wzrastamy.

William Butler Yeats

 

Moi Kochani,

Myślę, że mogę się tak zwracać do Państwa. Po roku obecności w Waszych domach, a wierzę, że i w sercach, jesteśmy sobie bliscy.
Ja osobiście bardzo czuje tę bliskość. Mogę powiedzieć, że świadomość codziennego kontaktu z kilkuset osobami, które razem ze mną podjęły zadanie codziennego doskonalenia się przez cały rok, bardzo mnie do Was zbliżyła. Znam już niektórych z tej wielkiej grupy osobiście, innych jedynie z komentarzy.

 

Zrobiliśmy to! Spełniliśmy obietnicę!
Ja swoją, że przez rok pisać będę teksty wyjaśniające o co w tym wszystkim chodzi, zachęcające do różnego rodzaju zachowań,
a Wy – swoją, że będziecie robić proponowane zadania, odpowiadać sobie i mnie na pytania, zastanawiać się nad niektórymi sprawami.

 

Przyszedł ten dzień, dzień, w którym trzeba się rozstać.
Czas zakończyć naszą wspólną pracę poznawania samych siebie, budowania i  samodoskonalenia.
Mam nadzieję, że przez ten czas każdy z Was tak wiele zrozumiał, zrobił i zmienił na lepsze w swoim życiu, że dalej już samodzielnie może się rozwijać.
Nie rozstajecie się wszak Kochani z rozwojem.
Rozwój to proces ciągły, stały. Przez całe życie się rozwijamy, ćwiczymy, poznajemy nowe i coraz lepiej poznajemy to, co już znamy.

 

To, że kończymy cykl tekstów pod wspólnych hasłem Liczy się dzisiaj,
nie zmienia faktu, że dalej liczy się dzisiaj…

 

Rozwój można porównać do sprężyny, po której poruszamy się ku górze… Proszę przyjrzeć się jak jest zbudowana. Gdybyśmy się poruszali po niej, można byłoby powiedzieć, że pokonujemy wciąż te same odcinki tylko piętro wyżej.
I tak jest z rozwojem: robimy wciąż to samo, tylko na wyższym poziomie. Wciąż się komunikujemy, kochamy, planujemy, wciąż wywieramy wpływ na innych i dodajemy unikatowy wkład do życia społecznego.
Nie zawsze wychodzi nam to tak, jak byśmy sobie tego życzyli, ale zapewniam – jest coraz lepiej.

 

Ja także jestem na swoim kolejnym poziomie spirali rozwoju.
Sporo przeżyłam prze ten rok, wiele się nauczyłam i zrozumiałam. Również dzięki tej naszej wspólnej pracy.

Wzrosło też moje zaufanie do siebie samej. Utrzymuje się ono od pewnego czasu na przyzwoitym poziomie, jednak dopełnienie tej obietnicy, codzienne pisanie tekstów przez 363 dni  (trzy teksty napisali inni) pokazało mi raz jeszcze, że mam siłę, mam determinację…
I że mogę je wykorzystać ilekroć… będzie warto.

No i jestem z siebie dumna. To  jednak duża sprawa. Miałam w tym czasie gorsze dni, czasem niezbyt dobre samopoczucie, ogrom zajęć, a jednak to zrobiłam!

 

Warto było. Tyle dobrych słów usłyszałam, tyle pięknych doniesień o zmianach, jakie zaszły w życiu niektórych z Was, tyle dobrej energii przetoczyło się dzięki nam prze Internet. Wiele osób dopiero poznało tematykę rozwoju i własnej odpowiedzialności za wzrastanie.
3 listopada 2011 roku stronę odwiedzało dziennie niecałe 800 osób, teraz prawie 1300.
Czy to nie wspaniałe? Dołączali do nas w trakcie trwania programu. Teraz będziecie mogli Kochani zacząć spokojnie przerabiać program od początku. Nie będzie nowych zadań.

 

Dziękuję.
Dziękuję za te 365 dni, za cierpliwe czytanie moich tekstów, za komentarze, pytania, za wspieranie siebie nawzajem, za życzenia przy różnych okazjach i trzymane za mnie kciuki, za troskę o mnie czy aby wszystko w porządku, za wszystkie dobre słowa, a przede wszystkim za to, że pracowaliście nad zadaniami, że poświęciliście sobie więcej czasu.

 

Rozstajemy się… ale przecież nie na zawsze.

Odpocznę sobie dzień, może dwa i będę pisać. Nie codziennie, nie z konsekwencją poruszając kolejne obszary związane z rozwojem, ale już lekko i swobodnie o tym, co zauważę wartego do podzielenia się z Wami.

Jestem  psychologiem, który wybrał sobie inspirowanie do rozwoju i wspieranie Tych, co go podejmują, zatem zawsze znajdziecie tu Kochani coś, co będzie nawiązywać do życia lepszego, ciekawszego… spełnionego. Zapraszam serdecznie do czytania moich tekstów w dalszym ciągu.

 

Zakończę słowami Bo Bennetta młodego multimilionera, który zaczął słuchać taśm wpierających rozwój w wieku 10 lat. Wtedy też zaczął czytać takie książki. W 1994 roku skończył studia, marketing. Jako czterdziestolatek wrócił na uniwersytet aby zrobić doktorat z psychologii. Aktualnie jest studentem. Na zdjęciach zawsze widać uśmiechniętego, zadowolonego z życia, spełnionego mężczyznę.

Obyśmy wszyscy tak się czuli.

 

Ci, którzy się doskonalą,
z wiekiem  doświadczają mocy rozwoju osobistego i indywidualnych osiągnięć
i stopniowo zastępują młodość mądrością,
niewinność zrozumieniem,
a brak celu samorealizacją.

 

I o to chodzi w rozwoju.

 

 

OSTATNIE ZADANIE:

  • Proszę sobie uświadomić co dobrego wydarzyło się przez ten rok.
  • Ile z tego jest wynikiem pracy ze sobą i nad sobą

 

 

 

PODZIEL SIĘ

24 KOMENTARZE

  1. Czytam dzisiejszy wpis, czytam, w sercu coraz smutniej, aż nagle hurra, jest „odpocznę sobie (…) i będę dalej pisać”. Cóż by to był za dzień bez wizyty na Pani stronie. Serdecznie dziękuję za teksty, za inspirację. Mam zamiar sobie wszystkie teksty wydrukować i włożyć do mojego Segregatora Rozwoju. Pozdrawiam i dziękuję raz jeszcze.

  2. Pani Iwono to było duże wyzwanie. Gratuluję wytrwałości i ciekawych tekstów rozwojowych. Na pewno do nich wrócę. Liczy się dzisiaj to piękna akcja, która pozwala trochę zwolnić i popatrzeć, co właściwie się liczy a co można sobie odpuścić, żeby wspinanie sie po tej sprężynie było i ciekawe i przyjemne. Bardzo dziękuję i życzę dalszych sukcesów.

  3. Trafiłam na Pani bloga chyba na wiosnę, pamiętam pisałam pracę na zajęcia z psychologii z rozwoju osobistego. Wiem, że nic nie dzieje się przez przypadek. Od tamtego czasu mój dzień zaczynał się od kawy i Pani wiadomości. Wszystko się zmienia. Podziwiam i dziękuję za trud jaki Pani przez ten rok włożyła. Każdy z nas szuka nauczyciela i wsparcia. Czekam na nowe wpisy i cieszę się że jest archiwum oraz książki.
    Wszystkiego dobrego:-)

  4. Pani Iwonko. Przede mną jeszcze długa droga, aby poczuć się naprawdę dobrze w swoim ciele i w towarzystwie swoich myśli. Ale pierwsze pomyślne kroki są już poczynione…i idę dalej:) Baaaardzo dziekuję, a i czytać wciąż będę:)

  5. Pani Iwonko, DZIĘKUJĘ. Za całoroczny trud, za tyle ważnych, mądrych, inspirujących tekstów, dzięki którym wiele zrozumiałam, nieco w życiu już zmieniłam, zmieniam i nadal będę zmieniać. Dziękuję za radość z jaką każdego poranka witałam nowy tekst. Mam je wydrukowane, żeby móc do tekstów i zadań wracać nawet bez pomocy komputera. Całość akcji „Liczy się dzisiaj” samodzielnie drukowana z plików pdf, to sześć grubych tomów, dlatego cały wrócę do pytania, które już kiedyś przyszło mi na myśl: Czy nie zechciałaby Pani wydać tego cyklu w postaci drukowanej książki? Jestem pewna, że znalazłaby wielu nabywców nie tylko wśród owych 1300 osób, które tu codziennie zaglądały. Czy Drodzy Współczytelnicy są podobnego zdania?
    Serdecznie pozdrawiam i – jak zwykle – będę tu codziennie zaglądać w poszukiwaniu inspiracji.

  6. Droga Iwonko, kto jak nie Ty dałby radę z pisaniem przez cały rok?!
    GRATULUJĘ!!! Udało się :-)
    Liczę, że zapiski tego bloga pojawią się wkrótce w formie książki. Uwielbiam wracać do Twoich książek.
    Gratuluję jeszcze raz, pozdrawiam cieplutko
    Monika

  7. Akcja” liczy sie dzisiaj” wplynela na zycie wielu czytelnikow. Ja sledze ja od samego poczatku i wzbudzila we mnie swiadomosc wielu waznych kwestii a maja praca nad sobą trwa. Licze,ze kiedys trafie na jakies szkolenie:)Pozdrawiam serdecznie i dziekuje:)

  8. I ja bardzo dziękuję. Dołączyłam wiosną. Chętnie poczytałabym od nowa, zwłaszcza odcinki, których nie znam. Też cieszyłabym się na ksiązkę, papierową :)
    Pani Iwonko, trudno będzie bez poranku z Pani blogiem. Proszę pomyśleć – tyle osób zaczynało z Panią dzień. Może za jakiś czas, gdy Pani odpocznie…. wolno sobie pomarzyć…
    I gratuluję Pani. To naprawdę coś, być tak konsekwentnym! i pomóc tylu ludziom!

  9. Witam,
    Gratuluję determinacji i efektów: liczby czytelników, ludzi na których Pani wpłynęła i na pewno kolejnych.
    Powiem szczerze że czasem miałem wrażenie „klęski urodzaju” :) tzn. pisała Pani tak dużo że nie nadążałem z czytaniem. Teraz szansa na przerobienie materiału i nadrobienie zaległosci. Bo przecież nie wystarczy przeczytać – trzeba to przećiwczyć, odrobić zadania.
    Choc trochę żałuję że nie miałem szansy być cały rok z blogiem, zacząłem gdzieś od maja.
    Ale cieszę się że w ogóle trafiłem.
    Wydanie tych tekstów w fprmie książki to super pomysl!

    Jeszcze raz gratuluje !

  10. Moja droga do Pani bloga rozpoczęła się trochę ponad półtora roku temu, kiedy znalazłam się na ostrym zakręcie życiowym. Nie mając możliwości osobistego kontaktu z psychologiem, zaczęłam szukać innej formy pomocy. Trafiłam między innymi na „Dobronockę”, radiową audycję pani Grażyny Dobroń, w której gościem bywa również Pani. Odsłuchałam chyba wszystkie archiwalne nagrania audycji dotyczące ważnych dla mnie tematów. Zainteresowałam się również polecaną tam lekturą, między innymi Pani książkami. Przeczytałam „Siłę kobiecości” oraz „Czas kobiet” i oczywiście polecanego w obu tych pozycjach Coveya „7 nawyków skutecznego działania”. W jednej z książek wspomniała Pani o swojej stronie www, więc zajrzałam tu jakieś pół roku temu i zostałam do dziś…
    Dziękuję Pani za książki, za bloga, za mądre słowa z audycji radiowych. Między innymi to dzięki Pani udało mi się nie tylko wyjść na prostą, ale zacząć się rozwijać. Nieskromnie przyznam, że efekt już teraz jest bardzo dobry, ale nie osiadam na laurach :-).
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :-)!

  11. Pani Iwonko,dziękuję za Pani wysiłek , dobrą energię przesyłaną codziennie tylu osobom.
    Z uwagą czytałam wszystko ,teraz staram się żyć bardziej świadomie,mądrzej .Dziękuję .

  12. jeszcze raz bardzo serdecznie dziekuje. za bloga i za inspiracje ktora sie zrodzila i za akcje ktore byly wynikiem tejze inspiracji. ziarno zasiane i juz kielkuje. pozdrawiam serdecznie

  13. Pani Iwono,

    powiem krótko: będę tesknić, jak za kimś i za czymś co mi bliskie. Ale przecież to początek czegoś nowego.

    Dawno temu toczyła się dyskusja rozpoczęta przez Panią na temat wydania (czy warto i w jakiej formie) Pani wszystkich tekstów. Nie wiem jak obecnie wygląda sytuacja, ale czekam z wielką nadzieją na decyzje o wydaniu. Z ochotą kupiłbym sobie taki prezent np. na zbliżające się święta pod choinkę :)

  14. Droga Pani Iwono
    Dla mnie początek roku był bardzo trudny. Moje życie wywróciło się do góry nogami. Straciłam nadzieję i wiarę. Ale żyć trzeba dalej.
    Dzięki Pani blogowi doszłam do równowagi. Codzienne czytanie bloga, zastanawianie się nad zadanymi zadaniami pozwoliło wprowadzić porządek do mojego życia. Świadomość, że nasze życie może być takie jakie chcemy, żeby było jest bardzo ważna. Wiara, że mamy wpływ na to jakie jest i jakie nie chcemy, żeby było.
    Teraz jeszcze nie wszystkie elementy życiowej układanki są na swoim miejscu, ale nie martwię się już tym. Wiem co chcę robić i realizuję swoje marzenia.
    Dziękują za wsparcie jakie miałam dzięki Pani.
    Gratuluję wytrwałości!
    Chętnie będę wracać do wcześniejszych tekstów. W moich myślach na stałe będzie pytanie: „co na ten temat powiedziała by Pani Iwona?”
    Dziękuję i pozdrawiam

  15. Droga Pani Iwonko
    dziękuję bardzo za to że Pani jest i pomaga wielu ludziom.
    Też popieram pomysł wydania „liczy się dzisiaj” w formie książki.
    Z okazji moich urodzin otrzymałam wspaniały prezent od moich bliskich 5 książek mojej ulubionej autorki-Iwony Majewskiej -Opiełki. W mojej biblioteczce mam ich
    już 6. Dziękuje za Pani wytrwałość i doprowadzenie akcji do końca.
    Dzięki Pani nauczyłam się widzieć dobre strony w każdej niemal sytuacji,dostrzegać piękno tego świata, wspaniałych,cudownych, ludzi. Dużo dobrego wydarzyło się przez ten rok w moim życiu. Jestem wdzięczna losowi, ze „podarował mi Panią”
    Niech krążą wokół Pani same piękne i dobre uczucia-wdzięczności,radości, miłości, szczęścia. Pozdrawiam serdecznie.

  16. Pani Iwonko,

    Bardzo dziękuję za Pani ‚towarzystwo’ w ciągu ostatniego pół roku. Dołączyłam do czytelników bloga na wiosnę, kiedy w moim życiu zaczęło się dużo zmieniać i dzięki Pani te zmiany zaczęły nabierać pożądanych kształtów. Myślę, że przez ten rok wywarła Pani dobry wpływ na życie wielu z nas, na pewno zwiększyła Pani znacznie ilość dobrej energii krążącej gdzieś dookoła nas i w nas samych. Dziękuję Pani za odkrycia, których dokonałam przez te parę miesięcy i za wiele dobrych chwil przy porannej kawie.
    Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za dalsze przedsięwzięcia,
    Ewa

  17. Pani Iwonko!
    Ogromne podziękowania dla Pani jako inicjatorki, autorki i wszystkich współtworzących tą niesamowitą przestrzeń pełną ciepła, serdeczności, zrozumienia, dobrych i mądrych rad. Podziwiam wszystkich umiejących cieszyć się chwilami pełnymi radości, tymi małymi, codziennymi jak i tymi milowymi. Ja pomimo przeczytania bloga niemalże w całości, przeczytaniu Pani książki, uczestnictwie w dwóch szkoleniach, codziennym słuchaniu płyty „Metamorfoza”, mam jeszcze wiele pracy. Byc może dzieje się tak, że ciężar który dźwigam jest ogromny. Wszystkie te spotkania wzbogaciły mnie i często dają do zrozumienia jak daleką drogę już przebyłam. Pani Iwonko, serdecznie dziękuję, podziwiam, będe tęsknić. Ucieszyłam się czytając, że nie jest to do widzenia lecz do usłyszenia wkrótce.

  18. Jak dziwne sa drogi człowieka…
    Kiedy zachorowałam zaczełam szukać lekarstwa. Trafiłam do Flp. Potem było szkolenie w Bochni gdzie po raz pierwszy spotkałam sie z Panią Iwoną Majewską-Opiełka. Kupiłam Metamorfozy i zaczełam szukać czegoś jeszcze, potem był Fb, ASDIMO i blog. Właściwie jestem z nim od początku. Przez rok dzięki wspólnej pracy znalazłam wiele odpowiedzi na męczące mnie pytania, przestałam się zadręczać w wielu sprawach, obwiniac innych i mieć żal do siebie. Dzięki pani uświadomiłam sobie jak ważne jest poczucie wartości i praca nad sobą. Wiem też że moja choroba jest odzwierciedleniem mojej psychiki i może teraz będzie lepiej. Namawiam napotkanych do pracy nad soba, ale żałuję że nie zdąrzyli zaczerpnąc tyle co ja. Przede mna długa droga ale teraz jest bardziej oświetlona. Zaakceptowałam przeszłość, zaprzyjaźniłam się z przyszłością i staram się żyć Tu i Teraz. Pozdrawiam Asia.

  19. Dziękuję losowi , ze jestem po raz pierwszy na blogu pomimo ze dziś się kończy . Wczoraj wypowiedziałam słowa ” nie godzę się być ofiarą mojego męża” , i szukam źródeł jak wzmocnić swoje poczucie wartości i zacząć żyć .
    Chcę zacząć dziś i pracować z archiwum blogu .
    Pozdrawiam pani Iwono i życzę leciutkiego podmuchu wiatru aby pozwalał się nadal wzbijać ” Motylowi ” .
    Dziękuję za „List Boga do człowieka ” , pracuję nad wyrobieniem w sobie nawyku systematyczności i wykonania tak wydawałoby się prostego zadania a zarazem tak trudnego .
    Dziś czytam o Pani sukcesie „365 dni” a ja nie radzę sobie z 100 dniami ? -tak nie mogę tego zostawić !!!

  20. Pani Iwono, dziękuję za ten rok i wszystko inne… myslę ,że wielu osobom uświadomiła pani ,że aby życie miało prawdziwą wartość , dawało zadowolenie i niosło ze sobą szczęście potrzebna jest praca nad jakością we wszysstkich jego sferach.
    pozdawiam serdecznie

  21. moznabyło Polakom (cześci Polakf3w)wmf3wić że za Kaczńskiego jest „panstwo poliocyjne” to i można będzie wmf3wić żed za PO jest cud!!!!Bezrozumnych klnietf3w tej bajki widać też i na S24- dobrze wyciwiczone psy pawłowa. Jesli fakty przeczą ich wizji cudownej Platformy, tym gorzej dla faktf3w.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here