Jak polubić swoją pracę

3

W świecie rzeczywistym, w którym żyjemy,
zawarte są możliwości, które mogą nas uchronić przed jałowym wypatrywaniem doskonałego, idealnego zajęcia.

S.C.Ludin, H.Paul, J. Christensen  w  Fish! Chwyciło!

 

Jeśli robi się to, co wypływa z marzenia, nie istnieją wyzwania związane z polubieniem pracy. Lubi się ją wtedy, ba – kocha.  Można mieć mniejszą sympatię do poniektórych czynności albo nie przepadać za niektórymi osobami spotykanymi w pracy, ale samą pracę, samo zajęcie się lubi. Podobnie może być  z opieką nad dzieckiem – sama idea jest komuś bliska, dobrze się czuje z typowymi dla tej roli obowiązkami, potrzebuje jedynie innych ludzi, czy w ogóle kontaktów ze światem.

 

Dlatego pierwszą zasadą jest: kochaj to, co robisz.

Nie zawsze jednak tak jest. I co wtedy? Pamiętacie? Warto czasem ją zmienić. Proponuje to jednak przede wszystkim Tym, którzy naprawdę wiedzą na czym ta zmiana miałaby polegać i znajdują w sobie wszelkie możliwości i siły, by tego dokonać.
W przeciwnym razie szukanie innej pracy nie jest tak bardzo wskazane, ponieważ odciąga naszą uwagę od tu i teraz, koncentruje nasze myśli na przyszłości, przez co pozbawia nas przyjemności, którą mogłoby rodzić znajdowanie szans na doskonalenie tego z czym mamy aktualnie do czynienia czy wykorzystywanie ich do  rozwoju.
Dlatego namawiam, by pracę polubić, albo spowodować, że będzie w niej lepsza atmosfera.

 

Każdą pracę można ożywić i zmienić na lepsze swoim osobistym – właściwie ukierunkowanym – entuzjazmem.

 
Praca to przecież nie tylko kultura firmy, ludzie z którymi pracujemy i zadania które mamy do wykonania. Praca to przede wszystkim my sami!  To dlatego czasami mimo znakomitej kultury firmowej, ludzie nie funkcjonują dobrze zawodowo…
Jest też jednak dobra wiadomość:

 

Nawet jeśli nie wybieramy zadań w pracy,
a przy wyborze pracy nie mieliśmy swobody,
to zawsze możemy samodzielnie obrać sobie styl pracy,
to jak ja będziemy wykonywać. 

Zawsze możemy obrać styl pracy. Czasami wielka radością jest podejście inne, nowe, nietypowe albo niezgodne z oczekiwaniami.  I jednocześnie takie, które wprowadza dobrą energię, radość innych, a zatem także – naszą.
Pamiętam jak udało mi się zmienić postawę dwóch urzędniczek pewnego urzędu miejskiego, kiedy powiedziałam im, jak mogą zaskakiwać swoich klientów (najpierw upierały się , że to interesanci) . Przecież Polacy dość rzadko spodziewają się w urzędzie wszystkiego najlepszego. W innych państwach zresztą nie jest inaczej. Dlatego wielką przyjemnością może być dla urzędnika sytuacja, kiedy to wciela się w  radosną chętną do pomocy osobę, która szybko pomaga im załatwić to, po co przyszli. Zdziwienie i radość w oczach klientów – bezcenne.

Szkoda życia na pracę, która nie daje radości.

Największy wpływ mamy na siebie, na to co myślimy, mówimy i – w znacznym stopniu w wyniku konsekwencji myśli i słów  – robimy.  Dlatego w tym celu:

  • Wchodząc do pracy zróbmy wszystko, aby skoncentrować się na tu i teraz – poczuć związek z miejscem i ludźmi, odsunąć w miarę możliwości myślenie o tym, co nie dotyczy naszej pracy. Powinniśmy wtedy zobaczyć wszystko jakby dokładniej, bliżej, bardziej wyraźnie. Co jakiś czas przeżywajmy moment, który  można nazwać Oto ja. Jestem w swojej pracy, którą zamierzam polubić.  Starajmy się fizycznie lepiej poczuć to, co w tym momencie robimy, na przykład dotyk klawiatury komputera czy laptopa, albo obecność drugiej osoby trzymającej słuchawkę i rozmawiającej z nami. W jedno i w drugie zajęcie można się lepiej wczuć.

  • Wersja silniejsza i lepsza: starajmy się codziennie pomyśleć o czymś dobrym związanym z pracą i powiedzmy głośno nie mniej niż dwie rzeczy na ten temat.  Kiedy ktoś zaczyna mówić o bolączkach, kierujmy rozmowę na to, jak to zmienić.
  • Nie mówmy niczego niedobrego o swojej pracy. Nie narzekajmy  ani w domu, ani – przede wszystkim – z kolegami w czasie wspólnych posiłków.  Już lepiej wyjść na posiłek gdzieś na zewnątrz, albo jeść w samotności. To wersja słabsza.
  • Uporządkujmy biurko albo inne stanowisko pracy. Postawmy na nim coś ładnego, co pobudza nas do pracy, uprzyjemnia ja lub przypomina dla kogo to robimy.
  • Wyczyśćmy sprawy niezałatwione, czekające na naszą uwagę czy na zrobienie. Załatwmy wszystkie zaległe kontakty, raporty czy dokończmy zadania. W tym celu można zrobić listę zaległych zajęć i codziennie zająć się jedną dodatkową sprawą.
  • Bądźmy w pracy artystami: twórczo podchodźmy do tego co można zrobić lepiej, inaczej, ładniej…
  • Pomyślmy jak ocieplić i uprzyjemnić otoczenie
  • Pomyślmy jak zainspirować kolegów do podobnego podejścia.

Kultywujmy tak długo działanie według nowego schematu aż usłyszymy – różnie powiedziane – zmieniłaś/eś się

 

Zadanie:

Proszę sukcesywnie wdrażać się w wymienione i oznaczone kwadracikami zadania. Powodzenia.

 

 

 

 

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ

3 KOMENTARZE

  1. A ja mam nastepujacy plan. Zostaje w mojej obecnej pracy , stosujac te wskazowki ktore Pani podala. Poniewaz wiem co chce robic ( nie jest to w ogole zwiazane z moja obecna praca) , zakladam jednczesnie „dzialalnosc po godzinach „.Jeden dzien w tygodniu mam wolny. Sprawdzam sie w tym . Robie dalsze szkolenia na ktore juz sie zapisalam, doskonale sie w tym…..Kto wie.Moze moja dzialalnosc pieknie sie rozwinie i bede mogla zajmowac sie tylko tym co kocham?! Marzenie….ale przeciez sie sprawdzaja !
    Jak Pani Iwona widzi moj plan? Pozdrawiam

  2. Mam szczęście że w swoim życiu przyciągam prace, które sprawiają mi dużą radość i przyjemność, niezależnie od jej rodzaju. Nawet bardzo żmudne potrafiłam jakimś wewnętrznym darem akceptacji i znajdowania we wszystkim jasnej strony polubić. Wiem też, jak ważne jest nastawienie czy zaprojektowanie tego, co chciałoby się robić, po czym rozwój zdarzeń zostawić Wszechświatu. Dwukrotnie przekombinowałam. Usilnie i za wszelka cenę uparłam się na jedną pracę, bo byłam zdesperowana, po czym zostawiłam te pracę już po 2 tygodniach. Bolało mnie wszytko, kiedy wstawałam do niej, choć przed laty wykonywałam te same zadania z radością. W drugim przypadku, w dniu, w którym wracałam od przyszłego pracodawcy z omówionymi zadaniami do wykonania na poczet umowy, zdarzył się wypadek, po którym poukładałam się ze sobą i z życiem. Wszystko ma swoje miejsce i czas, i cieszę się, że potrafię określić to, co przynosi mi radość i wewnętrzny rozwój oraz współgra z moimi wartościami oraz oczekiwaniami duszy. Wykonuje w tej chwili dwie różne prace i obie w sposób ‚artystyczny’ lubię, kreując otoczenie, współtworząc standardy. Jestem wdzięczna temu Większemu, że mam w sobie naturalny dar do lubienia tego, co robię. Ważne jest zaangażowane realizowanie zadań, dodawanie do tych zadań cząstki własnej inwencji, entuzjazm i świadomość, że dzięki temu zmieniamy kawałek świata i życie innych ludzi. Od jakości naszej pracy zależy jakość świata, w którym żyjemy. Uczę się inspirowania w tej sprawie innych i bywa różnie:) pozdrawiam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here