GRANICE ODPOWIEDZIALNOŚCI Słuchanie

0

Słuchanie to najbardziej poszukiwany towar. Pragniemy, by odbierano nasze myśli i uczucia, którym wyraz dajemy w słowach, ale by również widziano nasze zalety, choćby inteligencję czy poczucie humoru.
Poprzez słuchanie chcemy też istnieć. Kiedy myślę, to jestem dla siebie, ale kiedy mówię, jestem dla innych – obojętnie jakie budzę w nich uczucia.
Czy mam prawo mówić co mi w duszy gra, a także co mi ślina na język przyniesie? Czy mam prawo skarżyć się, złorzeczyć, krytykować, wrażać słowami gniew i w ogóle używać ich w nadmiarze wszędzie tam, gdzie widzę potencjalnego słuchacza?
Tak, mam prawo! Chyba… że wisi tabliczka Prosimy o ciszę.
Czy ludzie muszą mnie słuchać? Nie! Oni też mają prawo przerwać. I mają prawo nie słuchać. Mam nadzieję, że to już ustaliliśmy.

Bronicie Kochani prawa do bycia słuchanym, czasem nawet na granicy nakazu: trzeba słuchać. Bardzo to szlachetne, szczególnie jeśli przyczyną nie jest własna potrzeba bycia słuchanym, tylko szczera troska o bliźnich. Mówicie o zasadach przyjaźni, o potrzebach ludzi i problemach z wysłowieniem. To wszystko prawda. Jeśli ktoś to rozumie i chce ludzi słuchać, będzie ich słuchał, gdy trzeba. I nie dlatego, że trzeba, tylko dlatego, że chce. A przerywając wykaże tyle płynącego z miłości taktu, że nikt nie poczuje się urażony.
Wszak przerwać to jedno – a jak się to zrobi, to drugie.
Zależy mi na tym, by moje przesłanie było właściwie odczytane – nie zajmujemy się innymi ludźmi, ale sobą. Nie wymagamy, by słuchali inni, zajmujemy się tym jak my słuchamy, kogo i dlaczego. Kiedy mówicie o przyjaźni i o tym, że po to jest przyjaciel, by wysłuchał, rozumiem, że myślicie: po to jestem przyjacielem, żebym wysłuchał, a nie że po to mam przyjaciół żeby mnie słuchali. Bo tylko od siebie możemy wymagać, innych możemy jedynie o coś prosić i… odejść, kiedy tego nie dostajemy.
George Eliot napisał: Przyjaźń to niewysłowione zadowolenie wynikające z poczucia bezpieczeństwa w kontaktach z osobą, przy której nie trzeba ważyć myśli i miarkować słów. Zaufanie bowiem jest tak wielkie, że nawet jeśli myśl wyrazi się niezręcznie, to wiadomo, że nie po to, by ranić. Jeśli ktoś nazywa związek przyjaźnią, rozumiem, że zostało tam zbudowane owo zaufanie. Czyż nie dotyczy ono jednak również prawa do przerywania, do uwolnienia od niepotrzebnego nakręcania, albo do gorszego samopoczucia nie pozwalającego na to, by oddać się przyjacielowi w całości jako słuchacz? Nie chciałabym mieć przyjaciół, którzy słuchają mnie tylko dlatego, że ja mam na to ochotę.
Jeśli czujemy, że ktoś potrzebuje się wygadać, że ma problem, do którego pomalutku chce dojść, to możemy mu to ułatwić jedynie wtedy, kiedy słuchamy z serca, wysyłamy dobrą energię i pomagamy mu w tym. To trzeba czuć. Żaden nakaz tu nie pomoże. Znakomicie ułatwia to natomiast stałe budowanie w sobie ogólnej życzliwości do ludzi.
Ktoś, kto kocha ludzi, myśli o nich dobrze i wypełnia swoje serce pozytywnymi emocjami… będzie wiedział, kiedy drugiego człowieka trzeba posłuchać.
Paul Tillich powiedział: Pierwszym obowiązkiem miłości jest słuchanie. To nie jest obowiązek. Jednak, jeśli ktoś ma problemy ze słuchaniem kochanej osoby, radziłabym się zastanowić, czy uczucie jakie do niej żywi, to na pewno miłość.
Miłość zdecydowanie ułatwia słuchanie… a słuchanie miłość.

Tak, ludzie, którzy potrafią budować relacje z innymi, dbają o to, by słuchać, jednak, bardziej niż inni – my sami odpowiedzialni jesteśmy za to żebyśmy byli wysłuchani. W różny sposób warto dawać to do zrozumienia. Czasami – wprost poprosić. Z reguły też nie o samo słuchanie nam chodzi tylko o zaspokojenie jakiejś innej potrzeby – chcemy zrozumienia, często spełnienia prośby, zawsze współczucia czy współodczuwania. Czy możemy to wszystko dostać jeśli będziemy się tego domagać, a ktoś będzie robił to z poczucia obowiązku? Czy możemy wzbudzić w innych pozytywne uczucia, jeśli nasze słowa zieją nienawiścią, niechęcią, goryczą? Czy możemy liczyć na współczucie gdy bije z nas tupet, kiedy robimy wszystko, by zbytnio się nie odkryć, nie pokazać swojej słabości, kiedy mówimy dużo i nie mówimy nic? Nie dziwmy się, że wtedy ktoś nie chce słuchać i przerywa.
A co gdy padają mądre i dobre słowa, a ktoś nie słucha?
No cóż. Nie przyszedł jeszcze jego czas na mądrość. Nie potrafi skorzystać z nadarzającej się szansy wzbogacenia. Do pouczeń serce swe nakłoń, do mądrych słów – swoje uszy. To Księga Przysłów (23.12) Korzystają wiele ci, którzy traktują te słowa poważnie. Ciągle jednak NIE MUSZĄ.

P.S.
Odpowiedz sobie na pytanie: czy czuję się wystarczająco słuchany? Z kim chciałbym/ałabym porozmawiać. Kogo chciałabym/ałbym posłuchać?

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here