Firma i ja

15

Wybieramy sobie zawód, wybieramy miejsce pracy. To oczywiste, prawda? A jednak doskonale wiemy, że w życiu to wcale nie jest takie oczywiste – wybór ten obwarowany jest taką mnogością okoliczności, przyczyn i powodów, że nie zawsze możemy czuć się w tym wolni.
Pewnego mądrego mnicha buddyjskiego uczeń zapytał:
Mistrzu czy istnieje wolność? I co to jest? A mistrz na to:
Możesz podnieść jedną nogę?
Mogę.
– To podnieś. I uczeń stanął na jednej nodze.
– A teraz podnieś drugą.
– Nie mogę.
– Widzisz, podobnie jest z wolnością – miałeś ją w pełni tylko za pierwszym razem.
To tylko jeden wybór dotyczący prostej czynności i już jest ograniczony. Żeby stanąć na drugiej nodze, uczeń musi opuścić pierwszą. Obu nie podniesie nigdy, chyba, że ktoś mu w tym pomoże podnosząc go do góry. Może usiąść… i podnieść je wtedy. Może też podskoczyć wysoko… ale to tylko chwila.
Nie jest tak, że wyboru nie ma i że nie ma wolności. Ona po prostu jest nieco bardziej ograniczona, a wybór się komplikuje. Jakże obecna jest ta prawda w naszym życiu o tysiącu wyborów.

Czasem potrzeba umiejętności, czasami jakichś rzeczy i ludzi, by dokonać pewnych wyborów. Zawsze potrzebna jest odwaga, wspierające ją poczucie własnej wartości i otwartość na nowe przeżycia. No i trzeba znać siebie i swoje wartości oraz pryncypia, którymi chcemy się w życiu kierować.

Firmy ewoluują, zmieniają swoją kulturę, nastawienie do biznesu i podejście do ludzi. Nie zawsze ten postęp idzie we właściwym kierunku, jak wszystko na świecie.
Warto zapytać siebie: czy wciąż jest to firma, w której chcę pracować? Jeśli odpowiedź jest twierdząca, następne pytanie powinno brzmieć: Co mogę zrobić, by w firmie wartości, w które wierzę, były silniej reprezentowane?
W zależności od zajmowanej pozycji, wpływ na to jest różny, ale – zapewniam – zawsze jest. Trzeba tylko opracować strategię i spróbować w zgodzie z nią działać. W takiej sytuacji nawet wtedy, kiedy nie odpowiada nam system wartości, będziemy się czuli lepiej – wszak działamy w kierunku zmiany. Między innymi można to robić poprzez podsuwanie współpracownikom lektury lub szkoleń, o których jesteśmy przekonani, że są właściwe i skuteczne.

Wartości to piękna sprawa, ale każdy pracodawca musi być przekonany, że zapewnią mu skuteczność na rynku.

To zrozumiałe. Tymczasem rzadko który trener potrafi to wykazać i wskazać właściwą drogę. Łatwiej uczyć manipulacji i niż skuteczności opartej na zasadach. Łatwiej też ludziom uwierzyć w skuteczność tricków  i technik niż w trwałe budowanie zdrowych i dobrych relacji z klientami, pracownikami i środowiskiem. Martwi mnie to, ale myślę, że jest to efekt właściwych działań marketingowych. Szkoda tylko, że wykorzystuje się je dla niewłaściwej sprawy.
Wiele z tego (ale zdecydowanie nie wszystko. Dużo jest tam szarlatanerii), o czym mówi tzw. neuromarketing albo neuropsychologia sprzedaży to prawda. Same te słowa, czy raczej  dziwolągi słowne, podobnie jak psycholog biznesu, to właśnie ów neuromarketing w akcji: Jakże inaczej brzmi psycholog biznesu dla kogoś, kto szuka pomocy do działań w firmie niż po prostu psycholog; jakże obiecujący jest neuromarketing czy neuropsychologia – natychmiast kładzie nacisk na sprawy, o które łatwiej zadbać niż o wysoką jakość usług.

Psychologia dotyczy  ludzi, mówienie o psychologii biznesu jest niewłaściwe.

Książki z lat pięćdziesiątych, a nawet sześćdziesiątych, gdzie świat biznesu był wciąż jeszcze bardziej nastawiony na etykę charakteru niż etykę osobowości, mówiły o  human behavior at work czyli zachowaniu ludzi w pracy. Osobiście nie pozwalam się nazywać psychologiem biznesu. Psycholog zajmuje się człowiekiem, natomiast może pracować dla biznesu. I tak też pracuję. Czy przez to, że rezygnuję z czegoś, co robią moi koledzy, tracę szansę na nowych klientów? Nie sądzę. Możliwe jest natomiast, że dzięki temu (na to liczę)  trafią do mnie inni klienci niż ci, którzy wybiorą firmę reklamującą się sloganem sukcesy odnoszą Ci, którzy wiedzą, w jaki sposób działają w praktyce różne formy nacisków.
Nawiasem mówiąc nie zaufałabym takiej firmie, ponieważ proponując działania oparte na neuromarketingu popełnia błąd niewiedzy właśnie w tym zakresie. Słowo nacisk większości ludzi nie może się dobrze kojarzyć, a dość ważną sprawą jest znak emocji przy wyborze tak towaru jak i… firmy szkoleniowej. Chodzi o to, żeby to był plus.

Sama wiedza z dziedziny działania mózgu, podświadomości i programowania zachowań, jak każda wiedza sama w sobie, nie jest niczym niewłaściwym. Rzecz w tym jak się ją będzie stosować. Dlatego podając takie informacje trzeba tym bardziej podkreślać rolę wartości i pryncypiów moralnych. No ale jeśli centralną wartością firmy jest zysk?
Dewizą ASDIMO  jest hasło, że sukcesy odnoszą Ci, którzy stosują prawdziwe zasady skutecznego działania. I tego uczymy.
Najwyższy czas, by prezesi i inni menedżerowie zrozumieli, że istotą długofalowego sukcesu nie jest nacisk na klienta ale zajęcie się sobą i pracownikami i dostarczenie odpowiedniego wsparcia.

O jednym mogę zapewnić – wiele z firm, które dziś szkolą się w technikach nacisku nie będzie już istniało w czasach, gdy firmy działające w zgodzie z zasadami skutecznego działania będą prosperować.

A co my możemy zrobić? Wracam do zasad wolności: w życiu i w firmie. Musimy wybrać w zgodzie z naszą sytuacją i możliwościami. I pamiętajmy, że nie wybierając – wybieramy.

P.S. Zapraszam na szkolenie Zarządzanie sobą w czasie czyli sztuka życia. To dobry początek roku. W zgodzie z zasadami skutecznego działania będziemy się uczyć, jak przeżywać nasz czas lepiej i pełniej.  Zachęcam do zapoznania się z programem.

PODZIEL SIĘ

15 KOMENTARZE

  1. Droga Pani Iwono w tym stwierdzeniu nie widzę pozytywnego myślenia. „Tymczasem rzadko który trener potrafi to wykazać i wskazać właściwą drogę.” Nie brzmi to sympatycznie.
    Pani Iwono, czy biznes to ludzie? Ja uważam, że tak. Bez ludzi nie ma biznesu. Skoro ludzie, to moim zdaniem określenie psychologia biznesu jest jak najbardziej poprawne.
    Podobnie jest zarządzaniem. Pani zdaniem zarządza się firmą, a ludźmi się kieruje. Jestem też tego zdania.
    Ale w takim razie dlaczego „zarządzanie sobą w czasie”.
    Ja chcę sobą kierować, bo też jestem człowiekiem. Dlaczego mam sobą zarządzać, skoro zarządza się firmą.
    A może to wszystko nie jest takie ważne?
    Może niech mówi każdy tak jak chce, dać ludzim wybór.
    Dać też wybór co dla kogo jest właściwe.
    Przecież mówienie, że w ASDIMO podawane są „prawdziwe zasady skutecznego działania” też jest formą nacisku.Łagodną bardzo, ale jednak tak to może zabrzmieć dla tych , którzy znają inne i są dla nich prawdziwe, bo działają. Możemy wszakże wybierać
    Brzmi to tak jakby wszystkie inne były nieprawdziwe.
    To jedno słowo jak dla mnie za dużo. Będę zachęcona, jeżeli dowiem się, że mogę spojrzeć na podane zasady i zobaczyć, czy chcę je stosować i wypróbować. Wolność to jednak wielka sprawa.
    Nawet na jednej nodze i potem na drugiej, ale jednak warto.
    Nie jestem zapewne mnichem buddyjskim i nie czuję się kompetentna, aby wypowiadać się na temat, czy wolność w pełni istnieje czy nie, ale tak jak mogę korzystać, korzystam i jestem bardzo z tego zadowolona. To mi daje dużo radości.
    Uczestnicząc w szkoleniach zawsze coś dla siebie mogłam wybrać.
    Wybrać, a nie przyjmować instrukcji dla jedynej słusznej drogi.

    Pozdrawiam serdecznie
    Elżbieta

  2. Kto wie Pani Elu czy nie zmienię tytułu moich szkoleń na „Kierowanie sobą w czasie”. Sama się nad tym zastanawiałam. Doszłam jednak do wniosku, że słowo zarządzanie jest tu o tyle właściwe, że dotyczy właśnie siebie, a nie innych, i spraw związanych z planowaniem i kontrolowaniem, zatem z tym, co zwykle uznaje się za obszar zarządzania.
    Zdanie: „Tymczasem rzadko który trener potrafi to wykazać i wskazać właściwą drogę.” opisuje pozytywnymi słowami stan faktyczny rynku szkoleń. Nie ma wielu takich trenerów.
    A jeśli chodzi o zasady, które są podstawą prawdziwie skutecznego działania, to nie tylko w ASDIMO ich uczymy. Obecne są na świecie od tysiącleci. Również w przyrodzie. Zapewniam też Panią, że nikt, kto ich nie stosuje, nie działa skutecznie. To pozory, które wcześniej lub później zweryfikuje życie.
    Jedno jest pewne: każdy ma prawo wybierać to, co uważa za stosowne i każdy opowiadać się za tym, co jego zdaniem słuszne. Pozdrawiam serdecznie
    Iwona

  3. Mnie osobiście podoba się zarządzanie swoim czasem. Tak jest dla mnie sympatycznie.
    Jeżeli chodzi o innych trenerów to Pani zapewne za mało wie, że nie może Pani takich werdyktów wydawać. Iluż Pani zna? Czy jest to powiedzmy chociaż 10%. Pewnie nie. ” Rzadko który” – mówi o tym, że są tylko jednostki. Takich danych nie ma Pani , nie zna Pani statystyk, i dlatego uważam, że jest to krzywdzące dla całej, ogromnej rzeszy wspaniałych Polskich trenerów. „Faktyczny” stan, O jej! Zupełnie się nie zgadzam. Wierzę w to, ponieważ myślę pozytywnie, do czego mnie również Pani namawiała.
    Ja bym napisała, że zdarzają się tacy trenerzy…. i to byłaby prawda.
    Nie było by wydźwięku negatywnego, nie było by zgrzytu w nikim.
    Tak wygląda moje pozytywne myślenie. Jak widać różnimy się w tym.

  4. Tak Pani Elu, różnimy się, w tym także.
    Oczywiście, mamy wielu wspaniałych trenerów. To nie jest kwestia ich „wspaniałości” lub nie, tylko wyznawanych teorii oraz wiary w to, co jest skuteczne. My dwie również wierzymy w inne metody i każda z nas działa w ramach swojej wiary.
    Ponadto łączy się to również z postawą odbiorcy. Znacznie łatwiej jest nauczyć technik i przedstawić listę słów, które mogą mieć takie lub inne działanie na podświadomość, niż wydobyć z ludzi wiarę w pryncypia i namówić ich do pracy nad własnym charakterem. I dlatego znaczna część trenerów i szkół (nie tylko zresztą w Polsce) skupia się na tym pierwszym. I nie muszę znać wszystkich, by to wiedzieć, nawet 10% nie muszę znać. Ładnie wykłada to Covey, raportując wyniki swoich badań. Do niego warto byłoby napisać i podyskutować z nim, może wyjaśniłby to lepiej niż ja.
    Na szczęście mam powody wierzyć w to, że sporo osób rozumie o co mi chodzi i nie doczytuje się w moich tekstach intencji, których nie mam. Na tym, jeśli Pani pozwoli, chciałabym skończyć dyskusję z Panią na ten temat. Nie chciałam zostawiać Pani bez odpowiedzi, bo kiedyś zaznaczyła Pani, że to dla Pani ważne, dlatego odpowiadam.Trochę jednak szkoda mi czasu na dzielenie włosa na szesnaście, jest tyle wspaniałych rzeczy do zrobienia. Pozdrawiam

  5. Pani Iwono, ja tylko piszę o faktach. Nie potrafię poznawać intencji.
    Fakty są takie jakie podałam. Tak ja widzę. Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Tylko tyle, że mam swoje obserwacje i własne zdanie.
    Tak sobie własnie dzisiaj myślę, że jest zasadnicza różnica między tym że ma się wpływ, a tym, że się wywiera wpływ.
    Dla mnie mieć wpływ, to dawanie wzorów godnych naśladowania i wolność wyboru tym którym je podajemy, a wywieranie wpływu, to jest zwykła manipulacja.
    Tak ją niektórzy określają:
    „Ogólnie, manipulacja jest formą zamierzonego i intencjonalnego wywierania wpływu na osobę lub grupę w taki sposób, by nieświadomie i z własnej woli realizowała działania zaspokajające potrzeby/(realizowała cele) manipulatora.
    Manipulować można treścią i sposobem przekazywania informacji. Manipulację określono też kiedyś obrazowo jako „włamanie do umysłu ofiary i podrzucenie tam własnych pomysłów lub opinii w taki sposób, aby ofiara pomyślała, że sama jest ich autorem

    I ma to właśnie związek z Pani dziejszym wpisem O Firmie

    Takie mam dzisiaj refleksje i jestem sobie wdzięczna za to że zobaczyłam. Dziękuję bardzo.

    To, że trudno N A M Ó W I Ć ludzi do:
    „wydobyć z ludzi wiarę w pryncypia i namówić ich do pracy nad własnym charakterem. ” to widać jak również Pani trudno znaleźć słuchaczy.
    Sprzedaż szkoleń to zapewne też sprzedaż.
    A ludzie chcą wybierać i doświadczać. To tak jest. TAK SIĘ UCZYMY.

    Nie ma wielu chętnych do tego, żeby ich zmieniać na sposób trenera.
    Szczególnie jak płaci za to sam. Inaczej jest wtedy kiedy wysyła firma
    Obserwuję ten proces od wielu lat i widzę jak się zmienia świadomość.

    Jeżeli chodzi o Coveya to nie wiem co On mówi na temat polskich trenerów dzisiaj. A jestem tu i teraz. Taka jest rzeczywistość.

    Nie oczekuję na odpowiedź :)))

  6. „Łatwiej uczyć manipulacji i niż skuteczności opartej na zasadach. Łatwiej też ludziom uwierzyć w skuteczność tricków i technik niż w trwałe budowanie zdrowych i dobrych relacji z klientami, pracownikami i środowiskiem.”

    Bardzo prawdziwe, ale tez na wlasnej skorze nie raz zaobserwowalam ze metdy te sa tak niesamowicie krotkowzroczne, a sukces osiagniety tymi metodami nawet jesli bardzo okazaly, jest nietrwaly.

    Mam wielka nadzieje ze kiedy bede w Polsce bede miala okazje osobiscie uczestnic w szkoleniu zarzadzaniu siebie w czasem, a moze nawet sobie ustawie tak moj przyjazd aby wziac udzial w tym szkoleniu.

  7. „Im mniej ludzie myślą, tym więcej mówią.” Monteskiusz

    Tak mi się to jakoś nasunęło, zapewne bez powodu…

  8. Witam przykro mi ,że spadła niedawna życzliwść a odmienność zdań niezasłużenie dotyka naszą Inspiratorkę.
    Różnica zdań często prowadzi do odkryć,ale nie może osobiście urażać,
    według mnie to się stało,a szkoda,bo spokojnie można by wymienić poglądy na temAT treśi teksu,czy terminów,nazw przyjętych.
    Takie na przykład słowo trener i co dalej ,jestem wytrenowana,wolę zainspirowana do wyboru optymalnej dla siebie drogi,a nie właściej{dla kogo]drogi.Oczywście,że szuka się uproszczeń i na tym polegają
    i ułatwuenia i nieporozumienia.
    pozdrawia

    • Zainspirowała mnie Pani, Pani Halino do zastanowienia się nad tym JAKIM CHCĘ BYĆ TRENEREM.
      Trener to nic złego, on musi trenować, Prawdziwy trener wskazuje możliwe drogi, ale przede wszystkim wzbudza zainteresowanie do poszukiwan we własnym zakresie, Ma powodować to AHA, które jest inspirujące do pracy nad swoim rozwojem.
      Tak ja to widzę. Ale przede wszystkim ważne jest to jak mówi, a nie co mówi. To jak powoduje powstanie efektu AHA, JAK MÓWI.
      Przecież nikt nikogo nie może zmienić. Zmienić możemy się tylko sami.
      Z dużą uważnością chcę słuchać feed backu, to daje możliwość rozwju trenera. Cóż wart jest trener który wie najlepiej?.
      Dla mnie jest bezużyteczny. On tylko wie INACZEJ :)))
      Chcę więc pomagać słuchaczom w poszukiwaniu w sobie nieodkrytych jeszcze potencjałów i wykorzystywanie ich.
      Tak teeż może wyglądać „trenowanie” o którym Pani pisze
      Dziękuję za nspirację :)))

      • Droga Pani Elżbieto czy nie sądzi Pani, że może Pani stworzyć bloga, w którym będzie się Pani dzieliła Swoimi przemyśleniami? Trochę monopolizuje Pani przestrzeń w komentarzach i nie zawsze kieruje dyskusję w kierunku, w jakim chciałabym to robić ja. Jestem właścicielką tego „ogródka” i chcę mieć wpływ na to, co się tutaj dzieje. Pani myśli są bardzo cenne, ale z odrobinę innej bajki.
        Pisałam już kiedyś, że to nie jest forum dyskusyjne, tylko MÓJ blog. Nie prowadzę selekcji, pozwalam zaistnieć każdemu, kto chce, ale chciałabym, by szanowano jednak wolę ogrodnika. Bardzo rposzę, by i Pani zechciała ją uszanować. Pozdrawim serdecznie

  9. a ja myśle ze sukces oparty na trikach to wlasnie taka „banka” dziala i się utrzymuje dopóty, dopóki prawda i triki nie wyjdą na jaw. Wszystko utrzymywane jest „ns siłe” a wystarczy niewielkie zawirowanie by bańka prysła. Co wg mnie dzieje sie z ekonomią opartą na tychże sztyczkach.I dotyczy to biznesu jak i życia prywatnego.

  10. Żeby nie było nieporozumienia,ja też jestem za wartościami, to jest główną treścią zmiany,zapominanie o tym,wedug mnie prowadzi do podporządkowania się instynktom i popędom,zagrożenia dla siebie i innych.Temu trzeba przeciwdziałać.
    Pozrawiam

  11. Dziękuję za gościnność.
    Selekcja w/g określonych zasad jest wyraźna.
    Nie sądzę, abym miała potrzebę tworzenia własnego bloga.
    Napewno nie mam. A tutaj nie widzę tłoku.
    Tak się cieszę własnym rozwojem zainspirowanym przez Panią, że chcę się tym dzielić. Jestem pozytywnym przykładem indywidualnego rozwoju
    Tak się Pani cieszyła niedawno, że blog żyje własnym życiem.
    Co się zmieniło? O inne życie chodziło?
    Jak będzie ciasno i bardzo interesująco, merytorycznie, to ja się wycofam.Pewne nie będę miała nic do powiedzenia, Sądzę, że moich wypowiedzi nikt nie czyta, ponieważ są z innej bajki.
    Mnie to pisanie jednak sprawia wiele satysfakcji.
    Piszę to co potrafię, Pani może usuwać chwasty z własnego ogródka.
    Widać jednak , że można uważać inaczj, A to duża sprawa.
    Życzę dobrych, pozytywnych myśli i zezwoleniu na to, aby można było wybierać. Tak proaktywnie :)))

  12. Rzuciłam pewną aluzję w postaci myśli Monteskiusza, ale najwyraźniej zbyt subtelną. To zaczyna się robić coraz bardziej irytujące, a zaglądanie do bloga – przykre.

    Pani Iwono, nie wiem jak Pani to robi, ale ma Pani w sobie niezwykle dużo spokoju i cierpliwości.

  13. A ja bym się z tym Monteskiuszem nie zgodziła……..czasem ludzie mówią….bo właśnie zaczynają myśleć…..i po prostu dzielą się z swoimi myślami …czy też przemyśleniami…..0:)POZDRAWIAM WSZYSTKICH :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here