Dzień Dobrego Słowa – sierpień 2016

1

Przyszliśmy aby zostawić ślad

Papież Franciszek

papież

Pod koniec lipca w Polsce było dużo dobrych słów… całe piękne wypowiedzi przepojone miłością i dobrem. Papież Franciszek mówił do Młodzieży, do Dorosłych… do nas. Nawet jeśli gdzie pojawiło się słowo, którego zakres emocjonalny  nie jest dobry, otoczone było tyloma słowami miłości a sam wydźwięk był na tyle pozytywny, że znikała jego negatywna moc – słowo służyło dobru. Słuchając Franciszka miałam wrażenie, że do perfekcji opanował On pozytywny sposób komunikowania się z ludźmi. Tylko on pewno niczego nie opanowywał, tylko płynęło to z serca. Tak jest najlepiej. Jednak zanim nasze serce wypełni się całkowicie miłością, trzeba mu pomagać słowami, dobrymi słowami. To one są nośnikami ciepła, miłości, widocznego współodczuwania i radości.

Przeczytałam wypowiedzi Papieża i postanowiłam z tych kilkudziesięciu stron wybrać to, co moim zdaniem jest najważniejsze. To mój wybór i moja potrzeba. Być może Komuś będzie za mało, albo chciałby przeczytać inne fragmenty. Całość znajdziecie Kochani  pod tym adresem.

Pochylcie się nad tym tekstem. Poczujcie miłość i dobro i ponieście to dalej.

Tożsamość, wolna od manii wyższości, jest niezbędna

Wawel, Kraków 27 lipca 2016:

 

Cechą charakterystyczną narodu polskiego jest pamięć. (…) Świadomość tożsamości, wolna od manii wyższości, jest niezbędna dla organizowania wspólnoty narodowej na podstawie jej dziedzictwa humanistycznego, społecznego, politycznego, ekonomicznego i religijnego, aby inspirować społeczeństwo i kulturę, zachowując je wiernymi wobec tradycji, a jednocześnie otwartymi na odnowienie i na przyszłość. (…) Także owocna współpraca na płaszczyźnie międzynarodowej i wzajemny szacunek dojrzewają poprzez świadomość i poszanowanie tożsamości własnej oraz innych. Dialog nie jest możliwy jeśli każdy nie wychodzi od swojej tożsamości. W codziennym życiu każdej osoby, podobnie jak każdego społeczeństwa istnieją jednak dwa rodzaje pamięci: dobra i zła, pozytywna i negatywna. (…) Pamięcią negatywną jest (…) ta, która spojrzenie umysłu i serca obsesyjnie koncentruje na złu, zwłaszcza popełnionym przez innych. (…)

Świadomość przebytej drogi i radość z powodu osiągniętych celów dają siłę i spokój wewnętrzny, aby sprostać wyzwaniom chwili obecnej, wymagającym odwagi prawdy i stałego zaangażowania etycznego, aby procesy decyzyjne i operacyjne, a także relacje międzyludzkie, zawsze szanowały godność osoby. Obejmuje to każdy rodzaj działania: także gospodarkę, relacje ze środowiskiem i sposób zarządzania złożonymi zjawiskiem migracyjnym. Ta ostatnia kwestia wymaga dodatkowo mądrości i miłosierdzia, aby przezwyciężyć lęki i zrealizować największe dobro. Trzeba zidentyfikować przyczyny emigracji z Polski, ułatwiając powrót osobom, które chcą wrócić. Jednocześnie potrzebna jest gotowość przyjęcia ludzi uciekających od wojen i głodu; solidarność z osobami pozbawionymi swoich praw podstawowych, w tym do swobodnego i bezpiecznego wyznawania swojej wiary.

 

Postrzegać Ewangelię bardziej konsekwentnie

Jasna Góra, Częstochowa, 28 lipca:

 

(…) Uderza przede wszystkim to, jak się dokonuje przyjście Boga w historii: „zrodzony z niewiasty”. Nie ma mowy o wejściu triumfalnym, jakiejkolwiek imponującej manifestacji Wszechmogącego: nie ukazuje się jako oślepiające słońce, ale przychodzi na świat w sposób najprostszy – jako dziecko zrodzone przez matkę (…) jak deszcz padający na ziemię (por. Iz 55,10), jako najmniejsze z nasion, które kiełkują i rosną (por. Mk 4, 31-32). Zatem wbrew temu , czego moglibyśmy się spodziewać, a może chcielibyśmy – zarówno wówczas, jak i dziś – „Królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie” (por Łk 17, 20) ale przychodzi w małości , w pokorze. (…)

Pragnienie władzy, wielkości i sławy jest rzeczą tragicznie ludzką i jest wielką pokusą, która stara się wkraść wszędzie; dawać siebie innym, eliminując dystanse, pozostając w małości i konkretnie wypełniając codzienność – to subtelnie Boskie. (…)

Na niewiele się zda przejście miedzy dziejami przedpo Chrystusie, jeśli pozostanie jedynie datą w kronikach historii. Oby dokonało się dla wszystkich i każdego z osobna przejście wewnętrzne, Pascha serca ku stylowi Bożemu ucieleśnionemu przez Maryję: działać w małości i w bliskości towarzyszyć, z prostym i otwartym sercem.

 

Nie odrzucajcie ręcznika przed walką

Błonia, Kraków, 28 lipca 2016 roku:

 

To Jezus nas zwołał na ten trzydziesty pierwszy Światowy Dzień Młodzieży; to Jezus nam mówi: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.” Błogosławieni są ci, którzy potrafią przebaczać, którzy potrafią mieć współczujące serce, którzy potrafią dać innym to, co w nich najlepszego. Najlepszego, nie to, co im zbywa. Najlepsze. (…)

(…) nie ma nic piękniejszego niż podziwianie pragnień zaangażowania, pasji i energii, z jaką wielu młodych ludzi przeżywa swoje życie. To jest piękne. (…) To budujące – słyszeć jak dzielą się swoimi marzeniami, swoimi pytaniami oraz swoim pragnieniem, by przeciwstawiać się tym wszystkim, którzy mówią, że nic nie może się zmienić. To ci, których nazywam „milczkami”. Nic się nie może zmienić. Nie, młodzi mają moc, żeby się temu przeciwstawić. Niektórzy nie są tego pewni. (…)

Pytam: Czy rzeczy można zmienić?

(…) napełnia mnie bólem, kiedy spotykam ludzi młodych, którzy zdają się być przedwczesnymi „emerytami”. To mnie martwi, sprawia mi ból. Młodzi, którym się wydaje, że przeszli na emeryturę w wieku 23,24 lat. To mi sprawia ból. Martwi mnie, kiedy widzę ludzi, którzy „odrzucili ręcznik” zanim rozpoczęli walkę. Którzy się poddali, kiedy jeszcze nawet nie rozpoczęli gry. Widzę młodych idących ze smutną twarzą, tak jak gdyby ich życie nie miało żadnej wartości. Są to ludzie młodzi zasadniczo znudzeni i nudni. Nudni, którzy zanudzają innych. To mi sprawia ból. (…)

Zastanawiające jest , gdy widzisz młodych, którzy tracą piękne lata swojego życia i swoje siły na uganianiu się za sprzedawcami fałszywych iluzji. (…)
(…) Czego chcecie: wyobcowującego oszołomienia czy mocy łaski? (…)

Jezus Chrystus jest tym który potrafi obdarzyć prawdziwą pasją życia, Jezus Chrystus jest tym, który prowadzi nas do tego, byśmy nie zadowalali się byle czym i dawali to, co w nas najlepsze; to Jezus Chrystus stawia nam  wyzwania, zachęca nas i pomaga nam powstać za każdym razem, kiedy uważamy siebie za przegranych. To Jezus Chrystus pobudza nas do podniesienia wzroku i do wzniosłych marzeń. Ojcze, ktoś może powiedzieć, to takie trudne: marzyć o podniosłych rzeczach. To takie trudne – wstępować w górę, zawsze iść pod górę. Pod prąd. (…) Ja się staram, wysilam, ale wiele razy upadam. Jeśli jesteś słaby, jeśli upadasz, to popatrz trochę do góry, a tam jest ręka Jezusa, gotowa, która ci powie „powstań, chodź”. A jeśli jeszcze raz to zrobię? To samo. A jeśli jeszcze raz? To samo. A Piotr kiedyś pytał Pana ”Panie, ile razy mam  przebaczać?” „77 razy, czyli zawsze.” Ręka Jezusa zawsze jest gotowa, by nas podnosić, kiedy upadamy. Czy o rozumiecie? (…)

Wiele zajęć sprawia, ze jesteśmy jak Marta (IMO: z domu Łazarza): aktywni, rozproszeni, zawsze w biegu tu i tam, ale często jesteśmy też jak Maria: w obliczu pięknego krajobrazu lub filmiku, jaki posłał nam na komórkę  przyjaciel, zatrzymujemy się, by pomyśleć, by wsłuchać się. (…) Jezus chce wejść do naszego domu, do twego domu, do mojego domu. Do serca każdego z nas. Jezus chce wejść i widzieć nasze niepokoje, nasze bieganie, nasze wyścigi , jak Marta, i będzie czekał, aż wysłuchamy go jak Maria, aż pośród wszystkiego, co trzeba wykonać, będziemy mieli odwagę, żeby się jemu powierzyć (…)

A ja w Jego imieniu pytam: Czy chcecie życia pełnego? Zacznij od tego, byś pozwolił się wzruszyć. (…)

(…) Panie zaangażuj nas wszystkich w przygodę miłosierdzia. Zaangażuj nas w przygodę budowania mostów i burzenia murów, tak płotów jak i zasieków. Zaangażuj nas w przygodę spieszenia z pomocą ubogiemu, temu, kto czuje się samotny i opuszczony, kto już nie odnajduje sensu swego życia. Naucz nas towarzyszyć tym, którzy Cię nie znają i mówić im , powoli, z wielkim szacunkiem powtarzać Twoje imię, byś umacniał nasza wiarę. Naucz nas jak Marię z Betanii słuchania tych, których nie rozumiemy, tych, którzy pochodzą z innych kultur, innych narodów, a także tych, których się boimy, sadząc, że mogą nam wyrządzić zło
(…) spraw żebyśmy to spojrzenie skierowali ku naszym seniorom – ludziom w podeszłym wieku, dziadkom, aby nauczyć się ich mądrości.

Pytam was: rozmawiacie z waszymi dziadkami? Poszukajcie waszych dziadków. Oni maja mądrość życia, oni wam powiedzą rzeczy, które porusza wasze serca.

 

Stawką jest nasza wiarygodność

Błonia, Kraków, 29 lipca 2016r.

 

„Byłem głodny, a daliście mi jeść. Byłem spragniony, a daliście mi pić. Byłem przybyszem, a przyjęliście mnie. Byłem nagi, a przyodzialiście mnie. Byłem chory, a odwiedziliście mnie. Byłem w więzieniu, a przyszliście do mnie. (Mt 25, 35-36) (…)

(…) Istnieją takie pytania, na które nie ma żadnych ludzkich odpowiedzi. Możemy tylko spojrzeć na Jezusa i jego pytać. A odpowiedź Jezusa jest następująca: „Bóg jest w nich”, Jezus jest w nich, cierpi w nich, głęboko utożsamiony  każdym z nich. Jest on tak zjednoczony z nimi, że tworzy niemal „jedno ciało”
(…) bez miłosierdzia ja, ty, my wszyscy nie możemy nic uczynić. Spójrzmy najpierw na siedem uczynków miłosierdzia co do ciała: głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, podróżnych w domu przyjąć, więźniów pocieszać, chorych nawiedzać, grzebać zmarłych. Darmo otrzymaliśmy, darmo dawajmy. (…)

Za uczynkami miłosierdzia co do ciała idą uczynki miłosierdzia co do duszy: wątpiącym dobrze radzić, nieumiejętnych pouczać, grzeszących upominać, strapionych pocieszać, urazy chętnie darować, krzywdy cierpliwie znosić, modlić się za żywych i umarłych. W przyjęciu osoby usuniętej na margines, która została zraniona na ciele i w przyjęciu grzesznika zranionego na duszy, stawką jest nasza wiarygodność jako chrześcijan.  Nie w ideach…

 

Bądźcie żyjącymi pisarzami ewangelii

Sanktuarium Św. Jana Pawła II, Kraków 30 lipca 2016

 

Jednak w naszym życiu kapłanów i osób konsekrowanych często może pojawić się pokusa, by ze strachu lub wygody pozostać trochę zamkniętym w nas samych i w naszych środowiskach. Jezus jednak wskazuje drogę tylko w jednym kierunku: wyjść z naszych ograniczeń. To podróż bez biletu powrotnego. (…) Jezus nie lubi dróg przemierzanych połowicznie, przymkniętych drzwi, podwójnego życia. Wymaga, by wyruszyć w drogę bez obciążeń, wyjść rezygnując ze swoich zabezpieczeń, mocni jedynie w Nim.

(…) Jezus poszukuje serc otwartych i delikatnych – w żadnym wypadku surowych. (…)

Wierny uczeń dokonuje czujnego i nieustannego rozeznania, wiedząc, że serce trzeba wychowywać każdego dnia, począwszy od uczuć, aby uniknąć wszelkiej dwulicowości w postawach i w życiu.

Można powiedzieć, że Ewangelia – żywa księga Bożego miłosierdzia, którą trzeba nieustannie czytać i odczytywać na nowo, ma wciąż na końcu białe karty: pozostaje księgą otwartą, do której pisania jesteśmy powołani – tym samym stylem, to znaczy wypełniając dzieła miłosierdzia.

Pytam was: jak wyglądają karty księgi każdego z was? Czy są codziennie zapisywane? Czy są trochę zapisywane a trochę nie? Czy może są puste?

Przyszliśmy aby zostawić ślad

Brzegi, 30 lipca 2016

 

Istnieją sytuacje, które mogą nam się wydawać odległe aż do chwili, kiedy w jakiś sposób ich nie dotkniemy. Istnieją rzeczywistości, których nie rozumiemy, ponieważ widzimy je tylko przez jakiś ekran telefonu komórkowego lub komputera. Ale kiedy nawiązujemy kontakt z życiem, z tymi konkretnymi istnieniami, które nie są już zapośredniczone przez ekrany, wówczas dzieje się coś mocnego, odczuwamy zaproszenie do zaangażowania. (…)

Nie chcemy pokonać nienawiści większą nienawiścią, przemocy większą przemocą, pokonać terroru większym terrorem. A nasza odpowiedź na ten świat w stanie wojny ma imię: nazywa się przyjaźnią, nazywa się braterstwem, nazywa się komunią, nazywa się rodziną.

(…) a kiedy strach ukrywa się w zamknięciu, to zawsze idzie w parze ze swoim „bliźniakiem”, paraliżem; poczuciem , że jest się sparaliżowanym. Jednym z najgorszych nieszczęść, jakie mogą się przydarzyć w życiu, jest poczucie, że w tym świecie, w naszych miastach, w naszych wspólnotach nie ma już przestrzeni, by wzrastać, marzyć, tworzyć, aby dostrzegać perspektywy, a ostatecznie żeby żyć. (…)

Ale jest też w życiu inny, jeszcze bardziej niebezpieczny paraliż, często trudny do rozpoznania, którego uznanie sporo nas kosztuje. Lubię nazywać go paraliżem rodzącym się wówczas gdy mylimy SZCZĘŚCIE z KANAPĄ! Sądzimy, że abyśmy byli szczęśliwi, potrzebujemy dobrej kanapy. Kanapy, która pomoże nam żyć wygodnie, spokojnie, całkiem bezpiecznie. Kanapa – jak te, które są teraz, nowoczesne, łącznie z masażami usypiającymi – które gwarantują godziny spokoju, żeby nas przenieść w świat gier wideo i spędzania wielu godzin przed komputerem. Kanapa na wszelkie typy bólu i strachu. Kanapa sprawiająca, że zostajemy zamknięci w domu, nie trudząc się i ani też nie martwiąc. Kanapaszczęście jest prawdopodobnie cichym paraliżem, który może nas zniszczyć najbardziej; bo po trochu, nie zdając sobie z tego sprawy stajemy się ospali, osłupiali, otumanieni, podczas gdy inni – może bardziej żywi – ale nie lepsi decydują o naszej przyszłości.

Z pewnością dla wielu łatwiej i korzystniej jest mieć młodych ludzi ogłupiałych mylących szczęście z kanapą (…)

Prawda jednak jest inna: kochani młodzi, nie przyszliśmy na świat, a by „wegetować”, aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu, aby zostawić ślad. To bardzo smutne, kiedy przechodzimy przez życie nie pozostawiając śladu. A gdy wybieramy wygodę, myląc szczęście z konsumpcją, wówczas cena, którą płacimy jest bardzo i to bardzo wysoka: tracimy wolność.

Właśnie tutaj mamy do czynienia z wielkim paraliżem, kiedy zaczynamy myśleć, że szczęście jest synonimem wygody, (…)

Przyjaciele. Jezus jest Panem ryzyka, tego wychodzenia zawsze „poza”. (…)

Możecie mi powiedzieć: Ojcze ale to nie jest dla wszystkich , to tylko  dla wybranych! Tak, a ci wybrani to ci wszyscy, którzy są gotowi dzielić swoje życie z innymi. (…)

Bóg czegoś od ciebie oczekuje. Bóg czegoś od Ciebie chce, Bóg czeka na Ciebie. Bóg przychodzi, aby złamać nasze zamknięcia, przychodzi aby otworzyć wszystko, co ciebie zamyka. Zaprasza cię, abyś marzył, chce ci pokazać, że świat, w którym jesteś, może być inny. Tak to jest: jeśli nie dasz z siebie tego, co w tobie najlepsze, świat nie będzie inny.

Czas,  w którym żyjemy nie potrzebuje młodych kanapowych, ale młodych ludzi w butach, najlepiej w butach wyczynowych.

Nie zniechęcajcie się, głoście nadzieję z uśmiechem!

Brzegi, 31 lipca 2016

 

Zacheusz nie mógł zobaczyć Mistrza, ponieważ był niski. Także i dzisiaj może nam grozić, że będziemy stali z daleka od Jezusa, bo wydaje nam się, że nie dorastamy, bo mamy niską opinię o sobie. Jest to wielka pokusa, która dotyczy nie tylko samooceny ale dotyka również wiary. Wiara mówi nam bowiem, że jesteśmy „dziećmi Bożymi; i rzeczywiście nimi jesteśmy” (J1 3,1): zostaliśmy stworzeni na Jego obraz: Jezus nasze człowieczeństwo uczynił swoim a Jego serce nigdy nie oddzieli się od nas; Duch Święty chce w nas mieszkać; jesteśmy powołani do wiecznej radości z Bogiem! To jest nasza „postura”, to jest nasza duchowa tożsamość: jesteśmy umiłowanymi dziećmi Bożymi – zawsze nimi jesteśmy.

Rozumiecie zatem, że brak akceptowania samych siebie, życie w niezadowoleniu i myśleniu w sposób negatywny oznacza brak uznania naszej najprawdziwszej tożsamości: to jakby odwrócić się w inną stronę, kiedy Bóg chce, by na mnie spoczęło jego spojrzenie, i to jakby chcieć zgasić marzenie, jakie Bóg żywi wobec mnie. Bóg nas miłuje takimi, jakimi jesteśmy, i żaden grzech, wada czy błąd nie sprawi, by zmienił swoje zdanie.

Dla Jezusa – pokazuje to Ewangelia – nikt nie jest gorszy i daleki, nie ma człowieka bez znaczenia, ale wszyscy jesteśmy umiłowani i ważni: ty jesteś ważny! A Bóg liczy na ciebie z powodu tego, kim jesteś, a nie z powodu tego, co masz: w Jego oczach nic nie znaczy, jak jesteś ubrany, czy jakiego używasz telefonu komórkowego; dla Niego nie jest ważne, czy podążasz za modą – liczysz się ty. W jego oczach jesteś wartościowy, a twoja wartość jest bezcenna. (…)

Ale przywiązywanie się do smutku nie jest godne naszej postury duchowej! Jest to w rzeczywistości jakiś wirus, który zaraża i blokuje wszystko, który zamyka wszelkie drzwi, który uniemożliwia rozpoczęcie życia na nowo, ponowny start. (…)

Warto abyśmy co rana mówili w modlitwie: „Panie dziękuję Ci, że mnie kochasz; spraw bym zakochał się w moim życiu!”  (…)

Zacheusz miał druga przeszkodę na drodze do spotkania z Jezusem: paraliżujący wstyd. (…) Jak mówi Ewangelia Zacheusz – „pobiegł naprzód”, „wspiął się”,  a potem, kiedy wezwał go Jezus „zszedł z pośpiechem” (ww.4.6) Zaryzykował i zaangażował się. Również dla nas jest to tajemnica radości: nie gasić pięknej ciekawości, ale angażować się, aby życie nie było zamknięte w szufladzie. (…)

Po niskiej posturze i paraliżującym wstydzie, jest też trzecia przeszkoda, której Zacheusz musiał stawić czoło, ale już nie w sobie, lecz wokół siebie. To szemrzący tłum, który najpierw go blokował, a później  krytykował: Jezus nie powinien wchodzić do jego domu, do domu grzesznika! (…)

Mogą się z was śmiać, bo wierzycie w łagodna i pokorną moc miłosierdzia. Nie bójcie się, ale pomyślcie o słowach tych dni: Błogosławienie miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (Mt 5,7) Mogą was osądzać, że jesteście marzycielami, bo wierzycie w nową ludzkość, która nie godzi się na nienawiść między narodami, nie postrzega granic krajów jako przeszkody i zachowuje swoje tradycje bez egoizmu i resentymentów. Nie zniechęcajcie się: z waszym uśmiechem i otwartymi ramionami głosicie nadzieję i jesteście błogosławieństwem dla jednej rodziny ludzkiej, którą tutaj tak dobrze reprezentujecie! (…)

Nie zatrzymujcie się na powierzchni rzeczy i nie ufajcie światowym liturgiom pozorów, „makijaży” duszy, aby wydawać się lepszymi. Natomiast dobrze zainstalujcie połączenie bardziej stabilne, serce, które, niestrudzenie widzi i przekazuje dobro. I tę radość, którą darmo otrzymaliście od Boga, darmo dawajcie (por Mt 10, 8), bo wielu na nią czeka.  (…)

Zaufajcie pamięci Boga. Jego pamięć nie jest „twardym dyskiem”, który rejestruje i zapisuje wszystkie nasze dane, ale czułym współczującym sercem, które cieszy się trwale usuwając wszelkie nasze ślady zła.

Spróbujmy teraz także i my naśladować wierna pamięć Boga i strzec dobra, które otrzymaliśmy w tych dniach. (…)

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here