Dzień Dobrego Słowa – styczeń 2017

2

siła słowaMogłabym liczyć czas kolejnymi Dniami Dobrego Słowa. Który już to? Od kilku lat zawsze tego dnia piszę o tym dlaczego warto używać dobrego języka, dlaczego to takie ważne, aby nie tylko do innych ale do siebie zwracać się właściwie dobranymi słowami. Cieszę się, bo bywa, że już Inni przypominają mi o tym dniu, że stoją na straży tych obchodów. Jest z nami wiele polskich szkół i innych placówek, a Grzegorz Marciniak wciąż koordynuje ten projekt. Zmieniło się jedno: Już nie Fundacja Wychowanie do szczęścia ale ASDIMO patronuje tej inicjatywie.

Od tego jak wiele osób uwierzy w wagę słowa i zacznie stosować kilka prostych zasad w czasie mówienia… a nawet myślenia zależy to, czy uda nam się zmienić naszą rzeczywistość na lepszą.
To przede wszystkim słowa kreują bowiem jej kształt. One wpływają na działania.

Nikt chyba nie lubi sposobu porozumiewania się polityków, nie przepadamy za codziennym językiem mediów, ale już kabaret czy zwykłe wpisy na Facebooku nie wydają nam się takie niemiłe… choć często używają niewłaściwego języka. Dziś na Facebooku puszczam piosenkę Michała Bajora. Lubię i szanuję tego artystę, jego wrażliwość i muzykalność, a także niebanalne teksty.  Tę piosenkę również lubię, choć pewno słuchałabym jej jeszcze częściej, gdyby… język był bardziej pozytywny.  Jak to? Powiecie. Przecież jej słowa są takie pozytywne!  Otóż nie do końca. Wydźwięk jest pozytywny. Treść także,  ale słowa, które znakomicie wyśpiewuje Bajor  w znacznej części nie są pozytywne.  Nie mówię, że jest źle….  Bo jest fantastycznie. Ale jednak  to niedobre słowo  zostało powiedziane i … złożone  w naszych magazynach podświadomości.  Będzie wpływać podświadomie na nasz nastrój. Właśnie za sprawą tej piosenki chcę pokazać dość częste zjawisko. Chcemy aby wydźwięk był pozytywny, ale mówimy to słowami, które niestety wzmacniają w nas inny program.

O ile ma to jeszcze zastosowanie w sztuce, to już epatowanie tymi słowami w codziennych komentarzach rzeczywistości przez dziennikarzy czy  zwyczajne osoby komentujące po prostu swoje życie nie ma sensu.

Można mówić o faktach tak, aby nie zbierały nadziei,
nie tworzyły niepotrzebnych emocji,
nie budowały napięcia – dodawały siły do mądrego działania.

Dziennikarze BBC często tak właśnie komentują rzeczywistość.

Wiele osób twierdzi: Ja używam pozytywnego języka, generalnie jestem optymistą.  A potem mówią tak, jak śpiewa Artysta. Na przykład: Mam ciężkie życie, zewsząd zasadzki i kłody, ale ja się nie poddaję. Wierzę, że wyjdę z tego dołu. Co cię nie zabije, to cię wzmocni.  Przytaczam autentyczne słowa jednego z moich Klientów, nie tylko powiedziane ale napisane. Tak właśnie nie warto mówić o swoim życiu. Zamiast bowiem wprowadzać pozytywny nastrój, wzmacnia się ten, którego przecież nie chcemy.  Ja powiedziałabym: Moje życie, jak każde inne, łatwe nie jest. Są w nim wyzwania, nieprzewidziane zaskakujące zdarzenia, niespodzianki, które nie cieszą. Ale to mnie wzmacnia, hartuje, pozwala się uczyć . To samo, a jednak inaczej.

Przemówienia polityków, mowy motywacyjne liderów w firmach, a także teksty wypowiadane przez szkoleniowców zawierają słowa, które samym swoim wydźwiękiem podwyższają nastrój lub go obniżają. Słuchałam ostatnio pożegnalnego przemówienia Baracka Obamy do Amerykanów. Przeważały słowa pozytywne, choć treść dotyczyła niełatwych spraw.  Wyrażało wdzięczność, dodawało siły, zostawiało nadzieję. Słucham Papieża Franciszka, u którego słowa także są  bardziej pozytywne niż u większości znanych mi Hierarchów Kościoła. Proszę zauważyć, że zarówno twarz Obamy jak i Papieża Franciszka  wyraża więcej spokoju, życzliwości, niż twarze innych przywódców  posługujących się niekoniecznie językiem miłości.

Jest tak jak na dołączonym schemacie: słowa wywołują konkretne obrazy, a jeśli nie obrazy to przynajmniej pobudzają nastrój, jaki może tworzyć swoim znaczeniem słowo. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, ponieważ dzieje się to w podświadomości. Możemy jednak świadomie kierować naszym sposobem mówienia… i myślenia.

Zadbajmy o pozytywne słowa, przynajmniej dziś. Niech każdy sam się przekona, jak zmienia się – choćby na chwilę – nastrój jego życia.

I jeszcze piosenka, o której piszę. Znakomita. Nie o to chodzi, aby wszystko było słodkie i pozytywne. Rzeczywistość trzeba czasem nazwać twardym słowem, a sztuka jest po to, aby interpretowała rzeczywistość. Pokazuję jedynie na jej przykładzie o co mi chodzi. I  namawiam do tego, aby zostawiać pewne słowa na właściwą okazję, nie nadużywać ich.

 

 

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here