Dzień Dobrego Słowa. Czerwiec 2014

11

Powiedz to dobrym słowemDrzewem życia jest język łagodny,
złamaniem na duchu – przewrotny

Księga Przysłów14:5

 

Dziś kilka obrazków z ostatnich tygodni mojego życia:

Międzynarodowa konferencja. Na sali kilkaset osób i prelegent – charyzmatyczny Australijczyk ze swadą prowadzący prezentację. Mówi mądre ale i zabawne rzeczy, aktywizuje salę zadając pytania i licząc odpowiedzi, popisuje się nieco, gra ale dokładnie tyle, ile trzeba. Jestem pod wrażeniem Sama  prowadzę różne prezentacje i wiem, że nie jest to łatwa sztuka, dlatego bardzo doceniam wysoki poziom reprezentowany w tym  przez innych.  Bawię się i uczę ze wszystkimi, czekając na swoja kolej… I nagle pada słowo na f. Sala się śmieje, głośniej nawet niż wtedy, kiedy wykładowca żartował inaczej. Ależ dysonans! Poczułam to niemal fizycznie, jakby ukłucie. W mojej głowie wybrzmiewa pytanie: Po co? Po co ktoś, kto i tak ma całą uwagę sali posługuje się wulgaryzmem?

Czy ktoś z Was Czytających teraz te słowa potrafi odpowiedzieć na to pytania?

Przecież ten mężczyzna nie musi ani o nic zbiegać, ani niczego demonstrować… dostał wszystko, co może dostać występujący incydentalnie w naszym państwie prelegent.

 

A może należy zapytać dlaczego?
Dlaczego nie potrafi lub nie chce trzymać na wodzy własnego języka?  
Może to siła przyzwyczajenia, może tak właśnie wygląda jego słownictwo na co dzień.

 

W samolocie do Londynu czytam tekst w Daily Mail o tym jak bardzo przeklinają współczesne aktorki. Wśród tych, co to robią, wymieniona jest jedna z moich ulubionych – Kate Winslet. Jaka szkoda… Kobiety ładne, zdolne, mające tak wiele… Siostry Ewy nazwanej w Biblii koroną stworzenia, bohaterki powiedzenia, że kobieta łagodzi obyczaje, obdarzone przyrodzona delikatnością i zdolnością do łagodnej miłości… dlaczego nie posługują się pięknym językiem?

Autor artykułu, ojciec dwóch córek, zastanawia się po co to robią. Jaki mają cel. Ja także się zastanawiam. A czy ktoś z Was ma może jakiś pomysł?

Po co piękna młoda kobieta, dziewczyna a także kobieta dojrzała posługuje się wulgarnymi słowami? Na czym jej zależy? Czy może chcieć osiągnąć w taki sposób jakiś cel? A może sądzi, że wyda się przez to bardziej poważna, wiarygodna w biznesie bo… przyjmuje zachowania kiedyś częściej łączone z mężczyznami.

 

Albo i tu trzeba zapytać: dlaczego.

 

Dlaczego to robi?
Może czegoś nie wie, albo nie rozumie?
Może ktoś jej powiedział, że w taki sposób pozbędzie się napięcia emocjonalnego, które w niej zalega?
A może i ona nie potrafi panować nad własnym narządem mowy?

 

Delikatna, piękna dojrzałą urodą kobiecości, klientka przeklina i przeprasza mnie, że to robi, mówiąc wiem, nie powinnam. W czasie naszej godzinnej sesji kilka razy popłynęły jej łzy. Ma powód. Sprawa, z którą przyszła jest istotnie poważna i bolesna. Jednak po co przeklina? Co może tym osiągnąć w rozmowie ze mną? Co w ogóle może osiągnąć tym w rozmowie z kimkolwiek?

Czy komuś przychodzi do głowy jakaś odpowiedź?

 

A może łatwiej odpowiedzieć na pytanie dlaczego?

 

Może znowu jest tu przyzwyczajenie do takiego wulgarnego pozbywania się napięcia?
Może i tutaj kobieta, o której mowa, nie umie zapanować nad wydobywającymi się z jej ust słowami?
Może to już nawyk?

 

Nie jest łatwo panować nad myślami, wszak one nadchodzą nie wiadomo skąd i jedynie potem możemy albo się na nich zatrzymać, albo je odesłać… Jednak żeby coś powiedzieć, trzeba włożyć pewien wysiłek, trzeba mieć intencję i przenieść ją na automatyzm ciała. To jest możliwe do kontrolowania tak, jak inne świadome formy zachowania, na przykład  co i kiedy jemy czy pijemy.

 

Dlatego panowanie nad językiem,
nad narządami mowy wydaje się pierwszym krokiem do panowania nad sobą.

Jak zapanujemy nad swoim życiem, jeśli nie zapanujemy nad słowem.

 

Dziś Dzień Dobrego Słowa. Bardzo zachęcam do ćwiczeń w tym zakresie. Powiedz to dobrym słowem, wszystko co masz do powiedzenia. Szczególnie rodziców i innych dorosłych mających kontakt z dziećmi bardzo proszę, aby choćby mówili starannie. I… i może powiedzcie Kochani dzieciom  o dobrym słowie.

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ

11 KOMENTARZE

  1. Jestem osobą empatyczną. Umiem wczuć się w sytuację drugiego człowieka. Staram się zrozumieć intencje, którymi się kierują inni. Wulgaryzmy to jest coś czego nie potrafię zrozumieć. Osobiście, gdy byłam nasolatką zdarzyło mi się sporadycnie ich użyć-ale czułam wtedy taki niesmak i niepokój-nie pasowało to do mnie. Teraz mi się już to nie zadarza:) Nawet zuważyłam, że w moim otoczeniu moi bliscy też tego nie robią:) Dobre słowo przyciąga dobre słowo:)

  2. A ja jeszcze rok temu , nadużywałam przekleństw…Teraz z perspektywy wiem , że pomimo mojej ” atrakcyjności” :) fizycznej i intelektualnej , brakowało mi poczucia własnej wartości i po prostu , nie chciałam , nie wiedziałam , że można inaczej:(.Dzięki Pani , Pani Iwonko tu i teraz widzę ,że można wszystko a nawet lepiej ładnym słowem osiągnąć zamierzony cel . Zarażam tym swoją rodzinę i jestem dumna z siebie i z moich bliskich, że udaje nam się mówić ładnie , życie jest jeszcze piękniejsze :) . A to wszystko dzięki Pani – Droga Pani Iwonko :) Dziękuję ! Violetta

  3. „Dobre słowo” – zawsze w cenie.
    Czytając powyższy tekst, przypominają mi się różne sytuacje z mojego otoczenia, gdzie wulgaryzmy „sypały” się jak z rękawa. Ale njabardziej żle to wyglądało, jeśli brały w tym udział dzieci w wieku do 13 lat (szkoła podstawowa). Jak sam doświadczałem, że dzieci sypały takim potokiem „nieodpowiednich słów”, że mnie dorosłemu „uszy puchły”. Pytałem w takiej sytuacji, „dlaczego rzucają tym „mięsem (nie obrażając mięsa), najczęściej padała odpowiedź „A bo tak”, „Tak jest Ok.”, mówiłem do nich że powinienem założyć skarbonkę, do które wrzucali by 1zł za każde nieodpowiednie słowo. Chyba bardzo szybko skarbonka byłaby pełna.

    Przpomniał mi się pewien dowcip, dotyczacy wulgaryzmów:
    Syn wrócił do domu i powiedział rodzicom że u sąsiada wybił szybę w oknie.
    Na pytanie rodziców – Co na to sąsiad?
    Syn spytał, czy ma opuścić brzydkie słowa? Oczywiście – padła odpowiedź rodziców.
    To nic nie powiedział

    Na odpowiedź dlaczego tak się dzieje, odpowiedziełbym że:
    – otoczenie, bo wokół tak mówią,
    – brak zastanowienia się nad tym ,
    – „próba” dowartościowania się, zaimponowania innym.

  4. Niestety, ale dosyć często spotykam piękne i młode kobiety które przeklinają i to sporo. Np. w ubiegłą sobotę siedzą sobie 3 dziewczyny na ławeczce w Śródmieściu Rzeszowa i co drugie słowo k…a, p……ę, h.j itp. aż naprawdę według mnie przsadzały. Jedyna sensowna odpowiedź na pytanie dlaczego tak sypią mięsem, to szpan, chociaż kto wie czy tak jest?

    Bardzo dobrze, że każdego 13-go można sobie przypomnieć o dobrym słowie (jakby ktoś zapomniał) :-) i cały czas pracować nad pozytywnym językiem. Dziękuję za ten dzień! :-)
    Pozdrowienia.

  5. Po zastanowieniu się dochodzę do wniosku, że wynika to z pogardy dla poprawności oraz lenistwa. Mówiąc tzw. łaciną osoba wydaje się bardzo elokwentna,mówi płynnie, szybko wyraża to co czuje, co ma do powiedzenia. Gdyby musiała wyrazić to samo ale poprawną polszczyzną wówczas brakowałoby słów i nie zdążyła wypowiedzieć się. Poza tym pokazuje,że nie jest tzw. mięczakiem.Niestety grubiański język i zachowanie są obecnie „trendy”.

  6. Uważam że to brak poczucia własnej wartosci, chęć wyrazenia czegoś np. stanu ducha jednym słowem ale brakuje takiego słowa wiec mówi sie wulgaryzm . Uzywalem takich słow sporadycznie gdzieś kiedys teraz dzieki Pani i takim dniom jak trzynasty kazdego miesiąca zaprzestałem , uważam co mówię i zwracam uwagę co ktos do mnie mówi. Na codzien mam trzynastego a teraz juz wogóle jestem pełen szczęścia bo trzynastego urodziła sie moja córeczka Marysia. I do niej juz mówimy tylko pieknie bo ładnie to zamało.


  7. Dlaczego w ogóle ludzie posługują się wulgaryzmami ? Ano dlatego, że są to wzmaczniacze zdania, takie same jak inne części mowy. Dlatego, że po to istnieją w żywym języku wyrazy, aby je używać. Gdyby były zbyteczne, to by wyginęły, tak samo jak znikają z języków tysiące słów i określeń niepotrzebnych. Wulgaryzmy nie znikają i nie znikną z wielu powodów. Nie wszystkie te powody dają się w czambuł potępić.

    Klną wszyscy. A przynajmniej ogromna większość i nie tylko mężczyzn. Klną tzw elity, klną politycy, literaci, artyści. Klęli ludzie tworzący systemy etyczne, jak Kotarbiński, Tatarkiewicz, filozofowie jak Kołakowski. Ksiądz Tischner, który sam klął jak szewc wspominał, że za młodu klął i Karol Wojtyła.

    Rzecz nie w tym, czy używać wulgaryzmów, lecz kiedy i ile … Jeśli ktoś czyli z qrwy przecinek, to dowodzi to jedynie jego prymitywizmu i ubogości języka.

    Natomiast, jeżeli idąc ciemnym zaułkiem zapragnę kopnąć leżący mi na drodze karton, a okaże się ktoś „dowcipnie” nawkładał do niego cegieł, to … proszę nie oczekiwać, że zawołam wówczas: „o boże !”

    Po to są właśnie przeklęństwa w języku.

    Są one również po to, aby człowiek elokwetniejszy mógł skutecznie komunikować się z … nazwijmy to: „mniej elokwentnymi”. Bo trudno oczekiwać,aby ci drudzy doskoczyli do języka tego pierwszego.

    • w Ameryce latynoskiej wcale nie jest źle widziane używanie w pewnych okolicznościach całkiem wulgarnych zwrotów- nasz ‚na pohybel’ brzmi tam znacznie ostrzej. A z naszej poczciwej qrvy można zrobić po hiszpańsku mały słownik wyrażeń i zwrotów o najróżniejszym, wcale nie negatywnym znaczeniu.
      Śmiesznie całkiem sobie radzą ze zjawiskiem wulgaryzmów niektórzy, nie chcący zerwać z nim ludzie. Po kopnięciu cegłówki powiedzieliby ‚osz modre drzewo’, albo ‚do jaskółki’ czy co tam. Ale sens tego przekazu aż grzmi echem dalekim i głośnym pt ‚q…’

  8. Wiec nie jestem ta jedyna ktora draznia wulgaryzmy i przeraza minie gdy slysze kolo siebie wulgarne slowa / uzyte bez potrzeby – tak mi sie zdaje / szczegolnie gdy kolo mnie sa male dzieci , mlodziez ,dziewczeta ,chlopcy . Niewiele osob zwraca uwage jak sie sami wyrazaja . Szczegolnie przykre poza granicami kraju – chcialoby sie uslyszec piekna polska mowe a slyszy sie rynsztokowe slowa ktore nie maja znaczenia ani tez nie podkreslaja emocji . Najmilsze bylo jednak moje spotkanie we wloszech przed wielu laty z panem T.M. ktory zachwycil mnie piekna polszczyzna / chociaz byl Lwowiakiem / nie uzyl zadnego slowa ktore mialo jakies ” nalecialosci . To bylo piekne – dobrze ze sa tacy ludzie Jak Pani ktorzy przapominaja innym o pieknia naszego / mysle ze innych rowniez / jezyka :)

    • Zgadzam się z tym co wyżej napisała Pani Jagoda. Wulgaryzmy wypowiedziane zupełnie bez potrzeby jako zbędne „kwiatki”. To kłuje najbardziej mój słuch.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here