DZIEŃ BABCI

2

Dziś Dzień Babci. Moja Babcia była najważniejszym człowiekiem mojego dzieciństwa. Właściwie mnie wychowywała, bo to z Nią spędzałam najwięcej czasu. Nie chodziłam do przedszkola ani na świetlicę – w domu zawsze była Babcia. To Ona odpowiadała mi na pytanie: Babciu jak to litera? I ona słuchała potem jak coraz lepiej czytam. Ona również mi czytała. Odpowiadała, jak potrafiła na moje dziecięce pytania, ale szybko musiałam sama szukać odpowiedzi. Karmiła, opierała, odprowadzała do szkoły, nauczyła pacierza, drapała po plecach i głaskała, a potem czekała późno wieczorem aż przyjdę. Dawała poczucie bezpieczeństwa, codzienną miłość… taką, na jaką mnie samą nigdy nie było stać. Ona po prostu służyła nam wszystkim. Spokojnie, cicho, bez skarżenia się i protestów.
Na szczęście zawsze to widziałam i zawsze doceniałam. Dziś nawet pamiętam przepełniającą mnie wdzięczność, której wtedy nie potrafiłam jeszcze wyrażać.

Babcia nie miała łatwego życia. Kiedy myślę lub mówię o Jej kolejach losu, płaczę lub jestem płaczu bliska. Nie była szczęśliwa i było to widać w Jej oczach. Dobra, sumienna, pracowita, życzliwa… ale nie szczęśliwa.
Kiedyś mówiłam nawet, że Ona Swoim życiem zapracowała na moje – lepsze, jaśniejsze. A teraz mówię, że jestem szczęśliwa także za Nią i dla Niej.
Ten wiersz jest o mojej Babci. Napisałam go w wieku trzydziestu lat przepełniona miłością do Babci i przekonaniem, że tak mało dostała od losu a sama niczego nie potrafiła sobie wziąć. Nic nie wiedziałam wtedy o pozytywnym języku, o dobrym słowie. Mnóstwo w nim słów smutnych…
Napiszę wiersz dla Babci dobrymi słowami. Niech mi tylko wena przypłynie. Ale dziś pozwalam sobie włożyć ten, taki mój hołd dla Jej długiego pracowitego życia.

OCZEKUJĄCA

Los pogniótł Jej twarz
Jak poeta wiersz, co nie jest spełnieniem.
Każda papierowa zmarszczka
To cień blizny zranionej duszy.
Czas napisał kreskami
Smutny poemat miłości i bólu
I bezsilnego gniewu.
Jest w nim pracowite dzieciństwo,
Niespełniona miłość i nie ten mąż,
Groby maleńkich dzieci
I wielkie rozczarowania tych, co przeżyły.
Są pogrzebane talenty i nadzieje,
Ból i niemądra matczyna miłość,
I tyle złych słów.

Łzy zmyły barwę oczu,
Ale obrazów zmyć nie mogą.
Pozostanie w nich na zawsze
zastygła w bezruchu śmierci twarzyczka,
Żołnierz z automatem szukający syna,
Egzekucja na rynku
I ten ostatni – zły uśmiech wnuka.

Nieme ręce – jak w pergaminowych rękawiczkach
korzenie starego drzewa – próżno pragną pocałunków.
Wczoraj takie zręczne szyły i cerowały,
Zaplatały setki warkoczy,
Wybielały, rozjaśniały, ogrzewały dom,
Wymierzały kochającą sprawiedliwość
I nosiły dzieci, dzieci, dzieci…

I tyle żalu w maleńkiej postaci…
I czekanie, że przyjdzie wreszcie ten ostatni zły dzień,
Po którym tylko szczęście.

Często spoglądam na to zdjęcie i uśmiecham się do niego. Babcia żyła 92 lata.

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

  1. Niestety w pewnym wieku nie ma już babć. Nie ma już dziadków. Są tylko dalekie wspomnienia z jakiegoś zaginionego w przeszłości świata, który pozostał tylko w naszej głowie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here