Dlaczego późno lub wcale?

4

Lepiej trzy godziny za szybko niż minutę za późno

William Shakespeare

 

No może wielki dramaturg nieco przesadził…

Jednakowoż  dwa kolejne wyzwania związane z czasem trzeba potraktować z całą powagą.

 

  • Nie zdąża się na jakieś spotkanie
  • Nie daje się rady czegoś zrobić

 

Sytuacja pierwsza zdarza mi się bardzo, naprawdę bardzo rzadko. A skoro tak, to znaczy, że zdążanie na spotkania jest wykonalne.

 

Dlaczego ludzie nie zdążają? Kiedy się ich zapyta znajdą wiele powodów, na przykład korki, deszcz, trzeba odprowadzić dzieci do przedszkolanie mogłam wyjść z łóżka, bo ja nigdy nie mogą zdążyć na czas, bo zawsze się spóźniam  i tak dalej…

Może powiem raczej dlaczego ja zdążam:

… bo postanowiłam, że będę punktualna i staram się dotrzymywać danej sobie obietnicy;

…bo szanuję siebie nie chcę sobie sprawiać zawodu ni obniżać samooceny;

… bo szanuję ludzi, z którymi się spotykam, ich czas. Chciałabym żeby to czuli, a już na pewno nie chcę, by mieli wątpliwości;

…bo skoro się z kimś spotykam, to jest to dla mnie istotna sprawa i przywiązuję do niej należytą wagę;

… bo wcześniej przygotowuję wszystko, co mi jest potrzebne;

… bo mam porządek i niczego nie szukam w ostatniej chwili;

…bo odpowiednio wcześnie wychodzę;

… bo wierzę, że jak zawsze zdążę na czas.

 

Nie zdąża się z powodów dokładnie przeciwnych.

 

Nie czas jest wyzwaniem,
ale czyjeś podejście do konkretnego spotkania, zdarzenia,
i rzeczywistości w ogóle.

 

Każde zdarzenie: spotkanie czy zrobienie czegoś wpisane jest w ogólny kontekst sytuacyjny i czasowy. Po to są kalendarze z rozpisanym tygodniem, by wiedzieć w jakim dniu i gdzie można się spotkać żeby było to dla wszystkich do przyjęcia, powinno się także ustalać marszrutę – drogę po jakiej będziemy się poruszać, żeby pochłaniało to jak najmniej czasu. To ważne żeby dawać sobie odpowiednio  dużo czasu na przerwy pomiędzy spotkaniami, a także umiejętnie wykorzystywać tak zwany międzyczas.

 

Tak, planuję swoja drogę i uwzględniam fakt, że w Warszawie (i innych dużych miastach) są korki!

Tak, jestem często za wcześnie. Wiem jednak zawsze, co będę robiła z podarowanym sobie w ten sposób czasem – cennymi minutami. Mam coś do czytania, o czymś do pomyślenia, coś do zobaczenia czy załatwienia, na przykład telefon.

Tak, starannie planuję swoje spotkania. Dbam o logistykę. Nie umawiam się najpierw na południu Warszawy, następnie u siebie w domu czyli na północy a potem w centrum –  w biurze.  Myślę też zanim podejmę decyzję o spotkaniu czy jakimś innym wydarzeniu.

 

A co z niewyrabianiem się z różnymi sprawami?

Pamiętamy? Jeśli ma się więcej ról niż przewiduje plan (przypominam 7 do 10), to zwyczajnie nie da się zrobić wszystkiego. Coś trzeba sobie odpuścić.
Nie można dokładać sobie zajęć w nieskończoność. To oczywiste, że w tedy czegoś nie da się rady zrobić.

Lepiej zrezygnować z czegoś świadomie,
niż przeżywać potem rozczarowania
i osłabiać własną wolę niedotrzymywanymi zobowiązaniami.

 

Ja w tej chwili świadomie rezygnuję z pewnych spraw na rzecz pisania bloga. Jeśli ktoś naprawdę ma wypełniony sensownymi działaniami czas, to może brać się za coś nowego dopiero jak skończy jakiś projekt.

 

Z większością spraw sobie radzę, daję radę. Dlaczego?

…bo pamiętam o tym, by nie brać więcej ról niż to możliwe. Kiedy okazuje się, że nie mogę się z czymś wyrobić, rezygnuję z jakiejś roli. Właśnie zrezygnowałam;

…bo pracuję z kalendarzem; robię systematycznie  plany i konsekwentnie je realizuję; często zaglądam do terminarza;

…bo wpisuje do kalendarza tylko to, co naprawdę chcę zrobić;

…bo zastanawiam się zanim się czegoś podejmę, wpiszę do kalendarza. Kiedy jednak to wpisuję… klamka zapada. Wywiązuję się zatem sama przed sobą z zobowiązania;

…korzystam z pomocy innych, tam gdzie można; proszę o nią;

…bo potrafię się dzielić pieniędzmi, nie chcę wszystkiego robić sama, pozwalam zarabiać innym u siebie;

…bo deleguję odpowiedzialność za pewne sprawy osobom, z którymi współpracuję czy to prywatnie czy zawodowo. Dzięki temu mam więcej czasu na to, co tylko mogę zrobić ja sama;

…bo ułatwiam sobie życie wszędzie gdzie można, robię zakupy przez internet albo wcześniej zamawiam i tylko odbieram, kupuję ubrania wtedy, kiedy jestem na szkoleniach w innych miastach i po pracy idę gdzieś zamiast siedzieć w hotelu. O tym będzie więcej.

…bo korzystam ze specjalnej zakładki SUKCES (będzie i o tym w kolejnych odcinakach), która pozwala mi bezpiecznie posuwać się do przodu w realizacji moje wizji; motywacja ułatwia dokonywanie właściwych wyborów;

…bo mam odwagę zmieniać plany, rezygnować ze spraw, które okazały się  niewłaściwą inwestycją czasu, nie upieram się przy sprawach ewidentnie dla mnie niewłaściwych;

 

Jak widać, nie czas jest przyczyną wyzwań związanych z pośpiechem, zdążaniem i dotrzymywaniem słowa tylko nasze wybory. Żeby były lepsze trzeba

  • Uświadomić sobie jak działamy i zrozumieć na czym polega działanie właściwe.
  • Ocenić czy chcemy żeby tak było nadal, czy wybieramy żeby coś zmienić
  • Popracować nad stworzeniem w wyobraźni pożądanej zmiany
  • A następnie wprowadzić jąa konsekwentnie w czyn.

Tylko tyle. Mam nadzieję, że moje kolejne wpisy będą tu pomocą

 

ZADANIE:

  • Czy często zdarza się Państwu spóźniać na spotkania. A czy wiedzą Państwo co jest tego prawdziwą przyczyną?
  • Co z niewyrabianiem się w czasie z różnymi czynnościami? Czy one się zdarzają? A co jest przyczyną tychże?
  • A co z rolami? Czy nie jest ich zbyt wiele? Może warto z czegoś zrezygnować.

 

Zachęcam do oczyszczenia swojego życia,
niczym szafy z niepotrzebnych, niedopasowanych zajęć!

 

 

 

PODZIEL SIĘ

4 KOMENTARZE

  1. Dzień dobry
    Pani Iwono, dziękuję za blog i książki. Odkryłam niedawno i nastapiło „aha” ! Jeszcze nie zdążyłam przeczytać całego bloga więc może już takie zagadnienie było przy okazji planów… Lepiej planować godzinowo czy zadaniowo?

  2. No, akurat to jedno mogę sobie przyznać, że raczej się nie spóźniam. Owszem – zdarza się czasem, ale naprawdę rzadko. Nie znoszę spóźnialstwa, a już najbardziej nie znoszę go u siebie, więc sobie na to nie pozwalam.

  3. Też rzadko się spóźniam. Gorzej z zaplanowanymi sprawami, to nie zawsze realizuję. I tu rzeczywiście przykład szafy do mnie przemawia. A więc znowu to ode mnie muszę zacząć i tego, co chcę zostawić w tej szafie…

  4. szafa i kalendarz to super sposoby na lepsze samopoczucie: szafa – mozna oddychac pelna piersia i czuc sie wolnym i spelnionym, a kalendarz – mozna czuc sie zadowolonym ze dotrzymuje sie obietnic samemu sobie! w koncu mam rozwiazanie „na siebie” . Dziekuje! wlasnie „wpakowalam” najwazniejsze sprawy i postanowienia/czynnosci do kalendarza i musze przyznac ze ciekawie mi sie zapowiada ten nadchodzacy wekend :) pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz stokrotnie dziekuje za bloga!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here