Bronię Radości

3

Szczęście wydaje się być naturalnym stanem istoty ludzkiej

L.A King

Czy jeszcze pamiętasz, że zostałeś stworzony do radości?

 Phil Bosmans

 

Dla mnie Radość jest przejawem szczęścia. Celowo używam dużego R, nie chodzi bowiem o odczuwanie prostych przyjemności czy unikanie wszelkiego cierpienia, smutku czy bólu, Nie chodzi o hedonizm chwalący radość życia powodowaną  wyłącznie doznaniami zmysłów, ale raczej o podejście eudajmonistyczne nastawione także, a nawet przede wszystkim, na radość płynącą z rozwijania własnych cnót i odnajdowanie w codzienności  nieustającego sensu i piękna.

 

Niestety w niektórych kulturach, w naszej poniekąd również, szczególnie w jej tzw. intelektualnych czy artystycznych kręgach funkcjonuje przekonanie, że człowiek inteligentny czy dojrzały nie może być szczęśliwy i radosny.  Taki człowiek widzi bowiem świat prawdziwie z całym jego bólem i złem  i sam zbyt wiele doznał, by potrafił przejść na tym do porządku i cieszyć się, radować , być szczęśliwym…
Spotykałam nieraz bardzo ostre, wręcz pogardliwe, określenia dla ludzi radujących się, tryskających miłością do życia i chwalących jego urodę. Podpisywali się pod nimi ludzie o znanych nazwiskach. Nie będę ich tu przytaczać, albowiem mój blog jest pozytywny.

 

Cieszę się, że nauka udowodniła iż nie mają racji.

Badania Laury A. King z 2000 i 2001 roku, o czym więcej przeczytać można w książce Psychologia pozytywna w praktyce której redaktorami są P. A. Linley i S. Joseph wykazały to jednoznacznie.
Może warto napisać , że dojrzałość jest tu definiowana jako dążenie do zrozumienia złożoności życia i swojego miejsca w świecie posiadającym jakiś sens.

Z badań wynika, iż można ludzi podzielić pod kątem przeżywania szczęścia  na cztery grupy:

 

  • Szczęśliwych i niedojrzałych czyli takich, którzy są generalnie zadowoleni, ale którzy mają dość prosty pogląd na siebie i świat.

To pewno o tej grupie wypowiadają się niepochlebnie intelektualne smutasy; a nie powinni, bo w prostocie nie ma niczego nagannego. Nawet taka forma radości lepsza jest od nieuzasadnionego ponuractwa.  A już na pewno nie należy tego uogólniać.

 

  • Druga grupa to osoby nieszczęśliwe i niedojrzałe, które postrzegając świat w uproszczony sposób są ogólnie nieszczęśliwe, a zatem pozbawione radości i siły witalnej.  Sporo takich ludzi spotykam na co dzień. A Państwo?

 

  • Ludzie  nieszczęśliwi i dojrzali to często ci, którzy skonfrontowali się z trudnościami życia i doświadczyli go w wielu różnych aspektach, Przytłoczyło ich to i uniemożliwia radość.
    Może być i tak, że różne koleje życia albo obrona przed wewnętrznym bólem sprawiły, że przybrało się postawę cyniczną, która również pełną radość uniemożliwia. Radość zastępuje tu często złośliwość, sarkazm dowcipkowanie i wyśmiewanie właśnie  tych radości pełnych ludzi.   To są ci intelektualiści oraz inne osoby rozsądne czy dojrzałe, które tkwią w takim modelu, nie chcąc otworzyć się radość życia. Szkoda. Byliby szczęśliwsi i żyli dłużej i lepiej, gdyby zechcieli opuścić ten schemat myślenia i odczuwania.

 

  • I wreszcie czwarta grupa: ludzie dojrzali i szczęśliwi, którzy zmagali się z przeciwnościami losu i wyzwaniami życia i doszli do złożonego poglądu na swój temat, ale zachowali zdolność odczuwania radości i optymizm. Oni są szczęśliwi.

 

 

Te i inne badania dowiodły zatem, że można cieszyć się życiem i być szczęśliwym również wtedy, kiedy jest się człowiekiem dojrzałym, inteligentnym, mądrym. Inne badania psychologii pozytywnej pokazują zaś, że jest to właśnie postawa życiowa dająca nie tylko radość życia ale także powodująca, że żyje się dłużej.

 

Z niejaką dumą zaliczam siebie właśnie do tej grupy. Mam równie dużą wrażliwość jak przedstawiciele grupy trzeciej, przeżyłam w życiu również wiele bolesnych doświadczeń. A jednak… cieszę się życiem, raduję sobą i światem.

 

Czy musimy się cieszy? NIE!  Choć… warto.  Wystarczy, że pozwolimy innym.

 

Każdy ma prawo do własnego modelu życia.
Ważne, by zdawał sobie sprawę, że to jego wybór.
To nie życie jest takie, ale my je tak wybieramy widzieć.
I nie my tacy jesteśmy,
ale z jakiegoś powodu przyjęliśmy takie formy relacji z rzeczywistością.

 

 

ZADANIE:

Możemy się zastanowić się w której grupie ludzi się znajdujemy. Która jest nam najbliższa.  A potem… możemy wybrać jeszcze raz.

 

 

v

 

 

 

PODZIEL SIĘ

3 KOMENTARZE

  1. Ja rowniez zaliczam sie do czwartej grupy , aczkolwiek miewam gorsze chwile , gdyz jestem wrazliwym czlowiekiem . Juz wiele razy w taki czy inny sposob oberwalo mi sie za taka postawe szczegolnie w mlodosci.

  2. Ja mało spotykam na co dzień ludzi z 2 grupy, choć wiem, że jest ich sporo. Sama widzę siebie pomiędzy 1 a 4 grupą. (Sporo jednak jeszcze we mnie niedojrzałości, ale tu, u Pani, uczę stawać dojrzałym człowiekiem. Za co przy okazji dziękuję.)
    Wczoraj usłyszłam ciekawe zdanie, które skojarzyło mi się z napisanymi przez Panią słowami : Celowo używam dużego R, nie chodzi bowiem o odczuwanie prostych przyjemności czy unikanie wszelkiego cierpienia, smutku czy bólu”
    Oto ono: „Dobrze przeżyte rozczarowania to milowe kroki do szczęścia”.

  3. Uwazam,ze pozwoloic sobie na radosc zycia to duza odwaga.To odpowiedzialnosc za swoje postepowanie,wypowiadane slow,wlasciwe odczucia.Zyc radosnie pomimo strachu (o cos lub czegos))Dzieki Bogu odwagi mozna sie nauczyc.I warto !Nasz papiez J.Pawel mowil;najwyzsza wartoscia zycia jest szczescie,nie lekaj sie zatem-wstan ,unies glowe i idz naprzod….Madre i radosne.A wiec naprzod!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here