Może to samo… ale inaczej

6

JPowiedz to dobrym słowemeśli państwo ma być wolne od korupcji
 i z narodem o pięknych umysłach,
    uważam, że mogą to sprawić
trzy kluczowe osoby  w społeczeństwie:  
ojciec, matka i nauczyciel
.

P. J. Abdul Kalam

 

Przeczytałam   tekst Mateusza Grzesiaka o 5 cechach mentalności polskiej  , które powodują, że ograniczamy nasz potencjał i poczułam, że chce napisać jakby komentarz.  Nie czytało mi się tego dobrze. Jakoś tak bolało, kiedy czytałam o przywarach polskiego społeczeństwa a instrukcji co można zrobić, by było lepiej, autor nie dawał…  Autor ma rację, iż niektórzy z nas ograniczają się opisywanymi przez niego (i innymi) postawami,  nie sądzę jednak, żeby zachowania  były aż tak powszechne w Polsce…  Nie tak widzę polskie społeczeństwo.

 

Widzę nas jako bardzo dzielny naród,
który od ponad dwudziestu lat  stara się sprostać nowym sytuacjom,
społecznym wymaganiom,
szuka najlepszej drogi do połączenia przeszłości z teraźniejszością i przyszłością,
naród który co i rusz zadziwia świat,
a i siebie by zadziwił, gdyby tylko spojrzał na siebie z miłością.
Widzę naród, który się rozwija, a zatem jest w procesie.

 

Nie inaczej jest z każdym Polakiem, także z tym, który świadomie przejął kontrolę nad własnym rozwojem. Myślę, że również Autor tego tekstu (podobnie jak ja) znajduje się w procesie.

 

Każdy z nas żyje na poziomie swojej świadomości, najlepiej jak potrafi.

 

Kiedy patrzymy na rozwój dziecka, nie dziwimy się, że przechodzi kolejne fazy, że nie od razu chodzi, korzysta z nocniczka i je nożem i widelcem… Dlaczego inaczej miałoby być z grupami ludzi czy całymi narodami? Możemy przyśpieszać nasz rozwój, także ten społeczny, jednakże nie poprzez krytykę i piętnowanie tego, co niewłaściwe, ale poprzez zauważanie i podkreślanie tego, co dobre i podawanie wskazówek co można zrobić, aby było jeszcze lepiej.

 

Nie można zmienić postawy, nie zmieniając jej korzeni.

 

A szereg naszych zachowań wynika z braku poczucia własnej wartości i ją trzeba budować. Nie na efektywności, przedsiębiorczości, relacyjności i innych czynnikach miękkich jak radzi Autor przywołanego tekstu ale na świadomości, że poczucie własnej wartości to coś, co nam się należy a priori, także tym, którzy nie są efektywni i przedsiębiorczy. Poczucie własnej wartości buduje się w dziecku od momentu, w którym dowiadujemy się, że będziemy mieli dziecko… a nawet wcześniej, bo od poczucia własnej wartości rodziców w dużym stopniu zależy jak będzie wychowywane dziecko.  To, że zdarza nam się przezywać czy w inny sposób poniżać bliźnich, to, że często  nie mamy odwagi chcieć więcej niż daje nam los, że nie prosimy o podwyżkę, że przywiązujemy wielką wagę do wyższego wykształcenia, i  to, że uczulamy swoje dzieci żeby były ostrożne a i sami czasem nie mamy zaufania do świata,  wynika w znakomitym stopniu z braku poczucia własnej wartości pojedynczego Polaka. To zaś, że czasem wydaje się, że ktoś myśli tylko o sobie, swojej wygodzie czy swoim powodzeniu, a nie myśli o innych, jest dowodem na to, że się zmieniamy i staramy się zadbać o siebie, przejąć odpowiedzialność za własne życie i dać sobie to, czego pragniemy. I robimy to jak potrafimy.

To normalne. Dziecko aby mogło prawidłowo dorosnąć do fazy współzależności musi przejść przez fazę niezależności, musi wyodrębnić się ze środowiska, oddzielić nieco od rodziców, zadbać o siebie po swojemu. Bardzo podobnie jest z narodem, który  właśnie wyszedł z okresu zależności i zaczyna dorastać. Popatrzmy na to z życzliwością, co nie znaczy z pobłażaniem.

 

Pragnę zauważyć, że:

  • coraz milsi jesteśmy dla siebie zarówno na drogach jak i gdzie indziej, a także to, że to z czym spotykamy się ze strony innych jest w znacznym stopniu związane z naszym zachowaniem i oczekiwaniami.
  • rodzice bardzo starają się dobrze wychowywać dzieci, mają niestety nie zawsze dobrych doradców. A doradców są rzesze z poglądami tak różnymi jak moje i Autora tego tekstu. Powiedzenie o nich, że są skrzywieni kulturową patologia jest mocno niesprawiedliwe. W ogóle nazywanie tego, co działo się w naszej kulturze i co dalej się dzieje patologią jest chyba nadużyciem.  A tak przy okazji powiedzenia żeby kózka nie skakała i tak dalej nie pochodzą z okresu PRL ale z okresu wcześniejszego;
  • jeżeli nie jest źle, to jednak jest  dobrze. Każdy ma prawo do tego, aby samemu ustalać na jakim poziomie chce żyć. Nie ma niczego niestosownego w tym, że  ktoś nie chce ścigać się z innymi i dążyć do bogactwa takiego, jak postrzega je ktoś inny.  Bogactwo to bardzo szerokie i subiektywne pojęcie.
  • dobry produkt wcale nie musi być drogi; czasami przekonanie o tym, że coś co, nie kosztuje wiele na pewno nie jest dobre prowadzi do sztucznego nabijania cen. O ustanowieniu ceny decyduje szereg elementów – między innymi… zwykła uczciwość.
  • to, ze przywiązujemy dużą wagę do wykształcenia  może być dobrą cechą, wystarczy że zaczniemy się uczyć tego, co trzeba i w zgodzie z tym, czego pragniemy;
  • produkty w polskich sklepach są czasem grosze niż gdzie indziej (szczególnie te zagranicznego pochodzenia), ale często lepsze; proszę zapytać o to moich córek zajadających się polskimi produktami, kiedy przyjeżdżają w odwiedziny z Kanady
  • pierwszy milion trzeba ukraść to powiedzenie, które wyszło z ust jednego z  Rockefellerów , nie jest polskim powiedzeniem i od kilku lat mało kto zgadza się z tym, że to prawda.
  • sprzedaż nie jest w Polsce traktowana po macoszemu, ale wkłada się w nią wiele wysiłku, szkoli ludzi, dobrze wynagradza; inna to sprawa jakie są szkolenia, ale tutaj Autor tekstu może się przyczynić aby szkolenia były lepsze; osobiście od ponad dwudziestu lat szkole sprzedawców, handlowców i konsultantów wszelkiego rodzaju i wiem jak ważna to grupa ludzi w każdej firmie;

 

Na jednym z moich ostatnich szkoleń młoda kobieta zapytała mnie:  Co można zrobić, żeby w tym świecie pełnym zagrożeń, złym i  niebezpiecznym  jakoś przeżyć? Naprawdę! Takie dostałam pytanie. Odpowiedziałam: A skąd pani wie, że ten świat jest taki? Dlaczego Pani tak myśli? Mój świat nie wygląda tak, jak ten opisany przez panią… Rozmowa trwała dalej, ale nie ma tu potrzeby o tym pisać.

 

Zastanawiam się czy to nie jest tak, że widzimy to na czym się koncentrujemy, co – w pewnym sensie – widzieć  chcemy,  albo do czego eksponujemy swoje zmysły.  Wiem co czytała i oglądała wspomniana kobieta. Nie wiem skąd Autor tekstu, który niejako wywołał mnie do odpowiedzi czerpał swoją wiedze o Polsce… Ale to nie jest cała wiedza o Polakach.

 

Mateusz Grzesiak ma rację: trzeba zmieniać sposób myślenia i podejście do edukacji.  Zauważa, że będzie to wymagało między innymi zmiany sposobu przekazywania informacji… Tak! Wymaga to również zmiany sposobu narracji i tego jak mówi się od nas i o nas. I dobrze byłoby gdyby każdy z nas zaczynał od swoich działań, od swojego języka, od swojego sposobu przekazywania informacji.  Pisząc teksty, które mają trafić do serc ludzkich, a nie tylko umysłów, prowadząc działalność szkoleniową, ucząc i wychowując dzieci  warto pamiętać, że wszystko co robimy powinno być podszyte miłością. Tylko taka zmian ma sens, tylko ona pociąga w dobrym kierunku.

 

Może spróbujemy uświadomić sobie nasze pozytywne cechy i to, co możemy ofiarować Europie, światu…  Pomówmy o sobie dobrze… Myślę, że jeśli z miłością popatrzymy na siebie i siebie nawzajem zobaczymy coś innego niż znalazł Autor. Zapraszam do wyliczanki…

 

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ

6 KOMENTARZE

  1. Pięknie napisane Pani Iwono. Ja do dobrych cech narodowych dodałabym gościnnośc. Naprawdę spontaniczne zaproszenie Kogoś do domu, na kawę, herbatę bez wcześniejszego planowania, to nasza dobra cecha. Wśrod innych narodowości nie tak często się to zdarza. Mamy też absolutnie wspaniałe tradycje takie jak Wigilijne łamanie opłatkiem, czy wielkanocnym jajkiem, które są unikatowe, na wagę złota i warte dla przekazania innym pokoleniom i pokazania reszcie świata. Tak zupełnie poważnie jest tego dużo, dużo więcej. Poza tym muszę powiedzieć, że Polska pięknie się rozwija, kiedy 8 lat temu byłam we Francji, to naprawdę istniała spora różniaca pomiędzy ulicami Warszawy a Tuluzy, istniała też spora różnica między np. Polskimi Kobietami a Francuzkami. Kiedy zaś odwiedziłam Francję w ubiegłym roku, różnice były dużo mniejsze. Widać było wyraźnie jak wielki progres miał miejsce w naszym kraju. :)

  2. Znakomity artykul! Mieszkam od 30 lat w Kanadzie i to, co zauwazylam poprzez kontakty z niektorymi osobami w Polsce zgadza sie z tym, o czym piszesz Iwonko: widze rozwoj, widze chec zmiany siebie i pomoc w dostrzezeniu wlasnej wartosci u innych. Widze duzo sily, odwagi i serca – aby dazyc do zbudowania madrej, solidnej i spojnej spolecznosci. Widze, ze dawne malkontentwo juz topi sie w goracym entuzjazmie do stworzenia dobrego zycia. Sparafrazuje tu takie powiedzenie: „Kto szuka, ten znajdzie” — „Kto CHCE, ten znajdzie”. A Polacy CHCA! Bravo dla Was wszystkich, tam w Polsce. Jestescie cudowni! Usciski sereczne z Toronto!

  3. Brawo Iwonko! Jak zawsze ,Jesteś konsekwentna w Swoich opiniach i przekonaniach .Ja to już wiem,że tylko postawa ukierunkowana na pozytywny odbiór rzeczywistości ma szansę nas ciągle ubogacać i pozwoli wytrwać w swoich pryncypiach.
    Każdy ma wolność wyboru – czy będzie szukał usprawiedliwień i dawał posłuch reaktywnym komentarzom ; czy też codziennie i konsekwentnie dążył do własnego rozwoju i wspierania w nim innych.
    Jednak tylko praca nad każdym aspektem siebie daje spełnienie,poczucie sensu oraz ma siłę zmieniać na lepsze naszą rzeczywistość i innych ludzi BEZ nacisku. :-)

  4. Pani Iwonko, dziekuje bardzo za ten tekst. Mi rowniez bardzo nieprzyjemnie sie czytalo tekst pana Mateusza, tym bardziej, gdy zerknelam kim jest. I tekst tez wzbudzil we mnie duzy sprzeciw. Nie taka Polske i nie takich Polakow znam. Byc moze artykul mial sprowokowac dyskusje i stad ta jednostronnosc.
    Mi szczegolnie podoba sie wlasnie polska proaktywnosc, odpowiedzialnosc za wlasne zycie, nawet jezeli konczy sie czasami wyjazdem za granice. Szczegolnie gdy porownuje mlodych Polakow i np. Hiszpanow czy Grekow, nie moge sie nadziwic. Polacy postawieni w danej sytuacji zastanawiaja sie, co ja moge zrobic, zeby poprawic swoj byt. Przecietny Hiszpan (oczywiscie uogolniam, ale mowimy o postawach „narodowych”) wychodzi na plac i zada od rzadu pracy, mieszkania i przywilejow socjalnych, bo przeciez od niego nic nie zalezy, bo jest kryzys…

  5. A ja mam pewne wątpliwości…Autorka ma nieco wyidealizowany ogląd rzeczywistości. Jest jakby od niej oderwana.Wg mnie Jej ocena jest bardziej życzeniowa .Mówi,że coraz milsi jesteśmy dla siebie,być może na Jej blogu i szkoleniach przez Nią prowadzonych tak jest. Widocznie niedawny,nagłośniony wypadek wepchnięcia pod autobus rowerzysty przez rozwścieczonego kierowce wydaje się Jej faktem jednostkowym?Z przykrością stwierdzam ,że tak nie jest ,sama byłam kilkakrotnie świadkiem przejawów agresji polskich kierowców,z próbą wyciągnięcia z samochodu mojego męża włącznie.Agresywni,wulgarni nastolatkowie w autobusach ,to także nie rzadkość.
    Ja też chciałabym,żeby taka wizja, Polski i Polaków,jaką Ona roztacza była faktem,ale żyję tu i teraz , twardo stąpam po ziemi,starając się pracować nad sobą, swoją rodzina i swoim życiem,jednak nie zakłamuję rzeczywistości.Zmieniam to,co mogę zmienić,ale wiem,gdzie kończy się moc,a czym są pobożne życzenia .
    PS Tak na marginesie ,pan Grzesiak nie powiedział,że przysłowie o kózce pochodzi z PRL ,lecz prezentowany przez nie stereotyp w tych czasach utrwalono.Zdanie o kradzionym milionie również nie wyklucza autorstwa Rockefellera,mówi tylko funkcjonowaniu i powielaniu go,jak motta u nas.

    • Dziękuję za komentarz Pani Anno. Widzimy to, na co wyczulamy nasz zmysł wzroku i percepcje w ogóle. Nie zamierzam bronić swoich tez, ja już powiedziałam co sądzę o takim mówieniu o Polakach jako narodzie.
      Każda z nas ma prawo do własnego poglądu. :) Natomiast ośmielam się zwrócić Pani uwagę na to, co jednak Pan Grzesiak napisał, bo w tym wypadku to już nie sprawa poglądów, ale faktów i nie chciałabym się z nimi mijać.
      Dlatego sprawdzam jak to jest i widzę, że Autor tak napisał „Nie znajdziemy w innych językach odpowiedników polskich powiedzeń „pierwszy milion trzeba ukraść” albo „bogaty to złodziej”.” No a to powiedzenie funkcjonowało właśnie przede wszystkim w języku angielskim. Widziałam je w wielu książkach. Kto zresztą u nas myślał o milionach wcześniej niż otworzyły się drzwi na taką możliwość.
      I kolejny cytat „Nieufni rodzice, wypaczeni tą kulturową patologią, nieświadomie wzbudzają nieufność w swych dzieciach powiedzeniami typu: „myślał indyk o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli”, „dmuchać na zimne”, „gdyby kózka nie skakała”. Te kulturowe skrypty, pochodzące jeszcze z okresu komunizmu, są przekazywane z pokolenia na pokolenie i zarażają młodzież mentalnością niepasującą do nowej rzeczywistości – w tej bowiem zaufanie jest kapitałem. „Te kulturowe skrypty, czyli także kózka… pochodzące jeszcze z PRL”. Czyli jednak sugeruje to, że skrypt kózki pochodzi z PRLu. Zgadzam się z tym, że wielu rodziców niepotrzebnie pozbawia dzieci ufności i wiary w siebie i współpracę z innymi ale to Amerykanie mają termin „pistanthrophobia” czyli lęk przed zaufaniem… zatem też pewno i zjawisko ma miejsce. Jestem zwolenniczką szukania dobra w ludziach i narodach. I na tej bazie chcę budować i do tego zachęcam, dlatego zareagowałam w charakterystyczny dla siebie sposób. Raz jeszcze dziękuję i pozdrawiam Panią serdecznie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here