Zniewolony umysł

2

Nie pamiętam, który to był rok, ale jakoś koniec lat 70. Miałam jedną noc na przeczytanie Zniewolonego umysłu Czesława Miłosza, książki napisanej przez niego na początku lat 50, a teraz po raz kolejny wydanej przez słynne wydawnictwo Jerzego Giedroycia, zwane paryską Kulturą.
To był wstrząs. Studiowałam psychologię. W słowach Miłosza widziałam nie tylko opis systemu, ale prawdę o ludzkiej psychice, o mechanizmach zniewolenia, które mogą dotyczyć każdego z nas. Dziś rozumiem to lepiej, ale i tak ta nocna lektura miała wielki wpływ na moje dość świadome życie i pielęgnowanie wolności.

Miłosz pisał o umysłach zniewolonych przez strach, przemoc i utrudniony dostęp do innych treści. Dziś zniewolenie przychodzi w miękkiej formie: przez wygodę, rozrywkę, chęć bycia lubianym. Różnica polega na tym, że w PRL człowiek wiedział, że jest manipulowany, a teraz często dobrowolnie oddaje swoją wolność, rezygnując z pytania: Czy to naprawdę moje myśli? Czy ja tak sądzę? Czy to mój wybór?
Prawdziwa wolność w naszych czasach często zaczyna się od zatrzymanie się, zanim się kliknie, powie, zgodzi, powieli. Ta wolność wymaga czasem  wyjścia z mainstreamu i powiedzenia: Chcę być sobą, nawet jeśli większość idzie w inną stronę.
Kiedyś człowiek wiedział, że jest poddawany propagandzie i manipulacji. Choć nie zawsze mógł się temu przeciwstawić, miał świadomość, że coś jest mu narzucane. Dzięki temu mogła istnieć wewnętrzna wolność, nawet jeśli na zewnątrz trzeba się było  podporządkować. Ostrożność, która kiedyś była naturalna, zastąpiło dziś poczucie uczestnictwa – złudzenie, że to ja wybieram, podczas gdy w rzeczywistości to świat wybiera za mnie.

Wiele osób wchodzi dziś w systemy zniewolenia dobrowolnie, często z uśmiechem, czasem wręcz z entuzjazmem. Nie czują przymusu, bo wszystko jest podane w atrakcyjnej formie: poprzez media społecznościowe, marketing, język dobrych intencji i obietnicę łatwego życia. To sprawia, że zacierają się granice między tym, co jest naprawdę naszym wyborem, a tym, co zostało nam podsunięte. Kiedyś umysły zniewalała siła, dziś zniewala nas iluzja wolności.
I tak, niepostrzeżenie, kończy się wolność.

Największym wyzwaniem jest dziś rozpoznanie,
gdzie kończy się mój prawdziwy wybór, a zaczyna cudzy program.

 P.S. To fragment z książki nad którą w tej chwili pracuję. Akurat to napisałam i pomyślałam, że podzielę się tym z Wami. To ważny temat.

2 KOMENTARZE

  1. Dziękuję Iwonko ♥️
    Jaka mądra refleksja
    Rzeczywiście jest to nieco smutne, bo nie jest łatwo dzisiaj to zniewolenie wychwycić…
    Dziękuję że przypominasz o zatrzymaniu, o nieustannej potrzebie refleksji i docierania do siebie – bo znając siebie mamy możliwość być wolni ☺️

    • Dziękuję Agatko. Ale wiemy jednak, że da się coś zrobić. ❤️ I sporo osób próbuje. I niektóre z powodzeniem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here