Zaufanie… to jedno z tych słów, które zna każdy, a jednak niełatwo je wytłumaczyć. Ostatnio przekonałam się o tym w rozmowie z dr Moniką Górską. Rozmawiałyśmy o Jej trzech książkach, z których każda ma w tytule zaufanie.[1] Moje pierwsze pytanie brzmiało: Jak rozumiesz zaufanie? Monika pięknie mówiła o tym, jak doszła do zaufania dzięki Miłości i o tym, że jej zaufanie łączy się nierozerwalnie z miłością.
Hmmm. Miłość to ułatwia, jednak samo zaufaj może odnosić się również do sytuacji, gdzie miłość nie jest najważniejsza.
Może dlatego nie jest łatwo określić konkretnie, czym jest zaufanie, że to słowo nie mieszka tylko w głowie, ale i w sercu. Czasem jest ciepłym kocem w chłodny wieczór, a czasem krokiem w nieznane, wykonanym z zamkniętymi oczami. Nie wiemy, co będzie, ale wierzymy, że będzie dobrze. Więcej, wiemy, że tak będzie. Zaufanie nie potrzebuje gwarancji. Wystarczy mu poczucie, że coś lub ktoś – jakiś człowiek ale też życie, czy Bóg – jest po naszej stronie.
Zaufać to znaczy pozwolić, by coś się zadziało – bez kontrolowania, bez ciągłego oglądania się przez ramię, bez rozpisywania planu awaryjnego na każdą ewentualność.
Nie oznacza to naiwności. Oznacza mądrość, która wie, że nie wszystko od nas zależy, ale uznaje, że to nawet dobrze. Są sprawy większe niż nasze analizy, szersze niż nasze wątpliwości. Czasem warto zostawić drzwi uchylone, by mogło wejść coś, czego się nie spodziewamy, czego może nawet nie znamy ale czego potrzebujemy. Sama bym sobie tego nie wymyśliła mówi wiele razy w swoich książkach Monika Górska. I właśnie tak jest: nie wymyślilibyśmy tego dla siebie aż tak dobrze! Nasze własne plany zdecydowanie ograniczyłyby to, co dostajemy. Na każdym etapie mojego życia dostawałam znacznie więcej niż potrafiłam zaplanować, a nawet wymarzyć, ale też na każdym tym etapie – ufałam.
Zaufanie to wybór. Wybór, by nie pytać wciąż od nowa a co, jeśli…? lecz raczej powiedzieć: a nawet jeśli… dam sobie radę. W takim myśleniu dźwięczy też zaufanie do siebie samej. Zaufać sobie, to nie czekać, aż będziemy idealni. To iść gdzieś z tym, co mamy, wierząc, że po drodze nauczymy się tego co trzeba, dostaniemy czy zdobędziemy wszelkie potrzebne nam środki.
A zaufać Bogu? Zaufać życiu? To jak oddać się w ramiona kogoś, kto widzi więcej niż my, kto zna nas bardziej niż my sami siebie. I kto nas kocha. To przestać walczyć ze wszystkim, co nieznane, i powiedzieć: Prowadź. A czasami zgoda, albo po prostu tak.
Może nie zawsze łatwo się na to zdobyć, ale bywa, że właśnie wtedy, gdy nie mamy już siły, zaufanie przychodzi jako ratunek. Nagle przestajemy się bać. I nawet jeśli nie wiemy, dokąd zmierzamy, czujemy, że idziemy w dobrym kierunku.
Zaufanie na pewno nie jest słabością. Tak mogą myśleć jedynie piewcy kontroli. Nie jest też naiwnym brakiem ostrożności. Jest przejawem odwagi. Jest głosem serca, które mówi: Nie wiem wszystkiego, ale wiem, że nie jestem sama. I bardzo często to wystarczy.
<iframe width=”560″ height=”315″ src=”https://www.youtube.com/embed/YKamDA7XuAk?si=iXevvonTergPL3OZ” title=”YouTube video player” frameborder=”0″ allow=”accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share” referrerpolicy=”strict-origin-when-cross-origin” allowfullscreen></iframe>
[1] Te książki to „Zaufaj”, Zaufaj i puść”, „Zaufaj, puść i kochaj”. Tutaj możesz obejrzeć tę audycję. Możesz łatwo obejrzeć naszą rozmowę.



“A zaufać Bogu? Zaufać życiu? To jak oddać się w ramiona kogoś, kto widzi więcej niż my, kto zna nas bardziej niż my sami siebie. I kto nas kocha. To przestać walczyć ze wszystkim, co nieznane, i powiedzieć: Prowadź.”
Jakie piękne, sama głębia – nic dodać, nic ująć.
❤️
❤️