Zachwyt 95: Smalec… czy może garnuszki?

0

Naprawdę zachwycać może wszystko! Po to piszę to tych codziennych zachwytach, aby pokazać jak wiele cudownych rzeczy nas otacza, ile jest cudów w codzienności i jak często możemy się uśmiechać w zachwycie. Warto organizować sobie życie tak, aby w jak największym stopniu nas cieszyło, aby doświadczać jak najwięcej wszelkiego rodzaju przyjemności.
Lubię mieć w najbliższym otoczeniu rzeczy i sprzęty, które uznaję za ładne, które mnie się podobają. Talerzyki, garnuszki, świeczki, kwiaty i tak dalej. Uwielbiam mieć w lodówce czy innym miejscu produkty, które uważam za smakołyki. Jednym z takich potraw, które są dla mnie smakowite jest chleb ze smalcem ze skwarkami oraz smalec ze skwarkami i cebulką. No cóż, może nieco siermiężnie i niezbyt zdrowo – zdaniem niektórych – ale już od starożytnych czasów wiadomo, że de gustibus non est disputandum, nie dyskutuje się na temat czyichś gustów. Słowo podoba mi się i lubię to słowa, które pomagają wybierać mi z otoczenia to czym chcę się otaczać…
Zatem co jakiś czas robię dwa rodzaje smalcu, za jednym zamachem. I wkładam je w dwa bardzo milutkie garnuszki: niebieski na zwykły smalec ze skwarkami, żółty na smalczyk z cebulką. Lubie na nie spoglądać, kiedy otwieram lodówkę, lubię na nie patrzeć, kiedy wyjmuję na stół a by uraczyć którąś z córek i… siebie.

 

A w tym drewnianym pojemniczku jest bardzo gruboziarnista sól angielska.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here