Tożsamość w pudełkach

6

Przeprowadzam się. Pakuję.
Na półkach robi się pusto, za to pod ścianami przybywa pudeł. W jednym są ubrania, w drugim rzeczy z kuchni, w kolejnym drobiazgi, które przez lata po prostu były częścią domu. Są też książki – stoją w kartonach i czekają na nowy adres…
Patrzę na te pudełka z książkami i myślę, że jest w nich kawałek mojej tożsamości.

Człowiek nie jest tym, co posiada, i nigdy tak nie myślałam. Jednak książka to przedmiot szczególny. Jeśli została przeczytana, coś po niej w nas zostaje. Czasem jest to jedna myśl; czasem pytanie, którego wcześniej nie zadawaliśmy… A czasem to zupełnie nowy sposób patrzenia na siebie, ludzi albo świat.
Czytanie jest jednym ze sposobów, w jakie budujemy siebie.

Nie pamiętam oczywiście wszystkiego, co przeczytałam. Myśli się mieszają, łączą z doświadczeniem, rozmowami, własnymi odkryciami. Po latach trudno już oddzielić to, co było moje od początku, od tego, co przyszło do mnie ze stron książek i zostało przyjęte jako własne.
Może właśnie dlatego tak trudno mi się z nimi rozstawać.
Przeprowadzki jednak tego wymagają, zwłaszcza takie, jak ta, kiedy to będę miała znacznie mniejsze mieszkanie.

W zasadzie za każdym razem oddaję książki. Wybieram te, które pojadą ze mną, i te, które zostaną przekazane dalej. I za każdym razem mam takie poczucie, jakbym oddawała część siebie – zainteresowanie, które było ważne, świat, którym żyłam, sposób myślenia.
Niektóre książki to przecież ślady po naszych kolejnych wersjach. Patrzę na tytuł i wiem, kim byłam, kiedy go czytałam: Czego wtedy szukałam – jakich odpowiedzi potrzebowałam, co mnie zachwycało, a z czym się nie mogłam zgodzić…

Nie można wszystkiego zabrać ze sobą. I chyba nie tylko o przeprowadzki tu chodzi.
Życie także każe nam od czasu do czasu pakować własną tożsamość w pudełka. Coś zachować, coś zostawić, coś oddać komuś, komu może się jeszcze przydać. Nie przestajemy przez to być sobą. Przeciwnie – właśnie w ten sposób stajemy się sobą coraz bardziej., stajemy się swoją uwspółcześnioną wersją.

A to, co naprawdę ważne, i tak nie zostaje na półce. Jedzie z nami.

6 KOMENTARZE

    • Dziękuję. Cieszę się, że ma Pani takie odczucie. Ja pisze po to, aby właśnie poczuć, że to ładne albo dobre. ❤️

  1. Pakowanie rzeczy to zawsze czas refleksji. Trudno mi rozstawać się z ubraniami. Jeszcze trudniej z pamiątkami. A najtrudniej z książkami. Pięknie to napisałaś, że książka przypomina o tym jacy byliśmy,gdy ją czytaliśmy. Czasem książki przekazuję dalej, by inni mogli z niej zaczerpnąć. I gdy dostaję informacje zwrotne, to jest mi miło.

    • Ja się dość łatwo rozstaję ze wszystkim. Łatwo… choć z wdzięcznością i z oczekiwaniem nowego.Kiedy jest nam “cieżko” , trochę zatrzymujemy energię. A niech ona płynie. ❤️

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here