Smutno mi

10

Dzisiaj jest mi smutno.
Zwykle dzielę się tym, co zachwyca, daje siłę i pomaga żyć lepiej. Nauczyłam się w każdej sytuacji szukać tego, co jaśniejsze. I wciąż wierzę, że nawet w trudnych doświadczeniach można odnaleźć sens. Ale myślę też, że czasem samo doświadczenie może być ważniejsze niż sens. Moje dzisiejsze poranne doświadczenie to smutek.

Przez chwilę próbowałam zrozumieć ten smutek. Szukałam przyczyny, wierząc, że łatwiej mi będzie zmienić nastrój. Smutek kojarzy się z niższymi częstotliwościami naszej energii. Nic dziwnego, że próbujemy go jak najszybciej zmienić.
Nie znalazłam jednej przyczyny. To raczej wiele drobnych poruszeń, które spotkały się w jednym miejscu. Świat jakby częściej przynosi mi smutne wiadomości. Sporo też dzieje się u moich bliskich. Widzę, jak los odbiera ludziom nie tylko zdrowie czy dobytek, ale też – kawałek po kawałku – różne radości.
A może to tylko moje wrażenie, może z wiekiem robię się bardziej krucha… Przecież za tydzień kończę 72 lata.

Poddałam się doświadczeniu… aż do łez. Jasno dotarło do mnie, że można wierzyć w światło i jednocześnie opłakiwać to, co odchodzi.
Nie trzeba natychmiast porzucać smutku. Nie każdą stratę warto od razu tłumaczyć nowymi możliwościami. Czasem można po prostu powiedzieć: Szkoda. To nie jest brak wdzięczności za życie. To jest miłość do tego, co było piękne.

Pobyłam ze swoim smutkiem. Dałam mu chwilę. Pozwoliłam popłynąć łzom. Nie chcę zatrzymywać się w cierpieniu, ale nie chcę też niczego udawać ni narzucać sobie.

Światło nie bierze się z zaprzeczania ciemności. Ono rodzi się wtedy, gdy przechodzimy przez nią z nadzieją… ale gdy przechodzimy.
Może zamiast szukać stanów z wyższymi wibracjami, można nadać je smutkowi:
Jest mi smutno, bo kocham, bo coś jest czy było ważne… bo życie – również innych – nie jest mi obojętne. I za to wszystko jestem wdzięczna… Wiem, że jutro świat znowu mnie zachwyci. Tak jak zachwycał mnie tyle razy wcześniej. Dzisiaj jednak chcę uszanować tę inną stronę życia.
Wszak życie to nie tylko zachwyt. To również chwile, w których łzy są dowodem kruchości –  kruchości potrzebnej naszemu sercu.

A Ty? Być może obudziłaś się kiedyś z niewytłumaczalnym smutkiem i pomyślałaś: Nie powinnam tak się czuć. A może właśnie powinnaś. Nie spiesz się z odganianiem tego uczucia. Posiedź z nim chwilę.
Może smutek przyszedł przypomnieć Ci, jak wiele jest w Twoim życiu rzeczy i ludzi, których kochasz… Może przypomina Ci, jak wielką wartość ma życie. Tak, jak dzisiaj przypomniał to mnie.
Można kochać życie i czasem płakać.

10 KOMENTARZE

  1. Oczywiście, że można. Gdy czasem jest mi smutno, to zawsze przypominam sobie fragment wiersza Edwarda Stachury : ” Zwólcie czarnym potoczyć się chmurom, po Was, przez Was i między ustami. One już daleko za górami. Tylko dajcie mu czas, dajcie czasowi czas”. ❣️

    • U Stachury jest prośba o cierpliwość i wiara w przetrwanie trudnych chwil – w to, że czas leczy rany (On to ujmuje bardziej dramatycznie). Dość ponuro zresztą jest to wyrażone, ale czasem i to jest potrzebne. To może pomagać. W moim tekście jest tylko przyjęcie smutku, a nawet dodanie mu wysokich wibracji. Lżejsze chyba… ❤️

  2. Tacy jesteśmy prawdziwi – z naszymi radościami przeplatanymi smutkami. Czasami, tak jak nie wiemy konkretnie, skąd bierze się w nas radość, tak samo nie zawsze wiemy, skąd w nas smutek. Tak jak pięknie, Iwonko, napisałaś – jesteśmy krusi, jesteśmy wrażliwi, nie jesteśmy obojętni, więc przechodzą przez nas wszystkie uczucia. Jesteśmy pełnią. Do mnie czasami smutek przychodzi nawet wtedy, gdy wiem, że zaraz to, co było, zostanie zastąpione czymś nowym, często lepszym. Ale to co było, było mi bliskie, więc się smucę.
    Dziękuję za piękny, pełen prawdy o życiu, tekst. Tekst pełen nadziei.🧡

      • Bardzo to ciekawe. Smutek w radości. Wyobrażam sobie i to czuję, że smutek bywa obok radości, że dotyczy tego samego aspektu, że się łączy. Ale w radości… O tym nie pomyślałam, ale pomyślę, może przypomnę sobie takie momenty… Dziękuję🧡

  3. Piękny i prawdziwy tekst. Wrażliwość i kruchość są częścią naszej natury, czasem łączą się z tym łzy. Co ciekawe, łzy pojawiają się też w chwilach wielkiej radości, wzruszenia i szczęścia, jakby pogłębiając to doświadczenie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here