Nie każda zmiana jest rozwojem.

8

Zmiana stała się dziś wartością samą w sobie. Zmieniamy nawyki, przekonania, relacje, role, miejsca, cele. Zmieniamy się szybko,  czasem wręcz gorączkowo. W tej narracji zmiana niemal automatycznie bywa nazywana rozwojem. Jakby samo poruszenie się z miejsca było dowodem wzrastania.
A doświadczenie podpowiada coś innego. Nie każda zmiana daje poczucie szczęścia. Nie każda zmiana czyni człowieka bardziej spójnym. Nie każda zmiana jest krokiem w stronę siebie.

Rozwój nie polega na ciągłym ruchu. Polega na sensownych ruchach.

Są zmiany, które są ucieczką.
Są zmiany, które są reakcją na presję.
Są zmiany, które mają zagłuszyć niepokój, a nie go zrozumieć.
Są zmiany, które podejmuje się, bo zawierzyło się innym – uwierzyło w ich nauki.

Jak zatem odróżnić zmianę, która jest rozwojem, od tej, która tylko dobrze wygląda?
Pierwszy znak: czy po zmianie jest więcej spokoju, czy więcej napięcia.

Rozwój nie zawsze daje ulgę od razu. Z czasem przynosi jednak wewnętrzne uporządkowanie i spokój – nawet wtedy, gdy to kosztowało.
Zmiana, która jest ucieczką, często przynosi krótkotrwałą ulgę, po której pojawia się jeszcze większy chaos.
Jeżeli po kolejnej transformacji w środku robi się głośniej, trudniej oddychać, trudniej być ze sobą w ciszy – warto się zatrzymać i przypatrzyć tej zmianie.

Drugi znak: czy zmiana przybliża do prawdy o sobie, czy do nowej roli.

Rozwój nie polega na przyjmowaniu kolejnych tożsamości. Nie polega na stawaniu się kimś innym – bardziej rozwojowym, bardziej świadomym, bardziej duchowym.
Jeżeli zmiana wymaga ciągłego podtrzymywania wizerunku, tłumaczenia się przed sobą lub innymi, pilnowania spójności narracji – to nie rozwój. To siłowanie się ze sobą.

Trzeci znak: czy zmiana zwiększa odpowiedzialność, czy ją rozmywa.

Rozwój zawsze łączy się z odpowiedzialnością – za wybory, za słowa, za konsekwencje… za własne życie.
Zmiana, która polega na przerzuceniu odpowiedzialności na okoliczności, dzieciństwo, system, energię, innych ludzi lub taki etap, nie jest rozwojem. Jest raczej próbą ulgi bez dorosłości.

Czwarty znak: czy zmiana jest zakorzeniona w wartościach, czy w impulsie.

Rozwój wypływa z wartości, nawet jeśli człowiek nie nazywa ich wprost. Zmiana impulsywna często bywa odpowiedzią na porównywanie się z innymi, na chwilowe olśnienie, na presję środowiska.

Piąty znak: czy zmiana prowadzi do integracji, czy do kolejnego rozszczepienia

Rozwój integruje. Łączy różne części doświadczenia w jedną, coraz bardziej spójną całość. Zmiana pozorna często prowadzi do wewnętrznego podziału: tu jestem taka, tam inna, wobec jednych świadoma, wobec innych stara ja.
Im więcej masek trzeba nosić po zmianie, tym mniejsza szansa, że była ona rozwojem.

Nie każda zmiana jest krokiem naprzód. Czasem prawdziwym rozwojem jest pozostanie tu, gdzie się jest  a nawet rezygnacja z kolejnego etapu ulepszania siebie.
Dojrzałość polega na tym, że człowiek przestaje zmieniać się po to, by zasłużyć. Zaczyna zmieniać się tylko wtedy, gdy ma to sens.

Dlatego czasem największym rozwojem jest zgoda na to, kim się jest.
I delikatne, uczciwe porządkowanie tego życia, które  się ma.

Moim zdaniem największym nieporozumieniem współczesnego myślenia o rozwoju jest utożsamienie go ze zmienianiem siebie. To tak, jakby człowiek był projektem do nieustannej korekty. Jakby to, kim jest teraz, było z definicji niewystarczające.

A może rozwój nie pyta kim jeszcze mamy się stać, lecz czy potrafimy zamieszkać w tym, kim jesteśmy?

8 KOMENTARZE

  1. Zmiana. Dla mnie prawdziwe zmiany są wtedy gdy zostają już ze mną na dłużej. Gdy dają mi poczucie spokoju. Gdy czuję akceptację w sercu. Nigdy nie zmieniałam się dla mody czy dlatego, że tak wypada. Raczej słucham intuicji. Może zmieniałam się wolniej, ale prawdziwie. Tak myślę

    • Dobrze czytać takie słowa. Tak właśnie jest ze zmianą. Tylko wtedy, kiedy jest nasza i… to nie wyścig.
      Zmiany są potrzebne, ale nie mogą być narzucane. ❤️

  2. Zmiany, które powodują we mnie sprzeciw , niepokój, niewygodę zostawiam za sobą. Chyba, że są związane z jakim utartym przezmnie schematem. Pamiętam jak kiedyś bardzo się chciałam zmienić w biegaczke, osobę, która je wzorowo, odrzuca kompletnie wszystko z jadłospisu a zostawia to co inni uważają za zdrowe. Biegać przestałam po 2 latach , a jeść zaczełam z sercem słuchając swojego ciała a nie to co mówią osoby od fit. Wypracowałam własną dietę doskonała dla mojego ciała. Dziękuję za ten wpis

    • Właśnie o to chodzi. Mam wrażenie, że właśnie najwięcej zamieszania wprowadzają te mądrości różnych ekspertów. Mamy w sobie mądrość, która podpowie nam wszystko, jeśli tylko potrafimy słuchać. Dziękuję. ❤️

  3. Jak zawsze Pani tekst przepełniony jest szacunkiem do czytelnika, nie ma tu trybu rozkazującego, narzucającego tonu nauczania, żadnej presji, na zmianę, lepszą wersję siebie itd.
    Jest za to zachęta do namysłu, do spotkania się z sobą, z prawdą o sobie, zaproszenie do refleksji i do działania oraz cała gama podpowiedzi, sugestii. Zawsze znajduję coś ważnego dla siebie. Dziękuję najserdeczniej.

    • Dziękuje Pani Mario. Szanuję i Czytelników i Słuchaczy i cieszę się, że to widać. Cieszę się również, że znajduje Pani coś dla Siebie. Ja też tak mam. W wielu tekstach znajduję coś, co mogę wykorzystać. ❤️

  4. Myślę, że odruchowo, chciałoby się łatwiej, szybciej, żeby było widać i czuć efekty “od ręki”. A tak się nie da. Widzę po sobie, że poczucie się lepiej, poczucie się bardziej sobą prawdziwą, potrzebuje czasu i cierpliwości. Zdarzało mi się, że zastanawiałam się, po co mi to wszystko, że lepiej, a może bardziej łatwiej, było po staremu. A teraz czuję, że było warto, że jest mi ze sobą dobrze. I wiem, że będzie jeszcze lepiej.
    Dziękuję Iwonko za ten wpis.❤️

  5. A ja dziękuję za Twoje świadectwo. To powoduje, że ktoś może się zatrzymać i przeżyć własna refleksję – zwiesza na to szansę. ❤️

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here