Mój pamiętnik, mój sekret

8

Od kilku dni na namawiam na FB do prowadzenia pamiętnika. Krótkimi tekstami pokazuję jego dobrodziejstwo. Niektóre osoby – zdecydowanie rzadziej niż bym chciała- komentują te wpisy. Czasem ktoś odezwie się do mnie wiadomością prywatną. Właśnie w takiej wiadomości dostałam prośbę, aby napisać o prywatności pamiętnika i wyzwaniach, jakich w tej materii może nam dostarczać życie… a raczej osoby, z którymi żyjemy. Jak sobie z tym radzić – brzmiało w zasadzie niewypowiedziane pytanie.
Twój pamiętnik jest jak twój najlepszy przyjaciel, nie musisz udawać, możesz być szczery i pisać dokładnie tak, jak czujesz. Te słowa napisała Bukola Ogunwale, czarnoskóra liderka w jednym z chrześcijańskich ruchów, orędowniczka prowadzenia pamiętnika. To raczej oczywiste.

Pamiętnik nie ma sensu, jeśli nie jesteśmy w nim szczerzy,
także wtedy, kiedy ten brak szczerości podyktowany jest obawą,
że ktoś to przeczyta.

Przedyskutujmy jednak możliwości mijania się z tą szczerością. Widzę tu cztery zagadnienia i do każdego krótko się odniosę:

1. Dlaczego Twoi bliscy mieliby czytać Twój pamiętnik?
Prawo do prywatności, do tajemnicy nawet, powinno być prawem każdej osoby (małej czy dużej) zamieszkującej wspólną przestrzeń. To ważne, aby od najwcześniejszych lat dawać taką szansę dzieciom, ale równie istotne, by ustalać to z dorosłymi współmieszkańcami. Jeśli w naszym domu nie szanuje się prawa do prywatności dziecka, to w przyszłości ono może nie respektować naszych próśb czy zakazów z tym związanych: Nie na zasadzie odwetu, ale z powodu niezrozumienia całej idei. Jeśli zbyt natarczywie domagamy się od partnerów dzielenia się z nami wszelkimi aspektami ich życia, wchodzimy niejako w kaloszach w ich duszę albo sami jesteśmy zbyt wylewni w wyrażaniu swoich odczuć, to i tutaj ta granica prywatności może być mocno przesunięta albo wręcz zlikwidowana.

Szczerość to nie znaczy dzielenie się wszystkim, każdą myślą dokładnie tak,
jak w tej chwili podpowiada nam impulsywne uczucie.
Człowiek myśli. 
Myśli powinna nadawać charakter naszej szczerej wypowiedzi.

Oczywiście dorośli ludzie spotykają się na wspólnej przestrzeni ukształtowani przez życie z innymi ludźmi i w innym miejscu, zatem dobrze jest ustalić zasady, jakie chcielibyśmy utrzymywać w naszym domu. Taką zasadą może być właśnie bezwzględne szanowanie prawa do prywatności każdej osoby.

2. Powody, dla których inni nie szanują ustaleń na temat prywatności są różne: Ktoś nie wyniósł tego z domu i nie ma takiego nawyku; niedostatecznie jasno wytłumaczyliśmy, że chcemy takiego szacunku; nie jesteśmy konsekwentni w przestrzeganiu tej zasady; zależy im na nas i chcą nas lepiej poznać, choć stosowane metody nie są dobre; szukają czegoś przeciwko nam; chcą mieć nad nami kontrolę albo w ogóle są osobami potrzebującymi czuć, że mają kontrolę.

I co wtedy? Co jeśli ktoś się nie stosuje do ustalonego prawa do prywatności? No cóż? To jest dla nas tak samo ważna informacja, jak każde inne nierespektowanie naszych praw. To, co z tym zrobimy, zależy od każdej osoby indywidualnie. Ja sama uważam, że takich zachowań nie można tolerować. Mógłby to być dla mnie istotny powód do wyjścia ze związku. Wszak to jest podważanie wzajemnego zaufania.
Jednak spokojnie, nie tak szybko! Istotne są też motywy takiego zachowania. Choć zawsze jest to zachowanie niewłaściwe, dobre motywy mogą nieco naświetlić kierunek, w jakim powinien iść rozwój relacji.
Jaki to jest dobry motyw: Bardzo Cię kocham i chciałbym cię lepiej poznać; Widzę, że jesteś jakiś nieswój, a nic nie mówisz. Chciałam zobaczyć co cię trapi.
To może być dobry punkt wyjścia do rozmów, a nawet do większego zbliżenia.
Sądzę, że nawet jeśli ktoś szczere wyzna, że nie ma takiego nawyku, że nie czuje tego świętego prawa do prywatności, jest szansa na to, aby pomóc mu je respektować.

3. Trzeci powód jest najważniejszy i nieco inny:
Dlaczego nie chcesz, żeby ktoś czytał to, co piszesz?

Jako młoda dziewczyna sama nie chciałam żeby moja mama czytała, co piszę, ponieważ robiłam rzeczy, z których ona nie byłaby zadowolona. Być może jest sposób na to, aby żyć wyłącznie tak, jak życzą sobie tego rodzice, jednak nie znam takich ludzi. Więcej, nie wydaje mi się to nawet wskazane. Można zatem zrozumieć, że chroni się rodziców (tak, bardziej ich niż siebie) przed… zdenerwowaniem, rozczarowaniem, atakiem serca. No cóż? Jeśli żyje się w mieszkaniu, w którym nie przestrzega się praw prywatności, trzeba ten pamiętnik dobrze chować.

  • Ale dlaczego osoby dorosłe nie chcą aby ktoś inny czytał ich pamiętnik? Dlaczego piszą w nim rzeczy, które mogłyby być szokiem dla męża czy żony? Moim zdaniem w dobrym związku nie może być aż tak…

Małe tajemnice i brak emocjonalnej wylewności – to jedno. Robienie rzeczy, którymi w żadnym wypadku nie chcemy się dzielić – to zupełnie coś innego.

Może w takim momencie potraktujmy pamiętnik jak osobistego darmowego coacha? Zapytaj siebie:

  • Dlaczego nie chcę mu tego powiedzieć? Co mnie powstrzymuje?
  • Czy to, co robię jest właściwe?

Jeśli uznajemy, że właściwe to dalej możemy się zapytać:

  • Czy to dobrze, że w naszym związku mam takie bariery?

Jeśli uznajemy, że nie, to:

  • Czy nie warto byłoby tego zmienić?
  • Jak mogę to zmienić?
  • Od czego zacząć?

A co jeśli zachowanie jest niewłaściwe? No cóż kochani, odpowiedź należy do każdego z nas. Moim zdaniem nie warto robić rzeczy niewłaściwych i pisać o nich. Lepiej zastanowić się jak z nich zrezygnować i na tym skupić proces pisania. Lepiej pisać o tym jak żyć czy jakich wyborów dokonać, aby nie trzeba było w pamiętniku wieść innego życia niż w rzeczywistości.

A jeśli powodem jest to, że piszemy czasem w silnych emocjach i umieszczamy w pamiętniku niezbyt dobre zdania na temat ludzi, których w sumie kochamy?

Przypominam, że mamy samoświadomość, którą w tym momencie warto wykorzystać i spojrzeć na siebie niejako z boku, i pisać w oparciu o to jak siebie postrzegamy.
X zachował się w stosunku do mnie tak. Jestem tym bardzo poruszona, nawet wściekła, dlatego chcę bardzo ostrożnie przyjrzeć się temu, co się stało – to może być dobry początek.
A dalej nie wyrzucajmy kubła pomyj na partnera, tylko raczej otwierajmy swoje oczy, zaglądajmy w swoje serce, aby to lepiej zrozumieć. Starajmy się poznać motywy swojej złości.

  • Dlaczego mnie to tak bardzo irytuje?
  • Czego takiego nie robię (np. dla siebie), że to zachowanie budzi we mnie taką złość?
  • Jak mogę w tej chwili podnieść swoje emocje na odrobinę wyższy poziom?
  • Co dobrego na jego temat przychodzi mi do głowy.
  • Za co mogę być wdzięczna?
  • A teraz jak rozwiązać tę sprawę? Co zrobić?
  • Jak zachować się w stosunku do niego?
  • Co zrobić dla siebie?

Bardzo często prowadziłam podobne rozmowy ze sobą myślącąsobą emocjonalną na temat zachowań moich dzieci. Choć miałam w pierwszej chwili ochotę używać brzydkich słów w ich opisie, takie myślenie powodowało, że łatwiej było mi spojrzeć na sprawę w racjonalnych kategoriach i dostrzec nie tylko ich dobro – a czasem ich bezradność – ale również rozwiązanie i… moją odpowiedzialność w tej sprawie.

4. Po co w ogóle piszesz pamiętnik?

Jeśli po to, by sięgać po niego w momentach silnie emocjonalnych i oczyszczać się z emocji, kanalizować je, to jest szansa, że będziesz się nakręcać – i dobrze i niedobrze. Nie polecam tej metody. Wypisując negatywne rzeczy, opisując swoje niedobre emocje utrwalamy je tak naprawdę i przypisujemy tej osobie, którą postrzegamy w danym momencie jako sprawcę naszego stanu. 
Poza tym taki pamiętnik nie pokazuje naszego rozwoju, nawet nie towarzyszy temu rozwojowi.
Znacznie lepiej, kiedy piszemy częściej – najlepiej codziennie, choćby kilka zdań – wtedy nieco inaczej możemy podchodzić do tych emocji, choćby tak jak podpowiadałam w poprzednim punkcie moich rozważań. 
Pisząc powinnyśmy być tacy, jacy jesteśmy w życiu… Jeśli w życiu nie przezywasz nikogo i nie przeklinasz, dlaczego masz to robić w pamiętniku? Jeśli w życiu starasz się rozumieć, dlaczego nie miałbyś starać się podobnie w pamiętniku? Jeśli w życiu stwarzasz wrażenie, że kochasz… kochaj w pamiętniku.

Za każdym razem, kiedy widzimy sprzeczność pomiędzy naszą rzeczywistością a tym, co piszemy, to jest to sygnał, że gdzieś to trzeba dostosować, coś zmienić.

Niestety rozbieżność pomiędzy tym, co jest w pamiętniku a w życiu może też wskazywać, że nie jesteśmy spójni wewnętrznie. To także warto zmieni.

 

 

 

8 KOMENTARZE

      • Ryzykownie…. I spadkobiercy będą mieli kłopot. Tyle papieru. A jak komuś wpadnie do głowy, żeby poczytać, to może być tragedia. Ale można i tak.

        • Nie widzę tu żadnego ryzyka. :) Ustaliłam to z moimi dziećmi. I proszę się nie martwić – nie ma nazwisk. :) Żadnej tragedii nie będzie, bo nie ma tam treści, które byłyby dla moich dzieci jakąś rewelacją. Liczę się z tym, że mogą coś przeczytać… choć watpię czy im się będzie chciało. Sporo tego. :)

          • Według mnie ustalenie z dziećmi to nie jest „nic”. Nie martwię się. Pani pamiętniki, pani zamartwienie. Ja przeczytałbym pamiętniki i zniszczył to i owo. Ale to tylko moje zdanie.

  1. Dziękuję.
    Ma to mniejszy sens… ale ma. Ale dlaczego nie chce Pan pisać takiego w zeszycie?

    • Głównie dlatego, że do elektronicznego miałbym tylko ja dostęp. Po za tym jak tego się zbierze sporo to problem z miejscem do przechowania tego. Może to prozaiczny problem, ale gdzieś tam mi tkwi w głowie ;)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here