Dzień Dobrego Słowa

3

DDS-bądź miłyKażdy na tym świecie jest jakoś połączony.
Zatem dlaczego nie być po prostu miłym dla każdego

Richard Simmons

Dziś parę słów z Toronto. Ludzie mówią tu różnymi językami. Ponad 50 procent społeczeństwa to imigranci, to naprawdę wielokulturowe miasto. Wszystkich jednak łączy angielski. Zawsze byłam pod wrażeniem miłego podejścia Torontończyków  do klientów, ale także do siebie nawzajem na ulicy, w metrze czy w każdej innej sytuacji. Jestem przekonana, że częścią tego wrażenia jest właśnie język: słowa jakich się używa i sposób w jaki formułuje się zdania. Jeśli bowiem nawet narzuci się początkowo pewne formuły, przyjmie zestaw słów, których będzie się używać i dołoży do tego otwartość na drugiego człowieka, efektem będzie taka ułatwiająca i uprzyjemniająca życie uprzejmość.  To przechodzi w nawyk, staje się drugą naturą.

Uprzejmość może zacząć od zasady:
pewnych słów nie używamy, a pewnych używamy.

Myślę, że wszyscy poczulibyśmy się lepiej, gdybyśmy podobne zasady zastosowali w naszym codziennym życiu.

Przedwczoraj zostawiłam w INDYGO, dużym sklepie z książkami mój ukochany Multiplaner. Juz w domu córka upewniła się przez telefon czy jest i powiedziała, że przyjdzie po to Iwona. Następnego dnia poszłam po kalendarz i tłumaczę pani, która patrzy na mnie jakbym była najważniejsza osobą na świecie, że zostawiłam kalendarz, że córka dzwoniła i że mam na imię Iwona, a kalendarz jest w kolorze wiśniowym. Pani zniknęła w pokoju i wróciła z… drugą, pewno przełożoną. Nie miały kalendarza, a  zdanie zaczęły od tego, że bardzo im przykro… Potem było o tym, że mają w sklepie reorganizację, a teraz małe wyzwanie z odnalezieniem mojego kalendarza  że starają się jednak, żeby mi pomóc.Tutaj nie znalazły kalendarza, ale na pewno się znajdzie, idą zapytać osobę, która może coś wiedzieć i zaraz do mnie wrócą.  I w tym momencie przyszła moja córka, z którą umówiłam się w kawiarni Starbucks znajdującej się w księgarni. Wyjaśniła, że dzwoniła do… kawiarni i że to tam został mój kalendarz. Poczułam się nieco niezręcznie, że zawracam głowę kobietom, przeprosiłam…. ale one uśmiechnęły się z ulgą i wyższa rangą powiedziała, że bardzo się cieszy, że sprawa się wyjaśniła i że odzyskam swój planer i że wszystko jest w porządku.

Oczywiście planer dostałam z uśmiechem w kawiarni.

Ani przez chwilę nie poczułam się niedobrze, przeciwnie – miałam wrażenie, że moja sprawa jest niezwykle istotna dla obu pań. Nikt mnie nie pytał czy jestem pewna, że to właśnie tutaj zostawiłam, nikt nie mówił, że nie mogłam go tu zostawić, bo jak bym zostawiła to by był… Nikt wreszcie na do widzenia nie posłużył się cierpkim słowem.

Jestem przekonana, że tak jak w domu mądrzy rodzice mówią jakich słów używamy a jakich nie,
tak i w firmie, biurze czy innej instytucji można stworzyć słownik dobrych słów,
który pozwoli potem utrzymywać  właściwy stosunek do siebie nawzajem i do klientów
i pomoże stworzyć przyjazną, sprzyjającą ludziom i pracy atmosferę.

P.S. Tak króciutko. Przyjechałam do Toronto tylko na dwa tygodnie. Chcę jak najwięcej czasu spędzić z córkami a mam też jeszcze parę rzeczy do załatwienia. Jednak tradycji musi stać się zadość. Jest 13 dzień miesiąca, zatem mówimy o wadze słowa w naszym życiu. I o tym, jak dobre słowo może zmieniać świat.

3 KOMENTARZE

  1. jest wydawałoby się drobiazg – pokazanie drugiej osobie, że nie jest lekceważona i jej sprawa jest ważna, nie było dociekania i, śledztwa, czy aby zdarzenie miało miejsce, najzwyczajniejsza uprzejmość i kultura, takich zachowań należy uczyć i pamiętać o nich , zwłaszcza w sytuacjach, kiedy puszczają nerwy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here