Czy już rozumiesz?

3

Każda rzecz, każde zdarzenie może być przyjęte,
jeśli nie z wdzięcznością, to ze spokojnym oczekiwaniem na to,
że kiedyś pojmiemy sens tego, co się stało.
Choćby czekać przyszło całe życie.

 

Nie łatwo jest o tym mówić komuś,  kto właśnie doznał wielkiego rozczarowania, straty, niesprawiedliwości… przynajmniej jego zdaniem.  Jeszcze rzadziej można spotkać ludzi, którzy w obliczu takich sytuacji sami potrafią powiedzieć: kiedyś to zrozumiem, musi być jakiś głębszy sens, tego że mi się to przydarza, że tak się dziejeMoże mam coś zrozumieć w sobie, może coś zmienić, może mam pojąć jaki udział w tym, że tak właśnie się dzieje, mam ja sam, ja samaCzy przypadkiem to, czego doświadczam nie jest zwrotem energii, którą kiedyś sama wkładałam do świata, czy przypadkiem nie dostaję od kogoś innego tego, co ja dawałem w przeszłości?

 

Nie jest sztuką pomyśleć tak, kiedy dzieje się dobrze,
ludzie chętnie przyjmują do wiadomości,
że dostają od świata zapłatę za swoje dobre czyny.

Gorzej jest z przyjmowaniem wydarzeń niedobrych,
które również mogą być zwrotem naszej energii.

 

Pamiętam pierwszy raz kiedy zrozumiałam, że to, co się dzieje, to moja lekcja rozumienia jak czuje się zdradzany przyjaciel. Zdarzyło mi się być nie w porządku do mojej bardzo lojalnej i oddanej przyjaciółki. Miałam siedemnaście lat, ale to nie jest żadne usprawiedliwienie. Nigdy potem już tak nie postąpiłam, jednak nie zrozumiałam również jaki ból sprawiłam jej swoim zachowaniem. Nie myślałam o tym w taki sposób. Było mi raczej wstyd, ale i tutaj radziłam sobie, szukając okoliczności łagodzących i powodów, dla których miałam prawo tak postąpić. Nie zrozumiałam swojej winy w wymiarze emocjonalnym.
Po latach, miałam wtedy 35 lat, dokładnie tak samo zachowała się w stosunku do mnie kobieta, którą uważałam za swoją przyjaciółkę, kochałam i wyświadczyłam jej wiele dobrego. Bardzo bolało.
Byłam już na drodze rozwojowej, zaczynałam lepiej rozumieć siebie i świat, jednakże dopiero po jakichś trzech tygodniach zrozumiałam, że tak naprawdę jest to zwrot energii, lekcja dla mnie.
Nie chodzi o to, aby rozumieć coś na poziomie intelektualnym, ale poczuć to:
Już wiesz jak czuje się zdradzona przyjaciółka?
Czy teraz rozumiesz inaczej, co zrobiłaś?
Poczułam, zrozumiałam, uspokoiłam się. Przestałam również tak bardzo srogo osądzać sprawczynię mojego bólu. W jakimś sensie byłam jej zobowiązana. To jej rękami, a raczej ustami, Wszechświat pomagał mi się rozwinąć emocjonalnie, a nawet duchowo.

Począwszy od tego wydarzenia, ilekroć dzieje się w moim życiu coś niedobrego, zastanawiam się czego mnie to uczy, jaką lekcję przynosi mi ta sytuacja. Czasami wiem to natychmiast, ale na wiedzę na temat kilku zdarzeń wciąż czekam. Wierzę, że kiedyś zrozumiem po co to było.

Czasem w życiu dzieje się coś, co wprawdzie teraz jest niedobre, ale daje zaczątek  wydarzeniom, które będą kiedyś dla nas wielką wartością.  Dlatego ten spokój w obliczu zdarzeń ocenianych przez nas jako złe, jest w jakimś sensie… logiczny.

 

Dzisiaj nie panikuj. Nie osądzaj innych zbyt szybko.

 

 

 

3 KOMENTARZE

  1. Dziękuję Pani za ten jakże pouczający wpis. Wprawdzie już przeżyłem “aha” związane z tym, co Pani pisze na temat zwrotu energii, ale dziś upewniłem się, że nie tylko ja tak miałem. Wielkie dzięki.

  2. to prawda ,ze dobro wraca i zlo wraca – obydwu doswiadczylam.Ale na jedno nie moge znalezc nigdzie odpowiedzi -dlaczego tak jest ,ze ludzie podli, msciwi i bezwzgledni zyja tak dlugo i zatruwaja zycie innym kolejnymi intrygami? A Ci ,ktorzy mogliby tyle pozytywnej energii do zycia, z korzyscia dla wszystkich wniesc – czesto tak mlodo odchodza?

    • Żyją jedni i drudzy długo i niedługo. Subiektywnie zauważamy to po swojemu :) Po prostu żal nam bardziej, kiedy żegnamy dobrego człowieka.
      Z drugiej strony, ci którzy jeszcze nie zrozumieli może mają szansę na zrozumienie… Ci co postępują dobrze, może już wszystko zrobili na ziemi :) Lubię tak myśleć o dobrych ludziach, którzy odchodzą. Pozdrawiam Panią serdecznie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here