Życie zdaje się nie mieć sensu, bo w istocie nie ma sensu. Dlaczego życie ludzkie miałoby mieć “sens” którego nie ma życie psa, kota czy żaby? Z samego faktu, że człowiek jest zwierzęciem używającym słów i myślącym abstrakcyjnie, nie wynika, że życie człowieka ma sens, a życie innych zwierząt – nie.
Ten komentarz pojawił się pod podkastem, w którym mówiłam o związku między depresją a brakiem poczucia sensu. Zatrzymałam się przy nim, bo choć te słowa są mi całkowicie obce, to poruszają coś, co dla mnie – i dla wielu osób, z którymi pracuję – jest bardzo ważne.
To prawda, że sens nie jest czymś, co spada na nas z nieba. Nie jest częścią kodu genetycznego, który otrzymujemy przy narodzinach. Jednak człowiek nie jest tylko ciałem. Człowiek to również pytania, tęsknoty, nadzieje. To istota, która chce rozumieć. Chce czuć, że życie ma znaczenie, więcej, że znaczenie ma to, co robi i jak żyje. Prawdopodobnie ni kot, ni pies nie mają takich ciągot. Nie ma ich także żaba.
Nie chodzi zatem o to, czy życie obiektywnie ma sens. Myślę zresztą, że ma, tylko to rozumienie jest poza naszym zasięgiem. Chodzi o to, że potrzebujemy sensu, żeby żyć pełnią. Jest różnica pomiędzy sensem i poczuciem sensu, tak jak pomiędzy wartością człowieka a jego poczuciem własnej wartości.
Potrzebujemy wiedzieć, że to, co robimy, ma wartość;
że jesteśmy komuś potrzebni; że to wszystko czemuś służy.
Kiedy tego sensu brakuje, pojawia się pustka. Czasem jest to smutek, a czasem właśnie depresja. Ten brak poczucia sensu boli tak samo bardzo jak smutek, a może nawet bardziej.
Zwierzęta nie pytają o sens. O nic zreszta nie pytają. Ale człowiek pytania zadaje i jest to dobry objaw. A to o sens jest jednym z lepszych pytań, zaś szukanie odpowiedzi – zadaniem na całe życie. Warto pamiętać, że w różnych momentach życia można dostawać różne odpowiedzi. To też jest w porządku. Ważne, aby były.
Poczucie sensu tworzy się z relacji, z wartości, z marzeń, z troski, z wiary. Rodzi się w codziennych drobnych wyborach i wielkich decyzjach. I to właśnie czyni życie człowieka tak niezwykłym. Powoduje, że może być ono nie tylko przeżywane, ale i przepełnione znaczeniem.
I jeszcze ćwiczenie, do zrobienia którego mocno Cię zachęcam. Piszę właśnie rozdział o poczuciu sensu w mojej książce Logodydaktyka. Sensowny rozwój z duszą w tle. Jest tam kilka ćwiczeń i jedno tutaj przenoszę.
To ćwiczenie pomaga zobaczyć, jakie sensy już są w Twoim życiu, nawet jeśli ich nie nazywasz.
- Weź kartkę i narysuj w środku kółko – to symbol Twojego życia.
- Wokół niego zapisz ważne wydarzenia, które Ci się przydarzyły – zarówno dobre, jak i trudne.
- Następnie przy każdym wydarzeniu zapisz, co w nim widzisz dzisiaj jako sens.
- Na końcu spójrz na całość. Zobacz, czy zaczynają łączyć się w opowieść, w której są nici prowadzące do dzisiejszej Ciebie.



Pani Iwonko, dziękuję za ten tekst, za zatrzymanie się nad kwestią poczucia sensu. I pomyśleć, że punktem wyjścia stały się słowa osoby o odmiennym podejściu do życia. Wrócę jeszcze do tego wpisu, by w wolnej chwili usiąść nad zadaniem. Serdecznie pozdrawiam:-)
Dziękuję Pani Mario. W moim życiu często się tak dzieje. Poważnie traktuję to, co mówią inni, zwłaszcza, gdy mówią to w rozmowie ze mną i uważnie się przygadam i słowom i tym, co jest pomiędzy nimi. Często przeżywam refleksje, rzadziej sie tym dzielę publicznie. Następny tekst również spowodowały czyjeś wypowiedzi.❤️