Życie przychodzi w pakietach

19

pakietKiedyś na jednym ze spotkań KSD w Toruniu opowiedziała Pani o „pakieciku”.
Wtedy uświadomiłam sobie, że życie często składa się z takich pakiecików.
Postanowiłam jednak rozdzielać i nie biorę już w „pakiecie”.
Proszę to przybliżyć większemu gronu, bo to jednak ważne.

 

 

 

To komentarz na facebooku pod kolejnym ogłoszeniu o spotkaniu Klubu Skutecznego Działania. Cieszę się, że dzięki temu portalowi mogę dowiadywać się jak inni rozumieją moje słowa i co jest dla nich ważne. A temat chętnie poruszę, choć obawiam się, że nieco inaczej to widzę niż Autorka tego komentarza.

Często opowiadam różne historie z udziałem osób, które żartobliwie nazywam pakiecikami. Dlaczego właśnie tak? Są to osoby, z którymi nic by nas nie łączyło, nie spotykalibyśmy się z nimi a nawet nie lubili ich, gdyby nie fakt, że są na przykład mężami czy żonami bliskich nam ludzi, teściowymi, teściami, szwagrami i szwagierkami albo pełnią inne ważne role, które wymagają kontaktów z nimi. Miałam w życiu kilka takich osób, ciągle mam.

Nawet grupa szkoleniowa to pewnego rodzaju pakiet: są tam wspaniali chwytający w lot każdą myśl, każde słowo, ludzie, chętni korzystać z tego, czego się dowiadują, na których z radością się patrzy jak zmieniają na lepsze swoje życie ale i tacy, co wszystko kwestionują, nie zgadzają się i nie chcą nawet sprawdzić czy to działa. Trzeba być dla wszystkich i wszystkich uwzględniać.

 

Wybierając sobie zawód, nawet najbardziej starannie i w zgodzie z talentami i marzeniami, zawsze znajdziemy w nim coś, za czym nie będziemy przepadać, a może wręcz nie będziemy tego lubić.

Wreszcie nie ma ideałów: każdy człowiek oprócz mnóstwa zalet ma swoje słabe strony, które mogą nam się nie podobać, a nawet nas irytować.

 

Życie przychodzi w pakietach.

 

Inaczej można wyrazić te prawdę tak, że dokonując jakiegoś wyboru bierze się również jego konsekwencje. Jest wielka różnica pomiędzy rezygnowaniem z pewnych wyborów a… chęcią rezygnowaniem z konsekwencji. Napisałam chęcią rezygnowania, ponieważ tak naprawdę z konsekwencji nie można zrezygnować.

Próba rezygnacji z konsekwencji to niedojrzałość, brak odpowiedzialności a nawet skazywanie się na nieszczęście.

Wychodzisz za mąż, zatem wchodzisz w całą rodzinę wybranka. Odciąganie go od jego rodziny tylko dlatego, że coś ci się w niej nie podoba, nie ma sensu i nie jest w porządku.  Oczywiście nie piszę o sytuacjach patologicznych, kiedy rodzina niszczy naprawdę i jedynym lekarstwem na to, by samemu żyć jest oderwanie się od niej. Ale to już jest nowy, bardzo radykalny wybór.
Dobrze zresztą przypatrzyć się rodzinie wcześniej, nim podejmie się decyzję o małżeństwie. W jakimś stopniu mówi ona też coś o człowieku, z którym chcemy się związać. Radzenie sobie z jego nawykami i charakterem to także konsekwencje, z którymi trzeba będzie sobie radzić.

 

Człowiek, który nie rozumie, że konsekwencje są przytwierdzone do wyboru,
oczekuje niemożliwego.

To tak jakby się chciało zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko.

 

Jeśli decydujemy się na dziecko, nie możemy oczekiwać, że życie będzie takie samo jak przedtem. Może być lepsze, równie ciekawe, możemy w dalszym ciągu robić to, co wcześniej – przed pojawieniem się dziecka, jednak trzeba będzie to już robić już w inny sposób, dokonywać kolejnych wyborów aby dobrze się znaleźć w świecie konsekwencji.

 

Rozstając się z kimś z istotnych powodów przyjmujemy pakiet, w którym jest ulga, wolność i na przykład spokój, ale także uczucia przykre, choćby lęk przed nieznanym, samotność, konieczność radzenia sobie ze wszystkim w pojedynkę i tak dalej.

Podobnie, kiedy decydujemy się na jakikolwiek inny wybór, trzeba godzić się na przyjęcie tego, co on ze sobą nieuchronnie niesie.

 

Odpowiedzialny człowiek przyjmuje konsekwencje swoich wyborów.
Na tym polega jeden z wymiarów proaktywności.

 

Inna to sprawa jak sobie z tymi konsekwencjami radzimy. Tutaj istnieje cała gama możliwości, jednak na pewno zawsze trzeba owe konsekwencje przyjąć do wiadomości – zaakceptować, że istnieją dlatego, że to my dokonaliśmy takiego a nie innego wyboru; nie pojawiły się same i nieproszone, ale za naszą zgodą. Nawet jeśli nie byliśmy wcześniej czegoś świadomi, to nie zwalnia nas to z odpowiedzialności za konsekwencje, choć… upoważnia do pewnych działań związanych na przykład ze zmianą decyzji.
Jeżeli konsekwencje jakiego wyboru nie spełniają naszych potrzeb, to można w nich coś zmieniać, można o nich inaczej myśleć, można zmieniać w sobie nastawienie do nich.

Pretensje do świata są bez sensu, bo – powtarzam – to nasz wybór czy wybory doprowadziły nas do miejsca, w którym się znajdujemy. Jeśli konsekwencje są nie do zniesienia, jeśli nasz wybór okazał się błędem, wyciągamy z tego lekcję i… dokonujemy kolejnego wyboru, na przykład o wycofaniu się z danej sytuacji albo innej zmianie.

 

Autorka zamieszczonego tu listu pisze, że nauczyła się rozdzielać i już nie bierze w pakiecie… Hmmm… chętnie się czegoś nauczę. Według mnie pakietów życia nie da się rozdzielać, to jest po prostu naturalne prawo. Powtarzam, można jedynie nie godzić się na pewne okoliczności czy konsekwencje i strać się coś w nich zmienić. Zawsze jednak pakiet pozostanie pakietem a nasze zmiany wpłyną na jego pozostałe elementy, w tym na nas samych.
Często te zmiany to kolejny wybór.  

Zapraszam do dyskusji na ten temat.  

 

 

 

PODZIEL SIĘ

19 KOMENTARZE

  1. Hmm… ale czy zawsze ten pakiet zyciowy jest konsekwencja naszych wyborow?? Dziecko wychowane np w rodzinie z problemem alkoholowym otrzymuje pakiet w postaci np pewnych cech osobowosci niekoniecznie ulatwiajachych zycie.Pakiet nieproszony. Odchodzac od ukochanego dokonuje sie wyboru ale bedac porzuconym, otrzymuje sie pakiet od zycia niechciany….nawet jesli jakas jego czesc jest pozytywna… Radzenie sobie z tym wszytkim to juz inna sprawa i zgadzam sie ze mamy wiele tutaj pole do popisu. :-)

    • W tym co Pani pisze, zauważam to stwierdzenie cyt „.nawet jesli jakas jego część jest pozytywna…” i na tym skupiam swoją uwagę. Pewnie tak jest, że te pakiety są takie mieszane. Pozytywne zmieszane z tym mniej „pozytywnym” . Tak to bywa. Dobrze jest to dostrzega i skupiać się na tym co pozytywne, bo na tym można budować. To gorsze może pominąć. Może tak się da? Podjąć taką próbę:) Ja ze swojego doświadczenia widzę, ze warto odnajdywać we wszystkim tych pozytywnych elememntów. Na nich się skupiać. Warto czerpać lekcje i korzyści :)

  2. Mówimy o wyborach, nie o tym, co dostajemy z powodu okoliczności. Jednak w tym, co dostajemy też są wybory. Możemy wybierać jako dorośli swoje zachowanie na to, co nas spotkało. Tekst jest jedynie o akceptacji konsekwencji, które związane sa z naszymi wyborami, o zrozumienie, ze czasem są to pakiety. Pozdrawiam serdecznie

  3. No tak…..tekst jest o wyborach i pakietach. Oczywiscie zawsze mamy wybor jak odpowiemy na okolicznosciowy pakiet. :-)

    • Oj chyba nie udaje mi się przekazać komunikatywnie treści. :( Może dlatego, że nie jest to łatwy temat. Chodzi mi o to, żeby zrozumieć, że wybieramy właśnie cały pakiet, a nie część pakietu. Sprawa wyboru jak odpowiadamy na to, to już następstwa tego faktu. Czy teraz jesteśmy bliżej siebie? Pozdrawiam serdecznie i bardzo dziękuję za komentarz. Właśnie o to mi chodzi, żebym miała informację zwrotną czy ja dobrze wyjaśniam o co mi idzie. :)

  4. Ja rozumiem co oznacza zaakceptować cały pakiet, który dostajemy od życia w następstwie wyborów których dokonujemy i o tym jest ten tekst. W momencie podejmowania decyzji nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć a kiedy np sprawy nie idą po naszej myśli mamy czasem problem z zaakceptowaniem całego pakietu.
    Ale wydawało mi się ze oprócz tych pakietów istnieją rownież pewne okoliczności, sytuacje losowe których konsekwencje ponosimy a nie są one związane z wyborami których dokonujemy np postanawiam pojechać na wycieczke a tu spada choroba i kładzie mnie do lóżka.Moge różnie zareagować od złości do spokojnego dystansu.Ja nie wybrałam choroby, mało tego ..prowadzę zdrowy tryb życia a ponoszę konsekwencje. I to jest temat na inny tekst. Może też tak być,że w dalszym ciągu nie rozumiem. Rownież serdecznie pozdrawiam :-)

  5. Ja też nie rozdzielam pakietów. Co prawda zdarza się, że zanim wybiorę dany pakiet przyglądam mu się, analizuję. Taki ze mnie analityczno-intuicyjny typ (mam nadzieję, że to nie paradygmat :). Zastanawiam się czy sprostam wszystkim załącznikom w pakiecie. Jeśli czuję, że jest to wyzwanie, to szukam dróg rozwiązań. Jak znajdę, to wspaniale, jak nie to trudno. Wtedy świadomie biorę ten pakiet z tym „trudno” lub wycofuję się. Nie wszystko w życiu jest idealne. Ważne jednak żeby tego ideału poszukiwać w swoim nastawieniu do pakietów i dążyć do niego, w taki sposób, aby czuć, że dany pakiet jest MÓJ i wspaniale się w nim i z nim czuję. Najlepiej jest jednak wtedy, kiedy intuicyjnie, bez analiz i ważenia decyduję się na pakiet, wtedy zwykle odczuwam minimum kosztów własnych (intelektualna i emocjonalna analiza czasem bardzo eksploatuje) a maksimum satysfakcji i pakietowego dopasowania. Na koniec stwierdzam, że moje aktualne życiowe pakiety zdecydowanie „leżą na moim, w moim życiu jak ulał” :) Pozdrawiam

  6. Samotne matki wychowujące dziecko w poszukiwaniu nowego partnera, są w dostępne tylko pakiecie. Mężczyzna, który spotyka się z samotną matką w końcu bedzie musiał zaakceptować to, że jego wybranka nie jest już sama, lecz z dzieckiem. Po pewnym czasie nadchodzi moment wyboru. Zostać z nią i z dzieckiem lub odejść. W ostatecznym rozrachunku poniesie tego konsekwencje – oboje wyniosą z tego lekcję. W mojej bajce, żyli długo i szczęśliwie :)

  7. W 100% zgadzam się z zamieszczonym tekstem.Tak,zdecydowanie życie przychodzi w pakietach.Doświadczam tego bardzo często.Każda sytuacja ma swoje plusy i minusy,ważne żeby umieć to zaakceptować.Kiedyś nie zawsze zastanawiałam się nad konsekwencjami podejmowanych decyzji.Działałam szybko i spontanicznie(ważna była przyjemność chwili),teraz analizuję jakie skutki na przyszłość będą z nich wynikały.Staram się do tych „gorszych” części pakietu podchodzić z dystansem,bez zbędnych emocji bo tak jak Pani pisze-ważne jest jak sobie radzimy z problemami.Nie mam do życia pretensji -przyjmuję co przynosi-cieszę się ze wspaniałości,których mi dostarcza,a problemy przyjmuję jako lekcje,które ciągle mnie czegoś uczą,pozwalają poznać siebie bardziej.

  8. Doskonale Pani to ujęła – bardzo mądry artykuł. Myślę, że aby dojść samemu sobie do takich stwierdzeń musimy być odpowiedzialni i dojrzali, myślę, że również wiekowo.
    Osoby, które unikają odpowiedzialności bądź nie biorą ją na swoje barki, nigdy nie pojęły ich w swoim życiu. Dlatego uwazam, tak ważne jest aby rodzice uczyli dzieci odpowiedzialności za swoje czyny i decyzje od małego.
    Dziękuję za artykuł – bardzo przydatny.

  9. http://www.youtube.com/watch?v=Sk_Tlj6AhAU Bardzo lubię tę piosenkę, bo jestem głęboko przekonana o tym,że każdy z nas wybiera sobie sam… Jest jeszcze jedna piosenka też po rosyjsku, którą chciałabym się podzielić a może tylko przypomnieć http://www.youtube.com/watch?v=Sk_Tlj6AhAU. W tym roku pierwsze cyfry mojego peselu są takie same jak liczba przeżytych lat. Dziękuję pani Iwono, bo to dzięki pani książce zwróciłam na to uwagę.

  10. Przepraszam ale błędnie wstawiłam drugą piosenkę.Powinna być tahttp://www.youtube.com/watch?v=omCS8jRIZ1I

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here