Żeby zrobić coś…

2

Człowiek, który chce zrobić wiele w swoim życiu,
potrzebuje planu, cech charakteru i różnych kompetencji,
które pozwolą mu to zrobić, ale również czasu i energii na te działania.

 

Kiedy czytam dziś tę moją wyliczankę czego potrzebuje człowiek aby zrobić wiele w swoim życiu, widzę, że zabrakło tu jednego istotnego elementu: chęci. Tak, trzeba w ogóle chcieć zrobić wiele czy dużo czy w ogóle coś w życiu.  

To słowa, które dwie kobiety wybierały z moich książek z wywodami na różne tematy. Widocznie ten układ był wtedy najlepszy. Tutaj jednak odniosę się do tych słów nieco inaczej.

 

Chcemy czy nie, coś w życiu robimy.

 

Jest ono tak zorganizowane, że pewne działania wymusza. Najpierw trzeba chodzić do szkoły, potem raczej trzeba pracować, a w każdym razie jakoś utrzymać się przy życiu… są jakieś codzienne obowiązki, które są tak oczywiste, że nikt nawet nie zastanawia się czy tego chce.

Myślę jednak, że chyba wszyscy ludzie mają większy potencjał twórczy niż sądzą, i wykorzystują tylko jakąś jego część. Z różnych powodów… czasem po prostu nie zdążą. Żyjąc nawet sto dwadzieścia lat nie da się rady zrobić wszystkiego, co było można.

 

Dlatego tak ważne jest,
aby starannie wybierać sobie niemal każdą czynność, wszelkie aktywności.

Wszak poczucie, że realizuje się swój potencjał,
jest bardzo istotnym elementem szczęścia.

 

Czy musimy chcieć dawać coś z siebie, realizować to, co w nas najlepsze? Myślę, że ta chęć jest czymś naturalnym. Maslow znalazł nawet w ludziach naturalną potrzebę samorealizacji. Ja zaś sądzę, że człowiek ma wręcz instynkt samorealizacji, który wciąż daje o sobie znać. Jeśli jednak nie dociera się świadomie do swoich talentów i nie wspiera działań troską o charakter, który ułatwia wszelkie działania, ten instynkt daje o sobie znać nie zawsze w konstruktywny sposób.

Ludzie cierpią z powodu opuszczenia swoich zdolności. Próbują też nadrabiać fakt ich niewykorzystywania w inny sposób. Bywa, że popadają w rozgoryczenie, apatię, marazm albo… agresję .

 

Dlatego choć nie musimy niczego,
to myślę, że warto jest świadomie dążyć do zrobienia w życiu wiele,
więcej niż życia nas do tego zmusza.

 

A aby tak było, trzeba zajrzeć bardzo starannie i z wielką nadzieją w swoje serce. Co tam jest czym możemy się dzielić i czego potrzebujemy, aby nam to dobrze wychodziło.

Żeby robić jedne rzeczy, trzeba zrezygnować  z innych. Żeby myśleć o dobru i o tym, co możemy wnieść zarówno we własne życie jak i w życie innych, trzeba zostawić to wszystko, co nam nie służy albo służy nie do końca. Potrzebujemy bowiem zarówno czasu jak i energii, a nawet miejsca w umyśle, aby starannie się tym zająć.  Trzeba opróżnić filiżankę ze starej już niedobrej herbaty, aby nalać w nią świeżą, aromatyczną i smaczną…

 

Dziś  zastanów się czy spełniasz swoją potrzebę samorealizacji? Pomyśl czy niektóre Twoje zachowania, których u siebie nie lubisz, nie są przypadkiem powodowane tą niespełnioną potrzebą? I jeszcze zrób sobie długa listę rzeczy, które już dałaś czy dałeś sobie, innym, światu.

 

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

  1. Witam,
    czytam, czytam, czytam… I co widzę?
    Zakończyłam niedawno czteroletnią terapię. Dała mi mnóstwo, a najwięcej świadomości, dlaczego moje życie tak się właśnie potoczyło. Uchyliłam też szerzej drzwi…do siebie, powiedzmy 45′, a było może 5′ – zatem sukces. Mam sporą wiedzę i samoświadomość, ale – już po lekturze kilkunastu Pani wpisów wiem- nie mam umiejętności radzenia sobie w trudnych chwilach, że o perspektywach i rozliczaniu przeszłości nie wspomnę. Terapia nie wyposażyła mnie w takie narzędzia. Ćwiczenia, które Pani proponuje są dla mnie „odkrywaniem Ameryki” i już nie wiem, co najpierw robić…Na pewno, póki co, ominę wybaczanie – to mi przez usta i myśli nie chce przejść; smutne, bo dotyczy syna.
    Zatem – ponownie dziękuję. Pozdrawiam ciepło.
    PS. Bardzo podoba mi się wpis o wolności, jest rewelacyjnym komentarzem do aktualnych wydarzeń. Szkoda, że nie ma Miłosza – to dopiero jest „zniewolenie”!

    • Pani Bogulenko polecam tekst z 7 stycznia. Dotyka nieco terapii i tego, co po terapii. A do wybaczenia bardzo zachęcam. Może znajdzie Pani sobie w blogu teksty na ten temat, albo może warto kupić Trenera osobistego. Pozdrawiam serdecznie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here