Z misją w sercu

9

Wracam z Sopotu. Każdy, kto choć raz tam był nie może nie czuć sentymentu do tego miejsca. Niepowtarzalny klimat sopockich uliczek, werandy,  mnogość restauracyjek, molo, nadmorski pasaż i radość przez cały rok – to w skrócie Sopot.  Mam wiele wspomnień związanych z tym miejscem, kilka miłości pełnych westchnień tu zostawiłam, mam  też Przyjaciół. Jednak od czasu, kiedy w Villi Sedan spotyka się grupa studentów mojej Akademii, Sopot już zawsze kojarzyć mi się będzie ze wspólnie przeżywanymi chwilami. Te kilkanaście osób, tworzy niezwykłą grupę. Uczymy się, pracujemy i bardzo często śmiejemy.  Nigdy nie widziałam tyle radości, tyle śmiechu i uśmiechu w czasie pracy.
Wczoraj tworzyliśmy sopocką wersję misji naszej firmy. W atmosferze autentycznego współdziałania w oparach synergii powstawały bardzo szybko kolejne jej zdania.
Często pomagam tworzyć misję firmy, nigdy jednak nie widziałam, żeby ludzie działali tak szybko, sprawnie i dość jednomyślnie. To, co zwykle zajmuje do sześciu godzin, nam udało się w dwie i pół. Kiedy ludzie są tak zgodni, co do wyznawanych wartości, mają tyle pasji i gotowi są  w zdyscyplinowany sposób podążać w kierunku stawianych przed sobą celów – osiągną wiele.  Jakże szczęśliwa jestem, że udało mi się przyciągnąć takich ludzi i mogę wespół z nimi pracować dla lepszego świata. Pewne jest i to, że indywidualne posłannictwa życiowe tych osób spójne są z tym, co chcą robić zawodowo.  To nie tylko wróży sukces firmie, ale także spełnienie w życiu jej twórców czyli pracowników.

Czy Państwa firma ma misję? Wiecie jak ona brzmi? Czy uczestniczyliście w jej tworzeniu? A może wprowadzano Was do pracy w oparciu o jej założenia? Wiecie jakie wartości są w Waszej firmie najważniejsze? Jakimi pryncypiami macie się zamiar kierować? Podzielcie się proszę refleksjami na ten temat.

Czasami wartości i pryncypia są ewidentne, choć niespisane. Czasem na ścianie wisi misja, a to, co dzieje się w firmie nijak do niej nie przystaje. Dużo zależy od tego czy robili ją ci sami ludzie, którzy według niej mają postępować, albo czy przynajmniej według jej wskazań wdrażano ich do pracy.

Villa Sedan – hotel, który gości nas w Sopocie – chyba nie ma spisanej misji… Jednak każdy pracownik nastawiony jest tam na spełnianie życzeń klientów. Nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Wielokrotnie przekonywałam się o tym mając  bardziej lub mniej nietypowe prośby. Z uśmiechem, gotowością do służenia, a przy tym niezwykle kulturalnie  dostarczano to, na czym mi zależało. Jestem stałym bywalcem hoteli  i rzadko spotkałam podobną postawę.

Jest różnica pomiędzy dobrze wykonywaną pracą, poprawnym spełnianiem swoich obowiązków, a postawą wyraźnie nastawioną na wyprzedzanie oczekiwań klientów. Tak pracuje się w Villi Sedan. Tylko taka postawa w biznesie daję szansę na prawdziwy sukces.

Wczoraj wieczorem spotkałam jeszcze jedną pasjonatkę z misją w sercu – Właścicielkę perfumerii przy Monte Cassino. W salonie pełnym rzadkich perfum i dobrych kosmetyków ze znawstwem i  swadą opowiadała o swoich skarbach. Znala nazwisko szejka, dla którego zrobiono ten czy inny produkt, opowiadała historię poszczególnych perfum, a także to, co dzieje się wokół nich dzisiaj.  Kocham perfumy, mam ich sporo i pewno wiem o nich więcej niż przeciętny człowiek, a jednak wiele nowego usłyszałam i… poznałam technikę wąchania poperfumowanego papierka tak, by naprawdę poczuć zapach. Nie namawiała do kupowania, a nawet wiedząc, że jestem z Warszawy wskazywała, gdzie mogę kupić dany produkt. Najbardziej zaskoczyła mnie jednak ta wspaniała kobieta w momencie, kiedy chciałam wybrać sobie szminkę. To nie jest dobra pora na wybieranie szminki. Trzeba to robić przy dziennym świetle.  Wiedziała, że rano już mnie w Sopocie nie będzie… Kupiłam perfumy i szminkę. I na pewno tam wrócę. Tak, jak wracać będę do Villi Sedan. Trzeba wspierać ludzi działających spójnie, kochających swoją pracę i rozumiejących własną rolę. Wtedy będzie ich więcej.

PODZIEL SIĘ

9 KOMENTARZE

  1. Ja również nigdy nie zapomnę tego spotkania.
    Nie zdawałam sobie sprawy ile przyjemności może sprawić tworzenie misji firmy.
    Bardzo się cieszę ze mogłam być częścią tego szczególnego wydarzenia i wierze ze w grupie warszawskiej będzie równie synergicznie!:)
    Żałuje ze mnie tam nie będzie .Energie w obu grupach sa inne ,ale synergia jest wszędzie równie fantastyczna. Pozdrawiam Sopot i Warszawę!

  2. No to mamy znów o czym pogadać Pani Iwono.

    Misja firmy , nawet nie wiedziałem ,że ją mam . Teraz wiem .
    Fajnie nazywa Pani rzeczy po imieniu . U mnie nic się nie zmieni,
    nie wywalę biura do góry nogami jutro rano , ale mam misję.Oczywiście miałem ją od dawna ,gdzieś mnie po plecach „swędziała” , spełniałem ją,
    ale od jutra będzie mi raźniej. Dzięki.

    Dodam tylko jeszcze ,pewnie o tym wiecie , ale niezwykle ważny dla mnie jest szacunek dla pracy którą się wykonuje ,no i kultura .
    Kultura w moim wypadku (jestem rzemieślnikiem),to profesjonalizm, dobre ,sprawne i bezpieczne narzędzia , przyzwoita atmosfera w zespole którym kieruję,mądre i uczciwe traktowanie klientów,wdrażanie nowych ,czasem trudnych technologii.

    pozdrawiam

    • Tak to właśnie jest Panie Piotrze, że czasem właśnie się nie wie, że ma się tę misję. Ale czy nie robi się lepiej, kiedy się dowiadujemy, że ją mamy?
      Bogatsi jakby się robimy! pozdrawiam serdecznie.

      • To jest bogactwo , które można gromadzić w nieskończoność . Im więcej go,tym pojemniejszy robi się skarbiec. I nikt nam go nie ukradnie…

        dzieuję

        • Jednym ze składników mojej misji jako trenera/mentora jest wspieranie w rozwoju zarówno ludzi jak i organizacje pozarządowe z którymi się spotykam zawodowo. Czasem zadawano mi pytanie, czy nie boję się konkurencji i dlaczego podpowiadam pomysły, które mogłabym wykorzystać do rozwoju własnej organizacji? Tu z pomocą przychodziła mi misja, którą miałam w sercu od dawna: nie daję po to,żeby otrzymywać, dzielę się swoim doświadczeniem, bo taki charakter maa moja praca i chcę ją wykonywać na najwyższym poziomie moich możliwości.To jest moje bogactwo, które mogę gromadzić w nieskończoność – poczucie dobrze spełnionej misji :)

  3. Dla mnie również było to wyjątkowe spotkanie.
    Takiego poziomu współdziałania i zgodności jeszcze nigdy nie spotkałem. Zawsze marzyłem o pracy w tak spójnym zespole i intuicyjnie czułem, że jest to możliwe. A tu proszę – marzenia się spełniają:)
    pozdrowienia dla wszystkich grup

  4. Lepiej miec misję w sercu, niż nie miec jej w ogóle. Natomiast nie mam wątpliwości, że bardzo budujące jest spisanie takiej misji i zaglądanie do niej regularnie. Przy okazji sprawdziłam czy „moja firma” ma misję, bo coś mi świtało, że kiedyś była spisywana. No i rzeczywiście jest! Czekam na zajęcia piątkowe, żeby zasięgnąc Pani opinii na temat formułowania misji firmy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here