Z czym chcę się bratać

1

Jeżeli nie chcę bratać się ze złem,
jeśli nie chcę dokładać do niego swojej cząstki,
jeśli nie chce, by za moją sprawą ktoś inny czuł się niedobrze,
nie piszę niczego, co mogłoby to wszystko spowodować.

 

Dziś każdy może pisać i to pisanie publikować. Nie trzeba być pisarzem, ani dziennikarzem… wystarczy założyć bloga albo konto na Facebooku. Można także gustować w pisywaniu komentarzy pod wszelkiego rodzaju informacjami w internecie albo  wpisami innych. Ogólnie to dobrze. Wiele osób może dziś dać wyraz swoim myślom i odczuciom, podczas gdy kiedyś dane to było tylko nielicznym.  Ludzie mogą demonstrować swoje poglądy, godzić się z czymś, lub nie, mogą się popisać wiedzą, intelektem, poczuciem humoru. Warto może jednak pamiętać, że za każdym razem kiedy się  pisze – podobnie jak wtedy, kiedy się mówi – wysyła się na zewnątrz prawdę własnej duszy. 

 

Decydując się na korzystanie z wolności i łatwości wypowiedzi,
warto zdawać sobie sprawę, że przy okazji pokazuje się kim się naprawdę jest.

 

Ludzie mają myśli dobre i niedobre, są uczynki szlachetne i takie, które nie napawają dumą, piękne intencje i takie, których lepiej żeby nie było. Świat jest wielowymiarowy, a w każdej niemal sytuacji możliwe są zarówno dobre jak i złe pierwiastki.

 

Moim zdaniem, chodzi o to, aby świadomie dokładać  do świata jak najwięcej dobra:
dobrych słów, dobrych uczynków i dobrych intencji. 

 

Myślę, że najważniejsze są intencje, choć dobrze byłoby, aby posiąść wiedzę pozwalająca nam wcielać je właściwie w życie. Czasem bowiem jest tak, że nawet dobre intencje dodają mocy złu. Dzieje się to choćby wtedy, gdy brata się ze złem zamiast je po prostu ignorować.  Komentuje się na przykład czyjeś  pełne nienawiści słowa, samemu posługuje się podobnymi. Co z tego, że ktoś taki odzywa się w dobrej sprawie, skoro dokłada do świata równie złą energię?

 

Często piewcom zła chodzi wyłącznie o to, aby ich zauważać.
Niezauważeni mogliby zamilknąć.

 

Facebook pełen jest najrozmaitszych stwierdzeń. Ja sama, nawet zanim zaznaczę, że coś lubię, zastanawiam się czy naprawdę chcę to zrobić. Często bowiem inni piszą to, z czym się zgadzam, ale w sposób, który mi się nie podoba. Albo są dowcipni, jednak tak, że może to obrażać innych, albo deprecjonować czyjeś wartości. Nie podpiszę się pod zdaniami osadzającymi innych. Nie będę też pisać o nikim bez należnego mu szacunku.
Dobrze, kiedy uświadamia się człowiekowi, że robi coś niewłaściwie.  Jeśli jednak  dodaje się inwektywy, przestaje to być opowiadaniem się po lepszej stronie. I tak jest z każdą sprawą.

 

Dotyczy to zresztą nie tylko pisania, także mówienia. Trzeba się przeciwstawiać temu, co postrzegamy jako niewłaściwe czy niedobre, ale nigdy w sposób, który uwłacza czyjejś godności czy… razi uszy słuchaczy.  Przez takie zachowanie stajemy po tej samej stronie, co ci, których osadzamy.  
Czasem dam się ponieść jakiejś emocji, wygra rozczarowanie czyimś zachowaniem czy sytuacją i z moich ust wychodzi coś, czego się wstydzę… Na szczęście ma to miejsce naprawdę rzadko. Nie chcę się bratać ze złem.

 

Dziś zastanawiaj się zanim coś powiesz do której strony dołożysz cząstkę swojej energii, co wzmocnisz: dobro czy wprost przeciwnie. 

 

 

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

  1. Popieram całym <3 – chociaż to takie trudne. Czasem blokuje w ogóle przed mówieniem. Mam w rodzinie osobę, która w pewnym momencie życia przestała mówić i trwało to dobre kilka miesięcy. Dzisiaj ją rozumiem. Wypowiedziane czy napisane zdanie ma tak wiele kolorów i może być odczytane na wiele sposobów…Dziękuję za to, ze Pani pisze <3

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here