WYGRAĆ NAPRAWDĘ (znowu w odcinkach)

1

Jest wiosna! Na wiosnę nawet leniwce są żwawsze. Mamy więcej ochoty do życia, do działania, do realizacji marzeń i pragnień. Myślę, że warto zatem porozmawiać o kolejnym pryncypium, w zgodzie z którym staram się żyć: wygrana-wygrana.
Ludzie mają różne schematy działania – jedne są trwałe, objawiają się w każdej sytuacji, inne tylko w niektórych, albo też w stosunku do pewnych osób. W wielu opracowaniach dotyczących skutecznego działania przyjęto następującą klasyfikację tych zachowań:
WYGRANA
WYGRANA – PRZEGRANA
PRZEGRANA – WYGRANA
PRZEGRANA – PRZEGRANA
WYGRANA – WYGRANA

W kolejnych wpisach omówię je i podpowiem, jak dążyć do tej zapewniającej sukces.
Są osoby, które nastawione są bardzo na siebie, na to, żeby dostawały to, co jest dla nich ważne i pożądane. Zawsze dążą do tego by, wygrać. Taka postawa nazywa się wygrana. Osoby o postawie wygrana, nie niszczą celowo ludzi, nie chcą, by z nimi przegrywali, ot chcą mieć to, na czym im samym zależy. Źródło tej postawy jest właściwe. Człowiek kochając siebie i będąc dla siebie samego najlepszym przyjacielem, powinien dostarczać sobie wszystkiego, co czyni jego życie lepszym, szczęśliwszym, bardziej spełnionym. Warto poznać siebie i wiedzieć co jest dla nas naprawdę ważne, jakie warunki muszą być spełnione, byśmy dobrze się czuli w różnych sytuacjach. Trzeba też jednak wiedzieć, że są prawdy uniwersalne, o których nie zawsze pamiętamy, a które mają wpływ na nasze samopoczucie i spełnienie. Taką uniwersalną prawdą jest na przykład to, że
nie można być szczęśliwym bez spokoju sumienia.
I tutaj pojawia się możliwość konfliktu pomiędzy naszym działaniem w dążeniu do zaspokojenia własnych potrzeb, posiadania tego, co jest dla nas ważne, a potrzebami drugiego człowieka, włączonego w daną sytuację – jego szczęściem i samopoczuciem. Ktoś, kto stosuje w życiu zasadę wygrana nie zastanawia się nad tym. Czasami nie bierze pod uwagę drugiego człowieka, bo jest pozbawionym poczucia własnej wartości egoistą, a czasami brak mu jedynie pewnej wrażliwości – ma uszczerbek w inteligencji emocjonalnej. Choć pobudki w obu wypadkach są różne, efekt dla drugiej osoby uczestniczącej w takiej sytuacji – jest taki sam – dyskomfort, ból, przykrość, złość. Egoista może nie przejmować się uczuciami drugiego człowieka, wszak to on jest pępkiem świata i jemu się to należy, on wreszcie musi wypełnić pustkę, jaką niewątpliwie odczuwa jego pozbawione miłości dla siebie serce. Osoba ze słabo wykształconą inteligencją emocjonalną może nawet nie zauważyć, że kogoś rani. Jeśli wcześniej słyszała o asertywności albo nawet była na takim szkoleniu, może sądzić, że jest właśnie asertywna. Ileż to osób widuję co to w przekonaniu, że są asertywne, w istocie w sposób niezręczny, bezduszny, a często wręcz chamski (proszę wybaczyć, ale nie znajduję lepszego określenia), sięgają po swoje. Część z nich długo, albo nigdy, nie będzie miała wyrzutów sumienia, ale znajdą się tacy, których sumienie dopadnie. I wtedy cała przyjemność zwycięstwa popsuta. No i jest jeszcze ten drugi człowiek… też niewiadomo jak się zachowa… Może nie chcieć angażować się w pełni w nasze wspólne działania, może nawet podświadomie sabotować nasz sukces, a może tylko źle o nas myśleć i mówić. Ale czy to jest tylko czy ?!
Znacznie lepiej dla nas i dla świata, by inni nas błogosławili, posyłając tym samym dobrą energię niż przeklinali wysyłając złe myśli.
Może to się źle odbić na naszym działaniu, samopoczuciu, ba, zdrowiu. Słowa i myśli wysyłane pod adresem innych ludzi mają naprawdę moc. I to wcale nie jest magia. Fizycy kwantowi bliscy są wyjaśnienia tej sprawy. Zatem postawa ta nie zapewni nam prawdziwie skutecznego działania. To nie jest prawdziwa wygrana. Wygrywam dziś, na chwilę, pozornie. Raczej spełniam zachciankę swojego ego niż realizuje swój cel. Nie wiadomo zaś co przyniesie jutro: jak zachowa się urażony człowiek, moje sumienie, rzeczywistość, w której zburzona została harmonia.
Co można poradzić ludziom działającym w taki sposób? Oczywiście pracę nad budowaniem prawdziwego poczucia własnej wartości ale również większą koncentrację na całości sytuacji.
Marta Hryniak, córka Krzysztofa Kieślowskiego mówi, że ojciec często jej powtarzał
Żyj uważnie.
Jakaż piękna misja życia. Już to samo wystarczy, by być lepszym człowiekiem. Żyj uważnie. Patrz co robisz, patrz jak inni to odbierają, słuchaj ich, sprawdź czy przypadkiem kogoś nie krzywdzisz…
Myślę, że to może być dobry początek.

P.S. Osoby, które zgłosiły chęć udziału w zajęciach Akademii Akademii proszę o zarejestrowanie się. Wprawdzie termin jest do 30 kwietnia, jednak z powodu małej liczby miejsc może się okazać, że ich zabraknie. Ponadto po rejestracji kandydaci dostają do wypełnienia kwestionariusz i listę książek, które trzeba przeczytać przed rozpoczęciem zajęć (2 i 4 września w Sopocie i 10 i 11 września w Warszawie). Zapraszam.

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here