WYGRAĆ NAPRAWDĘ (III)

0

Kiedy dąży się do celu, gdy chce się zaspokoić ważną dla siebie potrzebę, warto sprawdzać czy przypadkiem własna wygrana nie jest czyjąś przegraną. Uważać trzeba zwłaszcza na tych, co to z założenia idą w życiu po przegraną-wygraną, tych bez poczucia własnej wartości, zdolności do proaktywnych wyborów, albo bez świadomości własnych celów i potrzeb. Nie usprawiedliwia nas to, że sami się prosili czy dali się wykorzystać. Nie jest prawdą i to, że każdy ma odpowiedzialność tylko za siebie.
Zawsze ludzie bardziej świadomi, lepiej przygotowani do życia – czy to poprzez swoje naturalne wyposażenie, czy poprzez własną pracę nad sobą i otaczającą ich rzeczywistością – odpowiedzialni są za tych słabszych.
Nawet gdy wydaje się, że ktoś inny sobie na to zasłużył, nie można cudzym kosztem załatwiać własnych spraw. Dlatego potrzebna jest nam uwaga w życiu; nie można myśleć tylko o sobie, a już z całą pewnością nie można przyjmować w życiu postawy wygrana-przegrana.
Wygrana-przegrana to postawa, w której ktoś uznaje tylko wtedy, że wygrał, jeśli ktoś inny przegrywa. Nie interesuje go jedynie osiągnięcie własnego celu, czy zadbanie o swoją potrzebę, zadowolony jest dopiero wtedy, kiedy będzie w tym lepszy od kogoś innego, kiedy coś komuś wydrze, kogoś w czymś pokona, dostanie więcej, taniej, szybciej.
Taka postawa sprawdza się w sporcie. To oczywiste, że chce się być najlepszym, pierwszym, że chce się wygrać mecz, wyścig, zawody czy konkurencję. Sądzę jednak, że nawet wtedy lepiej jest myśleć o sobie, swojej wygranej, o tym, żeby być samemu lepszym od siebie sprzed dnia, tygodnia czy roku, a nie o przegranej innych zawodników.
Pokonać siebie!
Szlachetny człowiek nawet na najwyższym stopniu podium potrafi docenić przeciwnika, jego starania i nierzadko będzie mu go wręcz żal. Ktoś, kto funkcjonuje według postawy wygrana-przegrana będzie się upajał zwycięstwem nad kimś, choćby ten drugi pośliznął się na bieżni, ba, czasami nawet sam podstawi mu nogę. Podobnie działają niektórzy biznesmeni w stosunku do konkurencji. Zamiast myśleć o tym, jak samemu stawać się coraz lepszym, koncentrują się na jej wykończeniu. Postawy tej często broni nieprawdziwe stwierdzenie – cel uświęca środki.
Cel środków nie uświęca, muszą być tak samo właściwe jak cel, i to nie tylko dlatego, że tak jest słusznie z punktu widzenia moralności, ale dlatego, że jedynie takie działanie jest na dłuższą metę skuteczne.
Ludzie działający według schematu wygrana-przegrana chcą być widocznie lepsi od reszty. Odznacza się to koncentracją na porażkach i słabościach innych ludzi po to, by – na tak stworzonym tle – samemu wyglądać lepiej.
Jak ona utyła. Ale wrakiem jeździ. Znowu go wyrzucili z pracy. W tym kwartale jak zwykle pokonałem Waldka. Pewno żona mu chodzi na boki. Nawet mąż jej nie szanuje, ja bym tak sobie nie pozwoliła.
To jest tak zwane podbijanie własnego bębenka. Wygrywam nie swoją postawą, nie swoim życiem, nie we własnych oczach i przy powszechnym szacunku, ale dlatego, że ktoś inny jest groszy, słabszy, mniej szczęśliwy, biedniejszy.
W tym zachowaniu jest kilka pułapek i dlatego na dłuższą metę nie może być skuteczne: Nie pozwala na szacunek dla siebie. Wcześniej czy później spadnie przeto poczucie własnej wartości, a to przyczyni się do spadku poziomu naszych zachowań w różnych dziedzinach. Nie zyskujemy też w ten sposób szacunku czy podziwu u innych ludzi, co najwyżej u podobnych sobie… nie bójmy się tego słowa… cwaniaków. Więcej, możemy budować grupę zawiedzionych, zniszczonych, oszukanych czy choćby źle potraktowanych ludzi. Niewiadomo czy kiedyś nie obrócą się przeciwko nam, czy nie będą chcieli się zemścić, odgryźć czy równie bezpardonowo odegrać. Stajemy się przez to poniekąd twórcą kolejnych błędnych zachowań, niewłaściwych ruchów, złych działań. I wreszcie – nie rozwijamy się właściwie, nie doskonalimy, bo nasza koncentracja jest na zewnątrz, na innych.
Koncentracja powinna być w naszym wnętrzu, na nas, na naszym poziomie działania, funkcjonowania na doskonaleniu siebie i swojego środowiska. Tylko takie podejście zapewni nam prawdziwą wygraną i towarzyszącą jej słuszną radość.

Święta Wielkanocne – drugi dzień nowego życia. Możemy zacząć raz jeszcze, lepiej, mądrzej, uważniej. Spójrzmy z pokorą dookoła. Co możemy zmienić, by wygrać prawdziwie?

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here