Na dobry początek

2

Nie wierzę, że to robię! Jeszcze kilka miesięcy temu zażegnywałam się, że nigdy nie będę pisała bloga. W ogóle – „blog” – co to za słowo? Piszę systematycznie wiecznym piórem dziennik. To mi wystarczy. I proszę – wpisuję pierwsze zdania. Dlaczego to robię? Chcę dzielić się na bieżąco z Czytelnikami niektórymi przemyśleniami, refleksjami z czytanych lektur, a także podpowiadać, co warto przeczytać. Doszłam do wniosku, że jestem to winna zarówno uczestnikom moich szkoleń jak i tym, którzy znają mnie jedynie z książek. Będę też miała miejsce, w którym mogę komentować wydarzenia czy pisać o sprawach, które nie trafią do moich książek. Może będę też odpowiadać na pytania, jeśli pojawią się takie… Czy to znaczy, że stary dobry papierowy dziennik, który towarzyszył mojemu życiu przez 30 lat zostanie porzucony? Nie sądzę. To jest moje jedyne uzależnienie. Czuję się bardzo niedobrze, kiedy w hotelowym pokoju stwierdzam, że zapomniałam zabrać swojego pamiętnika. Bywało, że ryzykując spóźnienie się na pociąg wracałam taksówką do domu, aby go ze sobą zabrać. Zatem będę miała teraz dwa pamietniki – ten jest oficjalny.
Nie zamierzam być systematyczna. Ot jeszcze jeden sposób na komunikowanie się z ludźmi, próba odbijania swojego własnego śladu na ziemi.
Wczoraj w zbiorze pięknych i mądrych tekstów o duszy zatytułowanym „Podręcznik dla duszy” przeczytałam historię, którą pragnę tu przytoczyć. Opowiedział ją Jack Canfield.
Pewien Amerykanin spotkał na meksykańskiej plaży tubylca, który chylając się co chwila wrzucał do morza meduzy wyniesione na piasek przez fale. „Co robisz człowieku” zapytał turysta. „Ratuję życie tym biednym stworzeniom.” „Przecież nie dasz rady. Popatrz ile ich jest. Nic nie zmienisz!” „O, właśnie zmieniłem wiele w życiu tej jednej” powiedział człowiek wrzucając meduzę do wody.
Takie proste, a jakie mądre! Wystarczy żeby każdy z nas znalazł każdego dnia swoją „meduzę” i świat byłby piękniejszy. Nie trzeba ich szukać, tylko szerzej otworzyć oczy. Ciekawe jaka będzie dziś moja meduza…

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

  1. Pani Iwono, latem przypadkowo wpadła mi w ręce jedna z Pani książek, a po jej lekturze zaczęłam „szukać Pani” w sieci. I znalazłam :) A teraz jestem na takim etapie mojej codzienności, że Pani teksty są mi bardzo potrzebne i pomocne, dlatego myślę, że będę częstym gościem na Pani blogu, a że jestem systematyczna – to czytanie go zaczynam od początku, czyli od pierwszego wpisu :)
    Pozdrawiam serdecznie!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here