Wielki Piątek

3

Wielki PiatekW Wielki Piątek pamiętajmy i o tym znaczeniu  Wielkanocy:
– Kiedy On był na krzyżu, ja byłem w Jego myślach

Autor Nieznany

Wielki Piątek poranek wszystko… Zrób to dzisiaj,
spowoduj, aby się stało.
Wszyscy mamy wybory do podjęcia.
Niech się liczą, nieważne jak małe.     

Christopher Brisley

 

To naprawdę wielki dzień. Niektóre narody już dziś świętują, nazywają ten dzień Good Friday, Dobrmy Piątkiem.
Każdy pewno nieco inaczej widzi tę dobroć i wielkość. Dla mnie to zwycięstwo woli  i zwycięstwo miłości. Wielka Niedziela jest prostą konsekwencją boskości Chrystusa.  Według mnie najwięcej dokonał właśnie w Wielki Piątek.  Z całą pewnością mógł odsunąć od siebie ten wielki ból, raz nawet poprosił Ojca, aby to zrobił, jeśli jest możliwe… sam jednak niczego nie zmienił. Umarł, aby żyć i abyśmy my żyć mogli.
Dla mnie ten dzień był zawsze dniem wdzięczności  za miłość aż do granicy największego poświęcenia.  Jezus zaniósł Swój krzyż i poświęcił swoje ludzkie życie, po to abyśmy my nie musieli tego robić bez potrzeby, byśmy nie epatowali własnym bólem i cierpieniem, a nawet byśmy niepotrzebnie się za to nie brali. Nasze życie ma być lepsze i my mamy być lepsi.  A mówienie, że każdy niesie swój krzyż to moim zdaniem przejaw pychy.

Był to też niestety dla mnie przypomnienie o wielkiej przegranej innych ludzi, tych którzy Go ukrzyżowali i tych którzy na to pozwolili. To dzień prawdy o ludzkich otchłaniach charakteru. Może nawet więcej myślałam czasem o tym, niż o ewidentnym zwycięstwie ducha nad materią.  Myślałam o Jezusie, o tym czego dokonał, ale myślałam też o tym, co dla nas ludzi znaczą gesty miłości, słowa prawdy… I jak niewiele zmieniło się w naszych sercach prze te 2000 lat.  Nastrój miałam raczej pogrzebowy, a myśli posępne.   Jadłam niewiele, robiłam różne rzeczy, aby uczcić Jezusa…

 

Jeszcze wczoraj taka  położyłam się spać.  Byłam na tyle zmęczona, że postanowiłam zrezygnować z szeregu zadań, jakie wyznaczyłam sobie na dziś, przenosząc je na po Świętach.  Obawiałam się też, że głodna i z tą mgłą smutku wiele nie zdziałam, lepiej zatem zostać w domu i pomóc w sprzątaniu..

 

A dziś obudziłam się z moim kolejnym życiowym AHA! Na nowo zrozumiałam dla siebie Wielki Piątek.

Ten dzień niesie jeszcze jedno przesłanie:
Zdolność człowieka do poświęcenia się wielkim sprawom , aż do ostatecznych granic. Możemy zwyciężać w sobie własny egoizm, możemy – gdy trzeba – wznosić się na wyżyny ducha. Możemy nawet zanieść krzyż gdy trzeba i umrzeć za innych. Po raz ostatni jako człowiek Jezus pokazał naszą siłę.

 

Tylko na co dzień nikt nie wymaga od nas rzeczy aż tak wielkich.

 

Moim zdaniem nie o to chodzi, aby nosić krzyż,
ale o to, aby potrafić w momentach małych i dużych zwyciężyć ze swoją słabością,
by wznosić się na wyżyny człowieczeństwa na miarę chwili.   

 

 

To dzień, w którym można ćwiczyć charakter, na poziomie własnej świadomości, własnych możliwości i potrzeby. Niektórzy poszczą całkowicie, inni poddają cierpieniom ciało, modlą się nieustanie przez cały dzień, idą na  Drogę Krzyżową.  Przecież to nie jest tylko pamiątka, to jest także zobaczenie własnej woli i wytrwałości, to wielka szansa na uwierzenie w siłę człowieczeństwa. Jak można nie czuć się na siłach zrobić kilka rzeczy, skoro Chrystus pokazał, że można znacznie więcej. I co z tego, że moje sprawy nie są takie wielkie?!  Działa się na poziomie własnego życia i wyzwala swojego ducha w sposób, jaki jest aktualnie możliwy.

Zrobię zatem to wszystko, co miałam zrobić, mimo, że pewno będę głodna a pogoda raczej zimowa. Pokonam siebie, choć nie muszę. Pozwolę zwyciężyć w sobie tej lepszej części mojego człowieczeństwa. To właściwy Wielki Piątek.  A od Wielkiej Niedzieli – nowe życie, czyli mogę tak postępować codziennie.

 

Obrazek pochodzi ze strony   http://www.moodycatholic.com/LC_Lent_Good_Friday.html

PODZIEL SIĘ

3 KOMENTARZE

  1. Dla mnie Wielki Piątek to także przesłanie o skrajnej samotnośći i śmierci wśród tłumów, do niedawna bliskich, zaprzyjaźnionych, wiwatujących. To dzień emocji tłumu, zwycięstwa manipulacji i strachu. To samotność i opuszczenie nawet przez Boga, chociaż w jego Sprawie. To dzień ciemności i calkowitego oddania. A Niedziela Wielkanocna to pokonanie opuszczenia, śmierci, triumf dobra i zwycięstwo zrozumienia dla uczniów i maluczkich. Wielka Niedziela to Wielka Radość!
    A najważniejsze dla mnie jest to, że ta ofiara była wyborem, była świadoma i pożyteczna. Nie dlatego, że musiał, ale dlatego że chciał i rozumiał – po co. I rozumiał, ze musi przez to przejść. Jakże to różne od cierpiętnictwa i narzekania na okoliczności, dzisiejszy świat, złych ludzi… Tak więc czuję radość, nawet dziś, bo złożeczenia, kłamstwa, strach są bolesne, ale krótkotrwałe.
    Pani Iwonko, życzę pięknych, radosnych, świątecznych dni.

  2. Pani Iwonko życzę Wszystkiego Najlepszego na te Święta i „mój” mały komentarz:
    „Jezus kieruje do nas następujące słowa „Zmartwychwstałem. Czekam na Ciebie. Poprzedzam cię w drodze do mojego i twojego Ojca, możesz przyjść, możesz wrócić. ‚ Niecodziennie spotykamy kogoś, kto daje nam drugą szans – a jeszcze rzadziej kogoś, kto drugą szansę daje codziennie. Razem z aniołem usiądźmy tryumfalnie na odwalonym kamieniu. Alleluja!” Leszek Czyż Pozdrawiam Serdecznie

  3. Pani Iwonko,
    Z okazji Swat zycze Pani zdrowia i sil,aby Pani nie zaprzestawala prowadzic swojego bloga. On jest dla mnie jak biblia. Przepraszam,nie chce urazic niczyich uczc bo wiadomo ze Biblia jest wielka i jedyna, ale to co Pani mowi do mnie(bo ja to tak wlasnie odbieram) ma dla mnie ogromne znaczenie i bardzo bardzo czekam na kazdy wpis. A odnoszac sie do dzisiejszego posta to mialabym tylko takie krotkie pytanko… a jak sie nie bac zmian,nawet jak sie ich mocno chce. Co zrobic zeby strach nie paralizowal i zeby nie zamykal w skorupie???
    Pozdrawiam goraco
    Edyta

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here