W drodze

22

 

Zapraszałam do współpracy w zakresie samodoskonalenia. Dalej zapraszam i jestem gotowa wirtualnie pokierować każdym, kto zechce poświęcić kilka miesięcy na zadbanie o jeszcze lepszego siebie, o autokreację czyli stworzenie siebie na miarę własnych pragnień i możliwości.
W tym celu wystarczy jedynie czytać moje teksty na blogu, wykonywać zadania, o które proszę i… zaprosić do współpracy jeszcze kogoś z kim można omawiać niektóre zagadnienia, i wspierać się nawzajem, kiedy nie będzie łatwo dotrzymać danych sobie obietnic.

 

Zaczęliśmy od określenia tego czym jest sukces, to znaczy podpowiedziałam jak można podejść do niego, by nie stracić w życiu niczego, co ważne. Wiadomo, że kiedy się działa, jest się aktywnym, wciąż pokonuje wyzwania losu, zdobywa kolejne szczeble kariery łatwo można zapomnieć o swoim ciele i duchu, o bliskich i… reszcie świata, której wszak nasze istnienie również może się przydać. Stąd SUKCES – zakładeczka w kalendarzu, którą proponuję włożyć do kalendarza, by przypominała nam o istnieniu obszarów naszego życia, które chcą być zadbane.

 

Gdzieś czytałam poruszającą historię – ale z dobrym zakończeniem – o małej dziewczynce, która obserwowała matkę pieczołowicie zapisującą coś w książce. Dziewczynka próbowała się do niej kilka razy przytulić, ona jednak prosiła ją stanowczo, aby dała jej spokój, bo zajmuje się teraz ważnymi sprawami. Czy pomyślała, że taka informacja może spowodować, że w podświadomości dziewczynki zakiełkuje myśl: nie jestem ważna; gorzej, że ona sama może w ten sposób wkładać sobie do podświadomości taką instrukcję na życie? Chyba nie… Dziewczynka odeszła. Stęskniona za swoją matką wróciła jednak znowu z pytaniem: A co robisz mamusiu z tą książką?
To jest kalendarz. Odpowiedziała z pewną dumą kobieta. Zapisuje w nim różne ważne sprawy, ważne spotkania, ważne osoby.
Aha 
– powiedziało dziecko. I potem jeszcze niepewnie dodało: A możesz mnie tam zapisać?
I wtedy mamusia przeżyła swoje Aha: otworzyły jej się oczy. Przecież tu stoi jej dziecko, stęsknione, spragnione miłości, czekające na jej ciepło. A ona mówi mu o innych ważnych sprawach. Odłożyła kalendarz i wzięła dziecko w ramiona. Ciebie mam w sercu
Serce sercem. Może nas oszukać, jak widać. Możemy się łatwo zagubić. Warto zatem wpisać również do kalendarza ważnych dla nas ludzi, troskę o nich, czas, który zamierzamy im poświęcić czy sprawy, które dla nich chcemy załatwić.

 

Czy zastanowiliście się nad tym czym jest dla Was SUKCES? Jak go pojmujecie. Prosiłam wprawdzie o to, wiem jednak, że nie każdy wykonuje ćwiczenia, o które proszę. To jednak jest wyjątkowo ważne. Wykonajcie je, bo tylko wtedy będziemy mogli pójść dalej.
Tworząc własną wizję sukcesu pamiętajmy, że tworzymy ją na podstawie naszych prawdziwych marzeń i pragnień. Możemy sobie pozwolić na wszystko, co mieści się w fizycznych realiach, a wynika z naszej intuicji. Ją bowiem, a także wyobraźnię, trzeba do tego zatrudnić. Intuicja powie nam, co jest naprawdę dla nas dobre, do czego mamy zdolności, czego naprawdę pragniemy, w jakim życiu czuć się będziemy najlepiej. Wyobraźnia pozwoli nam stworzyć wizję. Jeśli komuś niełatwo to zrobić, przypominam o znakomitym ćwiczeniu polegającym na wyobrażeniu sobie wymarzonego dnia – od początku do końca – takiego, który zaczynamy w wymarzonym domu, z którego wychodzimy do wymarzonej pracy, robimy dobre rzeczy dla świata, czujemy się i wyglądamy dobrze i wiemy, że wszystkiemu poświęcamy wystarczająco dużo uwagi.

 

Pamiętajmy jednak, że życie to przede wszystkim teraźniejszość. I właśnie w teraźniejszości trzeba żyć tak, by zbliżała nas do upragnionej przyszłości.

 

Nie znaczy to, że trzeba zaraz rzucić pracę, która nie jest wymarzona i… tego pana czy tę panią też. Jest wiele sposobów na urealnienie własnej wizji. Czasami pan nie do wytrzymania może zmienić się w pana wymarzonego, z paniami bywa podobnie; życie zawodowe również można ulepszyć czy rozwinąć się we właściwym kierunku, znajdując to, co jest nam potrzebne; można też znaleźć cel, który będzie nadawał naszemu życiu większy sens niż proste zadowolenie.Wszystko to wymaga zastanowienia i starannych wyborów.

 

Sukces to działanie na najwyższym poziomie swoich możliwości w kierunku realizacji własnych, w pełni uświadomionych pragnień z zachowaniem uniwersalnego kodeksu moralnego oraz równowagi pomiędzy wszystkimi płaszczyznami życia.

 

Zatem sukces to nie jest osiągnięcie czegoś, ale ciągła wędrówka. Człowiek sukcesu jest zawsze w drodze.

 

 

 

PODZIEL SIĘ

22 KOMENTARZE

  1. Witam
    Zgadzam się, że człowiek sukcesu jest zawsze w drodze, bo kto nie idzie do przodu ten się cofa.
    Dodałabym tylko, że pomimo, a może właśnie dzięki tej drodze jest szczęśliwy.

  2. Oczywiście – jest szczęśliwy Pani Kamilko,ale tylko wtedy, kiedy reprezentuje podejście do sukcesu takie, jak o nim tutaj mówimy. W takim wypadku SUKCES to synonim SZCZĘŚCIA. Ale tylko w takim. Chyba Shirley MacLaine powiedziała, że bardzo łatwo jest nie zauważyć, że czegoś nam brakuje, kiedy działamy a dookoła dzieje się tyle rzeczy. Łatwo wtedy o to, że drabina sukcesu, na której stoimy już na dość wysokim szczeblu… przystawiona jest nie do tej, co trzeba ściany. Stad potrzeba namysłu, refleksji i uwagi z jaką się podąża tą drogą a czasem wspina po drabinie. Pozdrawiam bardzo ciepło w mroźny poranek grudnia.

  3. Witam
    Podjęcie pracy nad sobą to zajęcie już do końca życia. Ja takowe podjęłam 8 lat temu, kiedy nie miałam dachu nad głową. Pomimo ciężkiej sytuacji wspominam ten okres jako jeden z najszczęśliwszych w życiu- dzięki niemu wiem, którą drogą mam iść by z każdym dniem być bardziej świadomą siebie.
    Gorąco pozdrawiam :)

    • „Skąd wiedzieć czy się jest przy dobrej „ścianie”?”

      Twoje pytanie nie daje mi spokoju od wielu dni. Bo to jest też moje pytanie. To jest chyba pytanie każdego człowieka. Uciekamy od takich pytań, unikamy ich w naszej zabieganej codzienności i w naszym coraz bardziej dostatnim i wesołym życiu.
      To jest pytanie elementarne: jak żyć ?
      Piszę moje przemyślenia dla Ciebie. Ale zapewne domyślasz się, że piszę i dla siebie. A może przede wszystkim dla siebie … ? Dla Ciebie i dla siebie, ale dzięki Tobie. I dzięki Gospodyni blogu, i dzięki wielu innym ludziom … .
      Zapewne w moim pisaniu pominąłem coś ważnego, może zrobiłem błędy. Jak w życiu.

      Jak żyć ?
      Naturalnie, zgodnie z naturą.
      Kieruję się logiką.
      Kieruję się dobrem i miłością.
      Kieruję się pięknem.
      Odwołuję się do swojej intuicji.
      Opieram się na doświadczeniu i mądrości innych ludzi
      Ja wybieram. Używam metody wyboru, czyli podejmuję świadome decyzje, to znaczy daję sobie czas na rozważanie, przemyślenie, konsultację, ocenę możliwości i na koniec dokonuję wyboru spośród co najmniej dwóch opcji.
      Stosuję metodę przedziału (suwaka, kątomierza).
      Pielęgnuję i doskonalę siebie. Doskonalę swoje ciało, swój umysł, swoje emocje, poszerzam i pogłębiam wiedzę i umiejętności, rozwijam i wzbogacam swoje zainteresowania, doskonalę swój język.
      Dbam o hierarchię wartości i działań. Najpierw to co ważniejsze, później to co mniej istotne.
      Odnoszę się do takich zasad, jak umiar, ład, harmonia.
      Dbam o innych ludzi – bliskich i zupełnie nie znanych mi. Wczuwam się, jestem spolegliwy, pożyteczny. Kieruję się zasadą szacunku-i-dialogu.
      Staram się być konsekwentny.
      Potrafię zmieniać siebie stopniowo. Ale jestem również gotów, jeśli stwierdzę, że jest taka potrzeba, zmienić gwałtownie i radykalnie swój sposób działania, a nawet swój sposób życia.

      Mam marzenia i dbam o nie. Pielęgnuję je jak kwiaty, krzewy i drzewa w ogrodzie. Staram się aby dobrze rosły. Sieję i sadzę je. Starannie pielę, nawożę i podlewam aby przyniosły mi obfite plony. Nie czekam aż same urosną i wspaniale zaowocują. Konieczna jest moja aktywność, moje świadome, celowe i zgodne z zasadami uprawy działania. A przy tym powinienem być ostrożny, muszę zważać na rodzaj gleby, klimat, warunki atmosferyczne. Uwzględniam też moje predyspozycje oraz możliwości i umiejętności. Oceniam je i doskonalę.
      Dzielę się marzeniami. Staram się realizować je wspólnie z kimś jeszcze.

      Jestem człowiekiem sukcesu. Zrobiłem porządek w szufladzie = sukces. Kupiłem buty = sukces. Zrobiłem herbatę córce = sukces. Zmieniłem pracę = sukces. Realizując drobne i wielkie marzenia osiągam sukcesy. Działając aktywnie, świadomie i na możliwie najwyższym poziomie osiągam małe i duże sukcesy. Już samo działanie jest sukcesem. Nawet samo podjęcie decyzji i zrobienie pierwszego kroku jest moim sukcesem.

      Z wyrazami szacunku
      Wiesław Mariański

      • Tak sobie myślę, że tak do konca to nie wiadomo, czy ta ściana jest właściwa. Idę za głosem intuicji w dany momencie. Jednak czas biegnie, ciągłe zmiany wokół a także w wyniku pracy nad sobą zmiany w nas, to i może się okazać po jakimś czasie, że trzeba drabinę przestawić, bo chcę spróbować czegoś innego. Przecież dorośli uczą się przez doświadczanie. Doświadczając widzimy z czym nam jest dobrze. Co jest w zgodzie z naszymi wartościami. Jeżeli mam w sobie wdzięczność tego co zrobiłam i czego doświadczyłam to nie jest porażką przestawienie drabiny, lecz doświadczanie nowego.

        Panie Wiesławie, wiedzie Pan cudowne życie, tak bardzo urozmaicone i jak czuję czytając Pana zaspkajając swoje potrzeby ,których jest Pan świadomy. Tak świadomość poza intuicją też pomaga.

        • Pani Elżbieto.
          Skoryguję: to co napisałem, to jest mój plan, moje intencje. Takie życie staram się wieść, ale ciągle wątpię, błądzę i zmagam się. Ale dobre zasady, reguły i nawyki pomagają bardzo.
          Z wiekiem, coraz bardziej doceniam intuicję. Zwłaszcza jeśli towarzyszą jej porządne fundamenty. Wiele nowych pomysłów, wynalazków, teorii, idei miało swe źródło w intuicji. A może nawet wszystkie ? Jeden przykład-opinia (nie mojego autorstwa): za ojca psychoanalizy uważa się Zygmunta Freuda. Można temu spokojnie zaprzeczyć. „Wyprzedzili” go artyści, pisarze XIX-wieczni. Wśród nich Karol Irzykowski.
          Jeszcze dwa słowa o wątpliwościach. Pięknie powiedziała o nich Wisława Szymborska. XX wieczne systemy totalitarne były dziełem ludzi, którzy nie mieli wątpliwości. Człowiek, który nie miewa wątpliwości ma dobre predyspozycje do bycia tyranem.

          • Ja wątpienie i zmaganie zmieniłam na wdzięczność za to mam. Bycie tu i teraz i radość z tego oraz ciekawość tego co mogę stworzyć nowego jest świetną motywacją.Wątpliwości? Bo ja wiem, czy to jest niezbędny element. Chyba się przypatrzę , bo teraz nie czuję, żeby były mi niezbędne. Akceptacja tego co jest i przyzwolenie na to jest dla mnie lepszym rozwiązaniem tak sądzę. Ale popatrzę z uwagą na te wątpliwości
            Pozdrawiam .

  4. Tak ,tak właśnie siebie. Nasza droga jest unikalną drogą, tylko naszą.
    W zgodzie ze sobą.Drogowskazów jest wiele, ale to my wybieramy ten dla nas właściwy zgodnie z naszymi potrzebami kierując się przy tym intuicją.

  5. Tak dokładnie jest – intuicja i wyobraźnia podpowiadają nam czy to, co wybieramy jest nasze. Człowiek, którego drabina jest przy właściwej ścianie, ma dużo energii, jest spokojny, pozywtywnie nastawiony do świata, przyjacielski i WIE, że w każdym z obszarów życia, o których tu piszę, jest dobrze.

  6. Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że nie jestem we właściwym miejscu, wiedziałam o tym co prawda już wcześniej, ale wolałam się oszukiwać, a dzięki Pani tekstom zaczęłam myśleć wreszcie o zboczeniu z tej drogi, którą podążam – DROGĄ NA SKRÓTY. Odnalazłam w sobie wreszcie tę siłę i odwagę. Moja przygoda z Panią zaczęła się na krótko przed maturą, chciałabym by nigdy się nie skończyła. Jest Pani dla mnie WIELKĄ I NIEKOŃCZĄCĄ SIĘ INSPIRACJĄ. Czas porzucić studia pedagogiczne na rzecz psychologicznych. Proszę życzyć mi powodzenia na nowej drodze…

  7. Trzymam kciuki Pani Moniko za Pani decyzję. A czy może Pani napisać dlaczego zamierza Pani to zrobić? Może na mój adres mailowy, jeśli nie chce się Pani specjalnie rozwodzić dla Wszystkich.
    Ogromnie się cieszę, że Panią inspiruję, ale mam nadzieje, że nie robię tego jako psycholog tylko jako człowiek.
    To nie jest tak, że inspirująca postawa w życiu jest wynikiem ukończonej psychologii. Ja w ogóle jestem zdania, że czasem za dużo psychologii – przeszkadza.
    Pozdrawiam serdecznie. I oby ta inspiracja trwała.

  8. Od zawsze miałam kłopot w podejmowaniu najprostszych decyzji , nawet w przypadku kupna ubrania, nie mówiąc już o wyborze kierunku studiów. Długo się nad tym zastanawiałam, umawiałam się z doradcą zawodowym, raz byłam u psychologa, dużo czytałam na temat rożnych kierunków. Wiem, że włożyłam w to wiele wysiłku , ale po mimo tego nie czuję się w tym dobrze. Pedagogika wydaje mi się niezbyt ambitna i mało płatna (nie byłabym w stanie spełnić swoich marzeń o podróżach ). W liceum byłam dość pilną uczennicą, teraz nie mam najmniejszej ochoty na naukę. Nie zdawałam na psychologię, gdyż pisałam maturę na poziomie podstawowym, a i tak uważałam, że na psychologa po prostu się nie nadaję. Sądziłam, że jak już dobrze zdam maturę to będzie wprost różowo, ale dopiero teraz zaczęły się schody. Myślę, że psychologia pozwoliłaby mi dotrzeć w głąb siebie, zrozumieć mechanizmy jakie człowiekiem rządzą, pomóc innym dokonać tego samego. Prawdę mówiąc zaczęłam się interesować tym kierunkiem dopiero półtora roku temu po sięgnięciu Pani książki Za rok matura, później czasopisma charaktery i wiele innych książek. Wydaje mi się spośród tych wszystkich zawodów po prostu najciekawszy. Nie wiem czy to wystarczy i tu w 100% nie wiem czy to jest na pewno to co chcę w życiu robić…

  9. Skad wiadomo czy to nasza intuicja , nasze prawdziwe ja wskazuje nam drogę a nie cos innego.Ja np. juz kilka razy bylam swięcie przekonana „ze to jet wlasnie to!!!”mowie o prawach zawodowych. No wlasnie juz kilka razy.Chociaż krąże , ze tak powiem w jednym obszarze.

    • Napisze niedługo o pracy, o intuicji i tak dalej. To wymaga trochę tekstu, nie da się tak w komentarzu. Pozdrawiam serdecznie.

  10. Wiem, że jest Pani bardzo zajęta a to nie poradnia, ale byłabym bardzo wdzięczna, gdyby Pani poświęcila chwilkę i napisała co sądzi o tym o czym powyżej pisałam. Z góry dziękuję.

  11. A ja dziś jestem szczęśliwa…..0:)W końcu idę do przodu…..czuję się tak >>>odlotowo ,że aż się boję…..że to sen…..ale w końcu …uda mi się uzupełnić godziny w szkole…no i zdobędę nowe doswiadczenie i niec wiecej pieniędzy…..Ale i tak wierzę ,że wygram w totolotka…. i spełnie moje marzenia lub raczej pragnienie pomocy paru osobom….Pozdrawiam pani Iwono…..0:)

  12. Witam Serdecznie………..
    P. Iwono mialam przyjemnosc poznac Pania kiedy jeszcze pracowalam w Commercial Union,bylam na Pani szkoleniu (wspominam pozytywnie), bylo to w 2003 2004 r. Obecnie mieszkam i zyje w Niemczech, mam pomysl na zycie, inny, potrzebuje wsparcia , mentora , wciaz chce cos robic.
    Czy pomoze mi Pani ?

    poz.
    Jolanta Zybort

    • Pani Jolu próbowałam skontaktować się z Panią droga elektroniczną, ale listy wracają. Bardzo proszę odezwać się do mnie i napisać czego oczekiwałaby Pani ode mnie. asd@majewska-opielka.pl Pozdrawiam serdecznie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here