Uświadomiona Skuteczna Komunikacja

0

Kiedy zmienimy sposób, w jaki się komunikujemy,
zmienimy społeczeństwo

Clay Shirky

 

Logodydaktyce – mojej koncepcji wspierania rozwoju ludzi i firm mówimy o Uświadomionej Skutecznej Komunikacji i takiego porozumiewania się uczymy.

 

Komunikacja jest po coś.
Cokolwiek byśmy nie robili to przyświeca nam jakiś cel – mniej lub bardziej uświadamiany.

 

Nawet jeśli ktoś po prostu klepie co mu ślina na język przyniesie albo w ogóle się nie odzywa, to także zwykle robi to albo po coś albo z jakiegoś powodu.

 

Jesteśmy współzależni i na to nie mamy wpływu. W tej współzależności jednak warto współdziałać: jako rodziny, jako instytucje, narody,  jako świat.  Do tego potrzebujemy komunikacji. Warto też wciąż pamiętać, że komunikacja jest tym, co włącza nas w społeczność, w życie innych ludzi w świat… włącza tak, jak o to zadbamy.   Szczególnie jeśli bliska nam jest idea lepszego świata i chcielibyśmy mieć własny wkład w dobrą energię, ważne jest byśmy zrozumieli ideę USK.

 

Marshall B. Rosenberg pisał i stworzył cały program, wręcz ruch  –  Porozumieniu Bez Przemocy PBP. Bardzo wartościowy i pozwalający wielu niedobrze komunikującym się osobom zmienić styl przesyłania komunikatów.  Rosenberg pochodzi z Detroit, gdzie ten rodzaj podejścia do porozumienia miał swoje podstawy. Wolałabym jednak, aby nazywało się ono  inaczej. Wolę język serca czy język żyrafy.  Nazwa, w której już na początku jest silne słowo, jest dla mnie zaprzeczeniem idei, którą niesie USK  – komunikacja w miarę pogodna lub neutralna, a słowa ciężkie tylko wtedy, kiedy inaczej się nie da.

 

Uświadomiona Skuteczna Komunikacja obejmuje wszystkie zagadnienia związane z porozumiewaniem się
– zarówno ze sobą jak i światem.

 

Co się składa na komunikację?
Często słyszy się odpowiedź na to pytanie podawaną w cybernetycznej technicznej wersji: nadawca, odbiorca, kanał przekazu, komunikat, szumy informacyjne…
Choć pewno niektórym pozwala to zrozumieć samą ideę przekazu informacji, to ja tego podejścia nie lubię. Ono powoduje, że zapomina się o człowieku.

To nie nadawca komunikuje się z odbiorcą ale matka z córką, przełożony z podwładnym,  dwie przyjaciółki albo internauta z każdą osobą, która przeczyta jego wpis czy premier z każdą pojedynczą osobą  składającą się na naród.

I nie  kanał informacyjny to jedynie, tylko rozmowa bezpośrednia albo telefoniczna, list, komentarz wyrażający nasze myśli czy wpis mający coś przekazać, pisanie czy czytanie książki lub bloga, przemówienie do większej grupy ludzi albo udział w telewizyjnym programie; to spojrzenie, przytulenie, założenie na siebie czerwonej sukienki lub rozciągniętego podkoszulka, tatuaż albo kolczyk w nosie, trampki albo szpilki…

 W proces komunikacji zaangażowana jest któraś – czasem wszystkie – z ludzkich funkcji psychologiczno-fizjologicznych:

 

  • psychologiczno-fizjologicznych:
  • patrzenie… i widzenie
  • słuchanie… i słyszenie
  • mówienie… i powiedzenie
  • wąchanie… i poczucie
  • dotykanie… i odczucie
  • ruch i mowa ciała… zauważona
  • automatyczna analiza i synteza naszej podświadomości…  zgodna z istniejącymi w niej programami
  • myślenie  (nie zawsze) / zgodne z nasza wiedzą i inteligencją

 

A szumy to po prostu przerywanie przez kogoś innego, włączony telewizor w czasie rozmowy, ból głowy, błędy w korespondencji ale także różne pojawiające się niezamierzone efekty, które mają  wpływ na to, jak postrzegamy całą sytuację i przekazywany nam komunikat.
A do tego jest jeszcze szereg mechanizmów czysto psychologicznych kierujących się własnymi prawami  oraz powodowanych potrzebami i brakami danego człowieka.  Takie jak wypieranie, racjonalizacja, przeniesienie i inne, o których nie ma tutaj potrzeby pisać… ale ważne by wiedzieć, że one istnieją i czasami działają jako te szumy właśnie – modyfikują, często zniekształcają nam to, co inni usiłują przekazać.

 

A komunikat? To jest to, co chcemy (czy na pewno?) aby ktoś inny zrozumiał, dowiedział się, poznał, zauważył, poczuł, docenił, zrobił i tak dalej.

 

I warto pamiętać i to jeszcze , że zawsze, zawsze, zawsze odbiorcą naszych komunikatów jesteśmy my sami.

 

Nie chodzi o to, żeby zawsze i za każdym razem rozbierać naszą komunikację na czynniki pierwsze, ale o to, by zdawać sobie z tego sprawę, że one istnieją i uwzględniać je świadomie  w swoim życiu niekoniecznie dopiero w czasie konkretnej sytuacji komunikacyjnej.
Przeniesie się to na pewno na lepszą komunikację.

 

ZADANIE:

  • Proszę przeanalizować ten tekst. W tym celu warto przeczytać go starannie i pomyśleć nad treścią, może nawet porozmawiać z kumplem do rozwoju.
  • Proszę zapytać różnych osób co komunikuje Państwa strój, mina, sposób mówienia i wypowiadane treści…
  • A siebie: Czy naprawdę komunikuję się ze światem tak, jak tego pragnę?

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here