Troska o emocje I

13

Nasze emocje to legalne dopalacze.  

Nomad (znaleziony  w www.cytaty.info)

Emocje -kolejny obszar życia człowieka: uczucia, odczucia, postawy, stany.

Tak naprawdę nasze szczęście, powstaje w intelekcie
bo myślami jest sterowane – ale objawia się na poziomie emocji.
To dzięki emocjom przeżywamy życie.

To nasz obszar emocjonalny odpowiedzialny jest za te wszystkie cudowne uniesienia, za rozpierającą energię, za  radość o poranku, za oczekiwanie na coś,  za motywującą siłę, za uniesienia na koncercie, za uśmiech przyjemności,  kiedy patrzy się na coś naprawdę ładnego, za dreszcze w mózgu, kiedy słucha się czegoś pięknego, za ciepłe emocje przy oglądaniu filmu, za radosne oczekiwanie na jakieś spotkanie czy wydarzenie, za błogi spokój chwili spędzanej przy blasku świecy, za przyjemność picia pysznej herbaty i czytania kolejnych stron fascynującej książki, za zadowolenie z dobrze poprowadzonego wykładu, z wykonanej pracy, za zachwyt nad wschodem słońca czy zatrzymanie się, by posłuchać świergolenia skowronka czy słowika, za zachwyt nad motylem….
Ach, mogłabym tak jeszcze wymieniać . I Każdy może tak wymieniać.

W obszarze emocjonalnym mają również miejsce te wszystkie doznania, których ludzie najczęściej nie chcą, nie lubią i przez które ich życie nabiera dla nich formy cierpienia, a nawet traci sens.  Emocje objawiają się w ciele za sprawą zmian chemicznych, czyli dotykają somy – ciała.
Kiedy na poziomie tego obszaru jest dobrze – tryskamy witalnością, pięknie wyglądamy, jesteśmy zdrowi. Kiedy jednak jest on niezadbany – przeciążony lub pozbawiony doznań – nie tylko emocjonalnie nie ma się siły, także ciało jest jej pozbawione.
Tak często słyszy się dziś o depresji, o dwubiegunowości – uznaje za chorobę, leczy chemią.  Najczęściej są to efekty braku właściwej troski o obszar emocjonalny.
Pamiętamy: synergia występuje wtedy, kiedy wszystkie obszary są zadbane i dopieszczone. Jako człowiek lepiej wtedy działamy i jesteśmy szczęśliwsi. Jednakże, kiedy dopieszczone nie są, następuje zjawisko odwrotne – czujemy się gorzej, nic nam nie wychodzi, nie mamy radości życia.

Mówiliśmy już o ciele, o roli umysłu w przyswajaniu właściwych informacji i wyrażaniu świata odpowiednimi słowami, dziś wstępnie o roli emocji , o lepszym ich rozumieniu.
Troska o emocje? Ależ to my ulegamy emocjom – wszak pojawiają się w nas. Często to słyszę. Tak, ale pojawiają się właśnie dlatego, że w niewystarczającym stopniu zadbaliśmy intelektualnie o obraz rzeczywistości w naszym mózgu.

Pierwszy warunek  zdrowego życia emocjonalnego to właściwe posługiwanie się zmysłami, by przyswajały to, co chcemy i taka  intelektualna obróbka tego, co do nas dochodzi, by powstawały emocje, które chcemy mieć.

Druga sprawa to rozumienie, że w życiu są różne stany i emocje i nie uważanie, że nie może nam być smutno, nie możemy odczuwać gniewu, strachu czy zwątpienia.
Zbyt często spotykam się dziś z sytuacjami, że ludzie odczuwając melancholię związaną refleksjami na temat życia czy sytuacją rodzinną lub społeczną, a nawet porą roku…  uznają, że coś ze mną jest nie tak. Jakby normą był stan permanentnej radości i aktywności.
Ależ nie! Trzeba odpocząć, trzeba posiedzieć bez ruchu, trzeba się posmucić, przeżyć refleksję, popłakać. To normalne, że aktywność raz jest większa, raz mniejsza.
Jest dzień i noc, lato i zima, młodość  i starość (piękna, ale starość i proszę mi nie pisać, abym użyła innego słowa).
Każdy z tych etapów wymaga innej aktywności, innego nastroju, innych działań, oczekiwań i tak dalej.
Niektórzy niestety ulegają trendom naszych czasów i usiłują te naturalne filary zlikwidować, próbują wmawiać, że ich nie ma, że możemy (ba, powinniśmy) cały czas coś robić, działać, cieszyć się wszystkim, tryskać energią i z pieśnią na ustach wchodzić w kolejne aktywności, których wymaga od nas świat.
Ależ tak się nie da!

Jeżeli są okresy, kiedy mamy dużo emocji generujących ruch, działanie, aktywność, tak zwane szybkie życie, potrzebne są okresy łagodniejsze, spokojniejsze, wyciszające. Jeżeli człowiek nie zadba o to sam, zadba organizm: choroba, depresja, zmęczenie, bezsenność… nie chcę mnożyć tutaj przykrych zjawisk. Jak wiecie staram się używać raczej pozytywnych słów i pisać o tym, co dobre.

Kocham swoje życie, swoją pracę, rozpiera mnie poczucie misji i ciekawość nowych zdarzeń ale nie sądźcie moi Drodzy, że z pieśnią na ustach wstaję o 4 rano, że z uśmiechem biorę do rąk hantle i wykonuję pierwsze ruchy, a myśl o tym, że za godzinę będę skakać po polskich peronach z walizkami wyzwala we mnie radosne oczekiwanie…  Nie jest tak, nie przepadam za tym, robię to bo mam pewne nawyki … Nie mniej nie ma we mnie w tych momentach radości.
W moim życiu dużo się dzieje, mam wiele różnorodnych relacji z ludźmi, mnóstwo różnorodnych zadań i sporo wyzwań. Dlatego, kiedy pojawia się we mnie spadek energii i odczuwam symptomy zmęczenia zaszywam się w domu, zapadam w siebie i… szlafrok, wyłączam telefon, dbam o siebie czule i dopieszczam spokojem swoje emocje i wygodą – ciało.
Kłopot jest wtedy, kiedy ktoś stwierdza, że to jest niewłaściwe, że tak być nie może. Obwinia się i dopatruje anomalii.

Jak wszędzie, tak i w naszym życiu emocjonalnym potrzebna jest równowaga.
Mądry właściciel siebie dba o to, by ona była.
To wszystko.

Trzeci warunek zdrowego życia emocjonalnego, to umiejętne odczytywanie informacji o emocjach i dostarczanie sobie tego, co z tych informacji wynika.
Jeśli czujemy zazdrość, nie róbmy sobie wyrzutów, nie koncentrujmy się na osobie, której zazdrościmy tylko zadajmy sobie pytanie: dlaczego zazdroszczę? Czego nie mam, a chciałabym mieć? I  – na przykład – zadbajmy o to, by to mieć. Możliwy jest też szereg innych zachowań.
Jeśli  jest mi smutno, to badam przyczyny tego smutku. Jeśli chcę się posmuć, daję sobie na to przyzwolenie, a nawet ułatwiam to – tworząc odpowiedni nastrój, włączając takąż muzykę. Jeśli nie, bo stwierdzam, że powodów nie ma, korzystam z wiedzy na temat pozytywnego myślenia i myślę tak, by znaleźć plusy w danej sytuacji albo robię coś, co mnie rozweseli, wprowadzi w dobry nastrój.

Na przykład w nastrój radości wprowadzają mnie melodie z bardzo wczesnej młodości czy dzieciństwa. Chce mi się tańczyć, robię to nawet, chętniej idę się gimnastykować, prostuję się, starannie ubieram… Dziś tak było. Najpierw puściłam sobie  głośno bezpretensjonalny kawałek zespołu The Shadows , poczułam rozpierająca radość i zabrałam się do pisania.
Teraz słucham Mahlera Das klagende Lied, muzyki zuuuuupełnie innej. Moja Córeczka zrobiła mi prezent świąteczny – wszystkie dzieła Mahlera w doborowym wykonaniu. Coś pięknego! Jak tu nie chwalić życia!

szodołsi i jest Mahler,
Jest Pretty woman  i Stowarzyszenie martwych poetów,
jest   J.M. William Turner  i Zdzisław Witwicki,
garsonka i szlafrok, sałatka i czekoladka…
To jest życie.  

Wybieramy sami, w zgodzie z naszymi potrzebami i w zgodzie z tym, co wiemy o obsłudze człowieka.

Ten projekt Liczy się dzisiaj  jest po to, by lepiej się w tym czuć. Po to jest w ogóle praca podobnych mi ludzi. Więcej o emocjach jutro.

Zadanie:

  • Zrób swoją listę chwil z dobrymi emocjami, spisz momenty, w których najlepiej się czujesz, to, co naprawdę lubisz.
  • Przeanalizuj swoje życie pod kątem równowagi emocjonalnej, czy dbasz o umiar? Czy znajdujesz czas na odpoczynek, wyciszenie, chwile, które lubisz?

P.S. Ikonka to obrazek Zdzisława Witwickiego, ilustracja do książki.  
Posłuchajcie też mojej melodii, która dziś wywołała we mnie dobre emocje.

PODZIEL SIĘ

13 KOMENTARZE

  1. Iwonko, gdybyś nie była realną osobą, trzeba by Cię wymyślić dla dobra świata :).

    Dzisiejszy tekst napisałaś chyba na moje telepatyczne zamówienie . Polecam Twojego bloga na prawo i lewo wszystkim znajomym, których dręczy „ból istnienia” – obojętnie czym spowodowany. Niektórzy przychodzą na kursy, kupują książki albo jedno i drugie. Z jedną osobą mam kłopot, bo przerabianie systematyczne Twojego bloga przydałoby się tej osobie bardzo, a z drugiej strony już sama nie wiem jak do niej dotrzeć. Mam nadzieję, że chociaż się do tego nie przyznaje, czyta po cichutku i będzie mogła wejść na ścieżkę prowadzącą do doskonałości, tak jak ja kiedyś dawno na nią weszłam za Twoją przyczyną ( i „7 nawyków… „,rzecz jasna ).

    Dziękuję Ci za ten Twój nieustanny wysiłek, by świat uczynić lepszym i że prowokujesz nas do głębokich refleksji na temat tego, co dla każdego z nas najważniejsze- na temat nas samych. Żebyśmy mieli siłę stawać się lepsi z dnia na dzień.

    Jestem dumna z tego, że miałam szansę spotkać Cię na swojej drodze życia, które z pewnością byłoby uboższe bez tej znajomości.

  2. Jestem chyba uzależniona od Liczy się dzisiaj czy to źle czy dobrze – to nie wiem, ale po porannej kawce biegnę do kompa i zaraz czytam. Bardzo lubię przemyślenia Iwonki, dają dalsze wskazówki do dobrego życia. Tak sobie myślę, że to dobre uzależnienie. Dbanie o dobre emocje czasami tak niewiele kosztuje, czasami drobnostka a sprawia nam taką przyjemność. Kupiłam sobie ostatnio bardzo tanią lampkę nocną tylko dlatego że daje inny rodzaj światła. Włączając ją wieczorem tak mnie dobrze nastraja, daje mi tyle dobrych emocji, że trudno w to uwierzyć. Czasami nie potrzeba rzeczy wielkich tylko te drobne, wydawałoby się zwyczajne dają wiele dobrych emocji i poprawiają nastrój.

  3. Droga Pani Iwono. Jestem stałą czytelniczką Pani bloga, dzięki któremu rozwijam się. Czytając go, czuję, że mówi Pani do mnie, korzystam z Pani wskazówek i gdy trzeba koryguję swoje myślenie. Wiem, że muszę się jeszcze sporo nauczyć. Przekonując się o tym, jak istotna jest uważność , staram się świadomie i w pełni przeżywać każdą chwilę. Jest we mnie sporo pytań i stąd moja prośba. Gdyby zechciała Pani ukierunkować mnie we właściwym rozumieniu uważności. O ile jasne jest dla mnie być tu i teraz, otwartą na to, co w danej chwili trwa, cieszyć się z tego, że żyję, czuję, jestem, to jaką postawę przybrać w obliczu bólu, cierpienia, znajdując się w okolicznościach z których mamy ochotę uciec? Czy mamy świadomie kontemplować ból? Wiem, że przechodząc rozmaite próby i rozwiązując problemy rozwijamy się, wzrastamy. Chodzi mi jednak o te bolesne sytuacje, których nie można przekuć w dobro. Czy dystansowanie się jest ucieczką, czy ratunkiem? Będę wdzięczna za podpowiedź. Pozdrawiam i dziękuję za te odpowiedzi z których od dawna korzystam.

    • Mirko, ja tez bede czekac na odpowiedz Pani Iwony. Wiem ze tutaj w USA z wielkiego bolu powstaly wspaniale fundacje i organizacje. Wiem ze mnie choroby i smierci najblizszych bardzo zmienily, poglebily moja wiare, staly sie sila napedowa do zaangazowania sie w organizacje charytatywne. Po wielu latach widze ze tragedie w moim zyciu rozbily mase skorup w moim sercu – jestem glebsza, wrazliwsza, bardziej wspolczujaca. Czy radzilam sobie wtedy z tymi emocjami? – nie. Plakalam i jadlam. Czy teraz potrafilabym sobie poradzic? – nie wiem. Nie chce teraz o tym myslec. Ale wiem ze jest bardzo bogata literatura na ten temat.

      • Do Pań Mirki i Marty. Tak, napisze o tym, ale jakoś przy okazji… o takiej „małej uważności” po temacie duchowej troski, natomiast ból i emocje, to zupełnie inne zagadnienie. Jeśli znajdę siłę, by napisać coś jeszcze oprócz codziennych felietonów, to to zrobię. Pozdrawiam,

    • Pani Mirko, niezależnie od odpowiedzi Iwonki, polecam Pani książki Jona Kabata-Zinna, który uczy nas techniki uważności. Znajdzie Pani w nich ćwiczenia, które pozwalają zmieniać automatyczne myślenie, które często włącza się nam w trudnej sytuacji, na bardziej świadomą analizę tego, co się ze mną dzieje. Ćwiczenia sprawdziłam na sobie. Działają! Pozdrawiam

  4. Bardzo pomocny wpis. Kiedy napadaja nas zle emocje, trzeba nauczyc sie nie regaowac impulsywnie. Trzeba przypatrzyc sie tym emocjom. Spedzic z nimi czas, Zazdrosc np. jest skomplikowana emocja. Kiedy czuje ze do mnie przychodzi, przygladam sie jej dokladniej. Interesujace, ze mozna sie w zazdrosci dogrzebac sie bardzo ciekawych spostrzezen, Np. zazdroszcze komus wspanialych wakacji – hmmm, ja doszukalam sie w tym ze tak naprawde nie zazdroszcze tych Karaibow, tylko wolnego czasu i aktywnego spedzenia czasu. W stanie w jakim bylam odczuwajac ta zazdrosc nawet na dnie Wielkiego Kanyonu, nie za bardzo czulabym piekno tego miejca. I ta zadrosc po rozeabraniu na czynniki pierwsze dala mi energie zeby wygospodarowac troche wolnego czasu, zabrac sie za podniesienie sprawnosci fizycznej i zastanowieniu sie jak zorganizowac sobie wakacje ktore sprawilyby mi radosc. W emocje zostal wlaczony intelekt, i emocje staly sie swietnym nauczyielem.

  5. Nauczyc sie odczytywac swoje emocje… to wielka sztuka jak dla mnie…powoli chyba sie tego ucze:) i modle o pokore, cierpliwosc i madrosc:)

  6. Pięknie napisany tekst dziękuję Iwonko, poniżej pozwolę sobie podać moją interpretację w wersji skrótowego schematu.
    „Myśli -> Emocje -> Działanie”
    Czyli jeżeli nie zadbamy świadomie o myśli, możemy mieć przypadkowe emocje, a te doprowadzą albo do braku działania, albo do działania nieskutecznego.
    -Kiedy zauważymy brak działania lub jego nieskuteczność warto się wyciszyć i zadbać o myśli, co wymaga oczywiście dużej dawki samoświadomości.
    -Emocje są bardzo cenne, gdy odczytujemy informacje jakie niosą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here