To my kreujemy rzeczywistość

4

Kiedy włączy się telewizor, rzadko się dowie, że żyje się w całkiem niezłym świecie wśród zazwyczaj przyzwoitych ludzi. Dziennikarze jakby się prześcigali który bardziej dobitnie udowodni, że w Polsce jest źle, ludzie są skłóceni, a nasza administracja ciągnie się gdzieś w szarym końcu cywilizacji.

Słysząc stwierdzenia, które mogą programować mi podświadomość właśnie w taki, przykry sposób, dyskutuję w myślach z wypowiadającymi te słowa ludźmi. To dobry sposób, by nie ulec negatywnemu programowaniu.

Jeśli słyszy się coś, co widzi się inaczej i chce się chronić swój sposób postrzegania, trzeba zająć świadomość innymi – przeciwstawnymi myślami. Myśli (słowa) silniejsze są niż wypowiedzi dochodzące z zewnątrz i dzięki temu własna treść (często niemal przeciwstawna)  osłabia ich moc zapadania w naszą pamięć.

W ten sposób staje się nie bezwolnym narzędziem, które wypełniają cudze sądy i poglądy, ale świadomym odbiorcą wiadomości, mającym swoje własne spostrzeżenia i rozeznanie. I rozsądek… który podpowiada, że nie da się świata zorganizować w ciągu dwudziestu lat tak, jak gdzie indziej organizowano go dwieście, a także i to,  że nie wszystko co pozornie dobre dla obywatela, w istocie jest dla niego dobre.

Od zawsze społeczeństwo narzuca w pewnym sensie  jednostce sposób postępowania, krępując mu nieco swobodę ale i dając poczucie bezpieczeństwa oraz  strukturę działania, która – jak wykazują liczne badania – jest niezbędna, by poczuć powiew spełnienia czy uczucie pełnego zaangażowania w sprawę. Nawet anarchiści straciliby sens działania, gdyby nie działali jednak w tej strukturze i gdyby sami (nie zdając sobie z tego sprawy) swoim działaniom jej nie nadawali. Oczywiście należy mieć zawsze na uwadze prawo człowieka do samodecydowania i wolności wyboru, jednakże trzeba pamiętać, że wybory jednostki nierzadko obciążają społeczeństwo, w związku z czym trzeba podejmować kroki, które zapobiegają niepotrzebnym społecznym kosztom. Nie jest łatwo stworzyć służbę zdrowia odpowiadającą na potrzeby wszystkich ludzi, a nawet gdyby starano się wielce, zawsze znajdzie się ktoś, kto poczuje się skrzywdzony, zaniedbany czy źle potraktowany. Administracja państwowa także kieruje się własnymi prawami, pewno niezrozumiałymi przez przeciętnego człowieka (ale czy tylko administracji nie rozumie przeciętny człowiek?), nie znaczy to jednak, że jest niepotrzebna czy źle zorganizowana.

Czy ktoś zna służbę zdrowia w jakimś państwie,  która zachwyca jego obywateli? Mieszkałam w Kanadzie i doskonale wiem, jak tam jest. Na niektóre badania czekałam dłużej niż w Polsce.

Czy słyszeliście, by obywatele jakiegoś państwa chwalili swoją administrację? Mieszkałam w Stanach Zjednoczonych i nigdy nie spędziłam w Polsce tyle czasu w urzędzie, co czasami tam. I absolutnie nie wierzcie, że każda urzędniczka czy urzędnik spotykany w tamtejszych okienkach jest nice (miły).

Wszystko zależy przede wszystkim od ludzi. Warto o tym pamiętać i przejąć odpowiedzialność za ten skrawek społecznego funkcjonowania, na który ma się wpływ.

Warto też pamiętać, że każdy z nas odpowiednim sposobem myślenia i oczekiwania, a co za tym idzie – również zachowania –  pomaga kreować rzeczywistość. Oczywiście,  dobry system ułatwia ludziom prawidłowe działanie, jednak to ludzie w każdym systemie decydują o jego skuteczności, a już na pewno o atmosferze.

Jeśli zatem idziesz do jakiejś instytucji nastawiony na konfrontację, pewno się z nią spotkasz. Inaczej wtedy widzisz to, co się dziej, inaczej reagujesz. Jednak jeśli idziesz nastawiony przyjaźnie i spodziewasz się współpracy ze strony urzędu, najczęściej wychodzisz z miłym doświadczeniem.

Wczoraj załatwiałam w swoim Ratuszu na warszawskich Bielanach proste i nieproste sprawy związane z moją działalnością gospodarczą. Pan w informacji powiedział jaki numerek mam wyciągnąć, automat powiedział mi: liczba oczekujących  zero  (tak!) i za chwilę Pani Jola służyła mi swoją wiedzą i doświadczeniem (także doświadczeniem koleżanek, by jak najlepiej załatwić moją sprawę). To ja byłam niezbyt dobrym interesantem – robiłam błędy wypełniając odpowiedni formularz, miałam niełatwe pytania i prosiłam o pomoc. Pani  z uśmiechem, prowadziła mnie przez meandry instrukcji. Załatwiłam więcej niż chciałam. I w jednym okienku! A kiedy wyrażałam swoją wdzięczność Pani Urzędniczka  mówiła, że jest to jej obowiązek i że bierze za to pieniądze (tak!). I gdybym się nie myliła trwałoby to wszystko 15 minut. Ale nawet z tym poślizgiem wyszłam z urzędu po 25 minutach.

Czy mam mówić że szłam tam z nastawieniem na załatwienie swojej sprawy i z wiarą, że spotkam też człowieka, który nastawiony jest do życia podobnie?

PODZIEL SIĘ

4 KOMENTARZE

  1. :) Cóż….przecież żyje mnóstwo ludzi, którzy odpowiedzialnie wykonują swój zawód….uważam ,że liczy się nastawienie…ale niestety ….czasem i to nie pomaga…….choć jest nieco łatwiej z pozytywnym myśleniem i działaniem..:)Pozdrawim 0 :)

  2. myślę że każdy z nas może dołożyć ziarenko szczęścia do życia innych ludzi tylko tym że będzie dobrze i z poświęceniem dla sprawy wykonywał swoje obowiązki,(praca,dom,szkoła) tylko tyle i aż tyle.
    negatywne emocje w mediach…a moze szukać pozytywnych…
    -poki co teleexpres, wszelkie kabarety nie bazujące na polityce(KMN), http://www.demotywatory.pl ,i przedewszystkim ten blog to moje pozytywne media a wasze?

    • Jako były urzędnik administracji (fakt, rządowej a nie samorządowej) może mógłbym dodać łyżkę dzięgciu jednak nie dodam:) Pozatym patrzyłem z innej perspektywy-od wewnatrz.No i oczywiście się zgadzam,że wszystko w ostatecznym rachunku zależy od ludzi i trzeba wziąć odpowiedzialność za swój kawałek choćby mały. Pozdrawiam:)

  3. Pani Iwonko, już pisałam do pani meile, ale też obiecałam, że napiszę na pani stronie. Więc,obietnicy dotrzymuję. Jestem zauroczona pani postawą życiową i CZŁOWIECZEŃSTWEM…
    Poniżej zamieszczam urywek tekstu z mojego pamietnika, myślę, że pasujący do powyższego tematu. Serdecznie pozdrawiam. Danuta P. 
    List do mojej córki:
    Nie będę pouczać, nie będę oceniać, czy jak wolisz krytykować, decyzja należy do ciebie…
    Przyznaję, że w jakimś sensie, cie przymusiłam, wiem, że jesteś w okresie buntu- to naturalne dla twojego wieku, choć niektórym ten wiek ciągnie się do starości…
    Jak wczoraj mówiłaś, słyszałam, że nie lubisz być zmuszana, nikt nie lubi, choć wiem z własnego doświadczenia, że czasami warto kogoś posłuchać, komu się ufa…
    Wiem, że jesteś rozsądną dziewczyną i wiesz, że jest to dla twojego dobra.
    Myślę, że to także wiesz, że dużo młodzieży pcha się w tej chwili na studia psychologiczne, bo dzięki niej można bardzo dużo osiągnąć, dlatego są coraz droższe, ale i pomóc utrzymać ten świat w harmonii i równowadze.
    Mówiłam o grzywnie, ale tego nie wiem (zapytam), bo postanowienia sądu trzeba szanować, albo jak ktoś zrobił coś złego i ma wyrok – idzie do więzienia, po to są sądy? Albo jak twój ojciec nie płaciłby alimentów, to ma na karku od razu komornika.
    Jest to dla mnie trudne, jest mi smutno, ale postaram się, cię nie zmuszać i uszanować twą decyzję.
    Może to dobry pomysł, abyś chodziła do końca roku, a następnie zdecydujesz…
    Danuta, więc skup się tu i teraz na swoich wadach, przywarach, przyzwyczajeniach, nawykach, stereotypach, przypinanych etykietkach ( jak na ubraniach) wpajanych przez 48 lat. Zalety swe znasz, zasługi i sukcesy również, a być może jeszcze ujawnią się jakieś „talenta” i zaletki…wszystko całkiem, oj całkiem możliwe…Oczyszczasz się, przyglądasz,obserwujesz, odkurzasz wszystkie po kolei szufladki, o niektórych już wiesz, a o niektórych dopiero się dowiesz. To tak jak na strychu, pełno skarbów, cennych bibelotów i pamiątek, ale także niepotrzebnych rupieci i gratów, które tylko zanieczyszczają i zabierają miejsce, miejsce potrzebne na nowe, na odmienne, na dobre i cenne. U mnie ten stryszek był nieźle zagracony…
    Uśmiech, mój uśmiech zadowolenia…
    Także, od nowego wiersza, rozpoznawaj swe wady i wadeczki…Rozpoznaję i nadal chcę poznawać, służy mojemu poznaniu i rozwojowi, jak nic innego bardziej wartościowego…Poznaję i chcę nadal poznawać sama siebie, to trudne, aczkolwiek możliwe i piękne. Kontroluję i nadal chcę sama siebie kontrolować, w swoje gatki zaglądać, cóż tam się dzieje? Zobacz mój Przyjacielu Jezu, jakże szeroko otwiera mi się umysł??? A otworzy się jeszcze szerzej, aż po sam jego horyzont, o ile ma horyzont, chyba nie, jest wielki – o ile zechcemy z niego korzystać…To taka sobie… przenośnia. Ileż możemy- jeśli tylko zechcemy i jesteśmy na to otwarci…Czepiałam się byłej teściowej, że zaglądają w nieswoje gacie, zamiast prać swoje brudy. Nie widziałam tego, teraz i tu widzę, miałam ten sam problem, postaram się go pozbyć. Pewnie ta brzydka przywara dotyczy wielu ludzi. Zwierzęta chociaż tego nie mają.
    Po przerwie i rozmowie z Oleńką:
    …któraś rozmowa na temat terapii z moją Luśką…
    Boże, dokonałam cudu i jestem z tego powodu szczęśliwa, dałam jej wolną rękę, nie wiedziałam, że to aż takie łatwe…pozbyłam się balastu i ciężaru. Niech decyduje sama, przecież jeszcze chwilka, moment i tak będzie, nikt nie będzie się pytał mnie o zdanie!!! Poszerzasz swoje horyzonty o najrozleglejsze słońca w tym cudnym Wszechświecie, pozwól jej również, chowaniem pod kloszem nic nie załatwisz, wychowasz niedorajdę i łamagę, choć i tak trudno, ale damy radę, na, tyle co damy…
    Nadopiekuńczością i brakiem zaufania robisz jej wielką krzywdę, jak ona musi źle się z tym czuć??? Jak bardzo, no nie powiem, że nie jest mi z tym przykro i źle, ale też wiem, że to mój były, tak były spadek, czy bagaż przekazanych etykietek, przyzwyczajeń, lęków, czy nerwic…skoro już przecięłam ten niechlubny sznur, czy pęd (uśmiecham się sama do siebie, a to ten z najlepszych moich uśmiechów, uśmiech zadowolenia…) to? To, co? Oto jest pytanie, oj tam, oj tam, tak się troszkę sama ze sobą droczę. To to, tu i teraz masz nowy sznurek i po nim brnij aż do kłębka, to znaczy otwieraj się na nowe: podobne szuka podobne; czego nie szukamy, to tego nie widzimy…Uhm…chwila zastanowienia…Otworzyłam się i nadal się będę otwierać!!!
    Więc nadal, lecz i naprawiaj świat od samej siebie, miej świadomość swych wad i kontroluj je…chciałaś mieć kontrolę, więc ją masz, lecz dla dobra wyższego, jakim jesteś ty. Nic sobie nie zabrałaś, lecz świadomie skierowałaś znak w odpowiednim kierunku. Nikogo nie zmienisz, swojej dziewczynki także, możesz i masz wpływ tylko i wyłącznie na siebie samą. Tyle razy to mówiłam, tyle razy to pisałam, widocznie tyle razy trzeba było…Tyle razy się mądrzyłam, a sobie stanowczo za mało się pomądrzyłam… Spojrzałam na godzinę z myślą, czy jest na terapii, ale z automatu wyskoczyło: nie ważne. Ważne, wiem o tym, czy nie wiem, ale to, co tu i teraz wiem, to dla niej musi stać się ważne!!! Dla niej ma mieć to znaczenie, a nie dla mnie, na siłę to jej nie uszczęśliwisz, wręcz odwrotnie. Po kim to ma, że jest altruistką? Jak myślisz? Jak mi każesz to pójdę, tak powiedziała wczoraj, no i po co tam pójdzie i tak będzie myśleć o niebieskich migdałach…Bez sensu, liczyłam na jej przyzwyczajenie do chodzenia, tego nie wiem, ona jest inna, niż ty…I tak jest posłuszna, jak mi każesz to pójdę?
    Mój Boże, jakże jesteś wielki we swych wspaniałościach, że pomogłeś mi to dziś tak świadomie ujrzeć!!! Kocham Ciebie.
    Sama byłam potworem, a robiłam na własne życzenie potwora z własnego dziecka, to straszne…Lepiej późno niż wcale samouświadomienie…Boże ileż to razy źle o niej myślałam i dziwiłam się wciąż i stale… Myślę, że był to brak zaufania, którego nikt mnie nie nauczył i nie przekazał, skoro byłam zmuszona prawie od poczęcia radzić i liczyć sama na siebie, jak na ten przykład w walce z pierzyną…Jak również przekazane złe i wstrętne dziedzictwo, którego szczerze nienawidzę!!! Tchórzostwo, brak odwagi, pesymizm, niedowartościowanie, postać ofiary, lęki, nerwice, poddanie – i to, co Bóg da to będzie- jedynie. Tak jedynie, nic, po zatem. Mój Boże, jej, czy im też to dano i przekazano. Ciężkie były czasy. A to są konsekwencje.
    Rzeczywiście, jak powiedziała kiedyś, kiedyś pani Iwonka (moja terapeutka), to ma pani szczęście – terapii szczęście!!!
    Tak, teraz i tu to widzę, wyraźnie!!!
    Jakże mi to zwolnienie było potrzebne i jest w tej chwili pomocne. Mogę robić,to co lubię, co sprawia mi satysfakcję i co daje mi zadowolenie, spełnienie, samouświadomienie!!! Pełne zadowolenie, czyste i tylko moje, z mej głębi…Czy jest coś piękniejszego, gwarantuję, nie ma, stanowczo nie ma!!! To, co czuję w tej chwili, a dane było mi już czuć wiele razy nie da się niczym zastąpić i wie to jedynie tylko Bóg i ja. Nasza para. Nierozłączna para.
    Danuta P.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here