Sentencja na życie

3


Nie wszyscy z nas mogą robić wielkie rzeczy,
ale każdy może robić małe – z wielką miłością.

 

Matka Teresa

 

Moją inspiracją na dziś jest film Dwa pytania , który we wczorajszych komentarzach przesłała Pani Lilka. Dziękuję.

Mówi on o tym, że wielcy ludzie mają jakąś sentencję – zwerbalizowaną myśl – która prowadzi ich przez życie. Kiedy się bliżej przyjrzeć temu, co autor nazywa sentencją, to jest to jakiś szczytny cel, który przyświeca ich działaniu. To idee fixe czyli myśl, na której się skupiają… i która steruje ich  działaniem.

 

Życiowa sentencja określa coś ważnego,
coś doniosłego, coś dla czego warto żyć.

 

Zwykle dowiadujemy się o tym, że ich życiu towarzyszyły takie sentencje, bo realizują cele, które w nich były zawarte:
Lincoln
zniósł niewolnictwo, Roosevelt wyprowadził Stany Zjednoczone z depresji…
A Kennedy? Chyba trochę niesłusznie autor – Daniel H. Pinks – uważa, że miał on za dużo różnych pomysłów i dlatego nie mógł się skoncentrować. To jednak za jego czasów uruchomiono program zdobycia Księżyca przez człowieka i zorganizowano tak, że został wykonany w zaplanowanym czasie. Pewno miał sentencję.
Narrator podaje dwa inne  przykłady takich idei: wynaleźć narzędzie, które ułatwi ludziom pracę, nauczyć czytać dzieci z dwóch pokoleń… Czyli:

 

Nie trzeba być znanym, aby być wielkim.

 

Matka Teresa mówi, że wystarczy, iż do każdego czynu dołożymy miłości. Ja sądzę, że wtedy w naszym życiu pojawia się pasja.  Pasja bierze się z miłości do czegoś…

Jeśli działanie podyktowane jest prawdziwą miłością – nie fanatyzmem czy na przykład  agresywnym oburzeniem – to zamienia się w szlachetna pasję i daje piękne owoce.

 

To ważne, by znaleźć i podtrzymywać w sobie pasję do działania,
a nawet pasję do życia.

 

Tym będziemy się zajmować przez kilka kolejnych wpisów.

Wiele osób  trafia do mnie na konsultacje właśnie z takiego powodu: ich życie nie ma pasji, nie czują sensu, nie mają w sobie radości działania.
I choć wszystko w zasadzie jest w porządku, to nie czują się szczęśliwi; jest im smutno, popłakują, a bywa, że kończy się to całkowitym wypaleniem lub nawet depresją.

Taka sentencja na życie – zdanie lub kilka zdań – może pomóc w utrzymaniu w sobie ognia na tak dla wielu spraw i zdolność powiedzenia nie – innym.

 

Pracuję od kilku miesięcy nad tym, żeby znaleźć takie zdanie… dla siebie.

Mam misję życia. Mam ją od 1991 roku, choć zmieniała się kilka razy a i teraz jestem w okresie, w którym chcę ją zaktualizować. W misji jest więcej takich ważnych zdań. Myślę, że ten motyw przewodni działania – także może się nieco zmieniać w zależności od etapu życia, na jakim się ktoś znajduje.  Był taki czas, kiedy miałam dwa główne motywy:

  • Znaleźć siłę i pasję w sobie
  • Wychowywać córki na szczęśliwe kobiety

Były czasy kiedy przyświecała mi inna idea:

  • Przyczyniać się do rozpowszechnienia idei rozwoju i samodoskonalenia  w Polsce. Dotrzeć z tym do biznesu.

 

Dziś mam siłę i mam pasję, a moje córki potrafią się cieszyć życiem. Idea samodoskonalenia i rozwoju osobistego trafia codziennie do tysięcy nowych ludzi i jest już w Polsce mocno obecna, także w biznesie.

Inne motto jest mi potrzebne.

 

Kiedy ktoś pyta mnie co robię zawodowo, jak nazwałabym w największym skrócie swoją misję, mówię zbawiam świat. Proszę mnie dobrze zrozumieć, zbawiam w sensie zmieniam, ulepszam, robię wszystko, co mogę, czasami nawet więcej niż mogę, żeby był lepszy.
I nie tylko w wymiarze zawodowym to robię… W każdym świadomym momencie.

Jednak  to jest mało konkretne zdanie… Wolałabym aby ukierunkowywało mnie bardziej. I wiem, że je znajdę.

 

***

 

Dziś w Orem, blisko Provo (Utah) jest pogrzeb Stephena R. Coveya.

On pierwszy uświadomił mi potrzebę posiadania misji.

Tworzyłam ją po Jego szkoleniu, na którym wyobrażaliśmy sobie własny pogrzeb i to, co mówią na nim o nas ludzie. Wiem, że On także robił sobie taki eksperyment myślowy.

Gdybym była dziś na Jego pogrzebie powiedziałabym:

 

Dziękuję Stephen. 
Dzięki Tobie jestem lepszym człowiekiem.
Zmieniłeś moje życie na lepsze.

 

***

I chyba zupełnie niechcący, pisząc to, znalazłam swoją sentencję, swoje motto!

Żyć tak, żeby jak najwięcej ludzi mogło do mnie powiedzieć:

Dzięki tobie jestem lepszym człowiekiem. Zmieniłaś na lepsze moje życie.

 

To chciałabym usłyszeć… niekoniecznie na moim pogrzebie… Znalazłam to teraz, pisząc ten tekst.
Wspaniale. Z innym celem go zaczynałam, ale tak to czasem jest. A mnie zdarza się to często.
Jestem przekonana, że Stephen znowu mi pomógł.
I wiem, że to nie jest ostatni raz.

 

 

ZADANIE:

  • Proszę spróbować znaleźć takie zdanie. Oczywiście chętnie dowiem się jak ono brzmi.
  • Jeśli ktoś może, proszę wyobrazić sobie własny pogrzeb i to, co mówią na nim Państwa Najbliżsi i inni ważni ludzie. Jeśli nie – proszę zrobić to samo z 85 urodzinami. To dobry wstęp do zajęcia się misją.
  • Tutaj jest dostęp do filmu przesłanego przez Panią Lilkę:

http://www.danpink.com/archives/2010/01/2questionsvideo

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ

3 KOMENTARZE

  1. W takim razie, nie czekając na Pani pogrzeb, śpieszę oznajmić, że moje życie już jest na pewno lepsze. Mam jeszcze kilka „murków” do przeskoczenia, ale dzięki Pani zyskałam świadomość, że mam te „murki”, a nawet mogę sobie z nimi poradzić. I jak się tu nie cieszyć:)

  2. Tak zmieniła Pani moje życie. Na lepsze TAK . Jestem Z Panią dwa lata przez ten okres zmieniłem się ja, zmieniło się moje otoczenie, zmieniłem swoje patrzenie na świat. Dzięki Pani odbyłem podróż moich dziecinnych marzeń , dzięki Pani awansowałem zawodowo , dzięki Pani potrafię kochać i czuje ze jestem kochany. Pracuje nad sobą, nie przestaje w rozwoju, przekazuje „dzień dobrego słowa” innym, pokazuje spotkanym ludziom ze można inaczej patrzeć na życie i inaczej żyć-lepiej . Wiem że To się da zrobić by było inaczej, lepiej, miłośniej. Dziękuję Pani bardzo za już, prosząc o jeszcze.

  3. Ogromnie Obojgu Państwu dziękuję. To dla mnie wiele znaczy. Daje wiatr w skrzydła, powoduje, że chce się jeszcze bardziej. Pozdrawiam serdecznie. :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here