Sens życia

1

Czymże bowiem jest życie, jeśli nie stawaniem się najlepszą osobą jaką możemy być,
i rozprzestrzenianiem tego dobra na świecie

 

Wiem na pewno, choćby od przychodzących do mnie na konsultacje osób, że szukamy w życiu większego sensu niż ten, który nadaje mu codzienna krzątanina wokół przetrwania. Sama szukałam takiego sensu przez pierwsze trzydzieści trzy lata mojego życia. Oczywiście dbanie o przyszłość, troska o dzieci, prowadzenie domu i praca dają takie poczucie. Jednak od czasu do czasu dopada nas chwila w której pojawia się pytanie: Czy to już wszystko, czy tylko tyle? I wtedy przydaje się wiara. Nie, nie wszystko… jest coś więcej, staraj się a zobaczysz co… Odpowiada.

Tak, ale to ciągle nie rozwiązuje sprawy doczesności. Nie wiem jak inni, ale ja chciałam również na ziemi, w normalnym życiu, czuć, że robię właściwe rzeczy, że w pełni wyrażam siebie, swoje talenty, że pozwalam istnieć temu czemuś nieuchwytnemu, co  we mnie siedzi i od czasu do czasu się odzywa.

Używając ogólnie przyjętych przez popularną psychologię określeń mogę powiedzieć, że to moje Ja – to prawdziwe i dobre –  chciało objąć stery w moim życiu.  Mogę też powiedzieć, że to dusza domagała się określenia, w która stronę chcę pójść .

 

W jakimś momencie, kiedy zaczęłam świadomie troszczyć się o ciało i swój rozwój umysłowy, emocjonalny i duchowy, kiedy nie tylko robiłam różne rzeczy ale wciąż zadawałam sobie pytanie po co to robię i dokąd chcę iść, poczułam, że…  jest dobrze. Właśnie tak, po prostu – dobrze. Przestałam szukać, miotać się, dociekać, eksperymentować… To było jak powrót do domu, do miejsca, które się zna i lubi i gdzie czuje się naprawdę bezpiecznie.

 

Dziś wiem, że nadałam swojemu życiu sens, a może znalazłam go dla siebie. Zdania są podzielone. Jedni, jak Viktor Frankl sądzą, że to człowiek nadaje sens swojemu życiu, inni jak mój dobry Znajomy, również trener i autor ciekawych książek i tekstów Józek Przemieniecki uważają, że ten sens jest a my go jedynie odkrywamy.

 

Tak czy inaczej wiem dziś, że człowiek czuje się spełniony,
jeśli próbuje codziennie (czasami od nowa)
stać się najlepszą wersją siebie.

 

Nie kimś innym, nie imitacją choćby i najwspanialszych ludzi, ale sobą, tyle, że coraz lepszym, coraz doskonalszym, podążającym najlepszą ścieżką do własnego ideału. To samorealizacja  – ucieleśnienie potencjału naszego prawdziwego ja, poddanie się drodze duszy.   

A kiedy człowiek tego dokonuje, niemal automatycznie wzbogaca świat. Jeśli nasze uczynki wychodzą z wyższego Ja , z duszy, a nie wyłącznie z ego, zwykle są dobre dla ludzi i świata. Nie można, a nawet nie wiem czy trzeba, rozstać się tak zupełnie z ego. Ono bywa motorem działania, siłą napędową w wielu sytuacjach.

 

Ważne jest  kto nami  rządzi – ego czy wyższe ja, ego czy dusza.

 

Tak rozumiem samorealizację i w tym widzę wyższy sens życia każdego człowieka. Tego staram się codziennie doświadczać we własnym życiu.

 

Dziś słuchaj swojego wyższego ja, ucisz ego, kiedy poczujesz, że trzeba je uciszyć…  Pozwól duszy przejąć j ster  swojego ziemskiego wehikułu. Ważna jest każda taka chwila.   

 

 

 

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

  1. Bardzo ciekawy artykuł.

    Wielu osobom sens w życiu pomaga znaleźć działalność charytatywna. W ogóle
    wdzięczność jest mocno związana z odnajdywaniem sensu, a bezinteresowne działanie często pozwala nam go poczuć. Kiedy robisz coś dla kogoś bez założeń wstępnych, totalnie bezinteresownie. Kiedy umniejszamy nasze EGO służąc drugiemu człowiekowi i akceptujemy go takiego jakim jest w całości. Tymczasem, my często szukamy sensu wyłącznie poprzez wchodzenie w relacje i sytuacje, które mają potwierdzić naszą wartość. Często boimy się, że marnujemy czas i stąd to paniczne poszukiwanie recepty na szczęście i poczucie sensu.

    Wiele inspiracji można także znaleźć we wskazówkach coachów http://www.be-master.pl/coachingowy-panel-ekspertow-sens-zycia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here