Rozwój – raz jeszcze.

28

Doskonałość jest miarą nieba, dążenie do doskonałości miarą człowieka.

Johann Wolfgang Goethe

Nie, nie mogę tego tak zostawić. Chciałam dziś napisać co innego, ale nie pozwala mi solidność, czy może nawet sumienie, trenera. Będzie zatem jeszcze o rozwoju. O rozwoju osobistym.  A to dlatego, że poprzez ciepło bijące od Pani Anety, która dodała komentarz do mojego tekstu o atrofii, przebija jakby przeciwstawianie rozwoju – wierności Bogu i religii.  Mam wrażenie, że mówimy jakby obok siebie.

A jeśli nie rozumiem się z jedną Osobą, to równie dobrze może być wiele takich osób.

Już taka jestem, że jeśli nawet jedna osoba nie pojmuje tego w sposób, który i jej dobrze służy i wspiera wszystkich innych, nie czuję się dobrze i widzę pracę przed sobą. To trochę jak w biblijnej przypowieści o Pasterzu i owcach. Jeśli nawet są niemal wszystkie owce w zagrodzie, a tylko jednej nie ma, dobry pasterz nie czuje radości. Po prawdzie mógł by powiedzieć: A co tam, jestem prawie skuteczny. Tyle, że prawie robi różnicę.  Nawiasem mówiąc ta przypowieść może być znakomicie wykorzystana jako wskazówka rozwojowa – skłanianie do dążenia w kierunku wykonania swojego zadania w najlepszy możliwy sposób.

 

Pani Aneto oraz Wszyscy Inni Religijni Państwo.

 

Religia, jeśli pojmowana jest właściwie, służy – jak mało co – rozwojowi:
skłania do autorefleksji, uruchamia samoświadomość i ćwiczy sumienie,
wskazuje wzory, daje przykłady
i chyba raczej nie pochwala trwania w tym samym miejscu,
jeśli nie jest to dobre miejsce.

Pani Aneta  mówi o własnym tempie rozwoju i o prawie do błędów. Ależ o to chodzi w rozwoju osobistym.  Tu nawet nie jest możliwe cudze tempo czy przyśpieszanie ponad możliwości,  ba… w ogóle przyspieszanie. Można jedynie ująć tę pracę nad sobą w pewne karby, nadać jej strukturę. Nie zmieni to jednak pewnych faktów.

 

Ze szkolenia, książki czy tego bloga
każda osoba weźmie sobie to, co właśnie jej jest potrzebne.
To zaś, co dla niej nowe,
dla kogoś innego może być już dawno znaną i stosowaną prawdą.
A ktoś inny nawet jeszcze tego nie zauważy. Jego czas bowiem nie nadszedł.

 

To, jak odczuwamy pewne zjawiska, również związane jest z tym, w jakim momencie naszego życia się znajdujemy i na jakim poziomie są nasze różne cechy charakteru.
Pani Aneto, fakt, iż odczuwa Pani wieczny nacisk otaczającej rzeczywistości, presję z zewnątrz, która krzyczy rozwijaj się… zrób coś ze swoim życiem… i ma wieczne wymagania, dla mnie jest informacją o tym, w jakim miejscu przydałby się Pani ten rozwój, czym ja radziłabym Pani się zająć nieco bardziej. Gdyby oczywiście zapytała mnie Pani o to.

Dlaczego ja nie odczuwam nacisku mojego otoczenia na mnóstwo rzeczy, których nie robię, choć ono – robi? Dlaczego nie ulegam presji mody czy nawet wskazówkom marketingowym z mojego obszaru zawodowego? Dlaczego  właściwie nie wiem, co to presja? I nawet czas nie jest w stanie zmienić mojego stosunku do wielu spraw?
Ano dlatego, że mam właśnie własną drogę, ścieżkę czy tempo życia i wystarczająco dużo poczucia własnej wartości, by nie ulegać żadnym presjom. Tak działa człowiek, który już o coś zadbał. Człowiek, który wykorzystał wiedzę, aby wypracować coś w sobie, a tym samym – rozwinąć się.

Czym innym jest chęć zrobienia czegoś dla siebie, przeżycia, udoskonalenia czy wzniesienia na wyższy poziom, a czym innym – przymus, moda czy brak odwagi, by powiedzieć nie.

Boga także raczej się nie znajdzie na obowiązkowych lekcjach religii czy po doprowadzeniu do kościoła. I to poszukiwanie powinno wypływać z wnętrza.

 

Trzeba żyć na własne życzenie, nie życzenie innych, choć nie ulega wątpliwości, że jesteśmy współzależni i ci inni są w naszym życiu i jakoś uwzględnić ich trzeba.  Więcej, czasami nawet są pośrednikami pozwalającymi nam coś lepiej zrozumieć. Pani także nie dowiaduje się wszystkiego bezpośrednio od Boga. Inspiracją są księża, modlitwy, książki zatem także ludzie.

 

 Rozwój nie polega na gubieniu po drodze swoich pragnień,
ale na odnajdowaniu ich i życiu tak, by znajdować szansę na ich realizację

 

Pani Aneta pisze słowo ideał do mnie nie przemawia… Nie o przemawianie chodzi, ale o fakt, że wiemy gdzie on mniej więcej jest, o kierunek tu chodzi, o pryncypia, uniwersalne zasady, o Boga – jeśli Pani woli.  Natomiast nie ma niczego niewłaściwego w tym, że ktoś chce również żyć miło i wygodnie. Gdybyśmy czytali dobrze Biblię, znaleźlibyśmy sporo pochwały doczesnego przyjemnego życia. Przecież to, że mam wygodnie urządzony dom, świeże kwiaty i perfumy, które lubię, nie jest w sprzeczności z żadnym boskim przykazaniem, a ktoś, kto jest biedniejszy czy nie lubi perfum, nie jest wcale ode mnie lepszy.

 

 Bóg nie wyznacza nam stylu życia.

 

Rozwój to nie nakładanie masek, ale zdejmowanie ich raczej i dotarcie do tego, co jest w nas, kim jesteśmy… ale docieranie do tego, co piękne.

 

W gruncie rzeczy we wnętrzu każdy z nas jest wspaniały
i każdy ma potencjał do życia takiego, które go cieszy.
Rozwój to docieranie do tego wnętrza.

 

I jeszcze jedno: prawo do błędów.
Jeśli ktoś uważa, że rozwój nie daje prawa do błędów, to istotnie trafił na niezbyt dobrego nauczyciela. Błędy są nieodłączną częścią wzrastania.

 

Uczenie się na błędach to podstawa rozwoju.

 

Jednak nie muszą to być koniecznie nasze własne błędy. Czasami właśnie świadome podejście do rozwoju pozwala nam niektórych uniknąć.  Z błędów należy wyciągać wnioski i starać się poprawiać swój sposób życia według ideału, który przyjmujemy dla siebie.  Trzeba siebie traktować łagodnie, jednak nie jestem zwolenniczką pobłażania.

Pani Aneto, po spowiedzi kapłan czasem mówi: Idź i nie grzesz więcej, zatem pod dachami Kościoła także nie ma permanentnego przyzwolenia na błędy.

Ważne jest nie tyle to czy błąd popełnimy, ale nasze staranie, by robić wszystko na najwyższym poziomie i z nadzieją, że zrobimy to dobrze.

 

Każdy się rozwija. Chodzi jedynie o objęcie tego świadomą kontrolą.
Pani Aneto, Pani również się rozwija. Bardzo wyraźnie to widać.
A skąd się czerpie inspirację, to już zupełnie inna sprawa.

 

Jesteśmy ludźmi  w drodze… Ważne by znać jej kierunek.
Mamy prawo na postój, na błędy, na odpoczynek, na wszystko…
Nasza droga zależy od nas.

Ot i cała prawda o rozwoju.

 

Ale się rozpisałam. Dziękuję Pani Aneto. To dzięki Pani te przemyślenia. Mam nadzieję, że pomogą one komuś w uporządkowaniu własnych myśli. Może również Pani…

 

A zadanie:

Stwórzcie Państwo proszę zgrabną, krótką definicję rozwoju.  Nie może mieć więcej niż 5 rozwiniętych zdań. Wybierzemy potem najlepszą.
A Autorowi damy w nagrodę moją płytę – Metamorfoza.

 

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ

28 KOMENTARZE

  1. nie znalazłem w swoich porannych przemyśleniach definicji rozwoju. i już nie próbuję:)

    ale podzielę się z Wami myślami które pojawiają się u mnie od rana, może sprowokują kogoś do własnych opinii:

    rozwój to wzrastanie z głową coraz wyżej. ale nie z głową w chmurach

    z rozwojem jest jak komponowaniem muzyki – warto inspirować się dziełami innych twórców ale kopiowanie ich nic nam nie da, bo nie będzie to już nasza melodia

    albo:

    rozwój bywa cytowaniem mistrzów, byle we własnym pamiętniku

    w rozwoju nie jest najważniejsze żeby zacząć – najważniejsze, żeby trwać w nim każdego dnia. prawdziwy rozwój człowieka nie kończy się nigdy

    zachęcam do polemiki:) pozdrowienia…

    • Zgadzam się i do tego uważność na to się dzieje. Jak mi idzie, gdzie jestem i czy daje mi to spokój i radość. Jeżeli tak , to jest ok. Nie jest to polemika jak widać. Po co polemizować, przecież każdy z nas ma inaczej. Trzymanie się jakiś sztucznych definicji uważam za absurd.

  2. Życzliwy głos zwrócił mi uwagę, że to Jezus powiedział „Idź i nie grzesz więcej”. Oczywiście. Jednak są kapłani, którzy tak mówią, bo ja sama usłyszałam to wiele lat temu…

  3. „Idź i nie grzesz więcej” – rozwijaj skrzydła jak ptak i leć ku lepszemu, doskonalszemu życiu byś nie tylko żył ale przeżył własne zycie.

  4. Rozwój to wiara w siebie, wzrost swoich możliwości kazdego dnia,
    przyjemność kształtowania swojej osobowości przez całe życie,
    to pokonywanie problemów, przekraczanie barier
    oraz doskonalenie swojej życiowej ścieżki- zawsze będąc przy tym dobrym człowiekiem i żyjąc w zgodzie z własnym sumieniem.

  5. Dla mnie bycie osoba religijna wspiera moj osobisty rozwoj gdyz religia dostarcza mi wartosci, ktorymi chce sie kierowac idac przez zycie. Te wartosci to milosc, uczciwosc, solidnosc, samodyscyplina. radosc, pozytywne, myslenie, optymizm, nadzieja itd. Dla mnie rozwoj to wedrowka po drodze powolania. A bycie na tej drodze daje olbrzymie poczucie radosci i spokoju. To powolanie realizuje sie w malych, codziennych sprawach, do ktorych mozemy podejsc z poczuciem odpowiedzialnosci za to ze po sobie mozemy pozostawic cegielke dobra w tym swiecie, lub tez mozemy zyc w ciasnym pokoiku swoich przekonan i leku przed wlasna smiertelnoscia. Mozemy wybrac jak chcemy zyc.

    Bedac na tej drodze, wiele niespodziewanych drzwi otwiera sie przed nami – zycie staje sie pelne i ciekawe. W pewnym momencie takiego otwarcia na Boga i na drugiego czlowieka, czuje sie readosc i wdziecznosc. Nawet w trudnych momentach.

  6. Witam Pani Iwono i dziekuje za dzisiajsze treści, tak jak Pani pisze jestem na drodze porzadkowania swoich wartości, myśli, pragnień… wiem ze mam zaniżone poczucie własnej wartości, wiem tez iż wynika to z lat poprzednich, z tego że jako dziecko nie odczuwałam wiary we mnie mojej mamy mówiącej „jak ty sobie dasz rade”(mimo iz bardzo dobrze sie uczyłam w szkole, ale przeciez nie tylko wyniki w nauce sa istotne…Nie stać mnie jednak na szczera rozmowe z nią o tym… staram sie ja zrozumiec i wybaczyc, że nie potrafiła i być może nie wiedziała, ze porownywania do innych i brak wiary we włase dziecko może działac krzywdząco…Brak wiary w siebie jest jak uwierajacy kamien w bucie …Wiec czym radzi Pani zebym się zajeła nieco bardziej?:) Dziękuje za ten wpis i pozostałe, ponieważ z każdego czerpię i wyciagam cos dla siebie:) Przesyłam pozdrowienia Pani Iwono:)

  7. Rozwój to nauczyć się słyszeć i widzieć to co jest naprawdę. Czuć to co dla nas jest dobre i co nam służy. Żyć w zgodzie ze sobą i nie słuchać fałszywych proroków, którzy głoszą szczytne idee, a sami nie potrafią wywiązać się z umowy. Życie w prawdzie to zapewne dla każdego coś innego znaczy i warto o tym pamiętać. Branie rzeczy takimi jakimi są a nie wierzyć, że są inne. do tego prowadzi rozwój Pani Iwono.
    Czekam na mój certyfikat od Pani od ASDIMO od trzech miesięcy – cały czas :))

  8. Pani Elżbieto napisałam do Pani list i nie dostałam odpowiedzi. Pani ma prośbę, której nie potrafimy spełnić. Prosiłam żeby podała Pani dokładnie co mamy ująć w tym zaświadczeniu. Certyfikatu nie możemy Pani wystawić, ponieważ nie uczestniczyła Pani w całości szkolenia i nie zdała praktycznego egzaminu.
    A Pani definicja rozwoju – pomijając przytyk – jest interesująca. Proszę odpisać na mój list i wystawimy Pani to zaświadczenie w wersji jakiej Pani sobie życzy a zgodnej z prawdą. Pozdrawiam serdecznie.

    • Jak to możliwe, że nie zdązyła się Pani zapoznać z moją odpowiedzią wysłaną w dniu 28 listopada ? Widać możliwe.
      Zupełnie jak z tym rozwojem.
      Spójność wewnętrzna
      Proaktywność
      Kalendarz
      Zakładka cele większe niż…
      Wartości
      .

      .

      Co jeszcze?

      Fakty, prawda…

      Autorytet…Lider …

      Tak , rozwój to wspaniała sprawa

      Najważniejsza jest jednak samoświadomość jak widzę :))))

      • Przykro mi Pani Elżbieto. Nie dostalam od Pani żadnego listu , także 28 listopada. ten, który czytałam i na który odpisałam znacznie wcześniej to był list do biura. Niech pani łaskawie prześle mi raz jeszcze ten list.
        I zapewnia Panią, że jestem wierna wszystkim tym wartościom. A co do radzenia sobie w czasie, to istotnie przerosła mnie nieco rzeczywistość i czasami spóźniam się z róznymi zadaniami. Jednak wszystko, to co mam w świadomości, robię zgodnie ze spojnościa wewnętrzną. I jestem dokładnie świadoma tego, co sie dzieje ze mną – w każdym temacie.
        Pani Elżbieto nie mam w zwyczaju posługiwania sie podobną techniką konwersacji, którą nam tu Pani demonstruję, zatem nie będę Pani punktować różnic pomiędzy zasadami komunikacji, które Pani ceni a tym, co możemy tu zobaczyć.
        Jeśli dostanę ten list dzisiaj, jeszcze w tym roku dostanie Pani to, o co prosi, jeśli tylko będzie możliwe do spelnienia.
        I jeszcze chciałam Pani przypomnieć, że dostawała Pani to, o co prosiła, tylko nie spełniało to Pani oczekiwań. Pozdrawiam serdecznie. I bardzo proszę o kontaktwoanie sie ze mna droga mailową lub telefoniczną. To nie jest najlepszy sposób. Pozdrawiam Pania serdecznie.

        • Odeszłam w swoim rozwoju od oceniania i doradzania. Tak jest dla mnie właściwie i nie robię tego i nie przyjmuję tego z zewnątrz. Dla mnie klient jest mądry, dobry i ma prawo wybierać. Daję Mu przestrzeń na swobodę wypowiedzi i odnajdywania własnej drogi. Bardzo cenię sobie feedbacki. One są takie rozwojowe właśnie. Zapewne to jak mnie postrzegają inni jest tą prawdą o mnie, która jest wspierająca i dająca przestrzeń do refleksji. Tak więc rozwój, to ewolucja świadomości służąca innym. To jest to co polepsza kontakty i tworzy bliskość i współdziałanie. Nie jesteśmy niezależni ani zależni ale współzależni. To jest wspaniała płaszczyzna do współpracy.To mi służy :))
          Nie miałam na to wpływu, że z mojego jednego zdania rozbudowała Pani konwersację na tej platformie. Ale jestem wdzięczna za zauważenie- wreszcie:))

  9. Z samorozwojem jest jak z jazdą samochodem – jeśli kogoś to fascynuje, to siedząc za kierownicą nie będzie chciał się zatrzymać. Będzie jechał do przodu, choć różną prędkością, pokonując różne drogi, skrzyżowania i wiele zakrętów, tracąc przyczepność (ach ta porywczość!) i znowu ją odzyskując. Jedno jest pewne – z każdym kilometrem będzie czuł się pewniej za kierownicą, będzie sprawniej prowadził – lepiej znał możliwości swoje oraz możliwości prowadzonego auta i żadna droga (także wpływ czynników atmosferycznych i innych zmiennych zewnętrznych) nie będzie mu straszna – to tylko kolejne pociągające „odcinki specjalne” na drodze do mety. Nikt nie wie, czy uda mu się dotrzeć do mety, ale nie to jest najważniejsze – ważna jest radość z prowadzenia i to wewnętrzne przeczucie, że za nic w świecie z tego nie zrezygnuję!

  10. Rozwoj to podjecie wedrowki by wplynac na wlasne zycie, by dzieki temu zyc bardziej swiadomie, a poprzez prace nad soba stawac sie lepszym czlowiekiem.
    Rozwoj to zycie ‚tu i teraz’, ktore w codziennym wedrowaniu przybliza ku obranemu celowi i wypelnia powolanie. Rozwoj unosi by zyc w pelni i pasji zycia. Rozwoj to nieustajaca przygoda, refleksja nad swiatem, drugim czlowiekiem i soba samym. Przekraczanie wlasnych granic, ktore kiedys wydawaly sie ‚koncem swiata’, sieganie po marzenia i ich realizacja, energia, dzieki ktorej swiat staje sie lepszy.

  11. Ja krótko tym razem.
    Dla mnie rozwój, to bycie dzisiaj krok dalej niż wczoraj, a krok wcześniej niż jutro.
    Pozdrawiam serdecznie.

  12. Dla mnie rozwój to nieustanne doążenie do odkrywania w sobie i innych człowieczeństwa i jego sensu. Rozwój to wzrastanie i poszukiwanie własciwej drogi by dosiegnac tego co z poczatku jest nieosiągalne i nieznane.Rozwój to rozkwit miłosci do siebie i ludzi to Boga i trwanie w tej miłosci pomimo różnych przeciwności.
    Pozdrawiam 0:)

  13. Rozwój to praca nad sobą na poziomie najwyższych swoich możliwości. Jednocześnie pozostawanie w zgodzie z wyznawanymi wartościami, zasadami, priorytetami. Praca na każdym obszarze funkcjonowania człowieka fizycznym(ciało), emocjonalnym(emocje), intelektualnym(umysł), duchowym(duch).

  14. Jak czytam de definicje, to jest we mnie takie pytanie? Czyje one są? Co z tego bierzesz do siebie? Co jest Twoje? Co z Tobą rezonuje i jak chcesz to osiągnąc? Może ja to nazwę swoimi słowami, takimi które wiem co dla mnie znaczą.Wszytko na raz chcę osiągnąć czy może jakoś w sposób uporządkowany. Może zacząć od tego co mi najłatwiej przyjdzie, po to ,żeby sprawiło mi radość że jestem krok do przodu. Bardzo podoba mi się metoda Kaizen. Taka ludzka, taka dająca przestrzeń i duże możliwości, oparta na pozytywach, na mocnych stronach. Bardzo bliskie w rozwoju jest dla mnie wzmacnianie mocnych stron i na tym budowania. budowanie na tym co jest jest łatwe, na tym czego nie ma ja nie potrzfię. Uważam, że to co trudne, to może bedzie możliwe później, a teraz to mogę delegować innym, a ja zrobię to co doskonale mi wychodzi i znajduje pozytywny oddźwięk, pozytywny feedback w atmosferze zaufania i otwartości. Tak wię budowanie takiej atmosfery jest dla mnie podstawą fundamentem do rozwoju.

    • Pani Elżbieto świat jest światem połączonych istnień, głosów i definicji. To, co w nas jest efektem tego połączonego świata. Żadna definicja od czasów Adama nie jest wyłącznie własną definicją. Na te pierwszą wpływał Bóg… a na kolejne – miliardy innych ludzi wokół nas i… chcę wierzyć, że wciąż Bóg. To może tylko – jak to Pani ładnie ujęła – rezonować. Natomiast rezonowanie też zależy od ludzi, bo od tego, co już jest w nas. Dobrze byłoby skończyć z tą ułudą, że to „ja sam/a” To niczemu nie służy: a nawet powoduje samotność. I to, że dam sobie radę sam/a tez nie zawsze działa. Każdy natomiast ma prawo do takiego traktowania rozwoju jak mu jest najwygodniej. Ja osobiście zawsze korzystałam i korzystam z pomocy. I zachęcam do tego innych. Pozdrawiam.

      • Tak Pani uważa . Cóż, jestem wolnym człowiekiem i mam swoje zdanie . Żyję w zgodzie ze sobą i to mi daje szczęscie. Żyję z takimi, którzy myślą podobnie i rozumiemy się doskonale :)))

  15. Rozwój to świadoma podróż w obranym kierunku. To chęć ciągłego wzrastania. To iść wyznaczoną drogą do celu, odkrywać wciąż siebie, gubiąc przeszkody i znajdując pragnienia. Przyznawać się do błędów i z pokorą przyjmować zdanie mędrca. Rozwój, to nie bać się potknąć o kamienie, ale mieć siłę wstać i iść dalej. To zaangażowanie, samodyscyplina i wytrwałość.

    A wszystko to winno wypływać z duszy, dawać satysfakcję i sprawiać radość.

  16. Nie byłam w stanie zmieścić się w pięciu zdaniach. Dwa pierwsze można połączyć spójnikiem „i”, ale wtedy nadal będzie o jedno zdanie za dużo. Gdybym skróciła, definicja nie oddawałaby w pełni tego co chciałam przekazać, a co niewątpliwie wypływa z mojego wnętrza.
    Ale ja i tak się chyba nie zaliczam do konkursu, ale dzielę się tym co uważam za wartościowe. :-) A pod pseudonimem czasami lżej mi się pisze.

    Marta Bednarz
    (cząstka zespołu ASDIMO)

  17. Odnośnie Boga i rozwoju zawsze przypomina mi się kawał o księdzu, który odrzucał udzielanej mu pomocy przez ludzi bo tak bardzo wierzył, że Bóg go uratuje, nie zauważając, że Bóg najczęściej pomaga rękami innych ludzi.
    Druga rzecz to „Pomóż Bogu zadbaj (zaplanuj) o swoje szczęście (życie) sam/a”

  18. Moje wieloletnie relacje z rozwojem osobistym przeżywają różne fazy zaangażowania. Tak lub inaczej dzieje się. Zadaję pytania odkąd pamiętam, i są one coraz bardziej konkretne. W dorosłym życiu nauczyłam się marzyć, rozumieć reaktywną postawę, czyli wiem już skąd emocje biorą siłę, by mną zarządzać, i co mogę zrobić, by zarządzać nimi, rozumiem, czym jest zaufanie życiu i pokora wobec tego, co jest, doceniam dar fascynacji innością, drugim człowiekiem, i jestem wdzięczna, że potrafię uczyć się, wzrastać, i wzmacniać wewnętrzną moc, czerpać poczucie wartości z bycia sobą, dostrzegać to, co jest do przerobienia i nadrobienia, bo czasem czuję się jak mała dziewczynka w ciemnym lesie:)

    Rozwój osobisty na dziś to:

    1. proces poznawania siebie w toku codziennego świadomego doświadczania tego, co wybieram z mocy chcenia, pragnienia, marzenia, i tego, co przychodzi od innych oczekiwane i niespodziewane,
    2. odkrywanie w sobie zdolności do akceptacji siebie w pełnym spektrum możliwości działania i nie-działania, zdolności dzielenia się z innymi zarówno swoimi zdolnościami jak i niewiedzą, oraz do korzystania z prawa do zadawania pytań i do popełniania błędów
    3. kształtowanie swojego świata wartości i jego wzmacnianie poprzez konsekwentne i spójne działanie, tego, co daje trwałą, głęboką radość, satysfakcję, sens istnienia i poczucie spełnienia
    4. proces przyjmowania życia z jednej strony jako nieprzeniknionej tajemnicy, a z drugiej strony jako wyzwania i daru fascynującej przygody, którą można w takim samym stopniu planować i kontrolować, jak i przyjmować z pokorą to, czego przewidzieć nie można,
    5. w wymiarze praktycznego działania to codzienna praca na najwyższym poziomie swoich możliwości polegająca na świadomym zarządzaniu swoim czasem, wolną wolą, nawykami, przekonaniami, emocjami, czyli wszelakimi swoimi zasobami dla swojego dobra, dobra innych ludzi, jak i dobra najwyższego, albowiem jestem odpowiedzialną cząstką jedną z miliardów cząstek wszechświata.

    Panie Gustawie, dziękuję za przypomnienie, że Bóg wysłuchując naszych próśb najczęściej pomaga rękami innych ludzi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here